sobota, 26 maja 2012

Esencja człowieczeństwa pedagogów podwójnej tożsamości


Święto Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, najstarszej w Polsce uczelni pedagogicznej, ukoronowało nadanie doktoratu honorowego emerytowanemu profesorowi nauk politycznych Szewachowi Weissowi z Izraela. Był to już czwarty doktorat honorowy, jaki został przyznany temu wybitnemu politykowi, b. ambasadorowi Izraela w Polsce w latach 2001-2004. Akademię uprzedziły takie uczelnie, jak: Uniwersytet Wrocławski (2006), Uniwersytet Medyczny w Łodzi (2011) i Uniwersytet Warszawski (2011). To, co wydarzyło się 25 maja 2012 r. w APS w Warszawie, było niewątpliwie dopełnieniem powyższych godności i szczególnego rodzaju podkreśleniem zasług tego humanisty dla budowania mostów między obu naszymi narodami. Obchodzimy w kraju nie tylko symbolicznie - Rok Janusza Korczaka – mistrza międzykulturowego dialogu. To o nim Szewach Weiss powiedział w poruszającym przemówieniu, że był esencją człowieczeństwa.


Laudację wygłosił prof. dr hab. Adam Frączek – kierownik Katedry Psychologii Społecznej i Katedry UNESCO im. Janusza Korczaka APS w Warszawie, którego jednostka wnioskowała o wszczęcie w tym roku akademickim procedury i powołanie recenzentów, profesorów Włodzimierza Lengauera – Prorektora Uniwersytetu Warszawskiego, Tomasza Nałęcza – aktualnie doradcy Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Janusza Gęsickiego – Dziekana Wydziału Nauk Pedagogicznych APS. Senat tej Uczelni w dn. 18 kwietnia 2012 r. podjął uchwałę o nadaniu Profesorowi Szewachowi Weissowi zaszczytnego tytułu doktora honoris causa Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.


Prof. Adam Frączek wskazał w swojej laudacji na złożoność i bogactwo życiowych, w tym społeczno-politycznych doświadczeń Szewacha Weissa, jego dokonań naukowych i w zakresie kształcenia także polskiej młodzieży. Był on bowiem w 2007 r. profesorem wizytującym w APS, a obecnie kształci studentów Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. Jak odnotował w swojej recenzji prof. T. Nałęcz – „ (…) zaliczenie Profesora Szewacha Weissa w znakomity poczet doktorów honoris causa APS będzie miało szczególne znaczenie. Misją Akademii jest m.in. przygotowanie pedagogów do wyjątkowo odpowiedzialnych i trudnych powinności nauczycielskich. Jej absolwenci przywracają radość życia i wiarę w siebie dzieciom i młodzieży najbardziej boleśnie dotkniętej przez los. A właśnie ta kwestia Profesorowi Szewachowi Weissowi leży szczególnie na sercu.

Także prof. APS Janusz Gęsicki stwierdził w swojej recenzji, że Szewach Weiss zaliczany jest do „lekarzy dusz ludzkich”, dopisującym się swoją misją i politycznymi dokonaniami do spadkobierców spuścizny także założycielki i patronki APS – Marii Grzegorzewskiej, której idea „Nie ma kaleki - jest człowiek” odnajduje się w nich w zupełnie nowym wymiarze. Każdą odmienność (religijną, narodową, polityczną) należy uczłowieczyć. Bo każdy zasługuje na wysłuchanie. Jeżeli ktoś, tak jak Szewach Weiss, ma ucho wyczulone na tego rodzaju wyzwania, to jest pedagogiem. Co więcej pedagogika jest nauką interdyscyplinarną. Przyjmuje pod swoje skrzydła różnych specjalistów. Powinna więc przyjąć również Szewacha Weissa (…), który jest pielgrzymem zmierzającym (…) do lepszego świata tolerancji, pokoju i wzajemnego zrozumienia. Pokazuje, że nawet w ponowoczesnych czasach można być pielgrzymem.

Historyk Uniwersytetu Warszawskiego – prof. Włodzimierz Lengauer – podkreślił w swojej recenzji, że wyróżniony Doktor Honorowy jest (…) nie tylko wielką indywidualnością i osobowością znaną szeroko w świecie, ale przede wszystkim człowiekiem
symbolem, ważnym tak dla kultury polskiej i żydowskiej, jak i całej europejskiej, a przez to światowej.(…) Jego polskość jest równie niewątpliwa jak jego żydowski los. Opuściwszy ziemie polskie jako dziecko, o dziś włada piękną polszczyzną z lekkim akcentem nazywanym u nas „kresowym”. Przeszedł piekło Holokaustu i został obywatelem Izraela, który potrafił służyć swojemu krajowi z bronią w ręku, ale także budując kraj , współtworząc jego unormowane życie polityczne i społeczne, przyczyniając się do rozwoju ośrodków akademickich i w końcu pełniąc najwyższe funkcje państwowe. Służąc swojemu krajowi oddał nieocenione zasługi Polsce, swojej pierwszej ojczyźnie, tak jako ambasador Izraela w Polsce, jak i profesor polskiej uczelni
.

W opublikowanej na tę okoliczność wypowiedzi Doktor Honoris Causa dzieli się motywacją podjęcia się służby dyplomatycznej w Warszawie po zakończeniu swojej misji przewodniczącego Knesetu:

Jadąc do Polski, czułem, że jestem ambasadorem nie tylko narodu żydowskiego i Izraela, ale także moich nieżyjących braci, sióstr, babć i dziadków. Przyjechałem Do Warszawy, do Pałacu Prezydenckiego, i złożyłem listy uwierzytelniające, aby służyć tu mojemu państwu, rozwijać kontakty z rządem, Senatem, Sejmem, samorządami, z polską elitą, polskim narodem nawet w najbardziej odległych miasteczkach i wioskach. Przyjechałem tu na cmentarze żydowskie, do pomnika Rapaporta w getcie warszawskim, do Umschlagplatzu. By usiąść przy pomniku Artura Rubinsteina w Łodzi i wsłuchać się w dźwięki jego muzyki. Także po to, żeby przy pomniku Juliana Tuwima jeszcze raz usłyszeć jego poezję. Przyjechałem jako wciąż wędrujący ambasador, by spotkać się z ostatnimi żyjącymi w Polsce Żydami, porozmawiać z Markiem Edelmanem po polsku lub w jidysz, odwiedzić miasta i miasteczka pełne żydowskiej architektury, wąskich uliczek. Zobaczyć zburzone synagogi i zaniedbane cmentarze. Przyjechałem do Polski również po to, żeby spotkać wspaniałą Wisławę Szymborską, drogiego Czesława Miłosza, by być blisko Władysława Bartoszewskiego i Ireny Sendlerowej która z takim oddaniem ratowała żydowskie dzieci. Jestem tutaj także dlatego, że chciałbym abyśmy wspólnie pokonali antysemityzm, ksenofobię i rasizm. Przyjechałem do Polski, żeby spotykać się z polską młodzieżą, z młodym i odważnym pokoleniem, które śmiało spogląda w lustro historii i otwarcie mówi o patologiach, jakie zdarzyły się wśród Polaków w czasie II wojny światowej. (...) Te wszystkie symbole i zdarzenia, których na co dzień w Polsce doświadczam, dają mi pewną nadzieję, że choć trochę udało mi się zbliżyć nasze narody. wierzę, że proces gojenia ran, który wspólnymi siłami udało nam się rozpocząć, szybko znajdzie zakończenie..(…)

W poruszającej mowie Szewach Weiss pytał nas-pedagogów: Jak to zrobić, by pamięć o Holokauście przeszła pewną metamorfozę na dobro, na tolerancję, na lepszy świat, na never again, nigdy więcej, ale i by następne pokolenia miały już lepsze życie?!
Wspomniał jeszcze na koniec, jak to miał szczęście w swoim życiu, bo został uratowany przed zagładą, a kiedy jechał na pół roku przed powstaniem państwa Izraela, jako małe dziecko uratowane z Holokaustu, to przecież pierwszy premier Dawid Ben Gurion był z Polski. W pierwszym rządzie Izraela na dwanaście osób, wszystkie mówiły po polsku. Wszyscy Żydzi rozproszeni po świecie pochodzą z Polski. To jest nadzwyczajna sprawa. To w Polsce było najwięcej "Sprawiedliwych wśród Narodów Świata". Na Polskę się patrzy, ponieważ tu naród żydowski żył ponad 800 lat. Mój naród nie ma pojęcia, czym jest Polska dla nas. Dlatego jak ja spotykam się tutaj ze zjawiskiem antysemityzmu, to to jest strasznie bolesne. To jest zatem nasze wspólne wyzwanie. Warto uczyć się w cieniu i świetle przepięknej, cudnej duszy Janusza Korczaka. Warto wierzyć w takie wyzwania, by w życiu narodu nie było przesadnego patriotyzmu, bo w swoim ekstremum wszystko zepsuje. Nawet jak ludzie podchodzą do tego z pełnym przekonaniem, to nie mają racji. Pamiętajmy, nie warto mieć za dużo racji! Warto mieć za to dużo humoru wobec siebie i wobec innych!

Opublikowany właśnie wywiad-rzeka Anny Jarmusiewicz z Szewachem Weissem, rozpoczyna się od pedagogicznego wspomnienia zasad, jakimi był on obdarzony przez swoją matkę, a które rzutowały na jego sposób życia. Ujmuje je w formie następujących haseł, najpierw w jidysz, a następnie po polsku:


Un a mechszel: żeby ci się wszystko udało bez przeszkód

Koaine hore: żebyś nie miał „złego oka”, czyli nieżyczliwych ludzi koło siebie

Oto gezugt: a niech sobie mówią, co chcą – a ty rób swoje

Takie buty z cholewami – czyli: jest źle, ale nie wolno tracić nadziei, trzeba walczyć dalej.

(Szewach Weiss w rozmowie z Anną Jarmusiewicz, Takie buty z cholewami, Kraków: Wydawnictwo m 2012, s.7)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz