05 stycznia 2026

Niewiele wiedzą w IBE o edukacji w Finlandii

 



Zapewne uważni obserwatorzy polityki oświatowej odnotowali krytykę fińskiej edukacji przez kadry kierownicze IBE-PIB. No cóż, polityczna manipulacja im nie zaszkodzi. Spójrzmy zatem do raportu PIAAC a przekonamy się, że Finlandia znajduje się w ścisłej czołówce OECD w literacy i numeracy wykazując mały spadek kompetencji osób wraz z wiekiem. Ma wysoki udział dorosłych w uczeniu się formalnym i nieformalnym. Ba, kluczowe są tu takie mechanizmy, jak kultura czytania i zainteresowań poznawczych, które są realizowane poza szkołą i obowiązkiem uczęszczania do niej. 

W Finlandii praca wymaga zastosowania twardych kompetencji, a do tego przyczyniają się lokalne instytucje uczenia się dorosłych. Powszechna szkoła nie kończy edukacji młodych pokoleń, ale  ją inicjuje. Problem Polski nie leży zatem tylko w fatalnej edukacji szkolnej, lecz także w braku instytucjonalnej ciągłości uczenia się po szkole. Finlandia jest w tym zakresie zdecydowania lepsza od Polski, bo łączy edukację, pracę i kulturę. 

Dla porównania tak niezrozumiała dla ekonomistów z IBE-PIB Finlandia cieszy się ewolucją doskonalenia ustroju szkolnego zamiast jego ustawiczną deformacją, toteż jest przeciwieństwem polskiej polityki oświatowej. Od lat 70. XX wieku w Finlandii jest stabilny ustrój szkoły ogólnodostępnej, a zmiany programowe mają charakter iteracyjny, a nie ustrojowy i nie ideologiczny. Każda reforma oznacza poprawianie tego, co nie działa, by było doskonalsze, skorygowane, a to świadczy o tym, że nie wprowadza się zmian semantycznych, tylko stosuje logikę nowoczesnego zarządzania szkolnictwem. 

Tam też jest wysoki poziom autonomii nauczycieli (bardzo dobrze wynagradzanych!) i samorządu terytorialnego. Nie prowadzi się tam w edukacji szkolnej „polityki indoktrynacyjnej”. Reforma w Finlandii  oznacza ulepszanie działającego systemu, a nie jego unieważnianie, dzięki czemu szkoła sama się uczy, nauczyciele inwestują w rozwój, bo wiedzą, że system przetrwa, a kompetencje uczniów są stabilnie podtrzymywane przez efektywne, w tym także konstruktywistyczne  kształcenie. O zmianach rozstrzygają naukowcy a nie nomenklatura partyjna.


1 komentarz:

  1. Jakby to powiedzieć, p. Jakubowski raczej się specjalną pracowitością ani wnikliwością nie wyróżniał. Np. przy tym zapytaniu poselskim wystarczyło wysłać, mając do pomocy 3,5 tysiąca urzędników MEN/kuratoriów, do dyrektorów szkół ze znanej w MEN listy z 20-30 pozycjami maile/listy z pytaniami z zapytania i zebrać odpowiedzi. Zamiast tego napisał kwieciście na 5(!) stronach, że NIEDASIĘ i się pod tym podpisał :-( https://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/interpelacja.xsp?typ=ZAP&nr=5726

    OdpowiedzUsuń

Nie będą publikowane komentarze ad personam