03 stycznia 2026

To nie był przyjazny rok

 


Nie był to łatwy rok kalendarzowy, który jest hybrydą akademickich powinności w semestrze zimowym i letnim roku akademickiego 2024/2025 i zimowym roku akademickiego 2025/2026. Mam świadomość, że mógłbym już od wielu lat nie angażować się akademicko i oświatowo. Tytuł profesora uzyskałem w 1999 roku. Wiele osób po otrzymaniu nominacji zwolniło tempo pracy naukowo-badawczej, dydaktycznej i organizacyjnej w części lub całości. 

Nie jestem wyjątkiem wśród naukowo aktywnych, bo na szczęście większość profesorów mojej generacji kontynuuje swoją pasję badawczą, wspiera pedagogicznie twórczość oświatową znakomitych nauczycielek/-li, pedagogów, pracowników socjalnych, służb resocjalizacyjnych, terapeutycznych itp. 

Każdy rozlicza się przede wszystkim przed sobą, bo osoby zawistne, toksyczne, wypalone zawodowo, leniwe, cyniczne, nekrofilne, "zaradne inaczej", uciekające od wolności (za Frommem), zadżumione ideologicznie itp. wcale nie cieszą się naszą aktywnością, toteż podejmowały działania i nadal to będą czynić, by stłuc "termometr" mierzący stan ich postaw.    

Jak każdego roku, życzę takim osobom zwrotu w samopoznaniu, większej samokontroli, samoświadomości i pracy nad sobą, bo tracą energię w swojej misji Zło-Bytu. Warto zacząć od siebie, zanim zacznie się kogokolwiek oceniać i czegokolwiek żądać, bo "bez pracy nie ma kołaczy".  

W odczuciu nawet sędziów sądu okręgowego, administracyjnego czy rejonowego celem takich osób jest dyskredytowanie profesorów, którzy ośmielili się napisać negatywną, krytyczną recenzję czyjegoś bubla akademickiego, pseudonaukowej  pracy doktorskiej, habilitacyjnej czy zreferowali wniosek profesorski zawierający żenujący poziom merytoryczny lub metodologiczny autora/-ki. 

"[T]rudno nie odnieść wrażenia", że atak na takich recenzentów ma doprowadzić  do utraty przez nich albo członkostwa w RDN, albo w radzie dyscypliny naukowej, albo do pozbawienia ich zatrudnienia w uniwersytecie, akademii czy na politechnice. 

W RDN znamy wiele przypadków takich osób - profesorek i profesorów uczelnianych lub tytularnych w naukach społecznych, humanistycznych, teologicznych a nawet technicznych i ścisłych, które były oczerniane i szykanowane pozwami do sądów za rzekome naruszenie przez nie prawa autorskiego, czyjegoś dobrego imienia lub rzekomo dobrego wizerunku zatrudniającej ich pseudo-szkoły wyższej. 

Dotyczy to też dziennikarzy śledczych, którzy opisywali i publikowali artykuły na temat nieuczciwości w nauce (vide ataki na redaktora "Forum Akademickiego") czy ataki na autorów artykułów o patologii w szkolnictwie wyższym (vide - tygodnik "Wprost", "Newsweek", "Tygodnik Powszechny", "Sieci", ale i prasa - "Rzeczpospolita" czy "Gazeta Wyborcza").   

Często dopiero po wielu latach odsłaniane są kulisy takich działań. Po prawie dziesięciu latach dowiedziałem się, że urzędnik Polskiej Komisji Akredytacyjnej (nadzór nad jakością kształcenia w szkolnictwie wyższym), który świadczył w sądzie przeciwko redakcji "Wprost" o rzekome naruszenie przez dziennikarzy dobrego imienia "profesora-turysty po słowacką habilitację w Rużomberku", był do cna skorumpowany.     

Życzę zatem w 2026 roku tak sędziom, adwokatom, profesorom uczelnianym i tytularnym, jak i dziennikarzom śledczym - odporności na ataki ad personam tych, którzy woleliby, aby zamilkli. Wszystkim, także sobie, życzę pokoju w sercach, wrażliwości, pokoju i wszelkiej a zasłużonej pomyślności.   


(źródło foto: BŚ) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie będą publikowane komentarze ad personam