sobota, 25 kwietnia 2015

Jak Ministerstwo Edukacji Narodowej skazuje dzieci na klęskę szkolną













(Z wystawy w APS w Warszawie prac Julii Kosałki - Portret psychologiczny)

Na stronie projektu MEN "Nasz elementarz" mamy wyznanie wiary autorek - jak się okazuje - dydaktycznego bubla:

22 grudnia 2014

Szanowni Nauczyciele, Rodzice i Opiekunowie!

Oddajemy do konsultacji społecznych pierwszą część podręczników do klasy II: „Nasza szkoła” i „Nasza szkoła. Matematyka”. Pragniemy, aby napisane przez nas podręczniki były jednym z drogowskazów edukacyjnych. Ich zadaniem jest wsparcie rozwoju dzieci. Proponowana przez nas koncepcja zakłada, że to dzieci są aktywne. Chcemy, aby podręczniki pomagały im rozwijać myślenie, stwarzały możliwość samodzielnego odkrywania i badania, zachęcały do praktycznego działania, ale także rozwijania wyobraźni i poczucia estetyki; aby uwrażliwiały na potrzeby innych ludzi i otaczający świat. Stawiamy pytania otwarte, inspirujemy, zapraszamy do działań nieschematycznych. Zachęcamy do pracy zespołowej. Przyświeca nam idea, że każde dziecko musi mieć szansę na rozwijanie swojego potencjału.

Zachęcamy Państwa do wsparcia naszych wysiłków, aby podręczniki, które przygotowujemy były jak najlepsze. Chętnie zapoznamy się z merytorycznymi uwagami, które pomogą wzbogacić i udoskonalić nasze propozycje.

Autorki



Nie znajdziemy jednak na tej stronie ani jednej informacji na temat tego, jakie wpłynęły do MEN uwagi i co uczyniły z nimi autorki powyższego produktu.

Mój wpis o ukazaniu się artykułu pani prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej z Akademii Pedagogiki Specjalnej ,a zarazem członka Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, któremu nadałem tytuł: Naukowiec APS i KNP PAN odsłania skandaliczne błędy Ministerstwa Edukacji Narodowej i autorek (nie-) "Naszego elementarza" , wywołał ogromne i słuszne poruszenie wśród naukowców, nauczycieli, tylko nie... w odpowiedzialnym za skandaliczne błędy Ministerstwie Edukacji Narodowej pod kierownictwem Joanny Kluzik-Rostkowskiej.

To oczywiste, jak minister nie zna się na kształceniu dzieci, to nabiera wody w usta, udaje, że nie ma problemu, albo ośmiela się pozamerytorycznie dezawuować rzeczową krytykę. Szkoda, że nie miała miejsca konferencja prasowa z udziałem pani premier, w trakcie której ministra albo rzeczowo przekonałaby rodziców i ich sześcio- i siedmioletnie pociechy, że mamy tu światowy standard - tylko eksperci są sfrustrowani lub nie znają się na rzeczy, albo przeprosiłaby za marnotrawstwo środków publicznych na wydany przez MEN rzekomo "Nasz elementarz" autorstwa Marii Lorek i Lidii Wollman obiecała poprawę.

Gdzie są autorki? Może wytłumaczą opinii publicznej, że podejmując się "pracy na kolanie", kolażowej, było dla nich coś bardziej istotne, niż losy edukacyjne polskich dzieci? A może otworzą nam oczy na swoje "wybitne" dzieło i przekonają, że pani profesor nie ma racji!

Konferencji prasowej nie było, nie ma i nie będzie. Nie kto inny, jak właśnie obie autorki elementarza z dumą chwaliły swój produkt przed kamerami telewizji różnych stacji i przekonywały, że oferują najwspanialszy na świecie podręcznik. Wtórowała im ministra tańcząc niemalże ze szczęścia, że oto darem rządu dla polskich rodziców jest TANI elementarz, który musi być najlepszy, skoro tysiąc osób już zapoznało się z jego treścią na stronie internetowej MEN, a niektóre zwracały uwagę nawet na błędy interpunkcyjne.

Teraz już wiemy, chociaż było to do przewidzenia już wówczas, że mamy do czynienia nie tylko z tanim bublem, ale także z produktem, który - jak teraz mogą już państwo to zobaczyć i usłyszeć - bez poszukiwania artykułu E. Gruszczyk-Kolczyńskiej wskazuje na działania władzy skazujące dzieci w najbliższych latach na klęskę szkolną. Błędy w kształceniu matematycznym są tak fundamentalne, tak skandaliczne, że ktoś powinien za to chociażby przeprosić.

Zafundowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej z pieniędzy podatników dziecięcy dramat jest w fazie początkowej. Słusznie pani Profesor wskazuje na to, że zobowiązania partyjne okazały się ważniejsze, niż edukacja. Czy mamy teraz Ministerstwo Edukacji Partyjnej, edukacji na chybcika, pod sondaże, pod publikę, byle tylko wydać publiczne pieniądze i obnosić się rzekomą troską o bezbronne dzieci czy portfele rodziców?

Polecam obszerny wywiad na stronie TVP INFO.

Przestańmy udawać, że nic się nie stało. Czekamy na rzetelne recenzje naukowe wszystkich dziedzin kształcenia z zastosowaniem tego eleMENtarza. Czyżby edukacja językowa była na właściwym poziomie? Jak wygląda edukacja przyrodniczo-społeczna? A jak artystyczna? Może jest coś, za co można autorki pochwalić?

10 komentarzy:

  1. W III RP Donald Tusk wprowadził zasadę, że nawet największe kompromitacje i dowody totalnej niekompetencji nie dyskwalifikują raz osadzonego na stołku POlityka i nie wywołują jego dymisji. Kontynuuje to Ewa Kopacz :-( Zasada "Polacy, nic się nie stało, jest naczelną zasadą rządów PO. Dymisje zdarzają się tylko jako uboczny efekt walk koterii w tej partii !!! :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Żenujący artykuł. Nie wymieniono ani jednego konkretnego błędu, jakich ponoć mnoży się bez liku w rzeczonym elementarzu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież jest link do 30-minutowego wywiadu...

      Natomiast jakieś ogólne streszczenie z pewnością by się przydało. Coś takiego w formie infografiki mogłoby szybciej dotrzeć do większej liczby rodziców..

      Usuń
    2. Wolałbym jednak *przeczytać* o tych błędach. Słuchanie wywiadów jest dla mnie szalenie nieefektywnym sposobem pozyskiwania wiedzy.

      Usuń
  3. Wymieniono tylko anonimowi nie chce się zajrzeć na stronę via hiperłącze i zapoznać z wywiadem. Polecam krytykę pani Ewy Drewnowicz - dyr. SP Nr 2 w Łodzi (facebook) . Może też anonim poprosić MEN o setki listów z uwagami. Nie ma tu ani kogo, ani co bronić. Chyba, że siebie. To warto uderzyć się we własną pierś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Profesorze. W linku nadal nie ma przykładów. Jest ta fragment artykułu, kóry jest opatrzony Pańskim komentarzem:
      "Artykuł jest w kwartalniku "Ruch Pedagogiczny". Nie jest dostępny on-line. Wydawcą jest WSP ZNP w Warszawie ul. Smulikowskiego 6".
      Uważam obecny rząd za nieudolny i wierzę, że i ten pomysł będzie fiaskiem. Z drugiej strony, krytyka z użyciem przymiotników a nie faktów, przypomina raczej metody tego właśnie rządu do którego poziomu nie należy się zniżać. Artykuł byłby dużo bardziej wartościowy, gdyby na końcu w punktów wypisać 10 przykładów błędów. W tedy czytelnik mógłby sam oceniać jakość podręcznika, ludzie są zmęczeni tym, że wnioski podaje im się na tacy.

      Usuń
    2. Proszę kliknąć w tekście na:
      Polecam obszerny wywiad na stronie TVP INFO.

      Usuń

  4. Minęła dwudziesta
    20.04.2015

    Dokładnie. Niech anonimowa kliknie - profesor to dobrze zaadresował.
    Audycja TVP3INFO!
    1) Czy „Nasz elementarz” pomaga rozwijać umiejętności matematyczne uczniów, czy wręcz przeciwnie? – W tym podręczniku są wielkie błędy merytoryczne, jego matematyczne strony rozmijają się z naturalnym rozwojem myślenia dziecięcego, a podane tam wzorce są sprzeczne z kanonami nauki matematyki – mówi prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedno jest pewne, poprzedni system w którym rodzice co wrzesień wykrwawiali się finansowo na tworki oligopolu wydawniczego był (i niestety jest) patologiczny, ostatecznie na szczęście mamy nauczycieli, którzy ewentualne błędy mogą poprawić.

    Ogólnie w każdym cywilizowanym kraju podręczniki powinny być wypożyczane i niezmienne w ramach jednej szkoły.

    Ale są poważne pieniądze do zrobienia, więc zrozumiałe, że różnej maści lobbyści będą nas zasypywali "mądrościami".
    Życie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli każda nauczycielka nauczania początkowego stworzy własny elementarz i go na drukarce (bo to przecież dla dzieci!) powieli - to ma być tańsze. A kto za te drukarki, tusz do nich i papier zapłaci? Rodzice - na to nie ma w budżetach szkół! Nauczycielki nauczania początkowego umieją owszem zwykle uczyć - od tego do poprawiania podręczników i tworzenia własnych pomocy daleka droga. Nauczycielkom nauczania początkowego nikt zresztą za tworzenie(!) podręczników nie płaci ... ;-) Tak, że drogi propagandysto MEN/PO (pewnie niebezinteresowny!) - nie kpij w żywe oczy ... ;-)

    OdpowiedzUsuń