Raport
Fundacji Roberta Boscha z sondażowego badania postaw uczniów wobec szkoły ma inny charakter niż polski manifest Akcji
Uczniowskiej. Nie jest bowiem „świadectwem” wystawionym politykom, lecz
reprezentatywnym barometrem opinii 1507 uczniów
w wieku 8–17 lat oraz ich rodziców. Diagnoza została przeprowadzona online między 9 maja a 3 czerwca 2025 roku. Naukowców interesował stan zdrowia psychicznego
uczniów, dobrostan szkolny, jakość lekcji, przeciążenie i nuda szkolna,
poczucie przynależności do szkoły, partycypacja oraz mobbing i cybermobbing.
Podobnie
jak w Polsce, także u zachodnich sąsiadów jest kryzys w sferze zdrowia psychicznego uczniów. Około
15 proc. badanych wykazuje symptomy mieszczące się w kategorii „psychicznie
obciążonych”, a kolejne 10 proc. znajduje się w strefie granicznej, wypalenia
szkolnego. Oznacza to, że co czwarte dziecko lub nastolatek w Niemczech
sygnalizuje podwyższone obciążenie psychiczne, zaś 26 proc. badanych deklaruje niską
jakość życia. Szczególnie narażeni są na te stany uczniowie z rodzin o bardzo
niskich dochodach oraz uczniowie o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Co
ważne, niemiecka młodzież nie mówi tu tylko o „szkole”, ale o ciężarze codziennego
życia, który szkoła powinna zauważać, a często tego nie uwzględnia.
Drugim
ważnym sygnałem jest to, że skoro dobrostan szkolny zależy przede wszystkim od
jakości relacji z nauczycielami, to niepokojąco jest on niski dla 16 proc. uczniów,
średni dla 75 proc., a tylko dla 8 proc. jest wysoki. Najsilniejszym czynnikiem
rzutującym na pozytywny poziom dobrostanu, jest konstruktywne wsparcie uczniów ze
strony nauczycieli. Wskazują oni na życzliwość, informację zwrotną, pomoc,
zauważenie trudności, poczucie, że nauczyciel nie tylko wymaga, ale także jest dla
nich liderem. Raport pokazuje więc, że „dobre zajęcia (Unterricht) nie
sprowadzają się jedynie do poprawności dydaktycznej, lecz uwzględniają także wzajemne
relacje, emocjonalne bezpieczeństwo i gwarantują adekwatność stawianych uczniom
wymagań.
Młodzież zwraca uwagę również na niedopasowanie wymagań szkolnych do jej możliwości. Część uczniów doświadcza przeciążenia. Zdaniem 13 proc. uczniów w trakcie większości lub wszystkich lekcji brakuje im czasu, by dokończyć pracę. Około połowa badanych wskazała, że przynajmniej na niektórych lekcjach ma problem ze zrozumieniem zadań, ze zbyt trudnymi treściami albo „wyłączeniem się” w czasie lekcji, bo przestają nadążać za oczekiwanym przez nauczycieli tempem pracy.
Z drugiej strony około jedna trzecia uczniów mówi o nudzie.
Zdaniem 37 proc. uczniów często nie mają oni ochoty się uczyć, 36 proc. uważa lekcje za nudne, a 35 proc. ma
problem z odrabianiem prac domowych. Paradoksem jest to, że szkoła bywa
jednocześnie przeciążająca i nudna. Nie chodzi więc jedynie o to, że czegoś
jest w niej „za dużo” albo „za mało”, lecz o brak trafnej pedagogicznie oferty.
Z
raportu dowiadujemy się o presji osiągnięć. Aż 61 proc. uczniów uważa, że w ich
szkole dużo się wymaga, zaś 47 proc. potwierdza konieczność uczenia się także w weekendy,
by sprostać oczekiwaniom nauczycieli. Około jedna trzecia wskazuje, że trudno sobie
pozwolić na chorobę, bo łatwo wypaść z rytmu. Szczególnie wyraźnie odczuwają to
dziewczęta oraz uczniowie starszych klas gimnazjów, czyli szkół prowadzących do
matury. Z perspektywy pedagogicznej widać tu napięcie między kulturą osiągnięć
a kulturą indywidualnego rozwoju. Szkoła nadal silnie podporządkowuje swoje
oddziaływania procesom selekcji, choć raport pokazuje, że dobrostan wymaga
raczej poczucia kompetencji, wsparcia uczniów i poczucia sensowności podejmowanego wysiłku.
Bardzo
silnie wybrzmiewa brak realnej partycypacji uczniowskiej. Uczniowie najczęściej
mogą współdecydować o normach klasowych, ale zbyt minimalny jest ich wpływ na treść niektórych zajęć,
stosowane środki uczenia się, formy sprawdzania wiedzy, terminy sprawdzianów czy kryteria
oceniania. Około połowa uczniów wskazała, że w ogóle nie może
współdecydować o tematach i zadaniach lekcyjnych, 64 proc. nie ma wpływu na
terminy sprawdzianów, a 70 proc. nie ma żadnego wpływu na zasady oceniania. Większość badanych chciałaby większej podmiotowości, a więc współdecydowania o tematach lekcji (74 proc.), o metodach oceniania (72 proc.), o
formach sprawdzania wiedzy (71 proc.), a 68 proc. - o wyposażeniu i przestrzeni
szkoły.
W powyższym zakresie widać
najbardziej zbieżny punkt z głosem młodzieży z polskiej Akcji Uczniowskiej. Nastolatkowie nie
chcą być już jedynie adresatami edukacji szkolnej, ale jej współkreatorami. Niemiecki
raport ujmuje to spokojniej, empirycznie, bez publicystycznie wyrażanego gniewu,
ale diagnoza jest podobna. Szkoła deklaruje demokrację, lecz zbyt rzadko
pozwala uczniom jej doświadczać.
Kolejny wątek to poczucie przynależności i samotności. Większość uczniów czuje się w szkole bezpiecznie, ale 18 proc. deklaruje, że często czuje się w niej źle, że nie jest to jej miejsce. Szkoła powinna być postrzegana nie tylko jako instytucja kształcenia, ale też jako środowisko doceniania uczniów a wykazywania tylko u nich braków. Tymczasem 11 proc. czuje się w szkole samotnie, a 24 proc. nie zgadza się z twierdzeniem, że są akceptowani czy doceniani w szkole. Wśród uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych aż 40 proc. ma poczucie wyobcowania, a 30 proc. - osamotnienia.
Bardzo
poważnie wygląda część diagnozy dotycząca mobbingu i cybermobbingu, skoro 30 proc.
uczniów w wieku 11–17 lat doświadczyło co najmniej raz lub dwa razy w miesiącu przynajmniej jednej formy powtarzających się
negatywnych aktów ze strony rówieśników. Najczęściej chodziło o wyśmiewanie,
obrażanie, wykluczanie, plotki lub groźby. Co piąty uczeń wskazał na doświadczenie
więcej niż jednej formy takich zachowań, a 7 proc. nawet czterech czy pięciu ich przejawów. Tradycyjny
mobbing, twarzą w twarz, występuje częściej niż cybermobbing, ale oba zjawiska są
ze sobą często powiązane.
Najbardziej
alarmujące jest powiązanie mobbingu z dobrostanem. Wśród uczniów o wysoko dobrym samopoczuciu w szkole - 90 proc. nie zgłasza doświadczeń mobbingowych, natomiast w
grupie uczniów o niskim dobrostanie - niemal połowa doświadcza wielu form
mobbingu. Podobnie wśród uczniów z objawami obciążeń psychicznych prawie połowa
zgłasza wielokrotne doświadczanie mobbingu. Raport nie przesądza uwarunkowań,
ale wskazuje, że przemoc rówieśnicza jest jednym z centralnych pól troski o
szkołę jako środowisko niemalże codziennego życia.
Niemiecka
młodzież chce zatem szkoły bardziej wspierającej
psychicznie, relacyjnej, mniej przeciążającej i zarazem mniej nudnej,
bardziej demokratycznej oraz skuteczniej chroniącej przed przemocą rówieśniczą. Raport nie jest zatem wyrazem buntu przeciw uczeniu się, ale raczej oczekiwaniem szkoły,
która powinna być miejscem sensownego wysiłku, sprawiedliwego wsparcia i uwzględniania
uczniowskich opinii.
Różnica
między raportem niemieckim a polskim manifestem Akcji Uczniowskiej jest
znamienna. O ile niemiecki raport odwołuje się do języka psychometrii,
wskaźników, korelacji i rekomendacji, o tyle polski raport operuje językiem
rozczarowania, gniewu i politycznego oskarżenia. W tle brzmi podobne pytanie pokoleniowe:
dlaczego szkoła, która ma przygotowywać do życia demokratycznego, tak często
nie potrafi być demokratyczna wobec własnych uczniów?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam