poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Edukacyjny ranking Platformy Obywatelskiej





Zarząd Platformy Obywatelskiej zatwierdził w dn. 7 sierpnia br. tzw. autorską listę liderów partii w poszczególnych okręgach wyborczych, którzy będą ubiegać się jesienią o mandat poselski. Nie jest to ranking szczególnego rodzaju zmian. Na pierwszych trzech miejscach pojawiają się bowiem tylko częściowo nowe nazwiska. To akurat cieszy, że będą kandydować do Sejmu zupełnie nowe postaci.

Gorzej, że pani premier postanowiła - mimo radykalnej krytyki i kompromitacji niektórych posłów - przeprowadzić ich do Parlamentu. To wprawdzie może się powieść, ale będzie skutkować mniejszą liczbą posłów PO w Sejmie IX kadencji, gdyż za arogancję wobec obywateli, niekompetencję, błędne decyzje i poważne wątpliwości co do wydatkowanie środków publicznych w Ministerstwie Edukacji Narodowej będzie musiała zapłacić cała ta formacja.

Nie przypuszczam, by mieszkańcy Krakowa czy stolicy nie pamiętali fatalnej polityki poseł Urszuli Augustyn czy Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Postarają się o przypomnienie ich niekompetentnej roli w polskiej oświacie nie tylko związkowcy, ale także nauczyciele przedszkoli, wczesnej edukacji czy szkolnictwa ponadgimnazjalnego.

Decyzja władz PO świadczy o tym, że absolutnie nie rozumie się tu patologii w zarządzaniu polską edukacją i tego, że za to ponoszą odpowiedzialność w/w panie. To oznacza, że władze PO nie wyciągnęły wniosków z ostatniej kampanii wyborczej na urząd Prezydenta RP, w której m.in. kwestie błędnej polityki MEN zaciążyły na odrzuceniu kandydatury Bronisława Komorowskiego. To właśnie w Warszawie zlekceważono wnioski miliona obywateli o referendum w sprawie obowiązku szkolnego sześciolatków. Takich spraw naród nie zapomina.

Natomiast cieszy pojawienie się na I miejscu w okręgu łódzkim kandydatury rektora Uniwersytetu Łódzkiego prof. dr. hab. Włodzimierza Nykiela, gdyż mamy tu do czynienia z osobą doświadczoną w zarządzaniu jedną z największych i wysoko notowanych uczelni akademickich w naszym kraju. Szkolnictwo wyższe potrzebuje ekspertów nie tylko w tym zakresie, ale także prawnym, bo - jak wiemy - obecna ustawa o stopniach i tytułach naukowych wymaga napisania jej od nowa. Nie da się już więcej nowelizować tego bubla. Jest zatem szansa, że rektor UŁ, który jest także prawnikiem, podejmie się nowego wyzwania także w tym zakresie.

Ucieszyła mnie na I miejscu w okręgu dolnośląskim obecność prof. dr hab. Alicji Chybickiej, która w ub. roku odebrała godność doktora honoris causa w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej. Pani Profesor jest jedną z najlepszych - wśród sił społecznych - rzeczniczek praw dziecka w naszym kraju. Pisałem o niej w blogu ciesząc się Jej zasłużonym wyróżnieniem.

Dziwi przesunięcie posła Stefana Niesiołowskiego - profesora zwyczajnego UŁ - do okręgu lubelskiego. Prawdopodobnie wejdzie z I pozycji do Sejmu, ale szkolnictwu wyższemu jak dotychczas specjalnie się nie przysłużył. Raczej pełnił rolę politycznego krytyka opozycji.

Nadal nie wiemy, kto będzie reprezentował na czołowych miejscach obecnie opozycyjne partie czy też nowe ruchy społeczne, tzw. antysystemowe. To one mogą zmienić scenę polityczną w naszym kraju, a tym samy także doprowadzić do koniecznej zmiany w oświacie i szkolnictwie wyższym.

6 komentarzy:

  1. Zgadzam się - tylko małe sprostowanie - ze znanych z najgorszej strony postaci - Augustyn jest jedynką w Tarnowie, Szumilas - dwójką w Katowicach, Niesiołowski jedynką, ale w Lubuskim ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, to tak szybko zmieniają się te pozycje? Powyższe dane pochodzą z listy, którą wręczono dziennikarzom po konferencji prasowej premier Ewy Kopacz.http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zarzad-krajowy-po-zdecydowal-o-ksztalcie-list-wyborczych/j1q9hx

    OdpowiedzUsuń
  3. Upychają posłów na listach, a my - rodzice mamy Upychanie sześciolatków w szkołach.
    Podziękujemy za to pani Szumilas, Kluzik-Rostkowskiej i Augustyn.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadal nie znamy też osób, które są poza pierwszą trójką i ostatnim miejscem. A akurat głosowanie na tych uprzywilejowanych faworytów aparatu, których znamy jest raczej bezsensowne! W środku list są ci uczciwi i szanowani, których wystawiono by "nabili" głosów "liderom". Zagłosujmy właśnie na nich, a nie na znanych jak zły szeląg "liderów" ... :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Głosując na tych z niższych pozycji, wprowadzi się do Sejmu i tak tych z pierwszych miejsc, gdyż taka jest ordynacja wyborcza. Warto znać prawo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieprawda! Ordynacja mówi, że z danej listy trafiają do Sejmu ci, na których oddano najwięcej głosów. Skoro "liderzy" są znani "jak zły szeląg, to głosujących na nich jest mało! Hall miała 4 lata temu 3 na liście, a dostała się jako ostatnia z bodaj 8 głosami sąsiadów (miała tylko 2500 głosów), Rostowski w ogóle poległ mimo trójki w Bydgoszczy. Tak, że nie głosując na "lyderów" z początku i ostatniej pozycji na liście, a na znanych nam z dobrej strony ludzi zwiększamy szansę na lepszy skład Sejmu kolejnej kadencji ... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.