czwartek, 21 czerwca 2018

Najgorszy tydzień szkolnej edukacji


Od lat nikt nie jest w stanie wyegzekwować od nauczycieli i dyrektorów szkół publicznych tego, by w ostatnim tygodniu roku szkolnego miała w tych placówkach miejsce prawdziwa i rzetelna edukacja. To jest wprost skandaliczne i demoralizujące, że nauczyciele, także szkół prywatnych, lekceważą swoje obowiązki zawodowe nie prowadząc w tym tygodniu już żadnych zajęć dydaktycznych. Takiego poziomu nierzetelności pedagogicznej, nieuczciwości wobec dzieci i młodzieży nie powinno się tolerować.

O ile w przedszkolach praca wre niezależnie od tego, czy jest to ostatni tydzień roku szkolnego czy wakacyjny okres pracy, o tyle szkolnictwo stało się kwintesencją pozoranctwa i kulturowej dewastacji procesu kształcenia oraz wychowania. Uczniowie przychodzą do szkoły, w której nie odbywają się już żadne zajęcia, mimo obowiązującego ich planu zajęć. W wielu liceach ogólnokształcących czy w szkołach zawodowych młodzież już nawet nie przychodzi do szkoły, bo doskonale wie, że nie ma po co! Nikogo nawet nie obchodzi ich los!

To jest czas stracony, zmarnowany, za który płaci się nauczycielom. Płacimy nie za to, że prowadzą zajęcia dydaktyczno-wychowawcze, tylko za wypełnianie dzienników, opracowywanie danych statystycznych, wypełnianie kwestionariuszy i bzdurnych formularzy dla potrzeb kuratora oświaty.

Ci uczniowie, którzy przychodzą do szkoły, muszą przez 5-7 godzin wałęsać się po izbach lekcyjnych i korytarzach, by od czasu do czasu ktoś z łaski odtworzył im film dvd (a jakże - dydaktyczny!), albo ogłosił, że mogą robić to, co chcą. Kultura nicnierobienia, kultura fałszowania obecności edukacyjnej, kultura pozoranctwa świętuje swój tydzień w całym kraju.

Kwitnie biurokracja a więdnie edukacja. W ten oto sposób nauczyciele demoralizują dzieci i młodzież, bo o ile w trakcie roku szkolnego oceniali zachowania swoich podopiecznych także w zakresie ich stosunku do uczenia się czy nawet szkoły, tak teraz pokazują, że w pewnych okolicznościach można wszystko pozorować, udawać, a nawet jawnie demonstrować lekceważenie własnych obowiązków.

Nie wstyd wam drodzy nauczyciele? Jak się z tym czujecie? Czy może po raz kolejny, bo tak dzieje się od lat dziesięciu, będzie mówić, że to nie wasza wina, bo dyrekcja, kurator, organ prowadzący, ministerstwo, itd., itd. tego od was żądają?

To może ustalmy na przyszły rok szkolny, że jest on skrócony o tydzień! Niech dzieci i młodzież korzystają z lata wiosną ! Niech nie uczestniczą więcej w tej fikcji!
Nie demoralizujmy młodych pokoleń, bo wystarczy już to, co czynią politycy partii władzy i opozycji.

15 komentarzy:

  1. Można od uczniów wyegzekwować chodzenie do szkoły do ostatniego dzwonka, bo kiedyś tak było i się dało. Teraz jest przyzwolenie nauczycieli, że można nie chodzić do szkoły. No to uczniowie nie chodzą. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś w poważnej firmie nie przyszedł do pracy, bo "tydzień przed urlopem mu się nie opłaca". Szybko byłby zwolniony za porzucenie pracy. A zatem dyscyplina pracy! A jeśli - finis coronat opus - to możliwe, iż owo dzieło jest na miarę stylu, w jakim się je kończy...

    OdpowiedzUsuń
  2. W szkole moich dzieci taki stan trwa od 14 czerwca, koszmar, pozór, "męczą się" uczniowie i męczą nauczyciele zabawą w szkołę. Nic dziwnego ze stolica opustoszała co rozsądniejsi rodzice rozpoczęli legalne wakacje w czerwcu zawsze
    sze jeszcze trochę taniej. Na domiar złego znacznie wcześniej zakończyły się zajęcia dodatkowe typu basen, pozalekcyjne "od zabawy do sportu" , wtedy kiedy można byłoby je zintensyfikować przy sprzyjającej pogodzie (miasto płaci tylko do końca maja), z pewnością nauczyciele mogą się czuć już zmęczeni ale warto pracę przy tablicy zastąpić pracą opiekuńczo - wychowawczą jest tyle możliwości edukacji pozaformalnej, wolontaryjnej, uczenia się w lesie, na rajdach itp. warto teraz planować wycieczki zamiast w środku maja. Swego czasu profesor Gruszczyk-Kolczyńska w jednej ze swoich publikacji policzyła ile dni wypada nieformalnie ze szkolnego kalendarza (uwzględniła przedłużone weekendy, rekolekcje, egzaminy zewnętrzne itp.) - prawie miesiąc dodatkowej laby, zależy od roku.
    Ale ..... jaka płaca taka praca

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym raczej powiedział, że nikt nie jest w stanie wyegzekwować, by kiedykolwiek trwała prawdziwa i rzetelna edukacja. Jako znacznie bardziej demoralizujące, niż czerwcowe rozprzężenie, widzę choćby czas rekolekcji (kiedy dzieci z ateistycznych domów nie mają nic do nauczenia się), lekcje religii, który to czas spędzają na korytarzu, albo udawanie, że dzieci, które z domu umieją czytać i pisać, na lekcjach są "uczone" literek i sylabizowania, a nie ma dla nich żadnej wykraczającej ponad to oferty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj byłam w szkole, w której miałam zlecone konsultacje. Wśród pustych sal i korytarzy spotkałam grupę uczniów. Zapytałam, czy mają dzisiaj lekcje. W odpowiedzi usłyszałam: "My czekamy tylko na fizykę". Po drodze do sekretariatu spotkałam nauczycielkę od fizyki i zapytałam, jak ona to robi, że uczniowie przyszli tylko na jej lekcję. W odpowiedzi usłyszałam:: "nie wyobrażam sobie, aby dzisiaj uczniów nie było w szkole; to jest ich obowiązek; obiecałam im, że za obecność będą mieli w przyszłym roku pięć punktów dodatkowych, a jak rozwiążą zadania, to piętnaście". Cóż mogłam powiedzieć? - "bardzo Cię proszę ... - daj się sklonować!"

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest jeszcze jeden powód laby. Kult oceniania, nauka dla oceny. Gdy oceny są wystawione, żadna siła nie zmusi dzieci, by zechciały uczyć się same dla siebie. Nauczyciele o tym wiedzą i żeby nie nadwyrężać swojego autorytetu, cicho zezwalają na stan, jaki jest.... Jeśli zmieni się motywacja do nauki to i zniknie problem przedwakacyjnej laby.

    OdpowiedzUsuń
  6. Klonowac kalkulator?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, wstyd mi....wstyd czytać taki artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej i wstyd mi... wstyd czytać taki artykuł. Dla wielu nauczycieli bardzo krzywdzący.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może pomyśli pani o uczniach spoza swojej klasy? Czas wychylić się poza nią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jestem jedynym nauczycielem, który wychylił się poza ramy systemu. Są tacy, którzy to widzą i doceniają. A za nauczycieli z przypadku nie odpowiadam.
    Myślę, że pan profesor też nie utożsamia się z całym środowiskiem profesorskim.

    OdpowiedzUsuń
  11. To oczywiste, że się nie utożsamiam z wszystkimi profesorami. Jak ktoś chce, to doczyta, że ich także krytykuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Panie Profesorze, aby uzupełnić nieobecności związane z IOS muszę przzygotować przemyślenia z jednej z najnowszej pubikacji Pana Profesora. Nie potrafię na nią trafić. Czy mogłabym prosić o wskazówke, ponieważ czas mnie nagli ?

    byłabym wdzięczna, piszę tutaj, ponieważ próbowałam maila i wyskoczył jakiś błąd.

    OdpowiedzUsuń







  13. 1. Śliwerski B., Książki (nie)godne czytania? Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2017 (ISBN 978-83-8095-265-2), ss.230
    2. Śliwerski B., Meblowanie szkolnej demokracji, Warszawa: Wolters Kluwer 2017, ss.377, ISBN: 978-83-8107-532-9
    3. Śliwerski B., Habilitacja. Diagnoza. Procedury Etyka. Postulaty, Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2017, ss. 344 (APS) ISBN 978-83-8095-287-4; ISBN 978-83-7587-905-6
    4. Śliwerski B., Turystyka habilitacyjna Polaków na Słowację w latach 2005-2016. Studium krytyczne, Łódź: Wydawnictwo UŁ 2018, ss.255 (14 ark. wyd.) ISBN: 978-83-8088-940-8; e-ISBN: 978-83-8088-941-5.
    5. Śliwerski B., Pedagogia harcerskiego wychowania, Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2018, ss. 213. [ISBN 978-83-8095-489-2; 978-83-8095-480-9]

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Profesorze...
    "Płacimy nie za to, że prowadzą zajęcia dydaktyczno-wychowawcze, tylko za wypełnianie dzienników, opracowywanie danych statystycznych, wypełnianie kwestionariuszy i bzdurnych formularzy dla potrzeb kuratora oświaty. "
    to się samo nie zrobi i nie wypełni, świadectwa muszą być wydrukowane, dyplomy zrobione, sprawozdania napisane i oddane, w tym tygodniu muszą odbyć się dwie długie rady pedagogiczne, bądźmy poważnie i nie obrażajmy nauczycieli za to, że muszą wykonać narzuconą przepisami pracę, której nie mogą zabrać ze sobą do domu. W ciągu roku szkolnego nikt nie widzi jak często po pracy do bardzo później nocy nauczyciel siedzi nad swoją pracą, nikt go nie żałuje. A tutaj taki niemiły wpis.

    "Nie wstyd wam drodzy nauczyciele? Jak się z tym czujecie? Czy może po raz kolejny, bo tak dzieje się od lat dziesięciu, będzie mówić" i nie jest mi wstyd, za co ma mi być? A skrócenie roku nic nie da jeśli w ostatnim tygodniu trzeba będzie zrobić to co teraz trzeba. Nauczyciele sami zresztą nie mogą tego zrobić. Pan ma pewnie kolegów w ministerstwie, niech wpłynie pan na nich, niech skrócą rok szkolny dla uczniów, dadzą nauczycielom tydzień na przygotowanie wszystkiego. Albo i nie skracajmy a na rozdaniu świadectw spotkajmy się z uczniami na początku lub nawet w połowie lipca.
    Przykro mi tylko, że dołączył się pan do tego podłego ataku na nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak widzę, nie rozumie Pani mojego wpisu, tylko usprawiedliwia siebie i swoje koleżanki czy kolegów. Czy uważa Pani, że jak idzie do lekarza na wizytę, to on powinien powiedzieć, proszę sobie posiedzieć na korytarzu, dzisiaj nie przyjmuję, nie badam, nie wystawiam recept, bo … mam statystykę dla ministra zdrowia? Proszę się najpierw dobrze zastanowić nad tym, co Pani tu wypisuje?!! Pani obowiązkiem jest prowadzenie zajęć dydaktycznych, skoro już lekceważy sobie kwestie wychowawcze, bo przecież nieprowadzenie lekcji przez tydzień (sic!), tylko wypełnianie w ich trakcie formularzy czy dzienników nie jest moralne. Proszę nie zrzucać odpowiedzialności za obowiązki, które nie mają związku z procesem kształcenia uczniów - na innych! Od dziesiątek lat bronię nauczycieli, ich status, krytykuję nędzę finansową oświaty, ale też widzę i piszę o tym, jak sami - czasami - stajecie się pozorantami pracy.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.

Jak czytać fake newsy