sobota, 22 sierpnia 2015

Beneficjenci słowackich habilitacji

Czytelników interesują twarde dane empiryczne. Podaję zatem (a nie są to pełne dane, gdyż nie prowadzi się takiego rejestru w MNiSW):

O docenturę na Słowacji w ośmiu uczelniach (w tym jednej prywatnej) ubiegała się z Polski następująca liczba osób ze stopniem naukowym doktora w zakresie:

* 62 z pedagogiki;

* 41 z teologii;

* 13 z ekonomii;

* 12 z filozofii;

* 11 z psychologii;

* 8 z kultury fizycznej;

* 6 z matematyki;

* po 5 z socjologii i historii;

* 4 z filologii;

* 4 z nauk o polityce;

* po 3 z nauk medycznych i nauk wojskowych;

* po 2 z geografii, fizyki, prawa;

* po 1 z nauk technicznych, chemii.

Łącznie 195 osób

Nie podaję tu danych o liczbie profesorów tytularnych, którzy uzyskali tytuł na Słowacji. Proszę zauważyć, że to nie pedagodzy stanowią większość w tej grupie, ale przedstawiciele pozostałych nauk.

Z jakich dyscyplin uzyskane zostały słowackie habilitacje?

I - PRACA SOCJALNA (a więc kierunek kształcenia, a nie dyscyplina naukowa) - aż 52 osoby (!) - to ci, którzy udają pedagogów, psychologów lub socjologów;

II - 31 osób - PEDAGOGIKA

III - 30 osób - TEOLOGIA

IV - 14 osób - DYDAKTYKA RELIGII (KATECHETYKA) - ci udają, że są pedagogami, podczas gdy w Polsce można habilitować się z katechetyki w ramach nauk teologicznych; ;

V - 12 osób - FILOZOFIA

VI - 6 osób - EDUKOLOGIA SPORTOWA oraz SPORT HUMANISTYCZNY (to takie kierunki kształcenia, które nie są AWF, ale go udają);

VI - po 5 osób - EKONOMIA (w tym nauki o zarządzaniu) i RUCH TURYSTYCZNY (ten kierunek - to chyba ze względu na BIURO PODRÓŻY DOCENT :) );

VII - po 3 osoby: NAUKI O POLITYCE, MATEMATYKA, DYDKTYKI PRZEDMIOTOWE (też udają pedagogikę, chociaż nią nie są także na Słowacji, gdyż tam pedagogika ma inny kod i wymogi)

VIII - po 2 osoby : PSYCHOLOGIA, PRAWO;

IX - po 1 osobie - LOGOPEDIA (!), HUMANISTYCZNA GEOGRAFIA (w Polsce mamy zdehumanizowaną); MASS MEDIA.



Oto kolejny przykład zdumiewającego nadużywania uzyskanego na Słowacji dyplomu docenta do praktyki zawodowej, która nie jest z nim zgodna. Pani dr Ewa Kucharska uzyskała w 1998 r. na Wydziale Lekarskim UJ stopień doktora nauk medycznych w zakresie medycyny, specjalność: choroby wewnętrzne. Jej rozprawa doktorska nosi tytuł: Wartość trzypunktowego pomiaru densytometrycznego w ocenie osteodystrofii nerkowej u chorych leczonych powtarzanymi dializami. Wspaniale. Może zatem prowadzić praktykę medyczną, a także jako adiunkt mogła być zatrudniona w Uniwersytecie Jagiellońskim w Collegium Medicum na stanowisku adiunkta.



Jednak upłynął określony Statutem UJ okres jej zatrudnienia, w trakcie którego nie uzyskała habilitacji z nauk medycznych. Zapewne to spowodowało rozstanie się z wykładowczynią tej uczelni. Obecnie wskazuje jako swoje nowe miejsce pracy niepubliczną Akademię w Krakowie. Ta jednak nie kształci medyków.

W Internecie znajdziemy ogłoszenia o aktywności medycznej pani doktor. Także w bazie OPI, którą wyprodukowało MNiSW, znajdujemy dane wprowadzające w błąd czytelników, a być może pani doktor nawet nie wie o tym. Rzecz w tym, że w główce jej arkusza widnieje przed nazwiskiem stopień naukowy - dr hab. W rubryce dyscyplina zgodna z "KBN" - mamy informację - "medycyna". Tym samym każdy, kto będzie szukał doktora habilitowanego nauk medycznych, otrzyma informację, że jednym z nich jest w/w pani.

Informacja w OPI wskazuje, że pani doktor uzyskała stopień doktor habilitowanej nauk społecznych w zakresie pedagogiki, specjalność praca socjalna w 2014 r. na podstawie pracy habilitacyjnej pt. "Opieka hospicyjna i paliatywna w RP" , którą przedłożyła w Catholic University in Ruzomberok. Kto podał informację: "pedagogika - specjalność praca socjalna", skoro w powyższej uczelni można było uzyskać habilitację w 2014 r. tylko z pracy socjalnej, a nie z pedagogiki? Dlaczego zatem w rubryce reprezentowanej przez nią dyscypliny - obok "medycyny" widnieje także - "praca socjalna"?

Wiadomo natomiast, że wszędzie firmuje swój słowacki awans jako dr hab. nauk medycznych, co już jest niezgodne z prawdą. Nie jest bowiem doktorem habilitowanym - jak sama to zresztą ujawnia - nauk medycznych. Jej docentura jest z pracy socjalnej, a ta nie jest nauką medyczną, podobnie jak nie jest pedagogiką. Recenzentem w tym postępowaniu z Polski był doc. dr Stanisław Lipiński z prywatnej Uczelni Nauk Społecznych w Łodzi, zaś członkiem Komisji był z Polski prof. dr hab. Sławomir Mazur, który tam reprezentował Uniwersytet Konstantyna w Nitrze (Słowacja).



Mój wpis nie ma żadnego związku z tą, jak i poprzednio opisaną postacią, ale jest udokumentowany materialnie w kwestii, która bulwersuje środowisko akademickie w naszym kraju. Obie panie zapewne są wspaniałymi lekarkami, które niosą pomoc medyczną osobom tego potrzebującym. Nie jest jednak zgodne z prawem wskazywanie na to, że jest się samodzielnym pracownikiem naukowym czy osobą o wskazanym przez siebie statusie, skoro nie posiada się w danej dyscyplinie naukowej stosownego wykształcenia i aktu mianowania.

Jak już pisałem wcześniej, w związku z międzyrządową umową to nie tylko pedagogika ma w tym kraju problem. Ma go socjologia, medycyna, psychologia, ekonomia, teologia, politologia itd. Jeśli tak dalej będzie, to doktorzy habilitowani pedagogiki, którzy zajmują się edukacją zdrowotną, powinni mieć prawo do otwierania prywatnej praktyki medycznej, skoro treść dyplomu nie ma już żadnego znaczenia.

69 komentarzy:

  1. Podobno w Polsce jest 40 000 samodzielnych pracowników naukowych. Jeśli to prawda, to tych 200 "Słowaków" nie stanowi poważnego problemu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że od teraz Pański blog będzie o pogodzie ... :)

      Usuń
  2. Panie Profesorze, a czy to nie jest tak, że dane w OPI wpisują "urzędnicy" uczelniani?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne to oni kierują dane ale ... na podstawie uzyskanych od pracownika formularzy przez niego wypełnionych. Piszę powyżej za OPI że to pracownicy mogą je zmieniać.

      Usuń
  3. Ciekawe dane. Pokazują one w szczególności, że dla nauk technicznych i ścisłych turystyka habilitacyjna nie stanowi żadnego problemu. Najczęściej natomiast do sąsiadów udają się pedagodzy i teolodzy.

    Mam w związku z tym wpisem 2 pytania do Pana Profesora:

    - ile lat obejmuje to zestawienie?
    - ile w tym okresie osób uzyskało habilitacje z pedagogiki w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg. OPI w Polsce jest ok. 50 000 samodzielnych pracowników, w związku z tym tych 200 "Słowaków" nic nie znaczy. Z drugiej jednak strony samodzielnych pedagogów jest ok. 1 000, a z danych podanych przez prof. Śliwerskiego wynika, że 100 z nich może być "Słowakami" (wliczam w to "pracowników socjalnych" i dydaktyków, którzy w Polsce mogą być klasyfikowani jako pedagodzy), a to jest już dużo. Co więcej, oczywistym jest że tylko część z tego 1000 uzyskała habilitacje w tym okresie co "Słowacy", a to oznacza że wśród awansujących w ostatnich latach odsetek ten jest o wiele większy (20%, 30%?). Żeby go ustalić przydałaby się odpowiedź na to drugie pytanie.

      Usuń
    2. OPI zawiera biogramy osób zmarłych , ale nie wiem, czy wypada o tym pisać, bo też nie wszystkich. Proszè nie brać pod uwagę zatem tego wskaźnika. Na pewno nie ma 1000 samodzielnych pedagogów, chyba że ktoś uwzględni kłamców - a takich jest wielu.

      Usuń
    3. Moje dane obejmują lata 2006-2015 (czerwiec) głównie pedagogów lub przypisujących sobie bezprawnie ten status. W związku z tym, że MNiSW traktowało to zjawisko jako rzekomo dotyczace tylko tych paskudnych pedagogów, nie miałem wyjścia i zgromadzilem trochę danych z pomocą wielu profesorów z kraju np. Z. Kwiecinskiego, L. Witkowskiego ale i red. M. Wrońskiego także o przedstawicielach innych dyscyplin. Ta lista powinna liczyć zatem dzacunkowo ok. 250 osób . Może jednak jest ich więcej. W Polsce jest tak, że - potocznie mówiąc - wszyscy wiedzą, że śmierdzi, tylko lepiej było tego nie ruszać. T razem to PEDAGODZY pokazali ministerstwu i rządowi, że ryba psuje się od głowu i strasznie śmierdzi.

      Usuń
    4. Z Pańskiego zestawienia widać bardzo wyraźnie, że ten smród nie rozkłada się równomiernie po wszystkich dyscyplinach. O ile faktycznie ten smród jest wprost proporcjonalny do liczby słowackich habilitacji. Skoro polscy logopedzi nie chcą być pedagogami i czynili konkretne starania, by zostać uznanymi za odrębną dyscyplinę w Polsce, to nie dziwi mnie wcale osoba, która wolała habilitować się na Słowacji z logopedii, niż w Polsce z pedagogiki.

      Usuń
  4. Panie Profesorze, prawo leczenia ludzi daje ukończenie studiów medycznych i dyplom lekarza. Habilitacja z nauk medycznych takiego prawa nie daje. Można być doktorem habilitowanym nauk medycznych i nie mieć prawa wykonywania zawodu lekarza.

    Nie ma czegoś takiego, jak akt mianowania w dyscyplinie naukowej. Zgodnie z prawem pracy i prawem o szkolnictwie wyższym, akt mianowania można w tej chwili uzyskać jedynie na stanowisko profesora zwyczajnego, ale do tego trzeba mieć tytuł profesora, sama habilitacja w dowolnej dyscyplinie nie wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym. To zdanie było ironiczne. Zwracam uwagę na to, że każdy może i mogł wpisywać na swoje zlecenie, co tylko chciał. Dlatego mamy w tej bazie fałszywe informacje o rzekomych dr.hab.medycyny, o pedagogach , ktorzy nimi nie są, o teologach co z tą nauką niewiele mają wspolnego i o awuefistach, ktorym do kultury fizycznej jest tak blisko jak mnie do astronomii.n

      Usuń
    2. Znam specjalistę od historii sportu, który jest profesorem nauk humanistycznych i ma etat w AWF. Z wykształcenia jest chyba polonistą, raczej na pewno nigdy nie studiował na AWF, ale za to był czynnym zawodnikiem kadry narodowej dawno temu. Brak kierunkowego wykształcenia nie oznacza, że ktoś nie jest specjalistą.

      Pani Kucharska natomiast nie podaje w OPI, że jest doktorem habilitowanym nauk medycznych. Klasyfikacja KBN to jest coś, co było wpisywane do bazy prawdopodobnie w czasie, kiedy baza była tworzona 20 lat temu i od tamtej pory nikt tego nie zmieniał. KBN już dawno nie istnieje.

      Usuń
    3. W biogramie tej Pani - jak widać - jest dr hab.... a dyscyplina : medycyna
      Powinna zatem poprosić o dodanie do tej dyscypliny "praca socjalna".

      Usuń
  5. Panie Profesorze, z OPI wynika, że wspomniany wyżej prof. L. Witkowski reprezentuje m.in.dyscyplinę naukową KBN - pedagogikę. Czy to oznacza, że ukrywa sprawy związane z procedurą habilitacyjną z pedagogiki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowo. A prof. Kwieciński ma wpisaną obok pedagogiki - socjologię. I co z tego wynika? Nie prowadzą gabinetów terapii pedagogicznej czy socjologicznej, nie uzyskali habilitacji z pracy socjalnej czy teorii nabozenskej vychovy na Słowacji. Czy anonim czyta ze zrozumieniem i w całości, czy tylko zamierza bawić się takimi wyimkami?

      Usuń
    2. Przecież wskazujemy tylko pewne "twarde fakty" z bazy OPI. Sam Pan napisał wcześniej: "Nie jest jednak zgodne z prawem wskazywanie na to, że jest się samodzielnym pracownikiem naukowym czy osobą o wskazanym przez siebie statusie, skoro nie posiada się w danej dyscyplinie naukowej stosownego wykształcenia i aktu mianowania."
      Przedstawiona uwaga nie miała na celu dyskusji nad dorobkiem czy działalnością terapeutyczną wskazanej osoby. Nie ma chyba zakazu pytań dotyczących sytuacji "polskich" naukowców? Sam Pan odsyłał wcześniej do OPI, żeby sprawdzać "słowaków", a skoro OPI nie jest wiarygodnym źródłem to może potrzebne są zmiany, które pozwolą na transparentność wiedzy na temat kariery naukowej wszystkich ludzi nauki, bez względy na to, czy mają status "polskich", "słowackich", "rosyjskich", "ukraińskich", "radzieckich" i innych.

      Usuń
  6. Czy mógłby Pan przedstawić analogiczne zestawienie, tzn. ilu doktorów z pedagogiki, socjologii, psychologii, historii, filozofii, antropologii kulturowej, filologii itd., uzyskało stopień doktora habilitowanego w Polsce?
    Jeśli książka habilitacyjna dotyczy pracy socjalnej to w jakiej dyscyplinie autor otrzymuje stopień naukowy dr hab.?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżeli badania naukowe dotyczą pracy socjalnej, to mogą być w Polsce przedmiotem awansu naukowego np. doktoratu czy habilitacji w jednej z dyscyplin nauk społecznych w zależności od tego, jak został sformułowany problem badawczy i z której metodologii badań dyscyplinarnych korzystano. Problemy socjalne mogą być badane zarówno z perspektywy metodologii badań psychologicznych, socjologicznych, pedagogicznych (pedagogika społeczna) czy nawet nauk o polityce. Można je badań w dziedzinie nauk ekonomicznych.
    Na Słowacji jednak praca socjalna jest odrębną nie dyscypliną naukową, tylko kierunkiem kształcenia, w ramach której to wiedzy praktycznej można uzyskiwać stopień naukowo-pedagogiczny doktora czy docenta pracy socjalnej. W Polsce - co potwierdza także rozporządzenie min. B. Kudryckiej - nie ma pracy socjalnej wśród obszarów, dziedzin i dyscyplin naukowych. Dlatego tez pozwalają sobie docenci słowaccy na wciskanie kitu, że są socjologami, pedagogami itd., chociaż nie są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byc może to oznacza, że należy zmienić rozporządzenie i uznać pracę socjalną za odrębną dyscyplinę. Problem pedagogów ze słowackimi habilitacjami w ten sposób będzie rozwiązany.

      Usuń
    2. Rzecz w tym że duża część docentów pracy socjalnej nigdy nie zajmowała się pracą socjalną. Nawet tytuły ich "rozpraw habilitacyjnych" często nie mają nic wspólnego z pracą socjalną. Np jeden z nich uzyskał habilitację z pracy socjalnej w Bratysławie (Szkoła św. Elżbiety) na podstawie książki, w której podtytule jest "Studium z pracy socjalnej", ale treść jest z innej bajki. Jeśli teraz ustanowi się dyscyplinę praca socjalna w Polsce, to kto będzie stanowił kadrę tej dyscypliny? Oczywiście "Słowacy", bo przecież mają stosowne dyplomy...

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    4. Ale problem pedagogów dotyczy pracy socjalnej, a nie setki innych dziedzin, w których są pojedyncze habilitacje Polaków.

      Usuń
    5. To nie jest problem pedagogów. Czy anonimowy zapoznał się z treścią wpisów? Tu chodzi o szalbierstwo, wyłudzenie habilitacji przez wykorzystanie legalnych organów i procedur oraz za przyzwoleniem władz w Polsce i na Słowacji.

      Usuń
    6. Wyłudzić można jedynie przedstawiając fałszywe dowody. Ci ludzie w całkowicie legalny sposób stali się posiadaczami tytułów, które również legalnie są uznawane za równoważne polskim stopniom. Jeżeli doszło do wyłudzenia, bądź oszustwa, stopień zgodnie z prawem może zostać odebrany.

      Jeżeli pedagogowie mają problem z docentami pracy socjalnej, najprościej ich wyrzucić ze swojej dyscypliny, niech sobie założą swoją. Dużo prościej, niż zmieniać umowy międzynarodowe, które z jakiegoś powodu zostały zawarte.

      Dodatkową korzyścią będzie zniechęcenie pedagogów z małych ośrodków do habilitowania się na Słowacji, ponieważ wliczenie ich do minimów kadrowych dla kierunku będzie trudniejsze, niż do tej pory.

      Usuń
    7. Fałszywym dowodem jest przedłożenie w uniwersytecie dyplomu didaktika naboženske výchový jako pedagoga.

      Usuń
    8. Pisze Pan o słowackich habilitacjach już tyle czasu, a nie wie Pan jak wygląda procedura w kraju? Z tego co ja wiem uczelnie zwykle wysyłają posiadaczy słowackich dyplomów do ministerstwa po zaświadczenia. I to tam "tłumaczą" słowacką dyscyplinę na polską! No a w sytuacji gdy nie ma odpowiednika wpisują coś co wydaje im się temu najbliższe. Niech więc przestanie Pan obrażać pomawiając ich o oszustwa ...

      Usuń
    9. Uczelnia nie ma tu nic do gadania. Posiadacz takiego dyplomu powinien zwrócić się do ministerstwa z prośbą o wydanie zaświadczenia o równoważności. To ministerstwo decyduje, czy dydaktykę religii zaliczy do nauk pedagogicznych, czy do teologicznych. To na poziomie ministerstwa należy domagać się zmian, a nie na poziomie umowy.

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    11. Może właśnie nie i potrafią czytać. Poza tym na uczelni nikogo nie obchodzi co mówią, tylko to co jest na zaświadczeniu z MNiSW ...

      Usuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  8. Nie będę prowadził takich analiz statystycznych w perspektywie porównawczej, gdyż mam znacznie poważniejsze zadania badawcze do zrealizowania w najbliższym czasie. Można przejrzeć Dzienniki Ustaw, w których ministerstwo publikuje coroczny wykaz habilitacji i doktoratów. Nie mam na to czasu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla zainteresowanych OPI przygotowuje szczegółowe zestawienia danych z bazy, spełniające indywidualnie wybrane i nawet bardzo skomplikowane kryteria wyboru (na przykład podział na: dziedziny i dyscypliny naukowe, regiony, branże).Może także obudować dane wieloaspektową fachową analizą, a także sporządzić zestawienie w dogodnym dla odbiorcy formacie (baza danych Access, raport z załączonym wyciągiem z bazy, analiza statystyczna etc).

    Zamawiane dane są płatne, wyceniane indywidualnie w zależności od wskazanych kryteriów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Prof. Sliwerski mnie nie wymienil :-)
    A o tym, ze Prof. Sliwerski nie wie o czym pisze - widać, po zarzucie szalbierstwa.
    Po otrzymaniu dyplomu z uniwersytetu na Słowacji, dyplom taki jest tłumaczony przez polskiego tłumacza przysięgłego (a więc urzędnika na liście Ministerstwa RP), następnie oryginał dyplomu wraz z tłumaczeniem przysięgłym trafia do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. MNiSW wystawia zaświadczenie - według uznania ministerstwa opartego na przepisach. I to Ministerstwo NiSW decyduje co będzie na zaświadczeniu. Z kolei pan w kadrach z zaświadczenia przepisuje do POLON to co MNiSW napisało na zaświadczeniu.
    To MNiSW decyduje o tym, kiedy na zaświadczeniu jest SOCJOLOGIA. A nie habilitowany którego Prof. Sliwerski pomawia o szalbierstwo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba jednak wie, o czym pisze. Znam osobę, której dyplomu nikt nie przestemplował w ministerstwie, a jest wykazywana po pracy socjalnej jako pedagog. To także wskazuje na to, że urzędnik ministerstwa maczał w tym palce, bo niby dlaczego na podstawie dyplomu z pracy socjalnej jednym stwierdzał - pedagogika, a innym socjologia. A co, panicz, który cieszy się, że nie został wymieniony, rżnie głupa? Przecież dobrze wiedział, że praca socjalna nie jest ani socjologią ani pedagogiką. Teraz widzi siebie wśród cnotliwych?
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę stempel MNiSW nie jest potrzebny - słowacki docent jest w Polsce doktorem habilitowanym z mocy prawa i w MNiSW mówią, że nie trzeba przyjeżdżać do nich po zaświadczenie. Większość uczelni woli je jednak mieć żeby np. PKA się nie czepiała i wysyłają po nie "Słowaków". Dlatego prawdą jest, że zdecydowanej większości z nich to MNiSW "przypisało" polską dyscyplinę i do MNiSW a nie do słowackich docentów należy kierować pretensje.

      Usuń
    2. A ja znam magistra, który przez długie lata był zatrudniony na dużej, polskiej uczelni jako profesor. Wreszcie po latach jakaś kontrola zaczęła grzebać w papierach i uczelnia szybciutko musiała zmienić umowę. Na dodatek to był cudzoziemiec, który słabo mówił po polsku i nijak nie mógł zrozumieć, dlaczego nagle mu obniżają wynagrodzenie w środku roku akademickiego.

      Usuń
    3. Chetnie zapoznam sie z faktami... Prosze o mejl.

      Marek Wronski
      Marekwro@gmail.com

      Usuń
  12. Ktoś tutaj rżnie głąba. Przecież jak ktoś chciał mieć habilitację z socjologii, to mógł z socjologii habilitować się na Słowacji. Tak czy nie? Jeśli tak, to dlaczego wybrał pracę socjalną? Bo wiedział, że z socjologii jego osiągnięcia by nie przeszły, ani w Polsce, ani na Słowacji, ani w Czechach, ani w Niemczech. Co wy tak się chowacie za tymi pieczątkami? Malowanej pannie przeszkadza u spódnicy rąbek...

    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba "Joanna" rżnie głupa. Przecież nikt nie twierdzi, że te osoby jeździły na Słowację po habilitacje z socjologii. Prawda nie pasuje do tezy, to się ją nagina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdza anonimowy moją tezę. Pewnie jest Słowakiem , stąd brak logicznego myślenia. O tym pisałam. Po to tam jechał by habilitować sie z pracy docjalnej, że nie jest ani socjologiem, ani psychologiem, ani pedagogiem, tylko "mydlanym" pismakiem.

      Usuń
    2. Może osoby z loży szyderców ujawniłyby swoją tożsamość? "Słowacy" mają imiona i nazwiska, ale nie wiedzą kto ich kontestuje.

      Usuń
    3. Może ci "wybitni" "Słowacy" w polskiej skórce przedstawią się, jak komentują w blogu profesora? Jak widać, tylko on pisze jawnie, a pozostali hulają sobie, jak chcą. Ziaren prawdy jest tu jednak wiele.

      Usuń
    4. Jak to kto?! "Joanna" :)

      Usuń
    5. Przecież Wy oboje strasznie się kompromitujecie pokazując jak bardzo jesteście zacietrzewieni i nieracjonalni. Jak bowiem można będąc samemu anonimowym żądać żeby adwersarze tacy nie byli! Skoro nikt z nas nie ma ochoty podawać swoich danych, to nie wymagajmy tego od innych ...

      Usuń
  14. Wiele osób habilitowanego się na Słowacji uczciwie. Problem polega na innej klasyfikacji dyscyplin w Polsce i na Słowacji, tam wpisuje się do dyplomu to co w Polsce jest raczej specjalnością np. w Polsce ktoś habilituje się w dyscyplinie ekonomia i na tym koniec. A tam np.z zakresu polityki ekonomicznej, finansów publicznych, zarządzania przedsiębiorstwem itp. Polskie ministerstwo musi tę bardzo szczegółową klasyfikację słowacką odnieść do polskiego wykazu dyscyplin co odbywa się często trochę na wyczucie a punktem odniesienia jest temat pracy habilitacyjnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem nie "polega na innej klasyfikacji dyscyplin"!!!!!!!!!! Po co odwracać kota ogonem??

      Usuń
  15. Widziałem takie zaświadczenia z MNiSW. Tam w ogóle nie ma wpisanej dyscypliny, jest tylko dziedzina (nauki humanistyczne, społeczne, ekonomiczne). Ministerstwo potwierdza, że docent pracy socjalnej jest równoważny doktorowi habilitowanemu nauk społecznych i tyle. To sami zainteresowani dopisują sobie w OPI: socjologia, pedagogika itd. Dlatego zgadzam się, że to nieuczciwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież to co w OPI nie ma żadnego znaczenia dla pracodawcy! Poza tym jeśli ktoś ma doktorat z pedagogiki a docenturę z pracy socjalnej, to ma prawo napisać, że zajmuje się jednym i drugim (podobnie jak lekarze z różnymi habilitacjami nie przestają być lekarzami). No i jeśli jest tak jak pisze Anonimowy, to właściwie nie ma problemu, bo takiej osoby nie można nigdzie traktować jako samodzielnego pedagoga czy socjologa ...

      Usuń
    2. Na pewno chodziło o docenturę, a nie o tytuł profesora? W Polsce nie nadaje się stopnia doktora habilitowane w dziedzinie, tylko w dyscyplinie, więc zagraniczny tytuł nie może być równoważny nieistniejącemu w Polsce stopniowi.

      Usuń
    3. Na pewno chodziło o docentów. W Polsce oczywiście mamy habilitacje w dyscyplinie (podobnie jako doktoraty). Myślę, że zaświadczenia MNiSW są w tym sensie zgodnie z rzeczywistością, że jeśli nie mamy dyscypliny "praca socjalna" to nie można wpisać, że docent pracy socjalnej jest równoważny dr hab. pracy socjalnej (bo takiej dyscypliny u nas nie ma), ale nie jest też równoważny dr hab. socjologii, pedagogiki itd., bo nie z tego ktoś robił słowacką docenturę. OPI nie ma znaczenia dla pracodawcy o tyle, że w dziale kadr uczelni przedstawia się dyplomy, a nie wydruk z OPI. Ale warto wiedzieć, że OPI ma służyć jako baza recenzentów i tu kluczowe znaczenie ma prawdziwość danych.

      Usuń
  16. Tam samo jak "polscy" naukowcy, którzy dopisują sobie dyscyplinę jaką chcą (ten wątek był wcześniej). Naukowa lustracja powinna objąć wszystkich. "Polscy" naukowcy chyba nie obawiają się? Wtedy debata będzie odwoływać się do faktów a nie do emocji i może dociekania nakierowane będą na odkrycie prawdy a nie stygmatyzowanie kogokolwiek. W końcu przedstawiciele nauk społecznych (humanistycznych) mają odpowiednią wiedzę na ten temat i można będzie ustalić o co w tej sprawie chodzi i kto za czym (kim) stoi?
    Język szakala nie przystoi ludziom nauki, niezależnie od dyplomu, statusu, którymi się legitymują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie mylić dyscypliny naukowej ze specjalnością, bo ta już nie obowiązuje w polskim prawie. Każdy doktor habilitowany otrzymuje dyplom w dziedzinie nauk i dyscyplinie naukowej zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego z dn. 8 sierpnia 2011 r.
      Proszę nie przenosić do Polski rozwiązań, które z nauką nie mają wiele wspólnego.

      Usuń
  17. A nie powinni wpisywać sami, lecz powinno to zrobić MNiSW, dlaczego? A dlatego, że w Słowacji także są dziedziny i tzw. odbory. Np. pedagogika ma symbol 1.4. należy do spolecenskych vied - pedagogickych vied (nauki społeczne - nauki pedagogiczne - pedagogika. W moim przekonaniu jest więc PEDAGOGIKĄ - pedagogiką ogólną. Inna, np. 1.1.5 do predskolska a elementarna pedagogika, a więc znów......nauki społeczne - nauki pedagogiczne - pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna (pedagogika????????? - TAK, ANO, Yes.....and so on....). Czy to jest logiczne? Rozumiem, że nie odpowiada to polskiej klasyfikacji, ale w u nas sami sobie wpisujemy: doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki (tutaj sami: specjalność pedagogika szkolna, pedagogika społeczna, pedagogika pracy, praca socjalna....

    Czy to jest jakieś wytłumaczenie?

    Słowacki docent, który zróbił habilitacne konanie i za chwilę skona we własnym kraju, pełnym NIENAWIŚCI, POGARDY, ZAZDROŚCI.........i nie będzie zaraz miejsca dla takich jak Ja.....będę bezrobotny, przez te LISTY STRACHU, LISTY SŁOWAKÓW, LISTY ZAZDROŚCI.....


    LUdzie nauki??????????????????????????? PEDAGODZY??????????

    Nie chcę takich pedagogów wśród kadry wychowującej i nauczającej moje dzieci...nie chcę! Zawsze mogę wyjechać do UK.....malować domy! Czasami myślę, że to lepsze niż czytanie tych komentarzy....polskich NOBLISTÓW W ZAKRESIE PEDAGOGIKI....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech się Anonimowy tak nie irytuje :) Jeśli faktycznie ma docenturę z pedagogiki, dorobek z pedagogiki i funkcjonuje naukowo to nie ma się czego obawiać. Dyskusja dotyczy tych, którzy oszukują: uciekają np. w "pracę socjalną" (choć nigdy tym się nie zajmowali), a potem udają habilitowanych socjologów, pedagogów a nawet (jak opisywana już dr Kucharska) dr hab. medycyny.

      Usuń
    2. aha! czyli po doktoracie z pedagogiki można mieć docenturę słowacką z pracy socjalnej i być samodzielnym naukowym?? dr hab? i prof. uczelnianym w minimum kadrowym?

      Usuń
    3. Po doktoracie z każdej dyscypliny można mieć docenturę słowacką z kierunku kształcenia "praca socjalna" (tam określanego jako tytuł naukowo-pedagogiczny). Otóż czas najwyższy przeciąć te szyderstwa, hejty i komentarze rzekomo obolałych i skonanych docentów po słowackiej habilitacji. Kto tam jechał i ubiegał się o ten tytuł, doskonale wiedział, jaka jest jego waga i ranga przedmiotowa oraz naukowa. Nie ma tu - jak sądzę - żadnej zawiści, nienawiści czy pogardy, jak usiłuje się to przypisywać naukowcom w kraju. Każdy przecież docent pracy socjalnej może pracować w szkole zawodowej na kierunku "praca socjalna". w końcu jest w tym zakresie specjalistą. Niech tylko nie oszukuje, także w danych w OPI i POLON, że jest pedagogiem albo socjologiem. Bo NIE JEST. Każdy docent po pracy socjalnej może zatrudnić się w dowolnej uczelni na Słowacji. Tam obowiązuje ten tytuł z "pocałowaniem w rękę".

      Usuń
  18. Dumny ze swoich "Słowak" nie musi ukrywać się jako anonimowy. A zatem coś w tym jest, że jednak ma powód do skrytości. Niestety. Proszę nie obciążać Polaków w kraju własnymi słabościami. Nie jestem zawistna, nie ma we mnie pogardy . Bardzo bym chciała, żeby ci, którzy habilitowali się na Słowacji byli z nami. Gdzie oni jednak są? Na konferencjach ich nie widzę, na Zjeździe Pedagogicznym też. Nie uczestniczą w Letnich Szkołach Pedagogów czy Andragogów KNP PAN. Sami się wykluczają. Profesor pisze tu o sprawach patologicznych, ewidentnych, a nagle obrażają się wszyscy. Tak chcecie bronić swojej wartości? To jaka ona jest????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. W bazie OPI jest 4327 pedagogów. Wszyscy w tym środowisku się znają i przyjeżdżają na szkoły letnie PAN? To jak duże są te szkoły?

      Usuń
  19. Pani też nie podpisała się. Dlaczego? A może nie jeżdżą, żeby z loży szyderców nie usłyszeć, że są kleszczami? Czy ktokolwiek z sali wtedy protestował??? A kiedy R. Ingarden był wyrzucany z polskiej uczelni dlaczego nie został obroniony? Warto w szerszym kontekście spojrzeć na dyskutowaną tu kwestię. Dlaczego tak lubiana perspektywa płynnej nowoczesności nie jest zastosowana na zrozumienia problemu, ale nauki jako instytucji totalnej???

    OdpowiedzUsuń
  20. To ktoś wyrzucił wybitnych jak Ingarden "Słowaków"? Rany!!! Co za czasy! O co chodzi z tymi kleszczami?

    OdpowiedzUsuń
  21. Może więcej myślenia a mniej szyderstwa.

    OdpowiedzUsuń
  22. Szyderstwa? To nie ja pisałam o Ingardenie! Może to czyjaś zawyżona samoocena?

    OdpowiedzUsuń
  23. Byłoby dobrze trzymać się tematu a nie wzajemnie sobie dokuczać. Przepraszam, ale usunąłem niektóre komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak czytam...Pójdźmy dalej! Przestańmy uznawać zagraniczne doktoraty! I magisteria...A co tam, licencjaty też! Co mają do zaproponowania te wszystkie OXfordy, Yale i inne pozal się Boże Heidelbergi? A tak ciut poważniej, o ile to mozliwe, pisząc, o polskie nauce( albo raczej "nauce"?)? W którym miejscu na świecie ona się znajduje? Poza fizyką teoretyczną, wydala z siebie rzeczy wtórne, przestarzałr, boleśnie nieoryginalne...Nauki społeczne nurzają się poliporawnej kloace, nauki techniczne "odkrywają" rzeczy, znane od 20-30 lat! Dumna i napuszona profesura podpisuje się pod kolejnymi projektami "badawczymi" nie znając często ich tytułu, a co dopiero zawartości...No, ale jak widać dla Profesora najważniejsze były słowackie habilitacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden ze słowacką docenturą Polaków nawet nie złożył wniosku do NCN. Recenzuję więc wiem. Pisanie takich bredni,że nie znamy tytułu opiniowanego wniosku wystawia anonima na pośmiewisko. Dlatego się nie podpisał. Niech startuje na Słowacji. Tam ma poziom...

      Maria

      Usuń