czwartek, 9 kwietnia 2015

INNY w kierowaniu samorządową oświatą w Łodzi vs miejsce INNEGO w naukach o wychowaniu



Samorządowa Łódź powróciła do starych, socjalistycznych metod obsadzania funkcji kierowniczych w miejskim urzędzie, a to za sprawą wiceprezydenta tego miasta tow. Tomasza Treli, który - przy kiepskim wyniku w wyborach SLD do tego gremium - został tzw. pierwszym wiceprezydentem u boku pani prezydent Miasta - Hanny Zdanowskiej z Platformy Obywatelskiej.

Red. Wioletta Gnacikowska doniosła właśnie na łamach łódzkiej Gazety Wyborczej, że Krzysztof Jurek, dotychczasowy dyrektor Gimnazjum nr 43 im. Karla Dedeciusa, nauczyciel historii zostanie nowym dyrektorem wydziału edukacji. Nie wiemy, czy nowy dyrektor jest członkiem terenowego oddziału partii SLD, ale widzimy, że władze już dawno zapomniały o (z-)obowiązujących je procedurach, które wskazują na wyłanianie dyrektora takiego wydziału w konkursie.

Dobrze pamiętam sytuację z poprzedniej kadencji, kiedy to wybierano - a nie wnoszono w czerwonej teczce - nowego dyrektora wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi w ramach wcześniej ogłoszonego konkursu. Dziennikarze nawet denerwowali się, bo zbliżał się nowy rok szkolny 2012, a nie było wiadomo, pod czyją batutą będzie zarządzana oświata w tym mieście. Obrady komisji konkursowej przypominały konklawe, bowiem stanęło przed nią aż pięcioro kandydatów. Podobno był szósty, ale jego dokumentacja wnioskowa była niepełna, więc został odrzucony z powodów formalnych.

Po pięciu dniach (w tym trzech roboczych) było już tylko trzech chętnych, w tym urzędniczki pracujące wówczas w kuratorium oświaty oraz nasza koleżanka - dr nauk humanistycznych w dyscyplinie pedagogika - Beata Jachimczak, która była i jest zatrudniona na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. To właśnie jej projekt na zarządzanie oświatą publiczną w Łodzi zyskał największe poparcie, toteż zgodnie z prawami demokracji została nominowana na to stanowisko. Wówczas wiceprezydentem m. Łodzi był samorządowiec obywatelskiego ruchu Krzysztof Piątkowski. Także pani dyrektor była bezpartyjną specjalistką w zakresie polityki oświatowej, w tym, szczególnie wspomagania dzieci i młodzieży o specjalnych potrzebach edukacyjnych.

Nie oceniam tej kadencji, podobnie jak poprzednich, gdyż nie dysponuję stosowną wiedzą. Zapewne zajmą się tym lokalni socjolodzy, pedagodzy, a niewątpliwie działacze partyjni SLD, których krytyka minionego okresu obróci się teraz przeciwko nim samym, gdyż powinni spełnić obietnice z kampanii wyborczej będące "gruszkami na wierzbie".

Po ostatnich wyborach nastąpiła "nocna zmiana bluesa" i dotychczasowa opozycja, jaką tworzyli m.in. radni SLD - została namaszczona. W sensie politycznym nic już nas nie zaskakuje. Konkursy na stanowiska w administracji państwowej, a od kilkunastu już lat także w administracji samorządowej zostały radykalnie upartyjnione. Mamy zatem to, na co godzą się wyborcy, którzy swoje głosy oddali na nomenklaturę partyjną, by ta mogła realizować własne interesy ideologiczne. Nie zdziwiła mnie zatem nominacja, poza konkursem, bo przecież w PRL było to czymś naturalnym. Dyrektorów przynoszono w "czerwonej teczce" z polecenia komitetów PZPR.

Mnie osobiście bardzo cieszy to rozwiązanie, bo pani dr hab. Beata Jachimczak, która została mianowana profesorem Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, powróci do bardziej intensywnych badań naukowych, a swoim studentom przekaże tajniki zarządzania samorządową oświatą w wydaniu demokratycznym. Czekam zatem na jej publikacje.

Wiem, że już został rozesłany jakiś czas temu do wszystkich ośrodków akademickich komunikat WSE UAM o współorganizowanej B. Jachimczak kolejnej z cyklicznych konferencji naukowych - pod nazwą MIEJSCE INNEGO WE WSPÓŁCZESNYCH NAUKACH O WYCHOWANIU. Odbędzie się ona w dn. 15 kwietnia br. w Obrzycku.

Już po raz siódmy Organizatorzy proponują podjęcie refleksji i rozważań krytycznych w zakresie następujących problemów:

1.Autonomia a zależność


•jakość życia osób z niepełnosprawnością


•możliwości i ograniczenia w realizacji zadań rozwojowych


•władza profesjonalisty a wolność odbiorcy


2.Przemiany społeczne


•wizerunek publiczny Innego


•współczesny paradygmat – od idei do praktyki


•starość z niepełnosprawnością


•nowe technologie – szanse i zagrożenia


Do zobaczenia zatem w Obrzycku, gdzie będę mówił o INNYM w pedagogice praktycznej jako terroryście.

16 komentarzy:

  1. Kierowane przez K. Jurka Gimnazjum jest na 9 pozycji spośród wszystkich gimnazjów łódzkich, jeśli chodzi o ich popukarność mierzoną preferencją wyboru na I niejscu przez kandydatòw. Pewnie w przyszłym roku ten wskażnik wzrośnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Propozycja INNEGO tytułu tej konferencji: "Gdzie jest inny? - tam, gdzie powinien być i tam, gdzie nie powinno go być"
    Inny jako terrorysta - chętnie bym posłuchała.
    Proszę Pana Profesora o skrót wypowiedzi na ten temat po Konferencji. A tak na marginesie - taki "terrorysta" ma ciężkie życie - sam walczy o swoje i Ci "nie inni, czyli swoi" też z nim walczą, a dokładniej zwalczają go.

    OdpowiedzUsuń
  3. O co tu chodzi? Jak słyszę - INNY, to pytam, jak się mają TACY SAMI. Ciekawe, że to TACY SAMI ustalają, kto jest TAKI SAM, a kto INNY. TAKOŚ SAMOŚĆ wyznacza granicę i kreuje INNOŚĆ. A potem ustala warunki JEGO adaptacji. Bardzo rozbujany egocentryzm.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie odezwał się INNY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby rozpoznać się w tym zachwycie nad zajmowaniem się INNYM - potrzeba jest pewna ogólna ogłada umysłowa. Po ewentualnym szczęśliwym spełnieniu tego warunku łatwo zauważyć, że ten INNY to najczęściej osobnik, któremu wyznaczono rolę tzw. "nowego proletariatu". Oczywiście w miejsce starego proletariatu, którym po 70 latach dopieszczania go (a czasem strzelania do niego) nikt już się nie interesuje. Przyszły teraz - w ramach "mądrości etapu" - czasy, aby znowu komuś zrobić dobrze. Bolszewik, eks- bolszewik za tym wręcz przepada. Padło na INNEGO - koniecznie trzeba zrobić mu DOBRZE. Jeśli się na tej głupocie połapałeś to nie dobrze. Oj, nie dobrze! Dlaczego ? ano - boś FASZYSTA, i basta! . A jako taki wybij sobie z głowy m.in. Letnią Szkołę Młodych Pedagogów. Nie usłyszysz więc uroczych i wyrafinowanych wspomnień prof. Józefa Kargula i innych mistrzów. pedagogiki salonowej . Ale sam jesteś sobie temu nieszczęściu winien ... Była studentka niewyemancypowanego teoretyka wychowania.

      Usuń
    2. To nie jest pedagogiczny nepotyzm,ale moja była studentka ma oczywiście rację.Koncentracja na INNYM dowodzi, że badacz jest raczej wyrachowanym cwaniaczkiem, który wie jaka jest najkrótsza droga do słoika z konfiturami. Takie zdemoralizowane indywidua zawsze były.Pisał o nich w 1920 roku Nikołaj Bucharin ( 1888- 1938): "Będziemy produkować znormalizowanych intelektualistów, będziemy ich wytwarzać jak na taśmie produkcyjnej". To ci "znormalizowani intelektualiści" w pedagogice w okresie budowy cywilizacji socjalistycznej podejmowali najbardziej aktualne badania nad skutecznością wychowania w rodzinie socjalistycznej. Konstruowali modele osobowe budowniczych wysoko rozwiniętego socjalizmu osadzone na fundamentalnej zasadzie łączenia teorii z praktyką !, ttd, itp. Pochylający się nad INNYM wywodzą się z tej samej formacji osobowej. To jest kolejna już generacja wyprodukowanych, znormalizowanych funkcjonariuszy pedagogicznej, naukowej propagandy. Mając poparcie aktualnej władzy odznaczają się niekiedy obezwładniającą butą przypominającą szatniarza, który informuje wychodzącego z lokalu klienta: "Nie ma Pańskiego płaszcza. I co mi Pan zrobi?, no co? Zaczyna się robić ciepło. Wychodzę z domu raczej już bez płaszcza - do czego i Państwa przy okazji zachęcam. Niewyemancypowany teoretyk wychowania..

      Usuń
    3. Strasznie zakompleksiony., Zdaje się, że emancypacja mu nie wyszła, toteż winę lokuje poza sobą. Dlatego jest INNY. Anonimowy jako funkcjonariusz socjalistycznej pedagogiki, pozbawiony potencjału do studiowania, czytania, rozumienia, wyszukuje sobie cytaty sowieckich autorytetów. No cóż, musi wyjechać na Białoruś, albo na Krym. Tam go docenią.

      Piotr

      Usuń
  5. Piotr - a może to znajomy towarzysza p.o. dyrektora? Czy czerwona Łódź nie kształciła takich nieudaczników? Szczególnie na historii.

    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Piotrze, Pani Joanno! może by się udało przyłożyć "niewyemancypowanemu" merytorycznie. Pokazać - przykładowo- konkretny błąd jaki popełnił, jakiejś rażące nieuctwo jakie z niego wylazło... bo z tym rzekomym zakompleksieniem to doprawdy trudno się domyślić o co idzie?
    Była studentka niewyemancypowanego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co się dzieje?, czyżby nie można było utrzeć nosa temu "niewyemancypowanemu"? Panie Piotrze, Pani Joanno ! - tak obiecująco ( choć niestety mgliście - ale zawsze coś! )wyraziliście swój niesmak. I co? Nie wierzę abyście nie mieli argumentów na poparcie swojego słusznego oburzenia.Mam też poważne wątpliwości, czy zastosowana przez Was wobec "niewyemancypowanego" CHŁOSTA MILCZENIA jest właściwym skwitowaniem umysłowych wybryków tego coraz bardziej rozpanoszonego (także na poważnych konferencjach) harcownika? Na wszelki wypadek apeluję do innych wytresowanych w konformizmie badawczym miłośników uciemiężonego , wykluczonego i dyskryminowanego INNEGO:na miłość Boską dajcie i to koniecznie stosowną nauczkę "niewyemancypowanemu". należy mu się choćby za to, że podstępnie zatruwa umysły swoich studentów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jacyś tacyś emancypanci się tu odzywają. A to jakiś ON a to jakaś ONA. Ten pierwszy - rozumiem "ON" lepszy od OFF, ale ONA? To znaczy - była?

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się chyba sprawa wreszcie wyjaśniła .Panie Piotrze trudno aby nam Pan mógł coś powiedzieć więcej niż na początku. Czyli, że się Panu to co napisał "Niewyemancypowany" nie podoba. Nie przytoczył Pan argumentów dlaczego? no bo jak to miał Pan zrobić? Skoro Panu wszystko jedno i "Niewyemancypowanego'" nazywa Pan "emancypantem, który się tu odzywa" - to wyraźny znak, iż pora aby odpocząć. Jestem pewien, ze nikt nie będzie miał Panu tego za złe.Jako INNY w sensownym tego słowa znaczeniu nie spotka się Pan z działaniami dyskryminującymi. Chyba, że jest Pan profesorem pedagogiki i takie głupoty częściej niż Pańscy koledzy po fachu zdarza się Panu publicznie wypowiadać. Wówczas , gdyby Pan nie zawiesił - jak to się w żargonie prawa pracy mówi - świadczenia pracy , to powinien Pan mieć problemy. Ale mam nadzieję, że odniósł by się Pan do tych problemów , które nie mają charakteru ideologicznego lecz zdrowotny z pokorą. Tak jak to zwykliśmy czynić w naszym kręgu cywilizacyjnym, gdy spotka nas nieszczęście. Pomyślności Panie Piotrze : głowa do góry. Myślę, że Pan z tego wyjdzie. Trzeba cierpliwości i czasu. I wszystko znów będzie dobrze!

      Usuń
    2. Panie Profesorze, dobrze by było,aby powiedzieć coś na temat zasadności tezy byłej studentki :Niewyemancypowango teoretyka wychowania" ( 11 kwietnia, 15;23). Czy ona ma rację , że ten INNY to rzeczywiście najczęściej osobnik, któremu wyznaczono rolę tzw. "nowego proletariatu" z wszelkimi wypróbowanymi już w przeszłości technikami propagandowymi/manipulacyjnymi dopieszczania go ? Koncentracja na INNYM skutecznie odwraca uwagę od rzeczywistych problemów pedagogicznych. Przypomina to trochę sztuczki związane z DOBROCIĄ Jurka Owsiaka. Eksponowanie, nadymanie Wielkiego Serducha dla dzieci - a więc dobrodziejstw działalności charytatywnej po to by wzmocnić skuteczność jego destrukcyjnej ideologii spod znaku "Róbta co chceta".Propagandowe ugniatanie rozumu ma przynieść ( i niestety wciąż jeszcze przynosi) następujący efekt: Kto nie lubi Owsiaka ten nie lubi dzieci...kto się odważy nie lubić dzieci?, KTO? Myślę też , że ta rezolutna b. studentka powinna jeszcze dodać, że ta perfidna miłość do INNEGO ma na celu destabilizację/zniszczenie tradycyjnego społeczeństwa jako społeczeństwa rzekomo opresyjnego i nietolerancyjnego, homofobicznego, faszystowskiego i tak dalej tralala . Jest taki podręczny zestaw tych słów niszczących wyobrażenie o sensownym ładzie społecznym. Posługiwanie się nimi przez część prominentnych profesorów salonowej , dominującej polskiej pedagogiki odbiera nadzieję , niweczy i zatruwa każdy dyskurs nieuchronnie przybierający kształt uroczystej paplaniny. Była studentka Dziekan - Mirki Dziemianowicz.

      Usuń
  9. Świat się wali!, czy co? Największy obok św. Jana Pawła II autorytet wychowawczy Jurek Owsiak (tak wykazywały badania...) krytykowany, kwestionowany i cisza, jakby się nic nie stało?

    OdpowiedzUsuń
  10. Spoko, nic się złego nie dzieje. Przeciwnie. Wreszcie zaczyna być normalnie.Takie są reguły sensownie pojętej demokracji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla uniknięcia nieporozumienia trzeba koniecznie dodać, że stwierdzenie "nic się złego nie dzieje" - nie oznacza, iż zwolennicy i przeciwnicy Jurka Owsiaka mają rację. Bo w demokracji dozwolony jest pluralizm opinii. Zwracam na to uwagę, gdyż z tego rodzaju idiotycznie pojmowanym "pluralizmem opinii" mieliśmy/mamy do czynienia, gdy słyszymy: górnicy kopalni "Wujek" i "Zomowcy", którzy do nich strzelali (obie strony konfliktu) mieli rację!. Słowem: działalność Jurka Owsiaka w warstwie ideologicznej hasłowo ujętej jako "Róbta co chceta "- jest jednoznacznie destrukcyjna, demoralizująca i przez to społecznie szkodliwa. Koniec.Kropka. I tylko ta opinia jest sensowna i racjonalna. Ukłony od byłej studentki "Niewyemancypowanego".

    OdpowiedzUsuń