piątek, 8 czerwca 2012

Zasada Fair Play z gumką w tle

Dzisiaj zaczynają się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. Jednych naukowców EURO 2012 cieszy, fascynuje (np. filozofa prof. Janusza Lipca), innych denerwują lub są im obojętne (np. prof.Janusza Czapińskiego). Mamy zatem pluralizm postaw wobec "święta" jednej z dyscyplin sportowych na naszym kontynencie. Dla pedagogów jest to doskonała okazja do zaznaczenia roli kultury fizycznej w socjalizacji dzieci i młodzieży, ale także kondycji fizycznej osób dorosłych i starszych.

Profesor Stefan Wołoszyn pięknie pisał przed laty o walorach pedagogiki sportu: My, stare pokolenie, wychowywaliśmy się w klimacie humanizmu sportu, w wierze w czystość moralną naczelnej zasady sportu - zasady "fair play". Wychowaliśmy sie w przekonaniu, że sport jest nie do pomyślenia poza humanizmem i nieskazitelnością etyczną, że sport jest tym nieodłącznym czynnikiem kultury humanistycznej, ktory posiada wartość perfekcjonistyczną sam w sobie i sam dla siebie, czyli że posiada sam przez się najwyższy walor wychowawczy. Kto uprawia bowiem sport jako wartość autoteliczną, podejmuje tym samym najwyższy wysiłek samowychowawczy: przezwyciężania siebie, swoich słabności, dochodzenia w podjętym trudzie do perfekcji.

EURO 2012 otwiera mecz Polska-Grecja, a więc rywalizacja z zawodnikami kraju, który jest kolebką jońskiego ideału kalokagathii Aten. To właśnie w starożytnej Grecji miał miejsce rozkwit i pielegnowanie wszechstronnego rozwoju osobowości każdego wolnego obywatela, które przetrwały po dzień dzisiejszy jako model integralnego wychowania ciała i duszy. Stadiony Polski i Ukrainy zamienią się na najbliższe trzy tygodnie w "świątynie" sportu, przestrzenie wielkich emocji i przeżyć tak zawodników, jak i ich kibiców oraz dbających o oprawę czy bezpieczeństwo różnych służb publicznych i społecznych. Wśród wolontariuszy są też nasi uczniowie i studenci. Ci ostatni będą mieli problem z przygotowywaniem się do egzaminów, toteż być może liczą na zmęczenie także ich wykładowców-egzaminatorów.

Mistrzostwa w piłce nożnej są też wyjątkową okazją do obserwowania postaw zawodników i ich trenerów oraz towarzyszących im służb pod kątem tego, czy rzeczywiście przestrzegają sportowej zasady "fair play" w swoich dążeniach do zwycięstwa. To właśnie tę normę przyzwoitości w relacjach międzyludzkich, niezależnie od ich rodzaju i dziedziny, przywołał w tym tygodniu prezydent III RP Bronisław Komorowski podczas gali podsumowującej VI edycję programu "Szkoła bez przemocy". Jak stwierdził: Fair play to zasada, która może i powinna być realizowana na boisku, w czasie zawodów sportowych, ale po prostu także i w całym życiu, od szczytów politycznych poczynając, a kończąc na codziennych zajęciach, codziennych działaniach i codziennej konkurencji, w której mierzymy się z trudami życia

Rychło okazało się, że zasada "fair play" ma też obowiązywać i być szczególnie premiowana w seksualnych zachowaniach ryzykownych kibiców i przybyłych na EURO 2012 gości, bowiem 22 maja br. ruszyła kampania "FAIR PLAY. Gram fair, używam prezerwatyw". Tak więc Kościół katolicki wypowiedziami swoich hierarchów (m.in. kardynała Kazimierza Nycza w Warszawie czy Stanisława Dziwisza w Krakowie) w trakcie Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa upomniał się o tę zasadę w odniesieniu do budowania trwałości więzi rodzinnych, państwo zaś o rozwiązłość, wspomaganą rozdawaniem wśród dziesiątek tysięcy uczestników sportowych wrażeń, pakietów informacyjnych wraz z pięcioma prezerwatywami. Ot, jak można zasadę "fair play" wykorzystywać do różnych celów.

3 komentarze:

  1. Choć z niniejszym wpisem Pana Profesora zapoznałem się już wczoraj, to jednak celowo zwlekałem ze swoim komentarzem aż do dzisiaj tj. do momentu kiedy poznamy wynik spotkania inauguracyjnego. W swojej wypowiedzi zwraca Pan - jak sądzę - uwagę na sedno sprawy. Muszę przyznać, że nie jestem szczególnie wtajemniczony jeśli chodzi o wiedzę na temat światowego futbolu, więcej...myślę, że w porównaniu z wiedzą prawdziwego fana tej dyscypliny cechuje mnie wręcz skandaliczny poziom niewiedzy. Nie zmienia to jednak faktu, że ogromnie ciesze się z faktu, że wspólnie z znajomymi a także i nieznajomymi mogę uczestniczyć w tej zbiorowej euforii. Głównym tego powodem jest fakt, że Euro 2012 nie jest dla mnie wyłącznie świętem piłkarskim a nawet świętem sportowym ale właśnie świętem idei o której Pan pisze tj. pięknej idei FairPlay. Fakt, że mistrzostwa Euro 2012 organizowane są m.in. u nas to dla mnie doskonała okazja aby idei tej dać najpełniejszy wyraz. Podobne przedsięwzięcia uczą nas bowiem z jednej strony wspólnie cieszyć się ze zwycięstwa z drugiej zaś z godnością przyjąć ewentualną porażkę i z szacunkiem uznać wyższość przeciwnika. I jak sądzę także i to miał na myśli Stefan Wołoszyn.

    Idąc dalej można by oczywiście zapytać dlaczego wśród wielu intelektualistów piłka nożna nie cieszy się szczególną sympatią. Co najmniej jedna odpowiedź w tym względzie przychodzą mi od razu na myśl. Po pierwsze; powodem tego stanu rzeczy nie jest sama dyscyplina ale liczne patologiczne zjawiska jej towarzyszące...mowa tu głównie o tych, których poprawność polityczna każe nazywać "pseudokibicami" a których ja wbrew tej poprawności nazywam zwyczajnie "bandytami". Nie ulega dla mnie wątpliwości, że to właśnie oni za sprawą swoich wybryków zwyczajnie wypaczyli prawdziwa ideę futbolu. W konsekwencji każdy, kto powiada dzisiaj "jestem kibicem tej czy innej drużyny" naraża się samobójcze uproszczenie tj. mimo woli utożsamiany zostaje w tymi, którzy z prawdziwym kibicowaniem nie wiele mają wspólnego. Jeśli więc wyrażać miałbym swoje nadzieje związane z Euro 2012 to życzyłbym sobie (oprócz wygranej "naszych") także i tego aby kibicowanie, które przecież jest ideą szlachetną przywrócić do łask właśnie sprawą kibiców...tyle że tych prawdziwych, dla których to właśnie liczy się przede wszystkim idea "FairPlay" .

    ...1:1 to jeszcze nie dramat...kibicujmy dalej

    Dariusz PWSFTViT

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielu moich znajomych, przyjaciół z różnych środowisk akademickich bezpośrednio uczestniczyło w meczach otwierających EURO 2012 - w Warszawie i Wrocławiu. Mam wrażenie, że dla pedagogów święto sportu jest zarazem także ich świętem, bo przecież towarzysza temu piękne i szczere emocje, autentyczny patriotyzm, a może i wspomnienia z lat własnego dzieciństwa, kiedy to w piłkę grało się niemalże codziennie, po szkole aż do zmierzchu. Tego typu mecze nie mają wiele wspólnego ze stadionowymi patologiami, gdyż udaje się na nie nieco inna społeczność fanów piłki nożnej, piłki narodowej, a nie klubowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, niestety wśród ludzi, których horyzonty nie sięgają idei gry FairPlay są tacy, którzy próbują nam wmówić co innego. Mam tu rzecz jasna na myśli rzekomy "dokument"...a mówiąc poprawnie "propagandowy-pseudoreportaż" [nie wiem bowiem jak to inaczej nazwać], który powstał na zamówienie pewnej - jak się sądziło do tej pory - rzetelnej w źródłach telewizji BBC. "Stadiony Nienawiści" - bo nich tu mowa narusza wszelkie zasady etyczne jakimi winien cechować się wiarygodny i wierny zasadom etyki zawodowej reżyser, czemu Tom Giles (reżyser...a właściwie pseudo-reżyser tego materiału) dał znamienny wyraz, parafrazując słowa Hegla "jeśli teoria nie zgadza się z faktami to tym gorzej dla faktów". Kilka dni temu poproszono mnie abym skomentował "to coś" na łamach pewnej gazety ...odmówiłem argumentując, że formalnie i merytorycznie w istocie nie ma czego komentować. Odmówiłem także dlatego aby nie powodować niepotrzebnego rozgłosu. Ostatecznie zatem nawet jeśli i ja i Pan wiemy na czym polega prawdziwe kibicowanie i czym różni się od tego z jakim mamy zwykle do czynienia przy okazji meczy ligowych to - jak się okazuje - istnieje konieczność obalania szkodliwej mitologii.

    ad 1. Gdyby coś podobnego do obrony przedłożył jeden z naszych studentów, gwarantuję, że natychmiast zostałby oblany. Wiarygodny, rzetelny i zawodowy reżyser nigdy nie zrobiłby niczego podobnego.

    Dariusz PWSFTViT

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.