15 października 2012

Strategia małych kroków jako czynnik wielkiego sukcesu człowieka


Kiedy dzięki TVN24 oglądałem transmisję ze skoku Felixa Baumgartnera w przestrzeń stratosfery, przypomniała mi się psychologiczna teoria transgresji, którą znakomity polski psycholog Józef Kozielecki stworzył przed laty, odsłaniając mechanizmy decyzyjne ludzi m.in. w sytuacjach ryzykownych. To prawda, że zależą one przede wszystkim od struktury sytuacji ryzykownej, nad której poziomem zagrożenia życia skoczka pracował przez kilka lat cały sztab ludzi - naukowców, psychologów, wykonawców kapsuły i balona. Wyniesiony na wysokość 39 km śmiałek mógł dokonać z tej wysokości wyjątkowego skoku ze spadochronem, pokonując kilka barier i przy tej okazji, także rekordów, w życiu ludzkiego gatunku.

Otóż zdaniem J. Kozieleckiego, szczególną rolę w takich przedsięwzięciach odgrywa osobowość jednostki, w tym takie jej cechy jak odwaga, ambicja, agresywność, poziom radzenia sobie z lękiem czy zdolności do rozwiązywania problemów w sytuacjach trudnych, nieoczekiwanych. To właśnie polski psycholog udowodnił swoimi wieloletnimi badaniami, że człowiek poza czynnościami normalnymi, nawykowymi i powtarzalnymi może podejmować jeszcze działania transgresyjne, które polegają na przekroczeniu granic dotychczasowych osiągnięć materialnych, społecznych, kulturalnych i osobistych, jest zdolny do tego, by wyjść poza to, czym osoba jest i co posiada. Rozszerza swoje terytorium, podbija Kosmos, przeprowadza reformy ekonomiczne, dokonuje odkryć, łamie tabu, próbuje hartować swój charakter. Burzy stare struktury i kształtuje nowe formy, aby zdobywać oraz stworzyć autentyczne wartości.(J. Kozielecki, Wzloty i upadki, Gdańsk 2010, s. 9)

Kiedy F. Baumgartner otworzył swój spadochron w trakcie spadania z prędkością przekraczającą dźwięk, wziąłem głęboki oddech i spokojnie obserwowałem już jak bezpiecznie lądował na Ziemi.
Warto było oglądać od samego początku aż do szczęśliwego finału to zadanie, bo widać było jak ogromną rolę odgrywały w nim efekty uczenia się, wieloletniego treningu, ale i samodoskonalenia bohatera tego wydarzenia. Nieustanne kontrolowanie przez ekspertów z centrum zarządzania projektem Red Bull Stratos każdej sekundy lotu wzwyż, a następnie przygotowywanie się skoczka do wyjścia z kapsuły, by mógł wykonać skok, było realizowane zgodnie z opracowanymi i obowiązującymi w tym celu procedurami. Każdy ruch wynikał z poprzedzających go żmudnych ćwiczeń, a przecież nie byłyby one możliwe do powtórzenia w sytuacji tak silnie obciążającego go psychicznie zadania, które miał i chciał wykonać.

W istocie, to samosterowność F. Baumgartnera, przy zewnętrznym wsparciu wielu osób i sprzętu, zadecydowała w ostateczności o wykonaniu niezwykle ryzykownego zadania. Wielki skok musiało poprzedzić najpierw na Ziemi tysiące małych kroków, by człowiek znalazł w sobie siłę psychiczną do jego wykonania. Kozielecki pisze o strategii "małych kroków", inaczej określanej też mianem strategii inkrementalnej, która w takich przypadkach składa się na końcowy sukces człowieka, bowiem jest obliczona na osiąganie cząstkowych wartości w dłuższym czasie. Osoba wykonuje systematycznie małe kroki, ćwiczenia, działania, które w rezultacie skutkują sukcesem, jeśli wynikają one z integralnego wysiłku - intelektualnego, fizycznego, emocjonalnego i duchowego osoby.


Ponad dwie godziny samego lotu, a tylko kilka minut spadania. Zastanawiałem się, o czym może myśleć w takich chwilach ktoś, kto dokonuje tak wyjątkowej transgresji? Odpowiedź przyszła w pierwszym wywiadzie, jakiego udzielił tuż po wylądowaniu: - Kiedy tam stoisz, na szczycie świata, nie myślisz o pobijaniu rekordów, nie myślisz o danych naukowych. Chcesz tylko wrócić żywy. To wtedy stało się dla mnie najważniejszą rzeczą. Kiedy jednak w wyniku obowiązujących go procedur podjął ostateczną decyzję wyjścia z kapsuły na zewnątrz celem wykonania skoku (mógł przecież wrócić na Ziemię bez jego wykonania), to pojawiła się we mnie ciekawość, o czym myśli w tak progowym momencie. A Felix Bsumgartner to wyjawił: Proszę Boże, nie zawiedź mnie!

I na tym polega różnica między ludźmi, którzy dokonują transgresji, od tych, których na to nie stać, bo wszystko, co nie jest związane z transcendencją, nie jest w stanie pchnąć ich ku tak trudnym wyzwaniom. W tym przypadku nie tyle nie zawiódł Pan Bóg, ile własna wiara, która mu towarzyszyła. Wielkie transgresje muszą być nierozerwalnie związane z wartościami humanistycznymi i sumieniem człowieka, które stają się środkiem siły takiej osoby - jak okazuje się - nie tylko na Ziemi, ale i w stratosferze.