poniedziałek, 27 maja 2013

Minister edukacji chce zakneblować naukową krytykę


Jak poinformował mnie w dn. 24 maja br. prof. Zbigniew Kwieciński - członek rzeczywisty PAN i zarazem przewodniczący Komitetu Rozwoju Edukacji Narodowej przy Wydziale I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN - wpłynęła z MEN do Prezesa PAN skarga na moją osobę, która ponoć stała się przedmiotem dyskusji i krytycznych ocen członków Prezydium PAN. Sprawa dotyczy sformułowanej przez członka Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN – prof. dr hab. Dorotę Klus-Stańską z Uniwersytetu Gdańskiego (jako członka Zespołu Polityki Oświatowej Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN) opinii projektu nowelizacji Ustawy o systemie oświaty w sprawie obniżenia wieku obowiązku szkolnego. Wszyscy członkowie KNP PAN są na bieżąco informowani o działaniach członków Zespołów i Prezydium KNP, a więc powinni wiedzieć, czy tego typu "ataki" znajdują podstawę w faktach.

Nie rozumiem, jak można moje społeczne działanie w Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN na rzecz dobra całej społeczności akademickiej, środowiska pedagogicznego, ale także PAN obracać przeciwko naszym dokonaniom w wyniku zgodnych z prawem działań członków tego Komitetu? Pragnę zauważyć, że nie nastąpiło w sprawie opiniowania projektu dokumentu MEN żadne naruszenie prawa czy dobrego imienia PAN. Wprost przeciwnie. Zgodnie z obowiązującą od kilkunastu lat praktyką i ustaleniami Komitet Nauk Pedagogicznych PAN jest na liście stowarzyszeń, organizacji, partnerów społecznych, z którymi MEN konsultuje projekty przeznaczonych do nowelizacji ustaw oświatowych. Profesorowie nauk pedagogicznych – członkowie KNP PAN przekazują swoje opinie czy ekspertyzy zgodnie z przyjętą procedurą, a nie są one przecież stanowiskiem czy uchwałą całego Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN czy tym bardziej Polskiej Akademii Nauk. Jako przewodniczący KNP PAN jestem zobowiązany do ich przekazywania odrębnym pismem (a tym samym i z moim podpisem) do MEN.

Czy to ma oznaczać, że fakt przewodniczenia i działania zgodnie z powyższymi praktykami ma służyć do czyichś manipulacji? To jest chyba jakieś nieporozumienie i nadinterpretacja, które szkodzą przede wszystkim autonomii naukowej samodzielnych pracowników naukowych wybranych w tajnych wyborach do KNP PAN. Nie mam podstaw ani ochoty, by cenzurować opinie wybitnych specjalistów, najlepszych naszych profesorów, którzy cieszą się autorytetem naukowym w kraju i poza granicami tylko dlatego, że będąca pod presją krytyki społecznej minister edukacji Krystyna Szumilas ośmiela się, wzorem niedemokratycznych praktyk, wywierać presję na akademików przez składanie na nich skargi – w tym przypadku - do władz PAN.

Opinia prof. dr hab. Doroty Klus-Stańskiej i tak była łagodna, a dotyczyła tylko jednego z zakresów destrukcji polskiej oświaty. Z ekspertyz profesorów KNP PAN korzystają wszyscy zainteresowani, jeśli rzeczywiście zależy im na jakości polskiej edukacji. Na szczęście funkcjonujemy w państwie, które w Konstytucji gwarantuje jego obywatelom wolność słowa, a tym samym także wyrażania opinii o działalności władz publicznych, które są utrzymywane z podatków obywateli. Zdaje się, że niektórzy zapominają, czym jest służba publiczna i jaką rolę odgrywa nauka w demokratycznym społeczeństwie.


A oto chronologia wydarzeń:

1) Pismo do KNP PAN

Warszawa, 2013-05-08

Szanowni Państwo,
zgodnie z dyspozycją Ministra Edukacji Narodowej, stosownie do postanowień § 12 ust. 4 i 5 uchwały nr 49 Rady Ministrów z dnia 19 marca 2002 r. - Regulamin pracy Rady Ministrów (M. P. Nr 13, poz. 221, z późn. zm.), uprzejmie przekazuję link do projektu: "Projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz zmieniającej ustawę o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw" skierowanego przez Ministra Edukacji Narodowej do uzgodnień i konsultacji.

Projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty

projekt ustawy i uzasadnienia:

pismo przewodnie partnerzy społeczni:


Podstawa prawna:
• § 12 ust. 4 i 5 uchwały nr 49 Rady Ministrów z dnia 19 marca 2002 r. – Regulamin pracy Rady Ministrów (M. P. Nr 13, poz. 221, z późn. zm.):

„4. Jeżeli, na podstawie odrębnych przepisów, projekt dokumentu rządowego podlega zaopiniowaniu lub uzgodnieniu z organami albo podmiotami, których zakresu działania dotyczy projekt, obowiązek skierowania projektu do zaopiniowania lub uzgodnienia spoczywa na organie wnioskującym.

5. Organ wnioskujący, biorąc pod uwagę treść projektu dokumentu rządowego, a także uwzględniając inne okoliczności, w tym znaczenie oraz przewidywane skutki społeczne i ekonomiczne dokumentu, stopień jego złożoności oraz jego pilność, może zdecydować o skierowaniu projektu dokumentu do zaopiniowania przez inne organy administracji państwowej, organizacje społeczne oraz inne zainteresowane podmioty i instytucje.”

Z poważaniem

ALINA SARNECKA
Naczelnik Wydziału
al. J.Ch. Szucha 25, 00-918 Warszawa
tel. 22 34 74 467, fax 22 628 81 36
e-mail: alina.sarnecka@men.gov.pl


2) Kieruję pismo do Przewodniczącego Zespołu KNP PAN - prof. dr. hab. Kazimierza Przyszczypkowskiego z prośbą, by jego członkowie dokonali oceny projektu ustawy. From: Bogusław Śliwerski

Sent: Wednesday, May 8, 2013 10:56 PM
To: Kazimierz Przyszczypkowski
Subject: Fw: [RAP] projekt ustawy - konsultacje


3) W dn. 14 maja br. otrzymuję uwagi do ustawy o zmianie ustawy ... od prof. dr hab. Doroty Klus-Stańskiej z wskazaniem nadziei, że być może na coś się przydadzą MEN.

From: Dorota Klus-Stańska
Sent: Tuesday, May 14, 2013 8:49 AM
To: Bogusław Śliwerski ; Kazimierz Przyszczypkowski
Subject: Uwagi


Nie znam ani treści skargi MEN, ani nie jestem nią zainteresowany, gdyż tego typu działanie nie ma charakteru merytorycznego, tylko polityczny. Jest to dla mnie zdumiewające, że Minister Edukacji Narodowej ośmiela się kierować uwagi krytyczne pod adresem Przewodniczącego Komitetu Nauk Pedagogicznych do władz Polskiej Akademii Nauk, nie informując mnie nawet o tym, a mając wiedzę na temat rzeczywistego autorstwa słusznej, trafnej merytorycznie, a przy tym krytycznej opinii na temat skandalicznie wdrażanych w Polsce zmian oświatowych. Nasi profesorowie wyrażają to, co jest także potwierdzone w Raporcie PAN „Polska 2050”. Naukowcy nie dadzą się zastraszyć i nie ustąpią od prowadzenia badań naukowych oraz ich publikowania tylko dlatego, że są one w jakiejś części nie po myśli m.in. władz resortu edukacji.

15 komentarzy:

  1. Klasyczna metoda działania wiceminister Berdzik - alter ego p.Szumilas ... ;-)
    Merytorycznie nie ma nic do powiedzenia to wystąpi o ukaranie ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest to przykre szczególnie, iż Komitet Nauk Pedagogicznych PAN jest znakomitym gremium eksperckim.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze, przeczytałam Pana pismo skierowane do Pani Min. B.Kudryckiej w sprawie dopisania pedagogiki do nauk humanistycznych. Jestem pełna wdziecznosci, uznania i podziwu dla Pana za dbanie w moim imieniu o status pedagogiki, za mozół zmagania się z administracją i biurokracją wszalkich ciał decydujących o pedagogice jako nauce. Robi to Pan bardzo kompetentnie i profesjonalnie. Dziękuje Panu, dziekuje,ze nie muszę tego robić sama. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałoby sie napisac "jak dzieci w piaskownicy". Skoro kieruje się (obligatoryjnie) do zaopiniowania np. ustawę, rozporządzenia, decyzje .. i co tam jeszcze, to z godnością opinie eksperckie należałoby przyjąc do wiadomości i rozważyć korektę własnych pomysłów. Wiadomo, zdanie odmienne od naszego trudno przyjąć, ale kontra w postaci "skargi"?... "jak dzieci w piaskownicy" tylko by łopatką po głowie i piaskem po oczkach... a gdzie kompetencje obywatelskie, społeczne, interpersonalne itp. osób z MEN? O kompetencje ekspertów to jestem raczej spokojna

    OdpowiedzUsuń
  5. Strategia rozwoju edukacji na lata 2007 – 2013 zakłada, że realizowane będą następujące zadania :
    - wprowadzenie nowych form organizacyjnych wychowania przedszkolnego: filie przedszkoli, grupy przedszkolne (dla dzieci w wieku 3 i 4 lat, grupa nie większa niż 10 dzieci) prowadzone przez jednego nauczyciela; możliwość indywidualnych zajęć przedszkolnych dla dzieci, które nie mogą uczęszczać do przedszkola,
    - samodzielne grupy przedszkolne tworzone przez gminy w miejscu możliwie najbliższym miejscu zamieszkania dzieci, na wniosek rodziców oraz po zapewnieniu przez nich warunków lokalowych do prowadzenia zajęć,
    - objęcie dzieci 5 – letnich rocznym obowiązkowym wychowaniem przedszkolnym, względnie niewprowadzanie takiego obowiązku, ale przyznanie tym dzieciom prawa do rocznego wychowania przedszkolnego; gminy byłyby zobowiązane do zapewnienia realizacji tego uprawnienia,
    - podjęcie decyzji o obniżeniu wieku rozpoczęcia obowiązku szkolnego do 6 lat oraz szukanie odpowiedzi pytanie, w jaki sposób wpłynęłoby to na strukturę systemu szkolnego?
    - możliwość skorzystania przez rodziców i dzieci młodsze z edukacji przedszkolnej upatrywana m.in. w organizowaniu „alternatywnej formy edukacji przedszkolnej” (aktualna nazwa: „inne formy wychowania przedszkolnego”), w miejscach, gdzie przedszkola prowadzone przez jednostki samorządu terytorialnego (powiat, gmina) uległy likwidacji, chociaż potrzeba ich istnienia nadal pozostaje.

    Wyniki badań Ewy Miluch – Szewczyk z roku 2001 (za: Soroka, Sześciolatek w szkole? Przygotujmy mu pewny start, „Wychowanie w Przedszkolu” 2002 , s. 429) a dotyczące propozycji obniżenia obowiązku szkolnego pokazały, iż w opinii przebadanych wówczas 1557 osób, 79% rodziców czterolatków i 83% rodziców dzieci pięcioletnich było zdania, iż „dziecko w wieku sześciu lat nie powinno uczyć się w szkole” . Ponadto z analiz wyników tychże badań płynie wniosek, iż „51% rodziców zgłosiło istnienie możliwości własnego wpływu na wybór szkoły, do której dziecko będzie uczęszczać, 38% uważało, iż takiej możliwości nie posiada, 66% rodziców uważało, iż posiada możliwości podjęcia decyzji, co do wyboru nauczyciela swoich dzieci, natomiast 21% stwierdziło, że takich możliwości nie ma” .

    OdpowiedzUsuń
  6. cd
    Dokonujące się w polskiej edukacji przemiany są uzasadniane społeczeństwu przede wszystkim zjawiskami demograficznymi i polityką rynku pracy. W związku z takimi argumentami formułowana jest potrzeba wprowadzenia na tenże rynek jednego rocznika więcej. „Ale sześciolatki muszą iść do szkół. Bo chodzi również o to, żeby wcześniej kończyły edukację. To element polityki rynku pracy, bez tego nie będzie miał kto zarabiać na nasze emerytury. Z punktu widzenia wyzwań demograficznych istotne jest, że my tym jednym ruchem wprowadzamy jeden rocznik więcej do zasobów pracy. I to jest dla nas wysoka wartość” (M.Boni, Wywiad z Michałem Boni, za: http://wyborcza.pl/1,75515,5979875.html dostęp z dnia 24.11.2008.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cd.
    W Podstawie programowej z komentarzem. Tom 1, Edukacja przedszkolna i wczesnoszkolna - Edyta Gruszczyk – Kolczyńska podkreśla, iż „współczesne polskie sześciolatki, podobnie jak ich rówieśnicy w większości krajów Europy coraz wcześniej wykazują dojrzałość do podjęcia nauki oraz dużą ciekawość poznawczą. Owocuje to tym, że zajęcia w oddziałach zerowych w sposób naturalny wkraczają w obszar zadań typowo szkolnych: nierzadko dzieci rozpoczynają tu naukę czytania, pisania i liczenia. Jednakże te fundamentalne dla powodzenia dalszej edukacji procesy powinny być poprzedzone odpowiednim przygotowaniem dziecka w wychowaniu przedszkolnym. Ponadto procesy te wymagają czasu nauki dłuższego niż jeden rok, nie jest korzystne przerywanie ich, wywołane koniecznością przejścia dziecka do „prawdziwej” szkoły i zmianą nauczyciela prowadzącego. Dlatego polska szkoła dojrzała do tego, by objąć opieką i nauką także dzieci sześcioletnie".

    OdpowiedzUsuń
  8. cd.
    Komunikat z badań „Polacy o upowszechnieniu edukacji przedszkolnej i obniżeniu wieku szkolnego” przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej(CBOS) pokazuje, że:
    - w czerwcu 1999 roku 75% badanych było za tym, aby dzieci rozpoczynały naukę w siódmym roku życia, a o rok wcześniej (w szóstym) 20%;
    - w lutym 2000 roku 76% badanych było za tym, aby „tak jak dotychczas” dzieci rozpoczynały naukę w siódmym roku życia, a o rok wcześniej (w szóstym) 21%;
    - w lutym 2009 roku 64% respondentów opowiedziało się za rozpoczęciem edukacji od siódmego roku życia, a za wysłaniem dzieci sześcioletnich lub młodszych 33%.
    Najwięcej zwolenników obniżenia wieku szkolnego (33%) jest wśród mieszkańców wsi i najmniejszych miast – do 20 tys. ludności, a także wśród mieszkańców miast największych – powyżej 500 tys. mieszkańców.
    Rodzice (79%) dość zdecydowanie opowiadają się za tym, aby to oni decydowali o posłaniu sześciolatka do szkoły a nie poradnia psychologiczno – pedagogiczna (o upowszechnieniu edukacji przedszkolnej i obniżeniu wieku szkolnego, Warszawa, styczeń 2009, s. 4).

    OdpowiedzUsuń
  9. Cd
    Na uwagę zasługuje fakt, iż według 36% respondentów szkoły są przygotowane do obniżenia wieku szkolnego do lat sześciu. Zbliżony odsetek osób (35%) jest przeciwnego zdania, a 29% nie ma wyrobionego zdania na ten temat. Na takie rozłożenie głosów wpłynęła zdaniem CBOS nie tylko publiczna debata tocząca się na ten temat, ale i własna ocena placówek dokonana przez badane osoby. Co ciekawe, wraz ze wzrostem wielkości miejscowości, w której mieszkają badani maleje liczba osób przekonanych o dobrym przygotowaniu szkół na przyjęcie sześciolatków

    OdpowiedzUsuń
  10. Cd.
    Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) w swoim raporcie (2010) stwierdził, co następuje :
    „Co druga podstawówka w Polsce nie jest dostosowana do przyjęcia sześciolatków (...). Brakuje odpowiednich sal lekcyjnych, łazienek, stołówek, placów zabaw. Tak dramatycznie jest w całym kraju - choć samorządy kuszą i namawiają by 6-latki zapisywać do szkół”. Inspekcja sanitarna wskazała na m.in. na takie nieprawidłowości (w 6 tys. szkół) :
    - zbyt mała powierzchnia przypadająca na jednego ucznia – mniej niż 2,5 metra kwadratowego na dziecko – 745 szkół.
    - niedostosowane do odpowiedniej wysokości pomieszczenia – 1,9 tys. szkół.
    - brak możliwości dożywiania – 1 tys. szkół.
    - sprzęt i meble niemające odpowiednich certyfikatów – 2,6 tys. szkół.
    - brak wydzielonej części rekreacyjnej i sali lekcyjnej – 280 szkół.
    - meble niedostosowane do wzrostu ucznia – 257 szkół.
    - brak ciepłej wody – 330 szkół.
    Zdaniem byłej już Minister Katarzyny Hall „[…] urzędnicy GIS na potrzeby tego badania wymyślili sobie jakiś własne dodatkowe kryteria, które nie są wymagane prawem. Szkoła ma przestrzegać przepisów, a nie pomysłów kontrolnych GIS” (A. Radwan, Najważniejsze są metody pracy – rozmowa z minister edukacji, Katarzyna Hall, http://kobieta.dziennik.pl/dziecko/artykuly/342238,zakonczenie-roku-szkolnego-wywiad-z-katarzyna-hall.html dostęp dnia 8.08.2011).
    Z kolei Ligia Krajewska jako dyrektor gabinetu politycznego Ministerstwa Edukacji Narodowej prowadząc polemikę z Bogusławem Śliwerskim stwierdza, iż trudno jej „zrozumieć powody, dla których prof. Śliwerski powiela wielokrotnie już prostowane przez Główny Inspektorat Sanitarny błędne dane i kłamliwe wnioski z jego badania. Jako pedagog powinien przecież wiedzieć, że nie ma odrębnych standardów dotyczących warunków w szkole dla dzieci sześcio- i siedmioletnich. Dla wszystkich muszą być jednakowo dobre” (L. Krajewska, Komu zależy na dobru dzieci, http://www.rp.pl/artykul/686427.html? dostęp dnia 14.07.2011).

    OdpowiedzUsuń
  11. I juz kończąc merytoryczną wyliczanke ... bo sie tylko denerwuję ...
    COBS informuje, iż ojcowie i matki, którzy jako rodzice mają za sobą doświadczenia przedszkolne dotyczące co najmniej ich jednego dziecka uczęszczającego do przedszkola (wcześniej niż do grupy „0”) bardziej krytycznie oceniają przygotowanie polskiej szkoły podstawowej do przyjęcia sześciolatków. Powodów takich rezultatów badań upatruje w ich naocznych, pozytywnych doświadczeniach związanych z edukacją przedszkolną (Polacy o upowszechnieniu edukacji przedszkolnej i obniżeniu wieku szkolnego, Warszawa, styczeń 2009).
    Ps. Może MEN chodziło o takie konkrety?
    Archiwizacja prowadzonych dyskusji jest ciekawa ... można tak długo...
    Z wyrazami szacunku dla Pana Profesora

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja powiem tak: gratuluję Profesorowi dostrzeżenia przez Ministerstwo ososbistego zaangażowania w tę sprawę. To nie powód do wstydu, lecz do dumy, a jeżeli Ministerstwo personalnie wskazuje na Profesora, jako na osobę "niewygodną", to znaczy, że jeszcze się obawia nie tylko poglądów, ale i siły Profesora. Bo to jest tak - jak sobie gada, niech sobie gada. Póki nic z tego nie wynika nie ma powodu do paniki. Ale jeśli głoszone poglądy umacniają społeczy opór, to znaczy, że czas się bać. I najlepiej zneutralizować gościa! Zatem reakcja Ministerstwa może Profesorowi pochlebiać, proszę się spodziewać następnych ataków, wobec czego powtarzam swoje gratulacje i życzę sił do dalszego uzbrajania w siły innych. W słusznej sprawie, bo dla dobra dzieci i w obronie rodziecielskiej autonomi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. A to mistrzyni rządzących dziś MEN:
    http://www.rp.pl/artykul/365403,1014916-Pochodnie-przeciw-ludziom.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani podpisująca się - "m.c., która udaje, że jest anonimowa, chociaż publikuje swoje "wypociny" na stronie własnej gazetki, stwierdza:

    Pod datą 27.05.13 r. przeczytać można na jego blogu następujący wpis: Jak poinformował mnie w dn. 24 maja br. prof. Zbigniew Kwieciński - członek rzeczywisty PAN i zarazem przewodniczący Komitetu Rozwoju Edukacji Narodowej przy Wydziale I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN - wpłynęła z MEN do Prezesa PAN skarga na moją osobę, która ponoć stała się przedmiotem dyskusji i krytycznych ocen członków Prezydium PAN." No cóż bywa i tak... Ale zadziwia, że „były rektor" nie jest nawet ciekawy co mu kto zarzuca: Nie znam ani treści skargi MEN, ani nie jestem nią zainteresowany, gdyż tego typu działanie nie ma charakteru merytorycznego, tylko polityczny. Jest to dla mnie zdumiewające,że Minister Edukacji Narodowej ośmiela się kierować uwagi krytyczne pod adresem Przewodniczącego Komitetu Nauk Pedagogicznych do władz Polskiej Akademii Nauk, nie informując mnie nawet o tym... (podkreślenia moje).

    Zatem na to, co wypisuje na swoim blogu „były rektor" należy patrzeć z przymrużeniem oka, bo przecież zawsze może powiedzieć: to mnie nie interesuje, nie jestem ciekawy... jestem oburzony, wiem lepiej bo się domyślam, wiem lepiej bo jestem... i tu dowolne samochwalnie się.

    mc

    Otóż m.c. ma zaburzenia percepcji, co zdarza się u osób, które oceniają innych przez pryzmat własnych kompleksów i kryteriów. Wyraźnie napisałem, że prof. Kwieciński poinformował mnie o treści interwencji MEN, więc nie muszę o nią zabiegać, poszukiwać jej, a już absolutnie nie jest to mi potrzebne do samochwalenia się, bo wiem lepiej. Mnie wystarczy to, że wiem, bo mnie poinformowano. A niejaka m.c. mogłaby zatroszczyć się o to, by zamiast tropić treści w moim blogu (zakazując ich czytania swoim pracownikom - to jest dopiero śmiechu warte, jak na Białorusi) i egotycznie poszukiwać w nich odniesień do swojej sytuacji (bo to świadczy o problemach, jakie ma nie tylko z sobą)), zaczęła czytać dane uczelni wydającej tę gazetkę, które wprowadzają opinię publiczną w błąd. Kłamstwo ma krótkie nogi. Manipulować można w prasie i na stronach różnych instytucji, ale tym samym wystawia się sobie jak najgorsze świadectwo. Tak więc niech m.c. nie pisze o wiarygodności innych, skoro sama ma belkę fałszu we własnym oku.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanowni Państwo:
    Komunizm od współczesnego kapitalizmu w wydaniu polskim zdaje się niczym nie różnić. Zapewne wynika to z faktu, iż w "nowej wspaniałej Polsce" nadal przy korycie są Ci sami ludzie co ponad 25 lat temu, jeśli nawet nie osobiście to pośrednio są ich córki, synowie, czy może nawet i wnuki. Sytuacja ta jest żałosna i niedopuszczalna wynika m.in. z braku rozliczenia z sowiecką przeszłością.
    Nie można jednak porzucać "broni" warto, bowiem pamiętać że - jak przytacza L. Witkowski - o wartości walki decyduje nie skala szans na powodzenie ale ranga sprawy o jaką się toczy.
    Ciesze się, że było mi dane odkryć ten blog. Obcowanie z refleksją Pana Profesora jest dla mnie zawsze niezwykłą podróżą - często w nieznane. Dziękuję.
    Pozdrawiam - Andrzej

    OdpowiedzUsuń