Przejdź do głównej zawartości

Po co nam ten Oskar?


Za kilka godzin być może okaże się, że film fabularny Jana Komasy "Boże Ciało" zdobędzie najwyższe trofeum w sztuce filmowej na świecie uzyskując Oskara za najlepszy film międzynarodowy. Nie przypuszczam, by miał szansę na takie wyróżnienie, skoro nie był jeszcze dystrybuowany w USA. W Polsce też nie można tego filmu obejrzeć, gdyż trudno jest znaleźć kino posiadające film J. Komasy w swojej ofercie.

Tymczasem w mediach nakręcany jest od początku stycznia jakiś amok wokół filmu, który w istocie niesie z sobą niezwykłe przesłanie potrzeby wiary w świecie dewaluowania najwyższych wartości. Utwór powstał w Polsce podzielonej na wiele części, w tym także tej epatującej od pięciu lat zdumiewającą wrogością, nienawiścią wobec Kościoła katolickiego, duchownych, sióstr zakonnych a nawet ministrantów.

Po co ta nagroda, po co Oskar w naszym kraju, po co Kościół, po co Boże Ciało, po co religijne święta, skoro doczekaliśmy się czasów, w których tak lewo-, jak i prawoskrętni wzmacniają wzajemną nienawiść w obliczu kolejnych etapów walki o władzę w państwie (utrzymanie jej, odzyskanie lub uzyskanie)?

Jeszcze trochę i nasze dzieci zaczną się bać wyrażania własnych myśli, pragnień, oczekiwań, aspiracji, emocji, uczuć, doznań, nie będą chodzić do kościoła, służyć do mszy lub będą coraz liczniej a otwarcie odmawiać uczestniczenia w środowiskowych czy szkolnych naukach Kościoła, bo przecież politycy wraz z publicystami obu opcji już zbrukali im ich świat, generalizując jednostkową patologię na określoną wspólnotę, instytucję, transcendencję lub jej zaprzeczenie.

Po każdej ze stron uczestniczą zdrajcy, faryzeusze, przebierańcy, mordercy Chrystusa, cyniczni gracze fałszywymi kartami, chorzy z niewiedzy, z braku świadomości, nierozumiejący i niedociekający, manipulatorzy, inżynierowie dusz ludzkich, a nawet jeszcze nieujawnieni przestępcy. Przestajemy już wzajemnie się rozumieć, wnikać choć na chwilę w przestrzeń czyichś myśli, motywów działania, dociekać autentycznych powodów pozytywnego lub negatywnego sprawstwa, byle tylko postawić na swoim, wbrew logice, wierze, uczuciom czy dokonaniom.

Po co nam ten Oskar? Raczej nie po to, by - jak pisał Karol Wojtyła o uwarunkowaniach świadomości przez poznawczą potencjalność człowieka - zrozumieć, a więc uchwycić znaczenie rzeczy, ludzkiej aktywności lub związków pomiędzy rzeczami i osobami, w których odzwierciedla się nasze "Ja". Czy cokolwiek znaczy ustanowienie przez Sejm roku 2020 Rokiem św. Jana Pawła II?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Akademicki savoir-vivre

Mój ostatni wpis i reakcje nań komentatorów sprawił, że postanowiłem - w duchu pedagogicznym - przywołać kwestie, które wiążą się z dobrym wychowaniem. Abstrahuję w tej chwili od faktu, że anonimowa korespondencja z grzecznością wobec adresata ma niewiele wspólnego, ale jestem w tej kwestii tolerancyjny, zdając sobie sprawę z problemów, jakie mogą wynikać dla nadawcy, jego otoczenia czy adresata ze względu na treść listu. Zostawiam to zatem na boku.

Podejmę jednak kwestię, na którą zwracają uwagę także językoznawcy, słusznie uczulając nas na właściwy sposób komunikowania się ze sobą, a co jest niewątpliwie częścią wspomnianego przeze mnie dobrego wychowania. Mam też świadomość, że kategoria dobrych manier, konwenansów jest dzisiaj staroświecka, dla wielu de mode, ale jako przedstawiciel nauk o wychowaniu mogę się o nią upomnieć, niezależnie od tego, czy będzie się to komuś podobało, czy nie.

Zacznę od korespondencji, bo coraz częściej komunikujemy się ze sobą drogą elektroniczn…

O absurdalności nauczycielskiego strajku włoskiego

Nie jestem zwolennikiem strajku włoskiego w edukacji (przed-)szkolnej, gdyż uderza on bardzo silnie w etos i pedagogię tej pięknej profesji. Następuje pogłębienie podziału między nauczycielami pasjonatami a nauczycielami, którzy, jeśli nawet kierują się w swojej pracy zawodowej chęcią dzielenia się z uczniami wiedzą i umiejętnościami, będą to musieli stanąć przed koniecznością odpowiedzi na pytanie: KIM JESTEM JAKO NAUCZYCIEL?

Sponiewieranie tej profesji przez partię władzy z pomocą zdradzieckiej decyzji Komisji Oświaty NSZZ "Solidarność", zniszczyło nie tylko nauczycielski etos, ale i ruch jedynie możliwego i potencjalnie skutecznego protestu w formie strajku okupacyjnego przedszkoli i szkół. Także, nieudolne kierowanie akcją strajkową przez władze ZNP spowodowało, że każda inna forma protestu - po zawieszeniu akcji strajkowej - a sprowadzająca się do strajku włoskiego - NIE MA JUŻ ŻADNEJ WARTOŚCI I ZNACZENIA. Ten rodzaj protestu jest NIESKUTECZNY uderzając w resztki naucz…

Kiedy punkt widzenia Anny Zalewskiej na reformę szkolną zależy od miejsca siedzenia

Mija dziesięć lat od momentu, kiedy Anna Zalewska udzieliła portalowi doba.pl z Dzierżoniowa wywiadu, w którym zachwalała reformę AWS z 1999 r.

Każdy, kto wysłucha jej krótkiej, a jakże istotnej - w obliczu czekających nas strajków - wypowiedzi, przekona się o trafności porzekadła: "Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia".

W 1999 r. Anna Zalewska zachwycała się reformą szkolną w Polsce, krytykując ją jedynie w takim zakresie, w jakim nie powiodło się ówczesnemu ministrowi edukacji jej przygotowanie i "oprzyrządowanie". Za przykład właściwie wdrażanej reformy szkolnej podała Finlandię wskazując na to, że sukcesy edukacyjne Finów są wynikiem:

po pierwsze, wpompowania przez rząd do systemu szkolnego ogromnych nakładów finansowych;

po drugie, reforma była przygotowywana przez 7 lat;

po trzecie, należało zapewnić nauczycielom wysokie płace, by byli umotywowani i przygotowani do zmiany.

Pani mgr Anna Zalewska ma krótką pamięć. Już mnie martwi to, co będzie mówić…