niedziela, 19 lipca 2015

Protest wykładowcy w Gdyni o godne traktowanie nie tylko akademickiego prekariatu


Pan mgr Damian Muszyński miał w maju wypadek samochodowy. Na szczęście wyszedł z niego względnie cało, toteż na międzynarodową konferencję pedagogów krytycznych w Dolnośląskiej Szkole Wyższej we Wrocławiu przyjechał z ręką na temblaku. Pasjonat nauki tak by postąpił, skoro pojawiła się niepowtarzalna już być może sytuacja spotkania z naukowcami i lewicowymi rewolucjonistami z różnych stron świata.

W miniony piątek otrzymałem messenger'em porażającą informację od niego:

"Zwracam się z gorącą prośbą o poparcie mojego protestu przeciwko wyrzuceniu mnie na ulicę z mojego służbowego pokoju, który wynajmuje od trzech miesięcy w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Jestem z przerwami zatrudniany w w/w uczelni na stanowisku wykładowcy. Przerwy wiążą się z faktem, iż uczelnia praktykuje zatrudnienie nauczycieli akademickich na podstawie umów cywilno-prawnych. Zarabiam więc tylko wtedy, kiedy realizuję umowę - jest to w praktyce kilka miesięcy w roku (jeden semestr).

Od 17 kwietnia br. zamieszkuję w Domu Studenckim Nr 1 w AMW. Systematycznie płaciłem za pokój, i - jeśli pojawiały się zaległości związane z niemożnością zapłaty bieżącej faktury - kontaktowałem się w tej sprawie z Kanclerzem AMW i kierownikiem Domów Studenckich. Krótko mówiąc, bardzo dbałem o to, aby nie stracić dachu nad głową.

Niestety, dzisiaj rano, w stylu charakterystycznym dla najgorszych praktyk, wszedł do mojego pokoju kierownik Domu Studenckiego i zażądał, abym wyprowadził się z pokoju w ciągu kilu godzin. Oczywiście, nie zrobiłem tego, bo wiem, że chronią mnie prawa zapisane chociażby w Ustawie o ochronie lokatorów praw lokatorów, która odnosi się do wszelkich zasobów mieszkaniowych.

Protestuję przeciwko wyrzucaniu w Polsce ludzi na bruk. Protestuję przeciwko zatrudnianiu na podstawie tzw. umowy śmieciowej. Protestuję przeciwko traktowaniu nauczyciela akademickiego, jak przedmiotu, który można przestawić, a nawet usunąć. Jestem zdeterminowany, choć uczelnia zastosowała już wobec mnie restrykcje charakterystyczne dla metod tzw. "czyścicieli kamienic" - została dezaktywowana karta, którą mogłem posługiwać się wchodząc na teren uczelni. Tym samym jestem uwięziony w pokoju, jeśli bowiem z niego wyjdę, na powrót do pokoju nie wejdę. Jestem w praktyce osobą bezdomną.

Planuję oczywiście dochodzić swoich praw w sądzie; do czasu ewentualnych rozstrzygnięć chcę poinformować o mojej sytuacji zaprzyjaźnione media , ogólnopolskie i lokalne. Uruchomię profil na Facebooku (oraz na Twitterze), który ma informować o praktykach realizowanych w tej publicznej uczelni (choć pewnie nie tylko w tej). W poniedziałek rozpocznę protest przed siedzibą główną Akademii Marynarki wojennej. Skontaktowałem się w mojej sprawie z Kancelarią Sprawiedliwości Społecznej. Będę ogromnie wdzięczny za poparcie. Łączę pozdrowienia.


W sobotę pan Damian Muszyński poinformował o 2.29 PM, że jest już po kilkugodzinnych negocjacjach i jest na powrót w swoim pokoju. Podziękował za wsparcie facebookowiczów i poinformował, że opuści DS, ale na swoich warunkach, które są efektem negocjacji. Uczelnia ma mu zapewnić transport, aby mógł przewieźć swoje rzeczy. Jak napisał:

"Nie zmienia to faktu, że zajście miało dramatyczny przebieg - byłem w pokoju sam, a wokół mnie kłębiły się tłumy ochroniarzy, wojskowych, żandarmerii wojskowej, administracji. Jestem wyczerpany bo trwało to kilka godzin i byłem cały czas poddawany przemocy symbolicznej: dystynkcje, pałki, broń gazowa, broń ostra".

Jak z tego wynika, pan Damian Muszyński nie walczy de facto tylko o siebie, ale przede wszystkim zwraca uwagę na sytuację setek, a może i więcej wykładowców, osób ze stopniem zawodowym lub naukowym, które są traktowane zgodnie z regulacjami tego rządu przedmiotowo. Ministrów, premier, posłów nie interesuje to, że polski prekariat jest najliczniejszy w krajach UE, że młodzi ludzie nie mają środków do życia, bo mają być jedynie środkiem do zysków wyższych szkół prywatnych, a oszczędności dla uczelni publicznych!

Tak, tak, warto zacząć o tym mówić. Z jednej strony mamy ponad 300 wyższych szkół prywatnych, których założyciele, władze chętnie zatrudniają na tzw. umowy śmieciowe, bo etat jest dla nich zbyt kosztowny. Nie obchodzi ich sytuacja życiowa nauczycieli akademickich. Nieco lepiej jest w uczelniach publicznych, ale jak wynika z powyższego zdarzenia, także ich władze zaczynają szukać oszczędności i zatrudniają część wykładowców na umowy cywilno-prawne.


Jak doktoranci z UW upomnieli się w NCN o podwyższenie stawek w ramach grantów, to natychmiast ministra nauki i szkolnictwa wyższego stwierdziła, że środki budżetowe w ramach grantów nie są na płace, ale na wzmocnienie niskich płac już zatrudnionych w szkołach wyższych. Hipokryzja, obłuda, błędne koło? Tu dorzucimy, tam zabierzemy?

Zbliżają się wybory. Może wreszcie młodzi zaczną interesować się programami wyborczymi kandydatów i wyegzekwują od nich spełnienie obietnic. Muszą być mechanizmy czy procedury obywatelskiego nadzoru, kontroli i napiętnowania tych, którzy dzisiaj w Sejmie chcą ponoć uchwalić ustawę zapewniającą obecnym posłom dożywotnią pensję w wysokości 6 tys. zł.

Pan dr Damian Muszyński jest magistrem pedagogiki medialnej, poetą. Uczestniczy w konferencjach, czyta książki, pisze recenzje, a nawet wiersze, publikuje artykuły, ale... nikt nie może mu tego nawet wynagrodzić, bo i redakcje czasopism nie płacą honorariów za teksty, bo i z czego? W ciągu 25 lat transformacji rządzący wszystkich opcji urządzali się w szkolnictwie wyższym lub z jego wsparciem na różne sposoby.


W dn. 21 lipca ukazał się artykuł w lokalnej Gazecie Wyborczej. Cytuję fragment, gdyż dotyczy on II strony:

Jak uczelnia odnosi się do całej sytuacji?

- AMW jest jednostką organizacyjną podlegającą ministrowi obrony narodowej. Jest to jednostka wojskowa, w której obowiązuje system przepustkowy. Nie ma możliwości, żeby osoba, która nie ma pozwolenia na przebywanie na terenie AMW, mogła się po tym terenie bezprawnie poruszać, a panu Muszyńskiemu umowa na zakwaterowanie w domu studenckim wygasła z dniem 30 czerwca i nie została przedłużona. Nawet gdyby pan Muszyński miał przedłużoną umowę, to najwyżej o jeden miesiąc, w jednostce wojskowej nie ma bowiem takiej praktyki, żeby wykładowcy mieszkali na stałe w domu studenckim - wyjaśnia kmdr ppor. Krzysztof Nowakowski, rzecznik prasowy uczelni. I dodaje: - Co do umowy cywilnoprawnej, nie jest ona podstawowym rodzajem umowy, jaką zawiera się w AMW. Pozwala jednak na weryfikację pracownika pod kątem jego dalszej stałej współpracy.

A ta, zdaniem dr hab. Astrid Męczkowskiej-Christiansen, prof. AMW, dyrektor Instytutu Pedagogiki, nie była możliwa z powodu mizernych postępów w pracy naukowej. Nie zrealizował też wszystkich zajęć dydaktycznych - opuścił dwa dni, których nie odrobił.

Kanclerz AMW dr Bogusław Bąk twierdzi z kolei, że pan Muszyński zalegał z opłatą za pokój i za jedzenie, a na opłacenie zaległości i opuszczenie domu studenckiego miał czas do 15 lipca.

28 komentarzy:

  1. Widocznie p.Muszyński miał w tym akademiku ogromny pokój, jeśli zmieściły się tam "tłumy ochroniarzy, wojskowych, żandarmerii wojskowej, administracji".

    Wydawało mi się też, że ktoś, kto uważa obecność żołnierzy noszących przy sobie broń, a dystynkcje na pagonach za "przemoc symboliczną", nie powinien raczej podejmowac pracy w wojskowej uczelni.

    A tak całkiem poważnie: od rozstrzygania o tym, czy ktoś został słusznie czy niesłusznie wyeksmitowany z mieszkania nie są fora internetowe, facebook i raban podnoszony w mediach społecznościowych, gdzie widzimy sprawę przedstawioną tylko z jednej strony, ale sądy. Jeśli p.Muszyński został wyeksmitowany rzeczywiście bezprawnie, to sąd mu przyzna za to zadośćuczynienie. I dopiero wtedy będziemy mogli uczciwie twierdzić, że Akademia Marynarki Wojennej zachowała się wobec niego nie w porządku.

    Zwróćmy tez uwagę, że to, czy pisze on poezje, czy nie, i czy ktoś mu je wydaje, nie może mieć żadnego związku ze sprawą eksmisji. Nie można wymagać od akademików przy wojskowych uczelniach, by sponsorowały młodych obiecujących poetów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykładowca na umowę śmieciową nie jest pracownikiem AMW. Robi z siebie ciemiężonego bohatera , podobno w trosce o innych prekariuszy. Temu panu pomyliły się ustroje i role społeczne. Dobrze jednak, że bloger pisze o formie eksmisji, bo tylko to usprawiedliwia sens tego wpisu. Poza tym dr D. Muszyński ma antypedagogiczną przeszłość , wiele za uszami, więc tym protestem nie naprawi nadwyrężonej reputacji.
      Asia

      Usuń
    2. Niestety w tych czasach sprawy takowe jak powyższa rozstrzygane są własnie na forach, FB, twitterze i innych wynalazkach internetu. Gdzie niestety niedoinformowana gawiedź twardo staje z widłami i pochodniami za krzykaczem który w sporej części przypadków racji po prostu nie ma. Ale cóż zrobić, takie czasy.

      Usuń
    3. Gdyby Pan Damian dostawał godziwe wynagrodzenie nie musiałby mieszkać w akademiku, spójrzmy na problem szerzej : ilu singli/singielek parających się pracą w nauce czy nauką jest zmuszonych do mieszkania w akademikach przyuczelnianych, ponieważ naprawdę bardzo trudno wyżyć z jednej pensji (nawet pracując na pełen etat na stanowisku starszego wykładowcy w państwowej uczelni). Pracownik nauki (osoba, która nie ma ambicji zajmowania się nauką czy robienia kariery naukowej ale uprawiająca dobrą dydaktykę -a jest takich sporo w uczelniach) nie zarabia na tyle godziwie by było ją stać na zakup kawalerki w dużym mieście (chyba że z perspektywą 25 letniego kredytu - na sieciówce bez szans) Wykładowcy zamieszkujący w akademikach to najczęściej osoby egzystujące gorzej od studentów z piętra wyżej (tym przynajmniej rodzice płacą jak mogą). Podobnie zresztą jest z mieszkaniami służbowymi dla nauczycieli (które prawdopodobnie już dawno nie istnieją).

      Oczywiście znamy sprawę tylko ze strony Pana Damiana, ale jest to przykład problemów, z którymi boryka się wielu samotnych wykładowców (samotnych z jakiegoś powodu matek z dwójką dzieci, samotnych mężczyzn, którym rodzice w spadku nie pozostawili majątku, bo go nie mieli, czy po prostu pracowników nauki samotnych z wyboru). Wielu ludzi spoza środowiska akademickiego naprawdę nie ma świadomości tego, że z pensji uczelnianej nie idzie godziwie wyżyć ........,

      Usuń
    4. Żałosne jest to utyskiwanie na świat, podczas gdy samemu przebimbało i przepiło sìe najważniejszy okres we własnym życiu. To żadna odwaga. Próba realizacji komunistycznych idei, ktorych nasłuchal się w DSW i usiłuje pod ich szyldem zatrzeć negatywną przeszłość.
      Asia

      Usuń
    5. Powyższe posty to dowód spustoszenia intelektualnego jakiego dokonała rzeczywistość, tylko ocierająca się o 4tą rp. Za to wedle jej zasad opisywana i komentowana, przez rosnące zastępy nieczytających lub czytających bez zrozumienia 'dziennikarzy' pokroju Ziemniakiewicza, braci Karnowskich, Semki, Sakiewicza etc. Dla wyznawców tej wizji rzeczywistości, wszystko co nie odpowiada ich buraczanym wyobrażeniom nt. ekonomii, społeczeństwa czy w ogóle świata jest 'komunizmem'. Nie wiedzą biedaki - bo skąd mieliby wiedzieć, przy ich brakach intelektualnych i kulturalnych -że w myśl ich zasad 'komunistyczny' jest większość programów większości partii prawicowych i nawet konserwatywnych z Europy Zachodniej. Nigdy nie dowiedzą się też, że jest zgoła odwrotnie. To poglądy naszych rodzimych kmiotków są o około 50 do 100 lat za wszelką myślą społeczną Zachodu. To jak te kmiotki mogą pojąć przewagi państwa opiekuńczego, odpowiedzialnego za wszystkich obywateli, zwłaszcza tych słabszych? Jakżeby mogli zrozumieć, że to efekt zachodniej myśli lewicowej? (nb. nie mającej nic wspólnego z barbarzyńską dyktaturą ćwoków vel proletariatu w wersji moskali-troglodytów)
      No i wypisują takie bzdury jak powyżej. Nie mam nawet siły dziwić się, że państwo reprezentowane przez uczelnię (sic!)wojskową zachowuje się jak prymitywny polski kapitalista, który - jeśli płaci to - płaci wyłącznie pod stołem oszukując na podatkach i ubezpieczeniach społecznych. Zaznaczam, że przyrodzona żołnierzom i innym związanym z wojskiem - tępota, niczego nie usprawiedliwia.

      Usuń
  2. A może dr D. Muszyński powinien przestać trzymać się kurczowo starych rozwiązań jak spódnicy mamy ? Jako świeżo wypromowany doktor mógłby wykrzesać więcej konstruktywnej energii, mimo poważnych kłopotów jakie ma. Rozumiem sytuację poczucia zagrożenia nagłymi zmianami życiowymi lecz nie musi stać się sławnym poetą i pedagogiem, jako ofiara opresji systemu. Może ta duża beksa powinna przestać płakać a zacząć działać w stronę rozwiązań ? Po co babrze się w tych rozgrywkach i traci czas na rozwiązania problemów ? Ci, którzy pozbawiają go nagle przywilejów nie muszą być empatyczni i nie będą. A z oskarżeń łatwo się wywiną. Chyba jeszcze całkiem nie dorósł ten doktor.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten pan nie ma żadnego prawa do upominania się o prekariat. Niby co go do tego upoważnia? To, że nie płacił czynszu na czas, bo nie znalazł pracy? Tylko patrzeć, a będzie kandydował do Sejmu jako oburzony... choć obyrzonymi powinni być inni.

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wierzę w te komentarze... wygląda to jak jakaś rasowa nagonka, nie wiem, może z tej uczelni, gdzie pan Muszyński ma wątpliwą przyjemność pracować? mniejsza o to.

    niezależnie od tego, kim jest pan Muszyński, to system, w którym nauczyciel akademicki musi martwić się o kąt w jakimś obleśnym akademiku to obraza dla naszego państwa i społeczeństwa. w jakim cywilizowanym kraju to jest możliwe?

    co do końcówki wpisu na blogu, to pozwolę sobie poagitować - pojawiła się partia, która za cel postawiła sobie chronić właśnie takich ludzi jak pan Muszyński. wierzę w nią, dlatego z całego serca polecam - proszę sprawdzić partię Razem. ich deklarację programową i działania. to właśnie z Razem istnieje szansa, że do takich sytuacji nie będzie dochodziło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego Pan Damian nie wspomina nic że pokój w którym pomieszkuje, znajduje się na terenie jednostki wojskowej, nie w ogólnodostępnym budynku użyteczności publicznej , a z chwilą utraty zatrudnienia przebywa na terenie wojskowym - NIELEGALNIE - co za tym idzie w myśl przepisów o ochronie jednostek może zostać z niej usunięty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... niestety wojsko w usuwaniu jest bardzo dobrze przeszkolone. Zgadzam się, że dr zaspał.

      Usuń
  6. Mój wpis dotyczy znacznie szerszej kwestii niż eksmisja p. D. Muszyńskiego, a poruszonej przez niego przy tej okazji. On sam był przecież pracownikiem etatowym i - czego nie podaje - stracił swoją szansę z własnego powodu a nie złych regulacji. Natomiast teraz ma rację, kiedy pokazuje, że prekariusz na umowie śmieciowej jest wykluczany przez przyzwolenie prawne dla pracodawców. Nie ma ochrony pracy, żyje w ciągłej niepewności, nie może utrzymać rodziny, nie ma też prawa do urlopu czy wzięcia kredytu mieszkaniowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Profesorze, czy to oznacza, że uczelnie wyższe nie powinny w ogóle mieć prawa do zatrudniania pracowników dydaktycznych na pdst. umów cywilnoprawnych? Ze każda osoba prowadząca zajęcia musi być zatrudniona na etacie?

      Usuń
  7. Nieudacznik życiowy :-)
    Skoro jest bezdomnym w takim wieku, to zwykły nieudacznik, albo nierób.
    Takie życie nie płacisz nie mieszkasz w hotelu.
    Na ul. Wiśniewskiego jest noclegownia i wielu tam pewnie mieszka doktorów. Niech tam zapuka będzie miał z kim porozmawiać i dla kogo pisać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przecież Pan Muszyński nie ma tytułu doktora tylko magistra!!! Dlaczego Pan kłamie Panie profesorze?! A tak w ogóle to zanim Pan będzie taki stronniczy proszę się zapoznać z drugą stroną medalu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę podać drugą stronę medalu. Nie jestem dziennikarzem śledczym. Jeśli ma anonimowy jakieś ważne informacje, które pozwolą to skomentować, to proszę przesłać na mój adres mailowy, a z przyjemnością je wkleję. Pan Muszyński na Fb nie reagował na pytanie o doktorat, w jest przedstawiany jako pracownik naukowy. Trudno, żebym był Duchem Świętym i wszystko wiedział. Skoro Anonimowy wie lepiej, to koryguję na magistra. Zadowolony?

      Usuń
  9. Jakiś lepszy cwaniak z Pana doktorka, a przeszłość całkiem "zacna". Medialnie obrzuca błotem Akademię a sam nie jest bez winy. Jakby miał rację to nie robiłby tej całej nagonki. Tonący brzytwy się chwyta. .... a może jest zadłużony... może nie spłaca zobowiązań.... temu trzeba by się przyjrzeć!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale gorąco zrobiło się na blogu. Teraz się zastanawiam dlaczego w coś takiego wkręca ludzi ze świata nauki w Polsce doktor, który nie jest doktorem ? Rzeczywiście w Ludziach Nauki nie ma takiego doktora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten Pan nie jest formalnie pracownikiem AMW, nie wiem na jakiej zasadzie w ogóle mieszka długotrwałe w akademiku uczelni. Sytuacja materialna wielu osób w Polsce jest trudna, ale nie można robić z siebie ofiary będąc osobą wykształconą , mającą pewne kompetencje. Jeżeli nie miałbym pracy poszukałbym innego zajęcia poza uczelnią. Wiem co mówię bo robiłem różne rzeczy i nie uważam tego za uwłaczające, wręcz przeciwnie. Obecnie jestem profesorem nazw. , ale nikt nie daje gwarancji dożywotniego zatrudnienia. To że wiele w Polsce trzeba uzdrowić jest oczywiste, ale przestańmy kreować nieudaczników na bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Taki stary chłop a pracy doktorskiej jeszcze nie zrobił? Nadal mieszka w pokoiku jak jakiś biedny student? Co on jest nieporadny życiowo? Czy może niedojrzałym wiecznym studentem? Co pan w życiu osiągnął? Wynajęty pokoiczek i marna posadka na uczelni? Może czas się wziąć w garść a nie żyć na koszt podatników? Ile lat Pan piszę swoją pracę doktorską? Może uczelnia miała rację wywalając Pana? CZAS DOROSNĄĆ PANIE Muszyński i wziąć się do roboty ale takiej prawdziwej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie obsmarował pan, panie muszyński Akademię w panoramie. Dlaczego nic nie mówisz, że zalegasz kilka miesięcy z czynszem za akademik, że komornik na tobie siedzi (pewnie za alimenty na dzieci), że żona cię zostawiła, że jesteś pod stałą opieką psychiatry, że jesteś alkoholikiem (co słychać z wypowiedzi).
    Robisz z siebie nieudacznika życiowego na którego się wszyscy uwzięli. Pracujesz przekopując ogródki i sprzątając mieszkania, żyjesz z zasiłku z MOPSu. Ty wielki dr, medioznawca światowej klasy żyjesz z zasiłku.
    Weź się obiboku do roboty bo życie przegrasz całkiem!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Fragment z http://m.trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,106540,18395791,nauczyciel-akademicki-bez-dachu-nad-glowa-moze-po-tym-protescie.html

    'Co do umowy cywilnoprawnej, nie jest ona podstawowym rodzajem umowy, jaką zawiera się w AMW. Pozwala jednak na weryfikację pracownika pod kątem jego dalszej stałej współpracy.

    A ta, zdaniem dr hab. Astrid Męczkowskiej-Christiansen, prof. AMW, dyrektor Instytutu Pedagogiki, nie była możliwa z powodu mizernych postępów w pracy naukowej. Nie zrealizował też wszystkich zajęć dydaktycznych - opuścił dwa dni, których nie odrobił.'

    Nawet obecna na spotkaniu Pani Prof. Męczkowska, jego promotor rozprawy doktorskiej (https://pe.ug.edu.pl/Kursy/Katalog/Nauczyciel/1031) jakoś go nie broni????? Mizerne postępy w pracy naukowej, opuszczanie zajęć....... Zapewne narobił Jej niezłego wstydu swoim zachowaniem.

    I on chce ażeby Uczelnia podjęła z nim współpracę na stałe za takie wysokie wyniki w pracy zawodowej....???? Ciekawe ma podejście do życia.

    Niezły agent z ciebie!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przestańcie już. Człowiek potrzebuje pomocy i odrobiny współczucia, pewnie nie wiedział co robi.

    OdpowiedzUsuń
  16. ściągnięte media, udzielanie wywiadów w prasie... tu też nie wiedział, co robi? Sam zadbał o to, by w przestrzeni publicznej uczynić z siebie ofiarę losu. Tymczasem, jak twierdzi dyr. Instytutu Pedagogiki jest odwrotnie. Każdy jest sprawcą swojego losu i ponosi zań odpowiedzialność. Tego też nie wie?

    OdpowiedzUsuń
  17. Wykłady Pana M.... poziom miernoty przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Mam nadzieję, że przyjęte rozwiązania z ankietowaniem i oceną pracy wykładowców przez studentów, pozwolą uczelniom skuteczniej selekcjonować nauczycieli oraz pozbywać się takich bumelantów. Pan M. zamiast marnować czas i energię na emisję szumu i kreowanie swojej postaci "biednego misia" w mediach społecznościowych, a także wśród swoich znajomych dziennikarzy, powinien poważnie zastanowić się co zrobić ze swoim życiem i zadbać o rodzinę, jak każdy normalny mężczyzna....

    OdpowiedzUsuń
  18. Pan M nie prowadził żadnych wykładów, bo nie jest doktorem. Jedynie ćwiczenia. Skąd więc ta opinia?

    OdpowiedzUsuń
  19. nie znam Pana M., jego sytuacji, ale fala złości jest przerażająca.... :( w połowie przestałam czytać komentarze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, droga Pani, nie jest fala złości, tylko sprzeciw i brak akceptacji dla postawy, polegającej na przerzucaniu na innych odpowiedzialności za własne życiowe niepowodzenia i błędne wybory. Na wymaganiu, by cały świat (n.p. Marynarka Wojenna) wspierał naszą "samorealizację", niezależnie od stopnia jej pożyteczności dla nich. To brak akceptacji dla zastępowania rozstrzygnięć prawnych głosem (a najlepiej pięścią) tłuszczy.

      Brak akceptacji dla p.Muszyńskiego, przedstawiającego się jako prekariusz -- ofiara wilczego liberalizmu i "przemocy symbolicznej", jest takim samym brakiem akceptacji, jakim było uznanie A.Leppera za bandytę, gdy obił po gębie komornika, egzekwującego wyrok sądowy.
      To po prostu brak uznania wyższości "sprawiedliwości ludowej" nad sprawiedliwością bezprzymiotnikową.

      I, o ile jeszcze można mieć cień uznania dla postaw Pietra Kropotkina, czy Piotra Ikonowicza, którzy "sprawiedliwości społecznej" domagali się nie swojej sprawie, tylko w obronie tych, których uzawali za uciśnionych, o tyle tu mamy do czynienia z głoszeniem anarchokomunistycznych haseł w imię obrony tego konkretnego uciśnionego, czyli właśnie siebie samego.

      Usuń