Raport IBE-PIB z badań PIAAC 2023 jest poprawny metodologicznie, ale politycznie i ustrojowo „wyczyszczony”. W zestawieniu z oryginalnymi raportami OECD (Skills Outlook, Reader’s Companion, analizy porównawcze PIAAC–PISA) widać wyraźnie różnicę nie w danych, lecz w tym, co się przemilcza w Polsce na temat wykształcenia osób dorosłych.
Raport
z międzynarodowych badań poziomu wykształcenia i kompetencji
dorosłych PIAAC (Programme for the International Assessment of Adult
Competencies), który uwzględnia także Polskę, przeszedł
niemalże bez społecznego oddźwięku, gdyż dokonany przez pracowników IBE
przekład wynikał z urzędowego obowiązku. Skoro ze środków publicznych
sfinansowano jego przeprowadzenie, to należało opublikować wyniki, co też
uczyniono: Sitek, M., Penszko, P. (2025). Umiejętności na polskim rynku
pracy. Raport tematyczny z badania PIAAC 2023. Instytut Badań Edukacyjnych –
Państwowy Instytut Badawczy; Sitek, M., Pokropek, A., Penszko, P., Chyl,
K., Haman, J. (2024). Główne wyniki międzynarodowego badania umiejętności
dorosłych PIAAC 2023. Warszawa: Instytut Badań Edukacyjnych.
"Badanie
PIAAC mierzy podstawowe umiejętności potrzebne do funkcjonowania we
współczesnym świecie, które są kluczowe do zdobywania nowej wiedzy i
kompetencji. W drugim cyklu badania sprawdzane są umiejętności takie jak
rozumienie tekstu, rozumowanie matematyczne oraz rozwiązywanie problemów. W
pierwszym cyklu badano także umiejętność rozwiązywania problemu z
wykorzystaniem nowych technologii.
Uczestnicy
badania PIAAC odpowiadają także na pytania ankietowe dotyczące ich
wykształcenia, aktywności edukacyjnej, sytuacji na rynku pracy oraz opinii i
postaw wobec kształcenia. Dodatkowo pytani są o to, jak wykorzystują swoje
umiejętności w codziennym życiu i pracy".
Warto
dociekać powodu uczestniczenia naszego kraju w tych badaniach, bo nie mają one
powszechnego charakteru wśród członków OECD. Opublikowane założenia są słuszne,
bowiem obiecuje się, że:
"Wyniki
badania PIAAC pomogą ulepszyć
politykę i programy rozwoju umiejętności potrzebnych do dobrego
funkcjonowania w życiu codziennym i zawodowym, np. programy szkolne
czy programy szkoleniowe. Wyniki PIAAC pomogą zrozumieć, jak radzą sobie
mieszkańcy Polski w porównaniu z innymi krajami i, dzięki tej wiedzy,
lepiej przygotować się do udziału w globalnej gospodarce".
W Polsce
za realizację badania odpowiadało w latach 2021-2023 Ministerstwo
Edukacji i Nauki, które zleciło jego przygotowanie
i przeprowadzenie Instytutowi
Badań Edukacyjnych (IBE). To w IBE za nadzór nad realizacją
badania odpowiadał Zespół Badań Międzynarodowych obejmując w składzie
m.in.: dr. Michała Sitka jako krajowego koordynatora badania (NPM); dr. hab.
Artura Pokropka w roli analityka danych i dr Elżbietę Barbarę Ostrowską jako
ekspertkę ds. zadań.
Wylosowanym
do udziału w badaniu osobom między 16 a 65 rokiem życia zapewniono, że
otrzymają bon zakupowy o wartości 50 zł a nawet mogą dodatkowo wziąć udział w
loterii, w której do wygrania będą nagrody w wysokości od 100 do 800 złotych.
Wprawdzie nie wiadomo, jaki kot jest w worku, ale ... na tego typu procedury
stać tylko niektóre instytucje państwowe.
IBE-PIB
po zmianie władz w 2024 roku zapewnia m.in., że prowadząc badania
międzynarodowe zmienia oświatę i uczenie się przez
całe życie". To postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest, a
więc czy w/w eksperci dokonali analiz zgodnie z tym celem. Nic z
tych rzeczy. Zapłacono polskim analitykom za dwa raporty, ale bez
jakiegokolwiek odniesienia do powyższego celu.
Raport
IBE pokazuje dane o bardzo niskiej pozycji Polski w świetle badań
PIAAC - 2023 (236 literacy, 239 numeracy, 226 APS), jedną z najsłabszych
w OECD,a zatem na poziomie deskryptywnym raport jest poprawny. W
obu raportach IBE nie ma ani jednego fragmentu, który analizowałby PIAAC
jako rezultat długofalowej skandalicznej polityki oświatowej państwa.
Skoro
w IBE-PIB najważniejsze staje się dokumentowanie danych na podstawie różnych
badań międzynarodowych, ale nie docieka się powodów, dla których są one
rzeczywiście kompromitujące polską politykę oświatową, fatalne zarządzanie
edukacją przez MEN, to pozoruje się sens prowadzenia tego typu badań. Nie
wyprowadza się z tych badań pedagogicznych wniosków!
(źródło: Sitek,
M., Pokropek, A., Penszko, P., Chyl, K., Haman, J. (2024, s. 10).
Co
to za instytut badawczy, który wydaje dwa raporty pozbawione wniosków dla sprawujących władzę i dla społeczeństwa, które pokrywa bardzo
wysokie koszty tej diagnozy? Dane PIAAC-2023 są oderwane od historii zmian w
systemie szkolnym, jakby kompetencje dorosłych powstawały w próżni, a nie
w konkretnym, destabilizowanym systemie edukacyjnym. Kiedy sięgniemy do
oryginalnego Raportu OECD, to zobaczymy, jakim językiem mówi się w nim i w
polskim przekładzie o tych samych danych. Różnica pojawia się bowiem nie
na poziomie statystyki, lecz na poziomie języka interpretacji
danych, zakresu odpowiedzialności oraz tego, co uznaje się za
„polityczne”, a co za „odpaństwowione, rzekomo neutralne”.
W raportach OECD (Skills Outlook, Reader’s Companion,
analizy PISA–PIAAC) pojawiają się regularnie pojęcia i ramy takie jak policy
learning (uczenie się polityk), institutional capacity, system
coherence, long-term outcomes of education systems, governance
of skills systems. OECD wiąże kompetencje dorosłych
z trajektorią państwa (institutional drivers, policy
design, system reform trajectories), analizuje ciągłość
reform, pyta, czy system potrafi się korygować. Dane są
narzędziem do pytania, jak działa państwo jako organizm uczący się? Dla
IBE sprawcą fatalnych wyników są uwarunkowania
społeczno-demograficzne, czynniki zewnętrzne. Odpowiedzialność
za to przechodzi z systemu polityki oświatowej na nieokreślony
kontekst.
Raport
IBE PIAAC 2023 konsekwentnie używa języka demograficznego („wiek”,
„wykształcenie”, „kapitał kulturowy”), psychometrycznego („motywacja”,
„zaangażowanie respondentów”), neutralno-adaptacyjnego („zmiany
technologiczne”, „globalne wyzwania”). Nie pojawiają się natomiast takie
kategorie, jak państwo jako aktor uczący się, władza publiczna jako
podmiot odpowiedzialny oraz ciągłość lub niszczenie ustroju
szkolnego. Szkoła i system edukacji nie są la statystyków IBE
aktorami, bo on są tłem. Państwo, MEN nie pojawia się w opisie, mimo
że PIAAC dotyczy efektów ich działań.
O
ile autorzy raportu OECD dociekają, dlaczego w niektórych krajach
motywacja i zaufanie do badań publicznych są wyższe? to IBE
poprzestaje na stwierdzeniu, że tacy byli respondenci. Zaufanie
instytucjonalne zostało przez nich zredukowane do cech jednostek.
W raportach OECD reformy szkolne są przedmiotem
analizy, porównuje się ich ciągłość, tempo, logikę. W raportach
IBE reformy nie istnieją jako proces historyczny, nie ma
odniesień do likwidacji gimnazjów, chaosu programowego
i niszczenia cykli doskonalenia nauczycieli oraz kultur szkolnych. Dane
prezentowane przez IBE zostały odcięte od decyzji politycznych, które
są współsprawczymi najgorszych wyników badanych wśród 32 państw OECD.
Na
tym też polega manipulacja danymi z tych badań przez kadry IBE-PIB, które
celowo ograniczają pola interpretacji, wykluczają kwestie
ustrojowe, redefiniują problem jako „społeczny”, a nie „państwowy,
polityczny”. Widać klasyczny mechanizm manipulacji, który polega na tym,
że im bardziej „neutralny” jest język raportu, tym mniej widoczna jest w
nim odpowiedzialność władzy. Istotą takiego podejścia jest ochrona
ministerialnej deformy.
Raport
IBE nie tyle „ukrywa” państwo, ile konstruuje język, w którym państwo nie
musi się tłumaczyć. W zestawieniu z raportami OECD widać
wyraźnie, jak wiedza międzynarodowa zostaje „rozbrojona politycznie” na
poziomie krajowym, jak PIAAC traci potencjał krytyki państwa, a zostaje
sprowadzony do opisu deficytów obywateli.
Kadry
IBE - PIB tworzą raporty z badań międzynarodowych językiem neutralności
politycznej. Neutralne dane, neutralny język, neutralna metodologia
brzmią, jak gwarancja rzetelności. W praktyce jednak neutralność
bywa najskuteczniejszą formą ochrony władz MEN przed odpowiedzialnością, w
tym przypadku za fatalną politykę oświatową.
Depolityzacja
wiedzy o wykształceniu i kompetencjach Polaków jest groźna nie dlatego, że
fałszuje dane, ale ze względu na zamykanie debaty o polityce oświatowej
państwa. Jeśli bowiem nie pyta się o to, czy rządzący potrafią i chcą
się uczyć, czy reformy mają ciągłość, czy szkoła jest chroniona przed
destrukcją polityczną, to edukacja przestaje być dobrem wspólnym,
a staje się statystyką. Władze MEN, które chowają się za neutralnym
językiem raportów, nie muszą się tłumaczyć przed społeczeństwem.
Ten i poprzedni post przeczytałem. Założona problematyka, ale dostrzegł Pan znaczący problem dyfuzyjny do rozpowszechniania schematu władza -> jakość. Nad tym będę pracował przez najbliższy tydzień, aby problem naświetlić pod postacią adekwatnej do problematyki publikacji w oparciu o (zaburzenie/) zrównoważonego rozwoju.
OdpowiedzUsuńEh, ten "nieszczęsny" system edukacji krajów skandynawskich. Muszą nam chyba zazdrościć wysokiej jakości kształcenia ascetycznego w oparciu o źdźbło mniejsze płace. Nic s naturze nie ginie, no chyba że jakość, ale to tylko czasami.
Adrian Merchelski
Szanowny Panie Profesorze,
OdpowiedzUsuńdziękuję za zwrócenie uwagi na badanie PIAAC. Ponieważ zostałem przywołany z nazwiska, a moja praca została poddana ostrej krytyce, pozwalam sobie na osobistą odpowiedź.
Jestem otwarty na krytykę metodologii, analiz oraz interpretacji wyników. Nie mogę jednak zgodzić się z zarzutami o niekompetencję, celową manipulację ani intencjonalne „ochranianie MEN”. Są to tezy publicystyczne, którym stanowczo zaprzeczam. Tytuł wpisu uważam za obraźliwy i nieproporcjonalny do przedstawionych argumentów.
Raport opublikowany w dniu światowej premiery wyników PIAAC miał jasno określony cel: szybkie i rzetelne udostępnienie danych polskiej opinii publicznej. Jego zadaniem jest odpowiedź na pytanie „jak jest?”, a nie formułowanie ocen w rodzaju „czyja to wina?”. Tak też widzieliśmy swoją rolę też w dwóch kolejnych raportach tematycznych z tego badania, dostępnych na stronach IBE PIB. To, co Pan określa „wyczyszczeniem politycznym”, z perspektywy badacza oznacza oddzielenie danych empirycznych od ocen normatywnych.
To właśnie dzięki opublikowaniu tych danych możliwa jest dziś krytyczna debata o polityce oświatowej, do której Pan nawołuje. Surowe dane są dostępne do samodzielnej analizy, a raport techniczny OECD szczegółowo opisuje przebieg badania w Polsce i innych krajach. Gdyby intencją badaczy była ochrona decydentów, najprostszą strategią byłoby niepublikowanie danych z Polski lub opóźnianie ich publikacji. Zrobiliśmy coś przeciwnego.
Pozwolę sobie postawić pytanie całemu środowisku: skoro dane zostały udostępnione i pokazują skalę problemu, to jak są i będą wykorzystane? Czy energia debaty ma się koncentrować na przypisywaniu intencji autorom raportu, czy na dyskusji o wynikach i wnioskach z badania?
Michał Sitek, IBE PIB
Przewrażliwienie na krytykę jest nieuzasadnione. Raporty IBE są realizowane ze środków publicznych. Wydawane są od lat miliony na tłumaczenia , z których nic nie wynika dla zarządzania oświatą i poprawą jej jakości. To jest wygodne dla tłumaczy, ale ja to oceniam z pozycji badacza a nie tłumacza.
OdpowiedzUsuń