wtorek, 12 czerwca 2018

Kto i kogo zdradził?


W dn. 4 czerwca 2018 r. mieliśmy 29 rocznicę obrad "Okrągłego Stołu", które doprowadziły do transformacji ustrojowej. Sięgnąłem do swojego archiwum, w którym, niemalże jak talizman, przechowałem wycięty z „Tygodnika Powszechnego” felieton z 1989 roku Ewy Szumańskiej (obowiązywała wówczas w Polsce cenzura). Jego autorka ostrzegała Polaków przed tym, czego doświadczamy dzisiaj:

Uważajmy, żeby system, który odchodzi, nie odniósł pośmiertnego zwycięstwa. Żeby nie pozostał w nas samych, po swojemu zmienionych. W nas – małych cwaniaczkach, żałosnych popaprańcach, nie umiejących już pracować, czekających, żeby ktoś dał, załatwił, żeby samo wpadło w ręce – drobnych oszustów, tchórzliwych donosicieli, niewydarzeńców, zawistników, łapówkarzy, kumotrów, ludzi zakłamanych, ludzi skłóconych, ludzi pożeranych przez ambicje i małodusznych. Wtedy ten system – chociaż go już nie będzie – zadomowi się i przetrwa, a historia roześmieje się szyderczo i pokaże nam wielką figę.

Istotnie, nie tyle system pokazał nam figę, ile tzw. elity postkomunistyczne i postsolidarnościowe z obecnymi razem wzięte. Spełniło się niepożądane proroctwo. W świetle prowadzonych przeze mnie od 29 lat badań naukowych nad reformami publicznej oświaty mogę skonstatować, że nadal żyjemy w państwie o scentralizowanym ustroju szkolnym, w którym dają o sobie znać głęboko zakorzenione - także w mentalności „sowieckiego działacza” (określenie L. Balcerowicza) - części elit rządzących i stanowiących prawo pozostałości po minionym ustroju.

Wywodzące się z przeszłości wzorce centralizmu zostały zastąpione skrywanym przez władze etatyzmem. Zapewne okres socjalistycznej państwowości utrwalił wśród Polaków na długie lata tradycję wrogiej postawy wobec władz państwowych, ale także wzmocnił u części środowiska pedagogicznego poczucie omnipotencji (np. kategorie ideowe pedagodzy – wychowawcy narodu, czy prawne: władztwo pedagogiczne), wyższości autorytetu władzy i instytucji nad osobami, którym powinny one służyć.


Zapoczątkowane w Polsce w 1989 r. przemiany ustrojowe umożliwiły zmianę ustroju państwa wraz z jego administracją, w tym także oświatą. Pojawiło się wówczas pytanie o to, czy i w jakim zakresie będzie możliwe wypracowanie i przedłożenie spójnej i kompleksowej koncepcji docelowego kształtu polskiego systemu szkolnego. Trudno bowiem reformować edukację, jeśli nie stworzy się w państwie jako takiej współczesnej a quasi demokratycznej despotii, dobrze zorganizowanej i sprawnie działającej oświaty, która pozostawałaby pod kontrolą społeczną i ponadpartyjnej służby administracji publicznej.

Bez decentralizacji i samorządności szkolnictwa i bez uspołecznienia zarządzania nim, nie wyjdziemy z głęboko zakorzenionych w edukacji pozostałości „homosowietyzmu” i nie będziemy w stanie sprostać konstruowaniu nowoczesnego i efektywnego kształcenia oraz wychowywania młodych pokoleń w naszym kraju. Nie sprostamy wyzwaniom ponowoczesności, gdyż w niej paternalistyczna rola państwa cofa rozwój społeczny i jednostkowy właśnie z udziałem przemocy oświatowej mimo, iż jest wdrażana pod pozorem troski o dobro dzieci czy dorosłych obywateli.

Jeśli spojrzymy wstecz, odraczając chociaż na chwilę własne interesy, animozje i różnice światopoglądowe czy aksjonormatywne, to dostrzeżemy, że system szkolny w III RP nie został poddany głębokiej, a zamierzonej politycznie (w konstytucyjnym i ustawowym dla oświaty sensie pro-demokratycznym) reformie, gdyż dochodzący kolejno do władzy ministrowie wyłączali z procesu zmiany odpowiedzi na fundamentalne dla rodzaju i rozmiarów zmian pytanie natury ustrojowej, ogólnopolitycznej - dlaczego ustrój szkolny nie jest poddany procesom demokratyzacyjnym (uspołeczniającym), tylko miał, ma i nadal ma zachować status quo, a zatem tkwić w pozorze rzekomej realizacji przesłanek ustrojowych państwa i funkcji założonych polskiej oświaty?

11 komentarzy:

  1. Znamienne jest to, że również dzisiaj, właśnie głownie studenci - młodzi ludzie - wyczuwają fałsz założeń (proponowanej ustawy) i występują odważnie przed szereg - jak kiedyś młodzi przedstawiciele nielegalnego NZS. Gdy środowiska solidarnościowe są skłócone i prowadzą "wojnę domową" i (tak czyniąc) popychają do kolejnego rozwarstwienia na kolejnym polu - nauki i szkolnictwa wyższego, do rzeczywistego podziału na lepszych i gorszych, na silnych w centrum i słabych na peryferiach. Jednak w nauce, jak uczy historia odkryć, ci słabi (na peryferiach) potrafili również odnosić niebywałe sukcesy - vide: Arystarch czy Seleukos. Zatem reforma Gowina opiera się także na niezrozumieniu uwarunkowań nauki i pomija racje wszystkich stron. Czy studenci będą w stanie obronić swą wolność? Wszak to Oni w systemie edukacji dotychczas rzeczywiście byli wolni, gdyż wchodzili weń "bez przymusu". A teraz tę wolność próbuje się im odebrać, skraść.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z perspektywy tych 29 lat transformacji ustrojowej współczesnej Polski, to wszyscy zdradzili wszystkich. Pokićkało nam się wszystko, i sami już nie wiemy o co nam chodzi. A żadna dziedzina nie funkcjonuje u nas prawidłowo. Zajmijmy się bieżącą pracą, bo tylko to nam pozostało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto kogo zdradził, a kto ma się dobrze -
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,23085388,zastanawiajace-decyzje-resortu-min-gowina-czy-w-humanistyce.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to "wszyscy wszystkich zdradzili" ??? A kto został zlustrowany, osądzony? Ilu TW dalej pełni funkcje i rośnie w swej bezkarności - jest jak było, tylko, że więcej wolno! Ilu zbrodniarzy - sędziów podpisujących straszne wyroki, kierowników UBeckich katowni, szpicli, itp. - odpowiedziało za zbrodnie? To całe towarzystwo z dziećmi i wnukami chodzi na czarne marsze, demonstracje i domaga się wolności ! Już nikogo nie boli pałowanie Grzesia Przemyka, księdza Popiełuszki, Staszka Pyjasa i tysięcy innych... Sprawiedliwość? Kto jeszcze zna takie słowo?
    A w szkolnictwie wyższym robi się to, co zrobiono z przemysłem w latach 90-tych ! Wpuści się tu obce hordy pod pretekstem umiędzynarodowienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lustracja instytucjonalno - prawna trwa w III Rzeczypospolitej Polskiej już 21 lat. Ile razy można ludzi lustrować anonimie? W IPN spoczywa grubo ponad 300 tys. oświadczeń lustracyjnych do weryfikacji. Wie anonim, ile to kosztuje polskiego podatnika? Zajmijmy się pracą i budową polskiego państwa, bo Europa i świat nam odjeżdżają, i to w każdej dziedzinie życia społeczno - gospodarczego. Mam dość wiecznego babrania się w przeszłości, a szczególnie z perspektywy 29 lat transformacji ustrojowej w kraju.

      Usuń
    2. Nic nie trwa, nie było żadnej lustracji, niczego nie wprowadzono w czyn. Oświadczenia nie mają wartości, bo nie ważne jakie są, byle byłyby zgodne z zasobami arch.
      Wszyscy "umoczeni" są jej przeciwnikami i się jej brzydzą. A katolicy na uczelniach - o ile są transparentni - są dalej prześladowani. Ostatnio pewna wrocławska, prywatna znowu kogoś prześladuje...

      Usuń
    3. Co anonim tutaj wypisuje? Pierwsza ustawa lustracyjna weszła w życie 11 kwietnia 1997 r., i przez cały okres istnienia obowiązywała. Druga ustawa lustracyjna weszła w życie 18 października 2006 r., i została znowelizowana 11 lutego 2007 r., gdyż uznana została za zbyt restrykcyjną. Kwestie sporne rozstrzygnął wyrok TK z 11 maja 2007 r., gdzie dokładnie doprecyzowano, kto faktycznie podlega lustracji w kontekście pełnienia określonych funkcji publicznych w polskim państwie. Owa ustawa z 11 maja 2007 r. działa i obowiązuje po dziś dzień. Natomiast w Biurze Lustracyjnym IPN spoczywa ponad 300 tys. oświadczeń lustracyjnych do weryfikacji, co jest swoistym rekordem w tej części Europy. Robota do wykonania na najbliższe 15 lat. W kwestii zasobów archiwalnych IPN, to stanowią one raptem 28% tego, co wytworzyły służby specjalne w latach 1944 - 1990. Te, które ostały się w IPN są mocno przetrzebione. Dlatego niech anonim doczyta dobrze, a zanim zacznie prawić o lustracji w Polsce.

      Usuń
  5. Wiodący problem w edukacji na każdym poziomie po 1989 roku określiłabym jako ewolucje i ewaluacje. Nie tyle "kto kogo zdradził", co raczej "kto w kogo się zmienił i z jakim skutkiem?", np. wydział propagandy w wydział public relations, instytuty filozofii i socjologii w kierunek zarządzanie i marketing itd. No..., czyli nową rzeczywistość budowały te same mózgi, które chodziły z transparentami Marksa i Lenina w pochodach pierwszomajowych - bo to od zawsze byli "przodownicy pracy" i "ludzie na fali". Po prostu koniunkturaliści i konformiści czyli "uczelniani przekupnie" wygrywają na "targowisku nauki" z tymi, którzy "się nie sprzedają" - i jak widać ma to swoją wewnętrzną logikę...

    OdpowiedzUsuń
  6. W całej rozciągłości zgadzam się z Anonimem z godz. 01:13 oraz Anonimem z 23:51

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zgadzam się z Anonimem 01:13 i 00:41 :)
      Brawo! Otóż to, zacznijmy wreszcie patrzeć w przyszłość i budować lepszy kraj w imię Solidarności a nie wciąż powielać wykreowane "na górze" podziały. Do anonima 23:51:
      Fanatyczne spoglądanie wstecz i utyskiwanie na narodowe porażki (za które w dużej mierze wszyscy Polacy odpowiadają) jest po prostu uwsteczniające i prowadzi do pogłębienia podziałów. Ile dziesięcioleci można jeszcze rozliczać ledwo żywych Towarzyszy? A jak już ich rozliczycie, czy tym samym wreszcie nastanie zapowiadany przez Was "Raj"? Czy może znów będziecie szukać winy u Innych, może tym razem u globalnych prywaciarzy? Ile jeszcze będziecie wchodzić w rolę ofiary, zamiast działać na rzecz dobra wspólnego?

      Usuń
  7. To kolejna wersja bajki - O dwóch takich, co ukradli Księżyc - tyle że teraz w częściowo zmienionej obsadzie.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.