czwartek, 17 lutego 2011

Przygnębiające czytelnictwo, także w zakresie diagnostyki


Czytam po powrocie do kraju (po tygodniowej niemalże nieobecności w kraju), że w świetle badań przeprowadzonych przez pracownika Biblioteki Narodowej przynajmniej jednokrotny kontakt z książką w ciągu ostatniego roku zadeklarowało 44 proc. badanych Polaków, czyli o 6 proc. więcej niż w 2008 roku.

Nie bardzo rozumiem, czy jest to powód do radości czy raczej do śmiechu, że ktoś zastosował w kwestionariuszu ankiety tak nonsensowne pytanie? Co to bowiem oznacza, że ktoś miał kontakt z książką? W moim przekonaniu ten kontakt ma co najmniej 90% Polaków, licząc w tym niemowlęta i osoby w starszym wieku. Wystarczy, że rzucą okiem na półkę w domu, żłobku, przedszkolu, szkole, miejscu pracy czy na mijane właśnie w czasie spaceru wystawowe okno księgarni, a nawet kiosku Ruchu, by mieć kontakt z książką. Pisanie zatem przez dziennikarzy, że jest to przygnębiający wynik, skoro ów kontakt zadeklarowało zaledwie 44% krajan, jest albo błędem wnioskowania, albo źle sformułowanym pytaniem, na które respondenci odpowiadali tak, jak chcieli lub byli sobie w stanie zdać sprawę z powagi poruszonej w nim kwestii.

Można zapytać, od kiedy to wyrażona przez kogoś w sondażu diagnostycznym deklaracja jakiejś formy aktywności jest prawdą o jej zaistnieniu? Równie dobrze można przypuszczać, że wśród deklarujących co najmniej połowa osób nie podała prawdy (nie wypada bowiem mówić o sobie jak o analfabecie), zaś druga połowa być może miała na uwadze kontakt z książką rozumiany jako styczność z nią, ale niekoniecznie jej przeczytanie.

Natomiast rzeczywiście niepokojąco brzmi inny wniosek z tego sondażu, że 20% osób z wyższym wykształceniem, które pełniąc funkcje kierownicze (ciekawe, gdzie?), nie przeczytało w ciągu miesiąca tekstu dłuższego niż trzy strony, natomiast 25 proc. osób z tej grupy przez cały rok nie wzięło do ręki ani jednej książki, także w wersji cyfrowej. Aż czy tylko? Prawda to czy artefakt? Mieli na myśli artykuł o takiej objętości w prasie czy tekst w książce? A może czytają teksty w internecie? Czy ktoś mierzy, ile stron tekstów screenuje na co dzień?

Relacjonujący wyniki tego sondażu dziennikarz stwierdza: Na początku lat 90. czytelnictwo w Polsce sięgało 72 proc. - taki odsetek badanych zadeklarował kontakt w ciągu roku, z choć jedną książką. Ten odsetek regularnie spadał osiągając w 2008 roku najniższy poziom - 36 proc. Czyżby nie wiedział, czy może nie pamiętał, że na początku lat 90. czytelnictwo w Polsce było wspierane, gdyż można było odliczyć od podatku dochodowego drobny, ale zawsze limit na zakupione przez siebie książki. Trzeba było jedynie zachować paragon z księgarni.

Czekamy zatem na ruch ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ma szansę wykazać się troską o poziom czytelnictwa Polaków, przywracając odpis od podatku z tytułu zakupienia książek czy abonowania czasopism. Tymczasem Platforma wraz z PSL zafundowała nam wyższy VAT na książki, w związku z czym z niecierpliwością poczekam na wyniki kolejnego sondażu w tej kwestii.

Warto będzie za kilka lat zapytać Polaków, szczególnie zatrudnionych w sektorze publicznym, czy prenumerują fachowe czasopisma, jakie kupują książki i które z nich czytają? Czy, a jeśli tak, to jak często korzystają z bibliotek, a w jakim stopniu Internet stał się ich domową wiedzoteką? Może wówczas okazać się, że stan czytelnictwa jest lepszy albo jeszcze gorszy.

(Za: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/przygnebiajacy-wynik-badania-wyksztalconych-polako,1,4186339,wiadomosc.html)

6 komentarzy:

  1. A według p.Hall i IBE jest cudownie, gimnazja się sprawdziły, badania PISA wykazują jedenn z najlepszych postępów w świecie, szczególnie w czytaniu ze zrozumieniem...;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha Pana poczucie humoru czasami mnie rozbraja, najlepszy tekst jaki przeczytalem w tym tygodniu



    " Tymczasem Platforma wraz z PSL zafundowała nam wyższy VAT na książki, w związku z czym z niecierpliwością poczekam na wyniki kolejnego sondażu w tej kwestii."



    hahah poczucie humoru w moim stylu

    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam
    Dorzucę swoje 3grosze:)

    Wszelkie malowanki dla dzieci są zakwalifikowane jako książki(tak się je sprzedaje i jest tego dużo). Trudno powiedzieć czy zachęcą one później młodzież do zmagania się z tekstem.


    Z drugiej strony istnieją książki w wydaniu elektronicznym. Wydaje mi się, że jest to przyszłość czytelnictwa. Jest to forma coraz bardziej popularna (pewnie też istnieje szara strefa w tej dziedzinie) i trudno określić ilu czytelników, jak wielki zasób lektur posiada na swoich e-bookach.
    Osobiście bardzo lubię czytać książki na e-booku.
    Ta forma na pewno wyprze papierowe czytelnictwo w najbliższym czasie.
    Należałoby badania rozszerzyć również o ten rodzaj.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, szkoła rękami nauczycieli przyczynia się do zaniku czytelnictwa. Uczniowie, którzy naprawdę przeczytali lekturę, są traktowani tak samo jak ci, którzy zrobili to na niby. Zamiast zmuszać wszystkich uczniów do czytania każdej lektury, lepiej byłoby:
    - dawać im większą swobodę i możliwości wyboru
    - stwarzać atmosferę zdrowego snobizmu, a tym samym kreowania poczucia elitarności
    Niech pięciu uczniów przeczyta w całości "Lalkę", niech nauczyciel poprowadzi całą lekcję z nimi, niech reszta przysłuchuje się. Niech tych pięcioro otrzyma sowitą nagrodę, a pozostali niech nie będą karani - niech będą tylko świadkami. I tak przez 6 lat. Co Państwo na to ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie ma idealnych rozwiązań. Jak sprawdzić czy uczeń naprawdę przeczytał lekturę czy kilka razy opracowanie? Nie da się niestety. Nagrodą jest natomiast to, że przeczytany tekst pamięta się dłużej niż opracowanie, które zapomina się dosłownie na drugi dzień. Uczniowie, którzy oszukali nauczyciela, oszukali przede wszystkim siebie, tylko czy oni to rozumieją?

    OdpowiedzUsuń
  6. w moich czasach czytaliśmy 7-8 lektur w ciagu roku nie mowiąc już o nowelkach i to czytanie zostało mi do dziś a teraz mój syn w 5 klasie czyta 3 lektury w ciagu roku i to pilnowany przeze mnie bo reszta klasy ma to gdzieś przed swietami bozego narodzenia zadano im do przeczytania tajemniczy ogród lekture zaczeli przerabiac 02 kwietnia zgadnijcie ile osób przeczytało w klasie liczacej 25 os ob?dokladnie 8 (slownie;osiem)może to wina nauczyciela? nie egzekwuje od dzieci ich obowiazkow

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.