Członkowie
Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN z dużą satysfakcją wysłuchali w czasie wczorajszego
posiedzenia referat prof. Marka Kwieka, o którego wybitnych osiągnięciach
informuję od wielu lat także na łamach mojego bloga. Wystąpienia
socjologa nauki z Wydziału Nauk Społecznych UAM w Poznaniu należą do tych,
które nie tylko informują o wynikach badań, ale zmieniają sposób patrzenia na
omawiane zjawiska.
Punktem
wyjścia prezentacji wyników badań była analiza produktywności publikacyjnej w
nauce, lecz nie w ujęciu potocznym, publicystycznym czy administracyjnym.
Chodziło o badania prowadzone na ogromną skalę, bo obejmujące ponad trzysta
tysięcy naukowców z krajów OECD, którzy reprezentują nauki ścisłe (STEM).
Uczony perfekcyjnie wykorzystuje z zespołem współpracowników podejście Big
Data, by badać wzdłużnie indywidualne trajektorie kariery akademickiej.
Już
sam tytuł prezentacji — „Zdumiewające wzorce produktywności publikacyjnej w
nauce. Przykład 320 000 naukowców z 38 krajów OECD” — wskazywał na ambicję
badawczą znacznie przekraczającą tradycyjne analizy dorobku naukowego. Nie
chodziło bowiem o zestawienie liczby publikacji, cytowań czy miejsc w
rankingach, lecz o uchwycenie powtarzalnych wzorców karier naukowych: ich
stabilności, mobilności, awansów, spadków, wejść i wyjść z wysokich klas
produktywności.
Najważniejsza
zmiana perspektywy polegała na przesunięciu uwagi z publikacji na ludzi. Prof.
M. Kwiek pokazał, że podstawową jednostką analizy nie musi być artykuł,
czasopismo, uczelnia czy krajowy system nauki, ale konkretny naukowiec i jego
kariera rozciągnięta w czasie. Dzięki temu można badać nie tylko to, kto
publikuje dużo, ale także kto utrzymuje przez ćwierć wieku wysoką
produktywność, kto ją traci, kto awansuje, kto wypada z systemu, a kto
pozostaje w nim jako badacz trwale produktywny.
Uczony
dokonał bardzo ważnego rozróżnienia. W wielu debatach akademickich
produktywność naukowa bywa ujmowana statycznie: jako stan w danym roku, w danej
ewaluacji, w danym zestawieniu. Tymczasem prof. Kwiek pokazywał naukę jako
proces biograficzny. Kariera naukowa nie jest punktem, lecz trajektorią.
Nie
wystarczy zatem zapytać, ile ktoś opublikował artykułów w topowych
czasopismach. Trzeba pytać: kiedy zaczął publikować, czy utrzymał tempo, czy
przeszedł z niższej do wyższej klasy produktywności, czy nastąpiło załamanie,
czy wzrost był trwały, czy epizodyczny.
Szczególnie
interesujące było zastosowanie pojęcia klas produktywności. Naukowcy nie byli
analizowani jako jednorodna masa, lecz porządkowani według poziomów
produktywności znormalizowanej względem wieku akademickiego, dyscypliny i
czasu. Takie podejście pozwala uniknąć prostych, często niesprawiedliwych
porównań między młodymi i starszymi badaczami, między różnymi dyscyplinami czy
różnymi modelami publikowania.
Produktywność
matematyka, biologa, fizyka czy lekarza nie może być mechanicznie porównywana
bez uwzględnienia odmiennych kultur publikacyjnych i paradygmatów
badań. Ważnym elementem wypowiedzi M. Kwieka było także pojęcie
produktywności znormalizowanej pod kątem prestiżu czasopism, o ich ulokowanie w
strukturze najwyżej ocenianych i cytowanych na świecie czasopism naukowych.
Referujący dowodził empirycznie tym samym, że produktywność naukowa nie jest
prostą arytmetyką. Liczy się nie tylko „ile”, lecz także „gdzie”, „kiedy”, „w
jakim okresie kariery akademickiej” i „w jakiej dyscyplinie”.
W
języku potocznym, a tym bardziej w humanistyce i naukach społecznych, słowo
„produktywność” natychmiast uruchamia skojarzenia z oceną, selekcją,
rankingiem, wyścigiem i administracyjną presją na „wytwarzanie” publikacji.
Prof. Marek Kwiek wielokrotnie jednak podkreślał, że w jego badaniach kategoria
ta nie ma charakteru moralnego, personalnego ani oceniającego. Nie oznacza
klasyfikowania uczonych jako „lepszych” lub „gorszych”, „wartościowych” lub
„mniej wartościowych”.
Chodzi
tu o kategorię analityczną, służącą opisowi tego, gdzie lokowane są publikacje
naukowców w globalnym systemie czasopism indeksowanych w bazie Web of Science i
SCOPUS. Różnica między publikacjami lokowanymi w czasopismach topowych a
tymi z niższych segmentów parametrycznych nie jest więc prostą miarą wartości
osoby ani nawet pełnej wartości jej pracy naukowej. Jest wskaźnikiem pozycji
publikacji w określonym, sparametryzowanym obiegu komunikacji naukowej.
W
prezentacji pojawił się także niezwykle ważny wątek mobilności między klasami produktywności. Diagramy Sankeya pozwalały
zobaczyć przepływy między kategoriami: kto pozostaje wśród najbardziej
produktywnych, kto spada, kto awansuje, a kto utrzymuje pozycję przeciętną lub
niską. To bardzo istotne, ponieważ nauka często opowiada o sobie językiem
wyjątkowych sukcesów, przełomów i indywidualnych awansów. Dane wielkoskalowe
pokazują jednak, że część wzorców jest zadziwiająco stabilna.
(źródło: Marek Kwiek, 19..05.2026, slajd 22).
Jedna
z mocnych tez referatu dotyczyła tego, że dotychczasowa produktywność w
dużej mierze determinuje produktywność przyszłą. Nie w sensie
fatalistycznym, ale probabilistycznym. Wczesne miejsce w rozkładzie
produktywności okazuje się ważnym predyktorem późniejszych pozycji. Kto
wcześnie trafia do wyższych klas produktywności, ma większe szanse utrzymania
wysokiej pozycji. Kto od początku lokuje się nisko, znacznie rzadziej dokonuje
trwałego przejścia do grup najbardziej produktywnych.
Nie
oznacza to oczywiście, że kariery są całkowicie zamknięte. Referujący pokazywał
także zjawisko badaczy „przemieszczających się” między klasami, tych, którzy
awansują lub spadają. Jednak właśnie dzięki podejściu Big Data można zobaczyć,
że takie przejścia mają określone prawdopodobieństwa, zależą od dyscypliny,
wieku akademickiego, wcześniejszej produktywności, pozycji w globalnym
rozkładzie, ale i być może zdarzeń losowych.
Uniwersytety,
wydziały, instytuty czy systemy nauki nie są abstrakcyjnymi bytami. Ich siła
wynika z koncentracji konkretnych biografii akademickich, z zatrudniania
określonych osób, z zatrzymywania najbardziej produktywnych badaczy i z
tworzenia warunków dla rozwoju karier. To przesuwa debatę o jakości nauki z
poziomu czysto instytucjonalnego na lekceważony przez częściowo niekompetentne
władze akademickie poziom biograficzno-strukturalny.
Polityka
naukowa nie może opierać się wyłącznie na średnich. Średnia produktywność
jednostki, uczelni czy kraju może maskować ogromne zróżnicowania wewnętrzne.
Dwie instytucje o podobnym wyniku przeciętnym mogą mieć zupełnie inną
strukturę: jedna może opierać się na szerokiej grupie stabilnie produktywnych
badaczy, druga na kilku wybitnie produktywnych osobach i dużej liczbie uczonych
o niskiej aktywności publikacyjnej. Dla polityki kadrowej, ewaluacji i
zarządzania nauką są to sytuacje zasadniczo odmienne.
Referat
prof. Marka Kwieka miał znaczenie nie tylko naukoznawcze, ale także
metodologiczne i ustrojowe. Pokazywał, że naukę trzeba badać długofalowo,
porównawczo, dyscyplinarnie wrażliwie i z uwzględnieniem biograficznych
trajektorii uczonych. Potwierdził, że wybitni uczeni nie wchodzą do polityki,
bo wówczas tracą autonomię badaczy.
W
tym sensie było to wystąpienie szczególnie ważne dla środowiska akademickiego.
Przypominało, że nie można poważnie mówić o reformie nauki, nie rozumiejąc, jak
naprawdę rozwijają się kariery naukowe. Nie wystarczy zmieniać parametry
ewaluacji, rankingi, listy czasopism czy algorytmy punktacji. Trzeba wiedzieć,
jakie wzorce produktywności utrzymują się w czasie, jakie są szanse awansu
między klasami, kto opuszcza system, kto go wzmacnia, a jakie typy instytucji
potrafią przyciągać i zatrzymywać osoby o najwyższej produktywności.
Wystąpienie
prof. M. Kwieka pokazuje bowiem granice parametryzacji, która nie jest i być
nie może sprowadzona do wspólnego mianownika. Odsłania zarazem, jak wiele można
zobaczyć w naukach, których komunikacja została silnie ujednolicona przez
czasopisma, indeksy, bazy danych i międzynarodowy obieg publikacyjny, ale
zarazem uświadamia, że taki model widzialności nie obejmuje całej nauki. Podstawowym "produktem"
pracy naukowej w dziedzinach humanistycznych, społecznych i teologicznych nadal
pozostaje monografia, edycja źródeł, przekłady z komentarzami, interpretacja,
hermeneutyka, analiza aksjonormatywna, krytyka pojęć, rekonstrukcja tradycji
czy namysł nad sensem praktyk społecznych.
W
tych dziedzinach dorobek naukowy nie daje się sprowadzić do tych samych wzorców
produktywności publikacyjnej, które mogą być uchwycone w globalnych bazach
bibliometrycznych. Z tego też powodu trudno było dyskutować z Profesorem z
pozycji nauk, których jego badania w ogóle nie dotyczą. Musimy o tym
pamiętać, że humanistyka, nauki społeczne i teologia nie są „mniej naukowe”
dlatego, że nie poddają się tej samej logice pomiaru. Są inne
epistemologicznie: bardziej interpretatywne, historyczne, kulturowo
zakorzenione, językowo zależne, aksjologicznie uwikłane i często związane z
długim czasem dojrzewania myśli.
Tak
rozumianą produktywnością jak w Science, widzialność np. pedagogiki czy
socjologii, ale także psychologii, prawa, geografii, nauk o polityce, nauk o
komunikacji i mediach itd. staje się niewystarczająca. Można mierzyć rytm
publikowania, ale niekoniecznie kulturową, polityczną czy społeczną wartość
myśli. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem możliwości, jakie stwarzają badania Big Data w "twardych" naukach, lecz mamy
zarazem epistemologiczną pokorę wobec tych obszarów poznania, które nie poddają
się tej samej logice standaryzacji, parametryzacji, a mimo to pozostają
niezastąpione w dociekaniu prawdy o człowieku, kulturze, wychowaniu, religii,
wartości czy sensu życia.
Selected publications:
M. Kwiek, L. Szymula (2026). Women in Science: Measuring Participation in Europe. Humanities and Social Sciences Communications.
M. Kwiek, W. Roszka (2024). Top Research Performance in Poland Over Three Decades. Journal of Informetrics.
M. Kwiek, W. Roszka (2024). Once Highly Productive, Forever Highly Productive? Higher Education.
M. Kwiek, L. Szymula (2024). Young Male and Female Scientists: A Quantitative Exploratory Study. Quantitative Science Studies.
(we współpracy z AI. ChatGPT 5).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam