Akademia Nauk Społecznych w Opolu zorganizowała cykliczną debatę oświatową - 7 Forum Edukacyjne, którego przebiegiem kieruje od lat prof. Zenon Jasiński. Po moim wykładzie, którego część przywołałem we wczorajszym wpisie, przedstawiła swoje stanowisko opolska kurator oświaty pani Joanna Rażniewska. W jej prezentacji powrócił dobrze znany każdemu ton debat o edukacji, a mianowicie tęsknota za stabilnością i poczuciem sensu, za przestrzenią, w której nauczyciel może być naprawdę pedagogiem, a uczeń kimś więcej niż biernym adresatem treści egzaminacyjnych.
W jej wypowiedzi pobrzmiewało coś jeszcze, a mianowicie świadomość, że żadna reforma nie powiedzie się bez
zmiany, która w rzeczy samej nie zaczyna się w ministerstwie, lecz w ludziach, w ich mentalności.
Szkoła jako pole rozbieżnych oczekiwań
Kurator przedstawiła obraz szkoły rozpiętej między marzeniami a realnością. Z jednej strony społeczne oczekiwania zderzają się z niestabilnym prawem, potrzebą większego finansowania edukacji, niezadowalającą autonomią nauczyciela, ale i dążeniami uczniów do samodzielności. Innowacyjna szkoła musi być otwarta na kulturę, sztukę i świat. Z drugiej strony na codzienność tej instytucji wpływają oczekiwania rodziców i uczniów, le tez niedofinansowanie placówek przez samorządy oraz rutyna, z której trudno się wydobyć wielu nauczycielom.
Największym
paradoksem - jak mówiła p. kurator - okazuje się to, że nawet jeśli wszyscy deklarują chęć nowoczesności, to w praktyce bronią tego, co jest im znane. Rodzice protestują przeciwko odmiennemu od ich doświadczeń ustawieniu ławek, bo „dziecko będzie musiało się odwracać”. Ocenianie opisowe
wciąż jest tłumaczone na język stopni. Tym samym szkoły, które mogłyby być innowacyjne,
zatrzymuje konserwatywna mentalność i lęk przed zmianą.
Nauczyciel – zawód, który wszystko zmienia
Najwięcej uwagi poświęcono w wypowiedzi nauczycielom. W świetle diagnoz rola nauczyciela
nie zmieni się naprawdę, dopóki nie zmieni się system ich kształcenia. To
nie programy, podstawy programowe czy organizacyjne warianty szkoły są największą barierą zmian, ale brak przygotowania kadr, ich przeciążenie i społeczne niezrozumienie roli
współczesnej szkoły.
Nauczyciel wciąż funkcjonuje w kulturze błędu, w szkole opartej na reprodukcji wiedzy, w klasie zbyt zróżnicowanej, by można było z łatwością wprowadzać do kształcenia indywidualizację. Nic więc dziwnego, że – jak uczciwie przyznała J. Rażniewska – wielu z nich „idzie na lekcję, żeby przetrwać 45 minut”, co samo w sobie jest niepokojącym świadectwem stanu szkolnego systemu.
Jednak to właśnie nauczyciel, jego autonomia, sprawczość i kompetencje są kluczowym warunkiem jakiejkolwiek odnowy.
Szkoła jako ekosystem zależności
Kurator
mocno akcentowała, że szkoła nie istnieje w próżni, gdyż jest zakładnikiem nie tylko
polityki państwa, lecz także:
- samorządu,
który „może, ale nie zawsze chce” inwestować w przestrzeń i
infrastrukturę,
- rodziców,
którzy oczekują, że szkoła będzie przede wszystkim placówką opiekuńczą,
- uczniów,
dla których relacje rówieśnicze bywają trudniejsze niż sama nauka,
- kultury,
która tworzy społeczne wyobrażenia o nauczycielu,
- prawa,
które nierzadko nie nadąża za realiami życia np. brak możliwości
rejestracji leśnych przedszkoli.
(PrtScr slajdu z prezentacji J. Rażniewskiej)
.
Ta
gęsta sieć powiązań sprawia, że oświata jest – jak mówiła J. Rażniewska – „statkiem bardzo
trudnym do sterowania”. Nie dlatego, że brakuje pomysłów, lecz dlatego, że
każdy ruch wymaga współdziałania wielu aktorów, z których każdy ma inne
interesy.
Co można zmienić od zaraz?
Wśród
postulatów kurator wyróżniła to, co można zrobić bez czekania na ministerialne
rozporządzenia:
- zmienić metody pracy
– otworzyć się na pracę projektową, zespołową, elastyczną,
- przemyśleć przestrzeń szkoły
– tworzyć miejsca współpracy, a nie tylko „ławki w rzędy”,
- zreinterpretować podstawę programową
– traktować ją jako drogowskaz, a nie listę przymusowych treści,
- organizować edukację bardziej
elastycznie – odejść od sztywnego rytmu
klasowo-lekcyjnego,
- budować relacje – bo to one, a nie programy, decydują o jakości doświadczenia edukacyjnego.
Zmiana
szkoły w jej wizji zaczyna się więc nie na poziomie struktur, lecz praktyk codziennych wyborów i decyzji nauczycieli, dyrektorów, rodziców.
Mentalność – najtwardszą z barier
Choć kurator mówiła o wciąż niewystarczających finansach, niestabilnym prawie i ograniczającej nowoczesną edukację przestrzeni klas szkolnych, najważniejszą diagnozę postawiła na końcu swojego wystąpienia:
nic się nie zmieni bez zmiany mentalności.
Konieczna jest partycypacja rodziców. Musi zmienić się mentalności nauczycieli, którzy wciąż bywają niewolnikami własnego szkolnego doświadczenia, ale także istotna jest mentalności uczniów. Jak wynika z diagnoz „nie lubią szkoły nie dlatego, że jest szkołą, lecz dlatego, że nie lubią rówieśników”. No i potrzebna jest zmiana mentalności władz, które patrzą na szkołę bardziej jako na obszar polityki niż wspólnego dobra.
Mimo, iż nie była to rewolucyjna diagnoza, to jednak warto było wsłuchać się w wypowiedź osoby świadomej, że „najtrudniej jest zmienić to, co jest niewidzialne”, a więc sposób myślenia, przyzwyczajenia, codzienne
nawyki instytucji.
Szkoła jako przestrzeń człowieka
Mimo
krytycyzmu, kurator oświaty zakończyła swoją wypowiedź tonem pełnym humanistycznej wiary. „Zawsze
najważniejszy jest człowiek” - mówiła, podkreślając, że szkoła powinna być
miejscem spotkania, wspólnoty, przewodnictwa, a nie jedynie przestrzenią
kontroli i nadzoru. Powinna być inna niż dekadę temu i to nie dlatego, że świat
wymaga innowacyjności, ale dlatego, że zmieniły się dzieci, relacje, sposób
życia.
Zmiana staje się tu nie postulatem politycznym, lecz moralną koniecznością: szkoła ma być miejscem, które pomaga młodym ludziom żyć, a nie jedynie funkcjonować w systemie.
(PrtScr slajdu z prezentacji J. Rażniewskiej)
Wizja cichej rewolucji
Z wypowiedzi kurator wyłoniła się wizja zmiany, która nie ma charakteru spektakularnego przewrotu. To raczej cicha (r-)ewolucja, zmiana pedagogicznego alfabetu, języka codzienności, sposobu patrzenia na szkołę i ucznia. Sens powyższej wypowiedzi można streścić w jednym zdaniu: Polska szkoła nie potrzebuje nowych haseł, lecz nowego sposobu myślenia o człowieku i wspólnocie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam