Młodzi
nauczyciele nie odchodzą dlatego, że nie są przygotowani do pracy w szkole, ale
w wyniku doświadczania po kilku latach pracy tego, czym stała się szkoła jako
miejsce ich zatrudnienia. Nie chodzi tu o ich konkretną placówkę, ale o
następstwa polityki oświatowej dla ich funkcjonowania w szkole. Jak się bowiem
okazuje, problemem nie jest już tylko niski poziom motywacji do ubiegania
się o zatrudnienie w szkolnictwie, ale jeśli już ono nastąpiło, to wczesne
odejście z zawodu, często poprzedzane najpierw zmiana jednej szkoły na
inną.
Bardzo
ważny jest zatem dyskurs publiczny wokół raportu, jaki powstał na Wydziale
Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego pt. Młodzi
nauczyciele odchodzą ze szkoły. Raport z diagnozy uwarunkowań
odchodzenia z zawodu przez warszawskich nauczycieli o stażu pracy
do 5 lat (Warszawa, 2024). Istotnie, raport dotyczy wyników badań
wśród nauczycieli warszawskich przedszkoli i szkół, których staż pracy wynosi
do pięciu lat.
Ankieta
internetowa, standaryzowane skale wypalenia zawodowego (OLBI), bogaty materiał
otwartych wypowiedzi dają możliwość uogólnień statystycznych i wyciągnięcia
wniosków na temat trendu danego zjawiska. Słabością diagnozy jest jednak ograniczenie do Warszawy, co
autorki same podkreślają, gdyż nie można ekstrapolować wniosków na inne miasta ze względu na specyfikę dużego miasta - stolicy kraju i związane z tym koszty życia, alternatywne
oferty zatrudnienia itp.
Badania przeprowadził zespół w składzie:
Joanna Dobkowska, Anna Zielińska i Małgorzata Żytko, pozyskując odpowiedzi na pytania od 828 młodych
stażem nauczycieli pracujących w szkołach i przedszkolach w Warszawie. Autorki
pytały m.in. o motywację pracy, czynniki demotywujące i zamiar zmiany
zawodu.
Co
ważne, badania są wynikiem realizacji projektu międzynarodowego "Teacher
Drop Out" finansowanego przez Agencję Narodową UK-British
Council, in partnership with Ecorys UK – British Council, toteż autorzy
zastrzegają udostępnienie wyników dla stołecznej/polskiej części badań
komunikatem:
"Wsparcie
Komisji Europejskiej dla produkcji tej publikacji nie stanowi poparcia dla
treści, które odzwierciedlają jedynie poglądy autorów, a Komisja nie może
zostać pociągnięta do odpowiedzialności za jakiekolwiek wykorzystanie
informacji w niej zawartych"(s.5).
Dziennikarze
zwrócili uwagę na najbardziej alarmujący wynik tego sondażu diagnostycznego, w
świetle którego prawie połowa młodych nauczycieli rozważa zmianę zawodu.
Częściej myślą o tym osoby poniżej 36. roku życia oraz nauczyciele z relatywnie
dłuższym stażem w tej grupie, czyli ci, którzy zdążyli już doświadczyć szkoły
nie jako stażyści, początkujący, lecz jako pełnoprawni pracownicy systemu
oświatowego.
To
jest zasadnicza różnica interpretacyjna: młody nauczyciel nie rezygnuje z
„braku powołania”, lecz często po zderzeniu z organizacyjną i ekonomiczną
rzeczywistością wykonywanego zawodu. Głównym powodem gotowości rezygnacji
z pracy są: poziom płac, problem współpracy z rodzicami oraz warunki
wewnątrzszkolnej organizacja pracy pedagogicznej.
W
raporcie UW wskazano cztery główne czynniki demotywujące: wynagrodzenie (75
proc, wskazań), trudności we współpracy z rodzicami (49 proc.), warunki
wykonywania pracy (29 proc.) i organizację pracy szkoły/przedszkola (22
proc.).
Nie
są to błahe przyczyny. Problemy nauczycieli nie mogą być sprowadzane do
prostego stwierdzenia „niskie pensje”, chociaż wynagrodzenie jest pierwszym i
najczęściej wskazywanym czynnikiem drop out'u. Chodzi o cały zespół czynników,
jak niska płaca, wysoka odpowiedzialność, obciążenie zawodowe, konfliktowość
relacji międzyludzkich, brak realnego uznania, szacunku i organizacyjna
niestabilność.
W
raporcie przywołano też wypowiedzi młodych nauczycieli, którzy mówią wprost, że
wynagrodzenie uniemożliwia samodzielne utrzymanie się, zwłaszcza w Warszawie, a
zarazem jest sygnałem niskiego prestiżu społecznego ich zawodu.
Publicyści potwierdzają ten sam obraz w swoich analizach, choć często w
ostrzejszym języku i to niezależnie od tego, czy dane medium jest - mówiąc w
dużym skrócie pro-czy antyrządowe.
Moim
zdaniem badacze błędnie przyjęli dwa założenia. Diagnoza miała dotyczyć
potwierdzenia zjawiska drop out wśród nauczycieli, co jest charakterystyczne dla "samopotwierdzającej się hipotezy". Naiwnie
stwierdzono we wprowadzeniu do raportu, że:
"[...] wnioski
oraz proponowane rekomendacje mogą być wykorzystywane również w innych miastach
i miejscowościach. (...) Mamy nadzieję, że badanie pozwoli wypracować
rozwiązania wspierające młodych stażem nauczycieli w pracy zawodowej i wzmocni
motywację nauczycieli do pozostania w zawodzie".
Z treści rekomendacji wynika, że lekarstwem na przyczyny rezygnacji z pracy w szkolnictwie będzie udział
nauczycieli w doskonaleniu zawodowym. Nic bardziej mylnego nie można było tu
zakładać. Tymczasem już we wprowadzeniu autorki unikały jak rozżarzonego żelaza
wskazania na rolę polityki kolejnego rządu w III RP:
"Zadania
stojące przed współczesną szkołą wymagają autonomicznych, odważnych,
nieschematycznie przygotowanych i działających nauczycieli, którzy będą
pracować w kulturze szkolnej zapewniającej im i ich uczniom satysfakcję oraz
poczucie uznania, szacunku i sukcesu zawodowego. W dokumentach Rady Europy,
takich jak Konkluzje z maja 2014 r. dotyczące jakości i efektywności
kształcenia nauczycieli czy Edukacja i Szkolenia 2020 poświęcone realizacji
strategii edukacyjnej, zwraca się szczególną uwagę na:
•
podnoszenie jakości pracy w zawodzie nauczyciela i prestiżu społecznego tego
zawodu;
•
zapobieganie porzucaniu zawodu;
•
wspieranie młodych nauczycieli;
•
zapewnianie podnoszenia kompetencji zawodowych" (s. 9).
Po omówieniu wyników badań autorki odnotowały w pierwszej rekomendacji to, co
wszyscy wiemy od dziesiątek lat:
"Status
społeczny i ekonomiczny nauczycieli wymaga radykalnych zmian. Decyzje w tym
zakresie muszą być podejmowane na szczeblu centralnym, ponieważ niezbędne jest
wzmocnienie prestiżu zawodu, które przełoży się na społeczny wizerunek
nauczycieli i ich poczucie uznania, potrzebne są także zmiany prawa" (s.
107).
Nie
wiadomo, jaki jest ich zdaniem miernik statusu społecznego i ekonomicznego
nauczycieli? Na czym miałyby polegać radykalne zmiany w tej sferze? Po co
ogólniki w stylu: "Potrzebne są działania, które wzmocnią
rangę zawodu nauczyciela zarówno wśród społeczeństwa, jak i decydentów
oświatowych"?
Dla
poprawy statusu społecznego nauczycieli proponują większe zainteresowanie
trudną sytuacją nauczycieli przez media i ... ewentualną (?) rezygnację z
Karty Nauczyciela na rzecz przyjęcia "innego aktu prawnego, w którym
zostałyby precyzyjnie określone prawa i obowiązki nauczycieli, a także wskazana
droga kariery i perspektywy awansu materialnego tej grupy zawodowej"
(tamże).
Jak widać, tego typu rekomendacje nie mają wiele wspólnego z radykalną zmianą, dzięki której mogłaby zmienić się sytuacja polskich nauczycieli. Badania też niczego nie zmienią, bo wiedza o stanie liczbowym (procentowym) o tym, ilu nauczycieli nie tylko zamierza, ale rzeczywiście odchodzi z zawodu, nie ma dla sprawujących władzę żadnego znaczenia.
Informuje o tym systematycznie portal "Dealerzy Wiedzy" i jakoś nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Dyrektorzy szkół opanowali już metody pozorowania zatrudnienia nauczycieli. Jak publicyści reagują na tego typu raport?
W
„Rzeczpospolitej”
opisano dane monitorowane przez środowisko Dealerów Wiedzy: w 2024 r. z
polskich szkół odeszło 10 tys. nauczycieli, a wśród młodej kadry szczególnie
niepokojąco wygląda odpływ kobiet do 30. roku życia. Artykuł przywołuje też
informację, że młoda kadra stanowiła tylko 7,36 proc. wszystkich nauczycieli,
mniej niż rok wcześniej.
Ten
sam tekst wskazuje, że wśród przyczyn odejść młodych pedagogów pojawiają się:
niskie zarobki, trudne warunki pracy, roszczeniowość rodziców połączona z
brakiem szacunku, nienormowany czas pracy, zmęczenie, wypalenie i brak uznania
społecznego.
Z
kolei portal eDziecko,
odwołując się do danych MEN i stanowiska ZNP, podaje rozbieżne szacunki braków
kadrowych: około 12,7 tys. według MEN i ponad 20 tys. według ZNP. W tym ujęciu
starsi nauczyciele odchodzą na emeryturę, a młodzi absolwenci nie wchodzą do
systemu w wystarczającej liczbie.
Szczególnie
niszcząca dla procesu kształcenia i wychowania młodych pokoleń jest
niestabilność zatrudnienia. Młody nauczyciel często nie ma nawet poczucia
podstawowej stabilności w tym zawodzie, bo jako początkujący może być zwolniony
bez uzasadnienia.
Dziennik.pl opisał
praktykę zawierania umów terminowych od września do czerwca, bez wynagrodzenia
za wakacje. Według odpowiedzi MEN w roku szkolnym 2024/2025 zawarto 106 907
umów na czas określony, a 8 522 z nich wygasły z końcem czerwca 2025
roku.
Nareszcie,
także przedstawiciele mediów przestają dąć w tubę propagandową władz MEN czy
IBE-PIB, tylko zwracają uwagę na powody fatalnej sytuacji zawodowej
nauczycieli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam