02 kwietnia 2026

Przedświątecznie o poezji dla pedagogów

 




 

 

Zastanawia mnie, kiedy wiersz,  nie przestając być tekstem, staje się zarazem darem poetów -  także dla pedagogów. 

Są wiersze, które się czyta okazjonalnie, sytuacyjnie, ale są też takie, które się otrzymuje.

Wczoraj dotarł do mnie najnowszy tomik poezji Danuty Muchy „Je fais danser les mots / Zatańczę słowa”, ktory został wydany we Francji w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. 

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Autorka wpisała do niego odręcznie wiersz skierowany imiennie do mnie. 

„Bielą

nicią
albo
snem
bieli
wokół
nieba
— pieśń
zatańczyły
lotem
myśli
dni
otwarte
pełne
przyśnień" 

Nie jest to wiersz do dokonania przeze mnie analizy, gdyż nie jestem literaturoznawcą, ale do doświadczania piękna myśli genialnej polskiej poetki. 

Z pomocą AI odczytujemy: "Rozpoczyna się od bieli, tej samej, która może oznaczać początek, ciszę, ale i przestrzeń jeszcze niezapisaną. Biel nie jest tu kolorem, lecz warunkiem sensu.

Z niej wyłania się nić,  a więc relacja, coś, co łączy, prowadzi, spaja. Zaraz potem pojawia się sen — przestrzeń, w której sens nie podlega jeszcze rygorowi logiki, ale nie jest przez to mniej prawdziwy.

Właśnie tutaj rodzi się poezja. Nie w opisie świata, lecz w jego zszywaniu. Najbardziej poruszający wers brzmi: „zatańczyły lotem myśli”. 

To zdanie unieważnia fałszywy podział, który tak często obecny jest w edukacji: między rozumem a wyobraźnią, między nauką a poezją, między analizą a przeżywaniem. Myśl może tańczyć, a sens może unosić się jak puch. 

Dedykowany wiersz nie zatrzymuje się na kontemplacji. Kończy się słowami: „dni otwarte pełne przyśnień”, a to jest moment kluczowy, bo oto po drodze od bieli, przez niebo, przez myśl i uniesienie w locie dochodzi się do sennych abstrakcji".

To nie jest poezja samotności, ale poezja relacji. W tym sensie mamy tu do czynienia z czymś, co od lat próbuję wydobywać poetycką pedagogię z twórczości tych, którzy nie są zawodowcami w tej dziedzinie, lecz uczonymi w dyscyplinie psychologia, socjologia, historia czy pedagogika.

Poezją, która nie ilustruje wychowania, nie opisuje go, lecz sama staje się wydarzeniem wychowawczym. Wychowanie jak edukacja trwają przez całe życie, a zatem nie zaczynają się od samej wiedzy, ale od spotkania w buberowskim sensie. 

Dedykowany mi wiersz nie został mi „zadany”, nie jest też elementem programu kształcenia, a tym samym nie jest przedmiotem egzaminu państwowego. Został mi podarowany, a dar jest zawsze początkiem lub dopełnieniem relacji.  

Dlatego coraz częściej myślę, że jednym z problemów współczesnej edukacji nie jest brak przeżywania poezji w szkole. Jest nim to, że poezja przestaje być doświadczeniem, a staje się zadaniem, podczas gdy najważniejsze wiersze nie uczą, ale prowadzą od ciszy do spotkania. 

W czasach fałszywych narracji, w zgiełku walk  o różnego rodzaju zyski - Danuta Mucha (prof. UJK w Kielcach) upomina się o chwilę ciszy i zatopienie w niej własnych sumień, bo:

"Nie od słowa

lecz z zachwytu

cisza brodzi

nieba słyszą

wiśnie białą

drogą płyną

za horyzont

- milkną

znikąd"

(s. 110).  

 

Alleluja! Zdrowych, pogodnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego! Do zobaczenia po Świętach Wielkiej Nocy. 

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie będą publikowane komentarze ad personam