Recenzja monografii pracownika naukowego w naukach społecznych, zarówno wydawnicza, jak i awansowa, nie jest czynnością techniczną
ani uprzejmościową, lecz aktem współtworzenia obiegu wiedzy. Recenzent nie
tylko czyta i ocenia czyjś tekst, ale ona/on decyduje, czy merytoryczna zawartość rozprawy zostaje włączona do korpusu
nauki. W tym sensie recenzent pełni funkcję filtra jakości, bez którego system
akademicki przestaje być systemem poznawczym, a zaczyna być systemem
dystrybucji treści.
Nie
istnieje żadne epistemologiczne uzasadnienie dla tezy, że inne standardy
obowiązują w recenzjach wydawniczych, a inne w procedurach awansowych. Nauka
nie funkcjonuje w dwóch porządkach prawdy. Istnieje jeden porządek: albo tekst
spełnia minimalne warunki pracy naukowej, czyli posiada rzetelnie opracowaną teorię, projekt badawczy,
operacjonalizację zmiennych, poprawny dobór próby i adekwatność metody, albo
ich nie spełnia. Jeśli to ostatnie, to nie powinien być publikowany jako
monografia naukowa, niezależnie od tego, czy jest rozprawą awansową, czy
publikacją problemową.
Wydawnictwa
naukowe nie są uniwersytetami i nie prowadzą własnej, pogłębionej oceny
metodologicznej. Funkcjonują na zasadzie delegacji zaufania wobec recenzentów
zewnętrznych. To oznacza, że cała odpowiedzialność merytoryczna spoczywa na
osobach podpisanych pod recenzją wydawniczą. Dwie recenzje profesorskie nie są
formalnością, ale są najwyższym poziomem legitymizacji naukowej, jaki system
potrafi wytworzyć.
Jeżeli
monografia zawierająca kardynalne błędy metodologiczne uzyskuje pozytywne recenzje
i trafia do obiegu jako monografia naukowa, problem nie leży w wydawnictwie,
lecz w recenzentach, którzy kompromitują nie tylko autora rozprawy, siebie, ale i własną dyscyplinę naukową. Niestety, część środowiska akademickiej pedagogiki nie
rozpoznaje lub nie egzekwuje elementarnych kryteriów badań empirycznych. Jest
to diagnoza systemowa, nie personalna, ale jej waga jest ogromna.
Skutki
takiego stanu rzeczy są długofalowe. Książki opatrzone pieczęcią „recenzowane”
stają się wzorcami dla młodszych badaczy, są cytowane, wykorzystywane
dydaktycznie i traktowane jako poprawne metodologicznie. W ten sposób błędne
wzorce ulegają reprodukcji, a obniżony standard staje się nową normą.
Dlatego
odpowiedzialność recenzenta ma charakter nie tylko naukowy, lecz także etyczny.
Dopuszczenie do obiegu pracy, która jedynie imituje badania empiryczne, oznacza
współudział w produkcji pozoru wiedzy, zaś pozór wiedzy jest jedną z najbardziej
destrukcyjnych form degradacji nauki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam