Minister P. Czarnek zapobiega, przeciwdziała i zwalcza COVID-19 amnestią maturalną

 


Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek podpisał rozporządzenie w sprawie zmian, jakie zostaną wprowadzone dla tegorocznych maturzystów na egzaminie maturalnym w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Jak się okazuje, zmiana nie dotyczy tylko tegorocznych maturzystów.  

Maturalni porażkowicze lat minionych, jeśli chcą studiować w dowolnej wyższej szkole prywatnej, to minister P. Czarnek właśnie dał im szansę.  Muszą tylko zgłosić się do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej i złożyć wniosek, by niezdaną maturę uznano im za zdaną. Otrzymają świadectwo (pseudo)dojrzałości. Dla władz liczy się tylko papier.   

O ile zasadne wydają się drobne ułatwienia dla uczniów kończących w tym roku szkolnym klasę maturalną, to zupełnie nie jest dla mnie zrozumiałe przeniesienie rzekomych bolączek edukacji na dystans na tych, którzy przed pandemią mieli pełne możliwości korzystania z pełnej oferty kształcenia.  

Po raz kolejny polska prawica wprowadza amnestię maturalną.  Być może rządzący zaczynają kalkulować możliwe straty w najbliższej kampanii wyborczej, więc wolą tracić honor  niszczeniem sensu kształcenia i podstaw sprawiedliwości społecznej. 

Czyżby to było instrumentalne zabezpieczenie przyszłych afirmatorów polityki władzy, która doświadcza słabości i niskiej wiarygodności aksjonormatywnej? 

Nie przypuszczam, by zmiana prawa wynikała z tego, że niektóre dzieci polityków Zjednoczonej Prawicy nie zdały w 2019 r. matury ustnej lub jednego z przedmiotów do wyboru, toteż trzeba im pomóc, dopóki jest się u władzy.  

A może amnestia jest wynikiem lobby prywatnych szkół wyższych w nowym ministerstwie? Dzięki temu dopłynie do nich trochę kandydatów łasych na dyplom. W końcu większości zależy na zyskach, a studiującym na dyplomie.    

Przypominam zatem uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wydanego na skutek zaskarżenia przez Rzecznika Praw Obywatelskich amnestii maturalnej, którą  wprowadził za rządów Jarosława Kaczyńskiego ówczesny minister edukacji Roman Giertych

Na stronie TK jest następujący komunikat, którego fragmenty przytaczam w tym miejscu:  

Świadectwa uzyskane w wyniku tzw. amnestii maturalnej są ważne. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej jest niezgodne z Konstytucją.  

Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że Minister Edukacji Narodowej stanowiąc rozporządzenia jako akty wykonawcze do ustaw nie dysponuje pełną swobodą w określaniu, kto zdał egzamin maturalny. W przepisach ustawy o systemie oświaty jest sformułowanie "uzyskanie świadectwa dojrzałości po zdaniu egzaminu maturalnego". 

W tym pojęciu nie mieści się sytuacja, w której za osobę, która egzamin maturalny zdała, uznaje się taką, która w rzeczywistości pomyślnie takiego egzaminu nie złożyła, lecz tylko zaliczono ją do tej grupy, w wyniku wtórnej operacji przeliczeniowej. 

Wobec tego par. 4 ust. 1 i 3 kwestionowanego rozporządzenia obniża ustawowo określone wymagania egzaminu maturalnego, rozumianego jako forma sprawdzenia wykształcenia ogólnego. Akt wykonawczy nabiera tu charakteru samoistnego, zawierając rozwiązania samodzielnie kształtują pozycję prawną jednostki. 

Zdaniem Trybunału uzasadnieniem dla takiej regulacji nie może być konstytucyjna zasada powszechności dostępu do wykształcenia. Powszechność nie powinna być rozumiana w ten sposób, że każdy niezależnie od posiadanych umiejętności i wiedzy ma gwarantowany dostęp do każdego szczebla wykształcenia. 

Dostęp do wykształcenia nie jest równoznaczny z obowiązkiem zapewnienia każdemu zdania matury. Chodzi tu o równość szans, a nie o powszechny dostęp do efektów wykształcenia.

Kolejny zarzut Rzecznika dotyczył naruszenia przez par. 4 ust. 1 i 3 zaskarżonego rozporządzenia konstytucyjnej zasady, że prawo nie działa wstecz. Regulacja ta ma niewątpliwe działanie wsteczne. Uzyskanie matury w kwestionowanym trybie zmniejsza też szansę w zakresie wykształcenia akademickiego i dalszej kariery. Niesie za sobą także negatywne skutki dla systemu prawa. Każde bowiem naruszenie zasady, że prawo nie działa wstecz godzi w zasadę zaufania do prawa

Dlatego ewentualne wprowadzenie retroaktywności może się dokonać jedynie wówczas, gdy przemawiają za nim ważne racje także konstytucyjne. Negatywne skutki tego przepisu wobec maturzystów pozytywnie sklasyfikowanych według nowych zasad wyrażają się w deprecjacji ich osobistego wysiłku włożonego w zdanie egzaminu. 

Rozprawie przewodniczył sędzia TK Marian Grzybowski, a sprawozdawcą była sędzia TK Ewa ŁętowskaWyrok jest ostateczny, a jego sentencja podlega ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.

Czy treść rozporządzenia z 22 grudnia 2020 r. zaskarży RPO?