piątek, 18 stycznia 2013

Naukowa odsłona pozorów w polskiej oświacie


Właśnie ukazała się niezwykle atrakcyjna książka, którą wydała Oficyna IMPULS w Krakowie pod patronatem Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Otwiera ona nową serię interdyscyplinarnych publikacji o i dla edukacji pt. „Palące Problemy Edukacji i Pedagogiki”, a kierują całością zamysłu znakomite Autorki, panie profesor Maria Dudzikowa (UAM Poznań) i Henryka Kwiatkowska (UW Warszawa).

Pierwszy tom tej serii nosi tytuł „Sprawcy i/lub ofiary działań pozornych w edukacji szkolnej”, a jego redaktorkami są Maria Dudzikowa i Karina Knasiecka-Falbierska. Naukowcy zdejmują odsłonę prawdy o polskiej oświacie, fatalnej polityce MEN, iluzjach, pseudo deklaracjach, grach, manipulacjach, mitach i pozorach. Całość poprzedza znakomite studium analityczne w wykonaniu M. Dudzikowej a dotyczące pola znaczeniowego kategorii "działań pozornych", ich istoty, rodzajów oraz egzemplifikacji. Czytając o źródłach pozoru uzyskujemy zarazem bardzo dobry przykład bogactwa warsztatu badawczego który stanowi o bardzo wysokim poziomie polskich naukowców i refleksyjnych nauczycieli. Wśród autorów tego tomu są bowiem wytrawni znawcy problematyki szkolnej, edukacyjnej, pedeutologicznej, współczesnych idei i kierunków pedagogicznych (M. Dudzikowa, H. Kostyło, M. Groenewald, Z.A. Kłakówna, U. Szuścik), jak i młodzi wykładowcy akademiccy, krytyczni badacze polskiej edukacji (V. Kopińska, P. Kołodziej, L. Knasiecka-Falbierska, I. Kopaczyńska, G. Szyling, B. Didkowska, M. Cylkowska-Nowak,A. Korzeniecka-Bondar, M. Mencel, K. Polak, N. Bednarska, M. Grochowalska, B. Zięba-Kołodziej) czy powszechnie już znany i ceniony bloger i felietonista oświatowy, nauczyciel XXI LO w Łodzi - Dariusz Chętkowski.


Motto do Serii i źródło jej tytułu „Palące problemy...” stanowią słowa filozof Barbary Skargi:

Byłoby rzeczą zbyt pochopną, gdybyśmy selekcji problemów dokonywali z punktu rozwoju nauki, tym bardziej, że stosunek człowieka do świata i jego zainteresowania wobec otoczenia nie wyczerpują się w pytaniach właściwych nauce. Najbardziej palące problemy nie powstają z jego dążeń do naukowego i technicznego opanowania świata, ani z abstrakcyjnych rozwiązań, ani z dociekliwości wobec wydarzeń i zjawisk, lecz z tego, co bezpośrednio człowieka dotyka. Wiążą się więc z jego obawami egzystencjalnymi, z jego poszukiwaniami sensu własnego życia, z jego kontaktami z innymi ludźmi, jednym słowem, z tego wszystkiego, co niesie doświadczenie otaczającego i nie zawsze przyjaznego świata. Problemy więc odchodzą, jeśli odchodzi doświadczenie, które je zrodziło.” (Granice historyczności, Warszawa: PIW 1989, s. 84)


Palące problemy” są pilne do zidentyfikowania. Brak reakcji, odroczenie czy wreszcie zaniechanie wyrządza szkody o daleko idących skutkach. Należy pamiętać, że jeśli chce się rozwiązać problem to trzeba go nazwać (Tony Judt). Reakcja na te problemy, a nawet antycypacja powinna być szybka. Najlepiej, gdy jest rekcją nie na proces, lecz na jego symptom. To jest czas optymalnego reagowania. Nasza Seria wpisuje się właśnie w tę wersję prakseologii. Uwzględnia problemy edukacji i pedagogiki, choć związane są one ze sobą: pierwsze nawiązują do praktyki społecznej, drugie – do kwestii teoretycznych nurtujących naukę o wychowaniu.

Redaktorki serii tak tłumaczą jej przesłanie:

Uprawiamy pedagogikę interdyscyplinarnie. Przypisujemy pedagogice funkcję teorii krytycznej aktywnie zaangażowanej – jak pisał Tomasz Szkudlarek – w rekonstrukcji społecznej rzeczywistości i zdolnej do pragmatycznej reorientacji działań edukacyjnych. Publikacje będą miały na okładce adnotację: „książka akademicka, ujęcie interdyscyplinarne”. Wszakże nasza Seria to – nie podręczniki akademickie, które mają na ogół kursową i zawsze bardziej stabilną wiedzę i wobec których są określone wymagania z punktu widzenia danej dyscypliny/subdyscypliny i z racji ich funkcji. Przedkładamy książki akademickie o innym charakterze (studia, monografie, eseje naukowe), których intencją jest „dopełniać” i uaktualniać podręczniki uczelniane.

Wsadzamy kij w mrowisko”, wywołujemy dyskusje, prowokujemy, próbujemy zaangażować czytelników w zmianę, docieramy nie tylko do akademików, ale również do szerszej sfery publicznej. Stanowiące Serię książki (pod redakcją i autorskie monografie), choć poświęcone różnej tematyce, łączone są metaforycznym tytułem (to stanowi również specyfikę naszego projektu). W odwołaniu do G. Lakoffa i M. Johnsona przyjmujemy, że istotą metafory jest „rozumienie i doświadczanie pewnego rodzaju rzeczy w terminach innej rzeczy”.

Przyjmujemy także za wspomnianymi autorami, że metafora nie jest wyłącznie sprawą językową, ale środkiem nadawania struktury naszemu systemowi pojęć i naszemu działaniu. Tytułowe metafory tworzą ramy, jak pisze Lakoff w nawiązaniu do Goffmana, przez które widzimy świat, i które kierują naszym myśleniem i spostrzeganiem, a w konsekwencji postępowaniem.

Książki z naszej Serii będą mogły być wykorzystywane w pracy naukowej/akademickiej przez naukowców szeroko rozumianych nauk o edukacji, socjologii wychowania, pedagogiki porównawczej, pedagogiki i psychologii społecznej, polityki oświatowej, pedagogiki szkolnej, a także na kierunkach kształcących nauczycieli. Można zakładać, że odegrają też funkcje inspiratorskie w środowiskach związanych z szeroko pojętą oświatą i edukacją. Podejmując aktualne, palące, gorące problemy edukacji i pedagogiki zakładamy, iż Seria stanowić będzie punkt wyjścia dyskusji, a także zachętę do nowych badań
.


Już po zapoznaniu się z pierwszym tomem tego cyklu tak m.in. piszą o nim w swoich recenzjach wydawniczych profesorowie - członkowie Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN:

Prof. dr hab. Tadeusz Pilch:

Książka […] jest kierowana do krytycznego nauczyciela oraz do pedagogów zajmujących się teorią nauczania, społecznym funkcjonowaniem szkoły oraz zasadami przebudowy środowiska szkolnego, jego reformowaniem i doskonaleniem […] także do intelektualnych elit humanistycznych, realizujących politykę społeczną w państwie. Nawet ta ostatnia kategoria odbiorców książki jest szczególnie ważną grupą adresatów, bo głównym jej przesłaniem jest sztuka budowania i doskonalenia systemu szkolnego, budowania kapitału społecznego jako najważniejszego składnika rozwoju społecznego.

[…] Profesor Maria Dudzikowa jest ogromnie doświadczoną znawczynią problemów szkoły, klasy, dziecka i wie, co trzeba zrobić, aby szkoła nie funkcjonowała w świecie pozorów. Redaktorka pracy przy wsparciu swej młodszej koleżanki jest swoistą gwarancją jakości merytorycznej pracy. Trudno o bardziej kompetentną osobę w zakresie organizacji i funkcjonowania szkoły, idei jej nauczania i wychowania niż profesor Maria Dudzikowa.


Prof. dr hab. Stefan Mieszalski:

Publikacja inspiruje do krytycznego oglądu rzeczywistości edukacyjnej poprzez pryzmat składanych deklaracji i demaskowanych działań pozornych, obecnych na różnych piętrach funkcjonowania edukacji jako zarządzanego przez liczne agendy systemu. Chodzi o sprzyjanie czujnej, wnikliwej i wrażliwej na przejawy pozoru krytycznej obserwacji.
Mamy więc tu do czynienia z pracą, która podejmuje problematykę ważną nie tylko ze względu na walory poznawcze, ale również ze względu na walory społeczne i praktyczne. Jej znaczenia można też upatrywać w inspirowaniu do badawczego penetrowania fenomenu deklaratywności i związanego z nią pozoru w edukacji.


Zachęcam do lektury, krytycznych uwag, także ze strony tych, których one dotyczą.

7 komentarzy:

  1. Im bardziej coś się zmienia, tym bardziej jest takie samo" - Seymour Sarason po 10 latach reformy amerykańskiej oświaty (1971 r.)
    Pasuje i do polskich realiów.
    Oświata działa zawsze w jakimś kontekście kulturowym, politycznym i gospodarczym i zawsze jest na nie wrażliwa. I owszem zmiany w szkole istnieją, ale nie takie jak sobie wyobrażamy lub byśmy chcieli, ale takie, jakie wynikają z sytuacji otocznia w jakim funkcjonuje edukacja.

    OdpowiedzUsuń
  2. A może u nas jest tak: Im bardziej coś się nie zmienia i permanentnie jest pozorem, tym bardziej wydaje się inne? Mamy tych zjawisk nie dostrzegać?

    OdpowiedzUsuń
  3. Pedagog
    Ależ oczywiście, że zjawiska należy dostrzegać - to rozumiem było pytanie retoryczne :)
    Przy czym - tak mi teraz przyszło do głowy - warto zastosować w badaniach pedagogicznych metodę fenomenologiczną. Może się okazać, że pod pozorem zmian istota pozostaje ta sama. Ale warto poznawać treści, które towarzyszą tym zmianom - to jest sprawa zasadnicza. To trochę tak jak w chorobie psychicznej - schizofrenia ma zawsze taką sama istotę, ale poszczególni chorzy mają różną treść urojeń - w które wierzą, że istnieją. Innymi słowy: urojenia są różne, choroba ta sama.
    Zmierzam do tego, że nauczyciele w szkole koncentrują się na formach nauczania, a na istotę, czyli program nie mają wpływu. Ot, co.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpływ nauczyciele mają, tylko to wymaga indywidualnego wysiłku, autorskiego wkładu, zaangażowania się we własny eksperyment lub zgłoszenie innowacji nawet w ramach środków unijnych. Komu się jednak chce, skoro można za to samo powielać nieustannie tak samo?

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowni Państwo;
    Jako laik staram się mimo wszystko patrzeć z dystansu na otaczającą mnie rzeczywistość. W pewnym sensie (nie jest to przejaw pychy)śmieszy mnie osobiście to jak czytam przykładowo, że polska oświata czeka na zmiany, lub polscy nauczyciele mają nadzieje, że w końcu coś się zmieni. Otóż wydaje mi się że świata nie zmienią nawet najlepiej przygotowane reformy. To ludzie muszą chcieć zmiany to studenci i nauczyciele akademiccy każdy z osobna musi pokazać innym, że tego pragnie, a to może się dokonać gdy przestaną oni być "ślepi" na realne problemy społeczne, czyli osiągną określony poziom świadomości i poczują się odpowiedzialni za siebie i przyszły świat.
    Jednak to tylko moje zdanie być może się mylę z pewnością przede mną jest jeszcze wiele do zrozumienia i przemyślenia.
    Pozdrawiam Andrzej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zadanie domowe: proszę odmieniać przez osoby, w liczbie pojedynczej oraz mnogiej zdanie: nie bądź taki cichy i potulny. To zadanie wykonuj kilka razy dziennie, przez całe życie.

    "Wpływ nauczyciele mają, tylko to wymaga indywidualnego wysiłku, autorskiego wkładu, zaangażowania się we własny eksperyment lub zgłoszenie innowacji nawet w ramach środków unijnych. Komu się jednak chce, skoro można za to samo powielać nieustannie tak samo?"

    "A jeśli chodzi o sposoby prowadzenia lekcji – sztampowo i nudnie czy z pomysłem i ciekawie, to uważam, że tłumaczenia niektórych nauczycieli, że …za mało czasu, za obszerny program, za dużo dokumentacji itd. i itp. są dla mnie nie do przyjęcia. „Złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy”. Nauczyciel może uczyć mądrze, przyjemnie, pięknie, sensownie, ciekawie, inspirująco, tylko…musi chcieć."

    To bardzo trafne uwagi – zgadzam się z nimi. Dlatego uważam, że należy postawić następujące pytania: kto i w jaki sposób może tę chęć wyzwolić i rozwijać albo osłabiać i niszczyć ? jaki jest wpływ obecnego pracodawcy (nie bójmy się tego słowa) na ową chęć – bardziej pozytywny czy negatywny, w jakim stopniu pracodawca pomaga, a w jakim przeszkadza nauczycielowi „z chęcią” ? czy nauczyciel mający ową chęć, uczący mądrze, przyjemnie, pięknie, sensownie, ciekawie, inspirująco jest wspierany i promowany przez pracodawcę ? czy taki nauczyciel czuje, że działa zgodnie z intencjami, normami i zarządzeniami pracodawcy ? w jakim stopniu pracodawca liczy się z takim nauczycielem, prowadzi z nim dialog, pyta go o zdania, szuka u niego inspiracji – inaczej: jak układa się współpraca takiego nauczyciela z pracodawcą ?
    Bardzo jestem ciekaw odpowiedzi na te pytania, odpowiedzi udzielonych przez nauczycieli „z chęcią”.



    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bądź taki cichy i potulny.
    Wspaniałe zdanie!! Wymaluję go sobie na biurku i będę według zaleceń - odmieniać i powtarzać:)) dziękuję:)

    Bo szlag mnie trafia na ciągłe "przyklepywanie" i "lepiej nic nie mów"..

    Pozdrawiam pana Mariańskiego:))

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.