sobota, 6 kwietnia 2013

Kiedy MNiSW zakończy "perwersyjne efekty automatycznego uznawania stopni naukowych" Polaków uzyskanych na Słowacji?



O perwersyjnych efektach uznawalności stopni naukowych pisze w czasopiśmie PAN - "NAUKA" prof. dr hab. Ewa Łętowska. A pisze tak m.in.:

"(...)założenie, że w każdym z krajów Unii - jako kraju demokratycznym - jakościowym poziom certyfikacji powinien być identyczny - jest idealizacyjną fikcją. Każdy nabywca chce otrzymać lepsze jakościowo świadczenia, jednak gdy sam jest sprzedawcą albo usługodawcą muszącym uzyskiwać certyfikacje, to pójdzie tam, gdzie łatwiej je osiągnąć, a umowy postara się zawierać w tym kraju Unii, który najsłabiej chroni konsumenta. " (Perwersyjne efekty automatycznego uznawania stopni naukowych w UE, Nr 3/2012, s. 29).

Ciekawe, czy słowackie uczelnie wyższe pójdą śladem Uniwersytetu w Nitrze i zaczną sięgać po zagranicznych recenzentów zgodnie z obowiązującymi standardami w krajach Unii Europejskiej, a więc po profesorów o uznanej, międzynarodowej renomie, wysokiej klasy specjalistów z problematyki badawczej wnioskodawcy? Zdaje się, że zaczyna się ruch w tym zakresie, ale jeden skowronek nie oznacza jeszcze nadejścia wiosny uczciwości. Zapowiadany bowiem jeszcze w grudniu ub. roku przewód habilitacyjny wykładowcy z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie zakończył się w Nitrze negatywnym wnioskiem. Uczestnicząca w tym przewodzie pedagog społeczna pani prof. Ewa Marynowicz-Hetka z Uniwersytetu Łódzkiego została powołana do składu komisji jako spełniająca najwyższe standardy międzynarodowych recenzentów (jest m.in. doktorem honoris causa Uniwersytetu Ostrawskiego). To właśnie opinia Pani Profesor i osobisty udział w posiedzeniu Komisji sprawiły, że mimo pozostałych pozytywnych opinii, nie rekomendowano wniosku o nadanie habilitantce stanowiska docenta. Oto tłumaczenie na język polski:

UNIWERSYTET KONŠTANTÍNA FILOZOFA W NITRZE, Wydział Pedagogiczny

WNIOSEK komisji habilitacyjnej w sprawie mianowania dr X z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie docentką w dyscyplinie 1.1.4 Pedagogika.

Habilitacyjna Komisja odbyła w tej sprawie posiedzenie w dniu 16 stycznia 2013 i przedłożyła dziekance oraz przewodniczącej Rady Naukowej Wydziału Pedagogicznego Univerzity Konštantína Filozofa w Nitrze następujące stanowisko końcowe:

„Habilitacyjna komisja kierując się pozytywną oceną wykładu habilitacyjnego, recenzjami pozytywnymi pracy habilitacyjnej (tu w protokole nie wspomina się o jednej recenzji negatywnej - dop. BŚ) i jej obroną, na podstawie tajnego głosowania nie rekomenduje Radzie Naukowej PF UKF w Nitrze przyjęcia uchwały w sprawie mianowania dr X docentką w dyscyplinie 1.1.4 Pedagogika.“

Podpis: prof. PhDr. Gabriela Petrová, CSc., przewodnicząca habilitacyjnej komisji"


Po raz pierwszy w dziejach słowackiego szkolnictwa wyższego od wejścia tego państwa do Unii Europejskiej zaczęto publikować na stronach słowackich uczelni dokumenty przewodów habilitacyjnych i profesorskich. Czyżby kończyła się w tym kraju niechlubna era ukrywania procedur awansowych, które od 2006 roku budzą w Polsce - ze względu na mającą u południowych sąsiadów miejsce także "turystykę habilitacyjną" - oburzenie i trafne podejrzenia o łamanie standardów naukowych?

W obowiązującym w Polsce nowym trybie przeprowadzania przewodów habilitacyjnych czy na tytuł naukowy profesora wyraźnie wskazuje się na ten warunek jako kluczowy dla ich jakości. Podstawowe dokumenty kandydatów do stopnia doktora habilitowanego czy do tytułu profesora są publikowane na stronie Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów, zaś treść recenzji jest zamieszczana na stronach podstawowych jednostek organizacyjnych, które prowadziły postępowanie w tym zakresie. Dotyczy to jednak tylko i wyłącznie nowego trybu, jaki zacznie już powszechnie obowiązywać od 1 października 2013 r.

Ministra Barbara Kudrycka nie reaguje od ponad dwóch lat na powszechną już krytykę środowisk akademickich w naszym kraju (poza tymi, które mają w tym istotny interes pozanaukowy), a dotyczącą tego, że Umowa między Rządem Rzeczypospolitej a Rządem Republiki Słowackiej o wzajemnym uznawaniu okresów studiów oraz równoważności dokumentów o wykształceniu i nadaniu stopni i tytułów uzyskanych w Rzeczypospolitej Polskiej i Republice Słowackiej, która obowiązuje od 1 lutego 2006 r. jest sprzeczna z prawem obowiązującym w Unii Europejskiej. Otworzono tym samym ścieżkę do turystyki habilitacyjnej, tworząc dziwnym trafem jakieś szczególne przywileje dla osób posiadających dyplomy uczelni słowackich.

Pojawia się pytanie, dlaczego takich umów międzypaństwowych nie zawarto w odniesieniu do innych państw unijnych np. z Węgrami, Bułgarami, Rumunami itd., które to państwa też są członkami UE? Komu zależało na przyspieszonym i z naruszeniem standardów naukowych uzupełnianiu kadr akademickich w Polsce o osoby ze słowackimi czy czeskimi dyplomami docenta? Kto i dla kogo tworzy porozumienia oraz kto lobbuje w MNiSW na rzecz treści rozporządzeń, które są de facto załatwianiem prywatnych spraw pod płaszczykiem prawa? Gdyby analizować i porównywać wymogi akademickie - naukowe na uzyskanie stopni naukowych, to stanowisko docenta na Słowacji nie jest odpowiednikiem polskiej habilitacji, gdyż takim odpowiednikiem powinien być jedynie uzyskany tam stopień pełnej habilitacji - doktora vied (DrSC - doctor scientiarum). Słowacka docentura jest de facto odpowiednikiem polskiego stanowiska profesora nadzwyczajnego bez habilitacji. Od urzędników nie wymaga się zrozumienia takiego rozróżnienia, ale od profesorów już powinno.

Resort nauki i szkolnictwa wyższego pracuje nad nowelizacją prawa o szkolnictwie wyższym, żeby władze centralne mogły łatwiej likwidować „złe” uczelnie. Tymczasem innymi regulacjami prawnymi obniża jakość kadr akademickich i dopuszcza do obniżania standardów twierdząc, że nie wie, w czym tkwi istota rzeczy. Może należałoby zacząć od oceny w tym resorcie tych, którzy tworzą regulacje prawne a podpisuje je ministra B. Kudrycka, w wyniku których, za przyzwoleniem władzy, łatwiej jest dalej istnieć "patologicznym" jednostkom.

Prof. Ewa Łętowska trafnie konkluduje swoją analizę prawnej dewiacji w nauce polskiej, którą podtrzymuje MNiSW swoją polityką, następująco:

"Z tego, że jest prawny obowiązek traktowania czegoś jako równoważne, bynajmniej nie wynika, że to coś rzeczywiście jest równoważne" (tamże, s. 31).

7 komentarzy:

  1. Mój szacunek dla Pani Profesor Marynowicz-Hetki, od lat z wielu powodów wielki, wzrósł jeszcze bardziej. To osoba prezentująca nawyższe standardy naukowe i moralne. Jeśli Jej recenzja była negatywna, to znaczy, że faktycznie osoba poddana ocenie nie powinna uzyskać pozytywnej rekomendacji. Podziwiam Panią Profesor, że potrafiła przełamać tradycyjną już, jakby się wydawało, formułę przyklepywania awansów i nie poddać się naturalnej zapewne w takich sytuacjach presji! A Uniwersytetowi w Nitrze również gratuluję, bo to wydarzenie niewątpliwie podniesie status uczelni jako miejsca, gdzie uzyskanie habilitacji nie jest tylko fasadową formalnością! Więcej takich wieści!

    OdpowiedzUsuń
  2. W połączeniu z postem z marca 2012 to jak widać jeszcze poczekamy. Podobne analogie bez większych kłopotów odnaleźć można w polskim szkolnictwie. Między innymi zasiedziałych i kiepskich nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś temat habilitacji na Słowacji traci na popularności. Tylko 2 komentarze. Pan Profesor "zanudził" już tym tematem. Porozmawiajmy o polskich habilitacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprost odwrotnie,ten temat bardzo interesuje dużą część środowiska, w tym także odpowiednie służby i władze, a moim zadaniem jest bieżące informowanie o postępie działań w tym zakresie.
      NAtomiast oczekuję na komentarze dotyczące polskich habilitacji, ale nie anonimowo, tylko konkretnie, podpisane, bo w insynuacje i gry bawić się nie można. Tak anonimowy może rozgrywać na południu te kwestie.

      Usuń
    2. Anonimowy nie potrafi czytać ze zrozumieniem? Czy to jest efekt procedur na Słowacji? Wyraźnie napisałem, że opublikuję w ramach komentarzy uwagi merytoryczne dotyczące polskich przewodów habilitacyjnych, jeżeli zostaną one opatrzone podpisem autora. Proszę zatem nie przesyłać własnych komentarzy chowając się za nickiem "Anonimowy". Na Słowacji już publikuje się treśc recenzji, nazwiska opiniodawców. Anonimowemu się udało? Może kryć się dalej, ale nie mam zamiaru ponosić odpowiedzialności prawnej za czyjeś kalumnie, insynuacje lub opinie niezidentyfikowanych osób. Ufo go home.

      Usuń
  4. Panie Profesorze,

    rozumiem piętnowanie "turystyki habilitacyjnej" i zdobywanie uprawnień habilitacyjnych tam, gdzie łatwiej. Bądźmy jednak w pełni obiektywni - w wielu dyscyplinach dorobek potrzebny do uzyskania tytułu docenta na Słowacji jest porównywalny do tego w Polsce. Np. w naukach przyrodniczych i nawet niektórych społecznych nie można zrobić habilitacji bez publikacji w czasopismach z IF oraz bez co najmniej kilkudziesięciu cytowań (w tym w czasopismach z IF lub zagranicznych). Z moich obserwacji wynika, że ok. 30-40% polskich doktorów habilitowanych nie spełnia tych, niskich przecież, wymogów słowackich. Osobiście zgadzam się jednak z tym, że wymogi słowackie są zazwyczaj niskie, przy czym... polskie wcale nie są wyższe. Zasadnicza różnica polega na tym, że Słowacy je nazwali, a następnie sparametryzowali, Polacy zaś (piszę o tzw. starej habilitacji) dopuścili dowolność i arbitralność oceny. Jak się okazuje, wielu pracownikom naukowym to odpowiadało, czego dowodem są setki wszczynanych postępowań habilitacyjnych w starej procedurze habilitacyjnej i pisanie byle gniotów, aby tylko "wejść na radę" do końca roku akademickiego. Wymogi stawiane w tzw. :nowej procedurze" nie są przecież wysokie. Niestety, dla wielu - postępowania są jawne, a kryteria sztywniejsze...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wypowiadam się tylko i wyłącznie na temat tzw. habilitacji z pedagogiki, pracy socjalnej i dydaktyk przedmiotowych. Nie odnoszę się do postępowań na docenturę słowacką z nauk przyrodniczych. Nie znam ich. Znam natomiast bardzo dobrze powyższe i zdaje się, że mam większe porównanie tego, jaki jest poziom polskich habilitacji w naukach humanistycznych i społecznych, a jaki na Słowacji. Otóż żaden Słowak nie uzyskał od 2006 r. habilitacji w Polsce. Jak Anonimowy sądzi - dlaczego? Ba, żaden Słowak nie uzyskał w Polsce profesury? Dlaczego? Jak sądzi Anonimowy? Zapewne niektóre przewody były na wysokim poziomie, porównywalnym do polskiego. Zapewne niektóre były na wyższym. To jednak nie zwalnia nas z poszukiwania odpowiedzi na pytanie, jaki ma sens uprawnienie do habilitowania się na Słowacji z dyscypliny naukowej, skoro można to uczynić w kraju? Rozumiem, brak specjalistów, brak wydziałów z uprawnieniami naukowymi, ale ... nie ma co się oszukiwać, nie ma co mamić. Video meliora proboque deteriora sequor.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.