Polityka
Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego determinowana jest przede wszystkim
przez ograniczone, na bardzo niskim poziomie źródła finansowania badań
naukowych, pozorowanie troski rządu o ich umiędzynarodowienie, koncentrację
zasobów w NCN i NCBiR, natomiast radykalnie pozbawia środków finansowych
wspomagających aktywność badawczą pracowników uczelni. Pojawiające się mediach
artykuły, informacje o raportach MNiSW odsłaniają to, co dzieje się „pod
spodem” tych procesów, a więc niepewność i/lub brak poczucia sensu zatrudnienia
w uczelni wyższej, ewaluacja dyscyplin naukowych, jakości kształcenia i
zmieniające się kryteria oceniania nauczycieli akademickich, w tym
administracyjne zarządzanie niedoborem.
Raport
"Nauka Polska" (2025) jest technokratyczną optyką rekonstrukcji
danych o systemie kształcenia i badań naukowych. Deklaruje
intencje władzy, że finansowanie nauki jest inwestycją w przyszłość, warunkiem
konkurencyjnej gospodarki opartej na wiedzy oraz podstawą prowadzenia badań
wysokiej jakości, która własną nieudolnością temu zaprzecza.
Co
z tego, że kolejne władze tego resortu wskazują na potrzebę systematycznego
zwiększania budżetów instytucji finansujących naukę, aby większa liczba badaczy
mogła realizować projekty? Jednocześnie autorzy raportu opierają większość
analiz na danych z lat 2019–2024, które dotyczą finansowania projektowego przez
MNiSW, NCN, NCBR i NAWĘ.
Naukę
opisuje się przede wszystkim przez pryzmat systemu przepływu środków,
wniosków, projektów, grantów, współczynników sukcesu i umiędzynarodowienia.
Jest to dla władz i propagandy obraz empirycznie użyteczny, ale niepełny. Nie
odpowiada bowiem wprost na pytanie: jaki koszt ponoszą akademicy
pracujący w tym systemie?
Coraz
częściej czytamy o nauczycielach akademickich, którzy są zmuszeni do ponoszenia
kosztów realizacji obowiązujących ich zadań. Młody
naukowiec musi jednocześnie projektować badania, publikować, prowadzić zajęcia,
pisać wnioski o grant, budować własną rozpoznawalność i funkcjonować w
niepewności zależnej od oceny, konkursu, budżetu uczelni albo zakończenia
projektu. Nawet pozytywna ocena okresowa nie musi oznaczać automatycznej
stabilizacji, toteż nauczyciele akademiccy żyją od oceny do oceny, od
projektu do projektu a przy tym są obciążani licznymi przedmiotowo zajęciami
dydaktycznymi.
Pojawia
się próba korekty patologii ewaluacyjnej w nauce. Czytamy bowiem o nowym
modelu oceny działalności naukowej, który jest najbliższy językowi reformy
systemowej. Projektowana zmiana ma odejść od modelu skoncentrowanego głównie na
wynikach dyscyplin, liczbie i punktacji publikacji, ku dwuelementowej ocenie:
ewaluacji dyscyplin naukowych oraz eksperckiej ocenie potencjału jednostek
akademickich. Do oceny mają wejść m.in. strategia rozwoju, jakość środowiska
pracy, wsparcie kadry, przeciwdziałanie niepożądanym praktykom publikacyjnym,
transfer wiedzy, popularyzacja nauki i stabilność kadrowa.
Za
aktywnością kadr akademickich stoi coraz słabsza kultura akademicka,
bo jest to raczej kultura przymusu, presji i krótkookresowej optymalizacji
wyników niż rzeczywistej współpracy. Nowy model oceny próbuje zatem wskazać na
to, że jakość nauki nie wynika wyłącznie z liczby projektów, punktów i środków,
ale także z trwałości środowiska naukowego, odpowiedzialnej polityki kadrowej,
etyki akademickiej i dojrzałości organizacyjnej.
Można
powiedzieć, że nowy model oceny jest próbą przejścia od pytania: ile
pozyskano? do pytania: w jakim środowisku i jakim kosztem to
pozyskano? Na odpowiedź poczekamy do następnych raportów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam