28 kwietnia 2026

Nauczycielski drop out w świetle Raportu UW

 









Młodzi nauczyciele nie odchodzą dlatego, że nie są przygotowani do pracy w szkole, ale w wyniku doświadczania po kilku latach pracy tego, czym stała się szkoła jako miejsce ich zatrudnienia. Nie chodzi tu o ich konkretną placówkę, ale o następstwa polityki oświatowej dla ich funkcjonowania w szkole. Jak się bowiem okazuje, problemem nie jest już tylko niski poziom motywacji do ubiegania się o zatrudnienie w szkolnictwie, ale jeśli już ono nastąpiło, to wczesne odejście z zawodu, często poprzedzane najpierw zmiana jednej szkoły na inną. 

Bardzo ważny jest zatem dyskurs publiczny wokół raportu, jaki powstał na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego pt. Młodzi nauczyciele odchodzą ze szkoły. Raport z diagnozy uwarunkowań odchodzenia z zawodu  przez warszawskich nauczycieli  o stażu pracy do 5 lat (Warszawa, 2024). Istotnie, raport dotyczy wyników badań wśród nauczycieli warszawskich przedszkoli i szkół, których staż pracy wynosi do pięciu lat. 

Ankieta internetowa, standaryzowane skale wypalenia zawodowego (OLBI), bogaty materiał otwartych wypowiedzi dają możliwość uogólnień statystycznych i wyciągnięcia wniosków na temat trendu danego zjawiska. Słabością diagnozy jest jednak ograniczenie do Warszawy, co autorki same podkreślają, gdyż nie można ekstrapolować wniosków na inne miasta ze względu na specyfikę dużego miasta - stolicy kraju i związane z tym koszty życia, alternatywne oferty zatrudnienia itp. 

Badania przeprowadził zespół w składzie: Joanna Dobkowska, Anna Zielińska i Małgorzata Żytko, pozyskując  odpowiedzi na pytania od 828 młodych stażem nauczycieli pracujących w szkołach i przedszkolach w Warszawie. Autorki pytały m.in. o motywację pracy, czynniki demotywujące i zamiar zmiany zawodu. 

Co ważne, badania są wynikiem realizacji projektu międzynarodowego "Teacher Drop Out"  finansowanego przez Agencję Narodową UK-British Council, in partnership with Ecorys UK – British Council, toteż autorzy zastrzegają udostępnienie wyników dla stołecznej/polskiej części badań komunikatem: 

"Wsparcie Komisji Europejskiej dla produkcji tej publikacji nie stanowi poparcia dla treści, które odzwierciedlają jedynie poglądy autorów, a Komisja nie może zostać pociągnięta do odpowiedzialności za jakiekolwiek wykorzystanie informacji w niej zawartych"(s.5). 

Dziennikarze zwrócili uwagę na najbardziej alarmujący wynik tego sondażu diagnostycznego, w świetle którego prawie połowa młodych nauczycieli rozważa zmianę zawodu. Częściej myślą o tym osoby poniżej 36. roku życia oraz nauczyciele z relatywnie dłuższym stażem w tej grupie, czyli ci, którzy zdążyli już doświadczyć szkoły nie jako stażyści, początkujący, lecz jako pełnoprawni pracownicy systemu oświatowego.

To jest zasadnicza różnica interpretacyjna: młody nauczyciel nie rezygnuje z „braku powołania”, lecz często po zderzeniu z organizacyjną i ekonomiczną rzeczywistością wykonywanego zawodu. Głównym powodem gotowości rezygnacji z pracy są: poziom  płac, problem współpracy z rodzicami oraz warunki wewnątrzszkolnej organizacja pracy pedagogicznej. 

W raporcie UW wskazano cztery główne czynniki demotywujące: wynagrodzenie (75 proc, wskazań), trudności we współpracy z rodzicami (49 proc.), warunki wykonywania pracy (29 proc.) i organizację pracy szkoły/przedszkola  (22 proc.). 

Nie są to błahe przyczyny. Problemy nauczycieli nie mogą być sprowadzane do prostego stwierdzenia „niskie pensje”, chociaż wynagrodzenie jest pierwszym i najczęściej wskazywanym czynnikiem drop out'u. Chodzi o cały zespół czynników, jak niska płaca, wysoka odpowiedzialność, obciążenie zawodowe, konfliktowość relacji międzyludzkich, brak realnego uznania, szacunku i organizacyjna niestabilność. 

W raporcie przywołano też wypowiedzi młodych nauczycieli, którzy mówią wprost, że wynagrodzenie uniemożliwia samodzielne utrzymanie się, zwłaszcza w Warszawie, a zarazem jest sygnałem niskiego prestiżu społecznego ich zawodu. Publicyści potwierdzają ten sam obraz w swoich analizach, choć często w ostrzejszym języku i to niezależnie od tego, czy dane medium jest - mówiąc w dużym skrócie pro-czy antyrządowe.


Moim zdaniem badacze błędnie przyjęli dwa założenia. Diagnoza miała dotyczyć potwierdzenia zjawiska drop out wśród nauczycieli, co jest charakterystyczne dla "samopotwierdzającej się hipotezy". Naiwnie stwierdzono we wprowadzeniu do raportu, że: 

"[...] wnioski oraz proponowane rekomendacje mogą być wykorzystywane również w innych miastach i miejscowościach. (...) Mamy nadzieję, że badanie pozwoli wypracować rozwiązania wspierające młodych stażem nauczycieli w pracy zawodowej i wzmocni motywację nauczycieli do pozostania w zawodzie". 

Z treści rekomendacji wynika, że lekarstwem  na przyczyny rezygnacji z pracy w szkolnictwie będzie udział nauczycieli w doskonaleniu zawodowym. Nic bardziej mylnego nie można było tu zakładać. Tymczasem już we wprowadzeniu autorki unikały jak rozżarzonego żelaza wskazania na rolę polityki kolejnego rządu w III RP: 

"Zadania stojące przed współczesną szkołą wymagają autonomicznych, odważnych, nieschematycznie przygotowanych i działających nauczycieli, którzy będą pracować w kulturze szkolnej zapewniającej im i ich uczniom satysfakcję oraz poczucie uznania, szacunku i sukcesu zawodowego. W dokumentach Rady Europy, takich jak Konkluzje z maja 2014 r. dotyczące jakości i efektywności kształcenia nauczycieli czy Edukacja i Szkolenia 2020 poświęcone realizacji strategii edukacyjnej, zwraca się szczególną uwagę na: 

• podnoszenie jakości pracy w zawodzie nauczyciela i prestiżu społecznego tego zawodu; 

• zapobieganie porzucaniu zawodu; 

• wspieranie młodych nauczycieli; 

• zapewnianie podnoszenia kompetencji zawodowych" (s. 9).  

     Po omówieniu wyników badań autorki odnotowały w pierwszej rekomendacji to, co wszyscy wiemy od dziesiątek lat: 

"Status społeczny i ekonomiczny nauczycieli wymaga radykalnych zmian. Decyzje w tym zakresie muszą być podejmowane na szczeblu centralnym, ponieważ niezbędne jest wzmocnienie prestiżu zawodu, które przełoży się na społeczny wizerunek nauczycieli i ich poczucie uznania, potrzebne są także zmiany prawa" (s. 107). 

Nie wiadomo, jaki jest ich zdaniem miernik statusu społecznego i ekonomicznego nauczycieli? Na czym miałyby polegać radykalne zmiany w tej sferze? Po co ogólniki    w stylu: "Potrzebne są działania, które wzmocnią rangę zawodu nauczyciela zarówno wśród społeczeństwa, jak i decydentów oświatowych"?   

Dla poprawy statusu społecznego nauczycieli proponują większe zainteresowanie trudną sytuacją nauczycieli przez media i ... ewentualną (?) rezygnację  z Karty Nauczyciela na rzecz przyjęcia "innego aktu prawnego, w którym zostałyby precyzyjnie określone prawa i obowiązki nauczycieli, a także wskazana droga kariery i perspektywy awansu materialnego tej grupy zawodowej" (tamże). 

Jak widać, tego typu rekomendacje nie mają wiele wspólnego z radykalną zmianą, dzięki której mogłaby zmienić się sytuacja polskich nauczycieli. Badania też niczego nie zmienią, bo wiedza o stanie liczbowym (procentowym) o tym, ilu nauczycieli nie tylko zamierza, ale rzeczywiście odchodzi z zawodu, nie ma dla sprawujących władzę żadnego znaczenia. 

Informuje o tym systematycznie portal "Dealerzy Wiedzy" i jakoś nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Dyrektorzy szkół opanowali już metody pozorowania zatrudnienia nauczycieli. Jak publicyści reagują na tego typu raport?  

W „Rzeczpospolitej” opisano dane monitorowane przez środowisko Dealerów Wiedzy: w 2024 r. z polskich szkół odeszło 10 tys. nauczycieli, a wśród młodej kadry szczególnie niepokojąco wygląda odpływ kobiet do 30. roku życia. Artykuł przywołuje też informację, że młoda kadra stanowiła tylko 7,36 proc. wszystkich nauczycieli, mniej niż rok wcześniej.

Ten sam tekst wskazuje, że wśród przyczyn odejść młodych pedagogów pojawiają się: niskie zarobki, trudne warunki pracy, roszczeniowość rodziców połączona z brakiem szacunku, nienormowany czas pracy, zmęczenie, wypalenie i brak uznania społecznego.

Z kolei portal eDziecko, odwołując się do danych MEN i stanowiska ZNP, podaje rozbieżne szacunki braków kadrowych: około 12,7 tys. według MEN i ponad 20 tys. według ZNP. W tym ujęciu starsi nauczyciele odchodzą na emeryturę, a młodzi absolwenci nie wchodzą do systemu w wystarczającej liczbie.

Szczególnie niszcząca dla procesu kształcenia i wychowania młodych pokoleń jest niestabilność zatrudnienia. Młody nauczyciel często nie ma nawet poczucia podstawowej stabilności w tym zawodzie, bo jako początkujący może być zwolniony bez uzasadnienia. 

Dziennik.pl opisał praktykę zawierania umów terminowych od września do czerwca, bez wynagrodzenia za wakacje. Według odpowiedzi MEN w roku szkolnym 2024/2025 zawarto 106 907 umów na czas określony, a 8 522 z nich wygasły z końcem czerwca 2025 roku. 

Nareszcie, także przedstawiciele mediów przestają dąć w tubę propagandową władz MEN czy IBE-PIB, tylko zwracają uwagę na powody fatalnej sytuacji zawodowej nauczycieli.

    

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie będą publikowane komentarze ad personam