piątek, 20 listopada 2009

Liberałowie o szkolnictwie wyższym


Nie jest tak, że w Łodzi studenci jedynie protestują przeciwko promowanym przez minister szkolnictwa wyższego i nauki reformom, gdyż w dniu dzisiejszym odbyła się pokojowa forma kontestacji o charakterze intelektualnym. W sali senackiej Uniwersytetu Łódzkiego zorganizowana została w dniu dzisiejszym przez dr Darię Hejwosz z Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu w Poznaniu debata na temat szkolnictwa wyższego.

Uczestniczyć w niej mieli studenci UŁ i licealiści skupieni w środowisku sygnowanym jako „Projekt:Polska” (www.projektpolska.pl - platforma społeczna, stwarzająca młodym ludziom szanse profesjonalnego, nie partyjnego przygotowania do uczestnictwa w życiu publicznym, gromadząca apartyjnych ekspertów zatrudnionych w administracji publicznej i w szkolnictwie wyższym). Być może godzina obrad nie była zbyt szczęśliwa (12.30-14.00), gdyż przybyło niewiele osób. To jednak nie jest istotne. Jam mówił przed laty mój profesor z UŁ – Karol Kotłowski, spotkanie akademickie ma sens także wówczas, kiedy przyjdzie tylko jedna osoba, gdyż jeden student i profesor to już jest uniwersytet. Tak też było. Znakomity klimat, bezpośredniości, szczerości wypowiedzi, równości w wyrażaniu stanowisk, choć przez pierwsze pół godziny studenci byli nieco spięci i nie włączali się w dyskusję.

Po krótkim wprowadzeniu do tematu prowadząca zadała kilka pytań panelistom, wśród których – obok mnie – była prodziekan Wydziału Nauk Geograficznych UŁ - prof. nadzw. dr hab. Elżbieta Szkurłat. Nie dotarł natomiast nauczyciel XXI LO z Łodzi Dariusz Chętkowski, tak więc straty były po obu stronach. Debata była dynamiczna a po każdej wypowiedzi dano szansę zadawania pytań z sali. Taka konwencja, pozwoliła
na swobodną dyskusję, gdyż można było dociekać spraw istotnych z dla własnego środowiska czy grupy odniesienia.

Studenci więcej i częściej pytali, niż formułowali własne poglądy i oczekiwania. Nawet prowokowani przez Panią prodziekan byli mało wyraziści. W większości – jak się okazało – byli to studenci ostatniego roku studiów magisterskich, a więc jednak błądzący myślami po rynku pracy. Nie dla nich będą zapowiadane reformy i zgłaszane nadzieje na lepsze. Ciekawi jednak byli tego, jak my - nauczyciele akademiccy troszczymy się o jakość kształcenia, czym ona jest dla nas i w jakiej mierze udaje się nam realizować własne marzenia w toku edukacji akademickiej.

Moderatorka debaty pytała:

1. Jakie wyzwania dostrzegają Państwo przed szkolnictwem wyższym w Polsce? Jakie, według Państwa, są najważniejsze problemy, z którymi aktorzy świata akademickiego będą musieli się zmierzyć w ciągu najbliższych lat.
2. W tym roku, po zakończeniu egzaminów maturalnych, w mediach rozpoczęła się dyskusja nad przywróceniem egzaminów wstępnych na studia. Zwolennicy utrzymują, że nowa matura nie przygotowuje odpowiednio do świata akademickiego, młodzież nie potrafi myśleć krytycznie, a jedynie uczy się udzielania odpowiedzi, które są zgodne z kluczem. Czy Państwa zdaniem należy przywrócić egzaminy wstępne na uczelnie wyższe?
3. Kontynuując wątek nowej matury, wielu przedstawicieli świata akademickiego uważa, że młodzież jest słabo przygotowana do studiów akademickich, alarmują zwłaszcza przedstawiciele nauk ścisłych, iż poziom znajomości matematyki jest bardzo niski. Co należałoby uczynić, aby przyszli studenci otrzymali gruntowne przygotowanie? Czy licea ogólnokształcące istotnie wypełniają swoją misję gruntownego wykształcenia ogólnego?
4. Mówimy o kształceniu w szkołach średnich. A co ze kształceniem w szkołach wyższych. Wiele osób zauważa, że na skutek umasowienia obniża się jakość kształcenia, innymi słowy: grupy studenckie są coraz liczniejsze, zajęcia trwają do późnych godzin wieczornych, wykładowcy są przeciążeni pracą, zanika relacja mistrz-uczeń. Czy podzielają Państwo te opinie? Czy w obliczu umasowienia szkolnictwa wyższego istnieje jakieś rozwiązanie tego problemu?
5. Tradycyjnym zadaniem uniwersytetu było kształcenie ludzi mądrych, światłych, znających prawdę o świecie lub nawet wszechświecie. Czy współczesny uniwersytet nadal kształci ludzi mądrych? Czy stał się jedynie fabryką dyplomów akademickich? Czy może, używając słów Ortegi Gasset, kształci „mądro-głupich”?
6. Oczekiwania rynku, jak i samych studentów, wymagają od programów uniwersyteckich, iż „wyposażą” one absolwentów w kluczowe umiejętności potrzebne na współczesnym rynku pracy. Powstaje zatem pytanie, czy uniwersytet winien przejmować na siebie zadanie wyższych szkół zawodowych, czy też powinien zostać wierny kształceniu ogólnemu? Czy w wyniku specjalizacji kształcenia, możliwy jest powrót do „tradycyjnej” idei uniwersytetu?
7. Raporty Programów Narodów Zjednoczonych (UNDP) oraz Organizacji Współpracy i Rozwoju Gospodarczego (OECD) wskazują, że polskie szkoły nie przygotowują do pracy. Autorzy raportów wskazują również na słabo rozwinięty system kształcenia zawodowego. Co w Państwa opinii należałoby zrobić, by wzmocnić sektor wyższego szkolnictwa zawodowego w Polsce?
8. Według światowego rankingu uniwersytetu, opracowywanego co rocznie przez Uniwersytet w Szanghaju (jest to najczęściej przywoływany ranking), na 500 najlepszych światowych uniwersytetów, znajdują się jedynie dwa polskie: Jagielloński i Warszawski. Zajmują lokaty bliższego miejsca 500 niż 1. Ranking ten, mimo tego, iż może być nieobiektywny zmusza do pewnej refleksji. Czy naprawdę nasze uniwersytety są tak słabe, że nie zasługują na wyższe pozycje? Jakie dostrzegają Państwo możliwości w poprawie naszego wizerunku na arenie międzynarodowej?
9. Ksiądz Józef Tischner mawiał, że od polityki nie da się uciec. Zatem skupmy się przez chwilę na politycznym wątku. Co Państwo myślą o nowych propozycjach Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego? (wykładowcy będą mogli pracować maksymalnie na dwóch etatach, drugi kierunek studiów płatny, dodatkowe finansowanie dla najlepszych wydziałów)
10. Dochodzimy teraz, jak mniemam, do niezwykle ważnej kwestii – skąd uczelnie wyższe mają brać pieniądze na swoje funkcjonowanie? Wiele raportów międzynarodowych wskazuje, że w sytuacji umasowienia szkolnictwa wyższego, niemożliwym jest jego utrzymanie jedynie z budżetu państwa. Należy szukać innych źródeł finansowania. Niemcy, Wielka Brytania stopniowo wprowadziły odpłatność za studia. Jednak kwoty te nie są w stanie pokryć wszystkich potrzeb szkół wyższych. Jaka jest Państwa opinia w tej kwestii – skąd brać pieniądze?
11. Czy Państwa zdaniem polskie szkoły wyższe powinny współpracować ze światem biznesu, wzorem amerykańskich uczelni? Czy rząd polski powinien ułatwiać możliwości tejże współpracy? Czy owa komercjalizacja nie zagrozi autonomii szkół wyższych?
12. Współcześnie bardzo wiele pieniędzy przeznaczanych jest na wspieranie badań z zakresu nauk ścisłych, inżynierii. Obecnie z programów kształcenia coraz częściej usuwana jest m.in. filozofia. Czy według Państwa, istnieje niebezpieczeństwo deprecjacji nauk humanistycznych w obszarze szkolnictwa wyższego? Czy też nie ma takiego zagrożenia, i jak wielu przedstawicieli świata akademickiego zauważa – nauki humanistyczne obronią się same.


Nie na wszystkie pytania padły odpowiedzi, gdyż każde z nich stanowiło okazję do interesujących analiz i porównań rozwiązań i planów dotyczących funkcjonowania i rozwoju szkolnictwa zarówno publicznego, jak i niepublicznego. W ciągu 90 minut nie ma możliwości odniesienia się do tak szerokiego spektrum problemów. O ile Pani prodziekan wskazywała na niezdolność uniwersyteckich profesorów tzw. „starszej daty” do włączania się z nowoczesną dydaktyką w proces kształcenia młodych pokoleń do życia w ponowoczesnym społeczeństwie, o tyle ja mogłem pochwalić się rzadkimi w kraju i w Europie rozwiązaniami, które znalazły swoje ucieleśnienie w postaci wydania przez moich współpracowników, młodych doktorów i magistrów pierwszych tego typu „Materiałów metodycznych” do trzytomowego podręcznika akademickiego „Pedagogika” (red. Beata Owczarska, GWP, 2009), a zawierającego kilkaset stron pomysłów na aktywne uczenie się i samokształcenie, na doświadczanie i konstruowanie wiedzy. Przywoływane były kluczowe dla projektowanej reformy szkolnictwa wyższego rozwiązania, które zderzano z twardymi realiami szkół publicznych i niepublicznych w zdobywaniu środków na własne utrzymanie, na prowadzenie badań naukowych i atrakcyjną edukację.

W UŁ prowadzone są bardzo interesujące badania oczekiwań studentów w zakresie kwalifikacji, jakie chcieliby uzyskać w toku kształcenia akademickiego. Ja zaś mogłem pochwalić się organizacją międzynarodowej konferencji „Edukacja alternatywna”, której moduły programowe adresowane były m.in. do nauczycieli akademickich. Mogli oni bowiem w czasie warsztatów i spotkań autorskich doświadczyć zupełnie nowej metodyki kształcenia, doświadczyć zajęć frontalnych, które prowadziła dr Elżbieta Zubrzycka z GWP w Gdańsku, a rozbudowanych o wiedzę poruszającą emocje, wyobraźnię, budzącą refleksję, a nawet sprzeciw czy niepokój. Każda z reprezentowanych przez panelistów uczelni rozwiązuje problemy w ramach dostępnych jej rozwiązań kadrowych, organizacyjnych i prawnych, ale też z możliwością autonomicznego kreowania procesu kształcenia.

Podkreślaliśmy wartość egzaminów zewnętrznych w polskim systemie oświatowym, ale i krytykowaliśmy wciąż jeszcze nazbyt standaryzujące proces egzemplifikowania przez maturzystów zadania, zbyt mało uwzględniające proces twórczego i krytycznego myślenia. Uczestnicy tej sesji mieli możliwość zderzenia dwóch światów akademickich: kształcenia uniwersyteckiego (z sektora szkolnictwa publicznego) i kształcenia wyższego – zawodowego (z sektora szkolnictwa niepublicznego). Każde z tych środowisk ma swoje wady i zalety, mocne i słabe strony.

W tym wszystkim jednak najważniejsi są studenci, bo przecież – jak stwierdziła Pani prodziekan - dla nich (jako klientów) jest doskonalony system szkolnictwa wyższego.

Może czytelnicy blogu chcieliby się podzielić własnymi poglądami na powyższe kwestie, to być może uda nam się przedłużyć wymianę myśli i doświadczeń.

2 komentarze:

  1. Spróbuję - w ogromnym skrócie rzecz jasna - odnieść się do pytań wyżej postawionych.
    1. Jednym z ważniejszych problemów, z jakimi mierzyć się będzie musiało szkolnictwo wyższe w najbliższych latach jest umiejętne uporanie się z nadmiernie rozbuchaną egalitaryzacją tegoż szkolnictwa. Proces egalitaryzacji, który miał być kluczem do szeroko pojętego rozwoju społecznego, oprócz niekwestionowanych zasług, przyniósł również inflację dyplomów, drastyczny spadek statusu i poziomu wykształcenia akademickiego i inne - rozpoznane już doskonale - patologie, uwypuklone niedawno choćby w cyklu artykułów drukowanych w Gazecie Wyborczej.
    2. Egzaminy wstępne na studia wyższe winny być przywrócone. Zdając sobie sprawę z mankamentów, jakie niesie ze sobą to rozwiązanie (np. wpływ sądów subiektywnych - niekoniecznie trafnych merytorycznie - członków komisji egzaminacyjnych), wydaje się, że dobrze skonstruowane egzaminy stwarzają jednak większą szansę na bardziej trafną rekrutację na studia wyższe. Egzaminy maturalne nie odzwierciedlają kompetencji istotnych dla określonego kierunku studiów, stąd wsparcie procesu rekrutacyjnego egzaminami inicjowanymi przez szkoły wyższe wydaje się być zasadne.
    3. Odpowiedź na trzecie pytanie byłaby tak pojemna, że formuła blogu chyba jest za wąska. Generalnie należałoby na szczeblu edukacji skoncentrować się na rozwoju nieco innych kompetencji ucznia, np. na myśleniu krytycznym, analitycznym, twórczym, etc. Poza tym należy uspójnić i skorelować ze sobą wszystkie szczeble edukacyjne (z tego co wiem, trwają nad tym prace).
    4. Umasowienie szkolnictwa wyższego ma swoje negatywne konsekwencje. Jedną z nich jest obniżanie się poziomu nauczania, pogorszenie się warunków kształcenia. Można to zmienić m.in. poprzez solidniejszą weryfikację pracy dydaktycznej i naukowej pracowników szkół wyższych.
    5. Tradycyjna rola uniwersytetu jest dziś trudna do utrzymania, co nie znaczy, że nie należy jej pielęgnować. Trudność realizowania idei uniwersyteckich - choćby na wzór kantowski - wynika m.in. z coraz większej dominacji w murach uczelni wąskich potrzeb rynkowych, które czynią uniwersytet zakładnikiem tegoż rynku.

    OdpowiedzUsuń
  2. 6. Wierność kształceniu ogólnemu - w mojej opinii - jest w konsekwencji próbą ratowania wizji społeczeństwa krytycznego, rozumnego, dojrzałego. Człowiek posiadający takie atrybuty, jest w perspektywie długofalowej bardziej przygotowany (m.in. zawodowo) do aktywnego radzenia sobie z wyzwaniami współczesnymi. Stawianie w opozycji modelu wykształcenia wąskiego traktowanego jako funkcjonalnego z modelem kształcenia ogólnego traktowanego jako dysfunkcjonalnego jest zabiegiem fałszywym. Ani kształcenie zawodowe (wąskie) nie jest tak funkcjonalne jak się sugeruje, ani kształcenia ogólne nie jest tak dysfunkcjonalne (nieprzydatne) jak się często głosi.
    7. Na to pytanie, w pewnym sensie, odpowiedziałem przed chwilą.
    8. Na wszelkie rankingi należy patrzeć krytycznie i ze wzmożona uwagą. Niskie pozycje naszych najlepszych uniwersytetów wynikają m.in. z dwóch nastepujących faktów:
    - bardzo niskie nakłady na edukację wyższą, co utrudnia realizację wielu projektów badawczych
    - marginalna pozycja języka polskiego na świecie, co uniemożliwia cytowanie nawet znakomitych polskich prac naukowych poza granicami kraju.
    Potencjał intelektualny polskich uczelni jest zatem znacznie większy niż sugerują to rankingi. Nie oznacza to jednak, że polskie uczelnie nie wymagają zmian, propozycje zmian wymagałyby jednak długiej i złożonej odpowiedzi.
    9. Popieram pomysł ograniczenia wieloetatowości. Marzyłoby mi się, ażeby etyka pracowników naukowych(m.in. rozsądne gospodarowanie własnymi zasobami energetycznymi i czasowymi) czerpała ze źródeł ulokowanych w nich samych i wiązała się z ich przekonaniami, a nie była efektem przymusu zewnętrznego (np. prawnego). Być może jednak taki przymus jest też potrzebny, nie może on jednak zastąpić trudnej pracy nad sobą, jaką każdy nauczyciel akademicki winien podjąć. Na pozostałe pytania zadane w tym punkcie (płatność za drugi kierunek, dodatkowe finansowanie dla najlepszych wydziałów) nie mam jeszcze jednoznacznych odpowiedzi (waham się), więc - póki co - pominę je.
    10. Szukanie źródeł finansowania szkół wyższych poza budżetem państwa wydaje się być dziś konieczne, niesie to jednak zagrożenia komercjalizacji kształcenia wyższego - o czym pisałem wcześniej. Powstaje tu klasyczna aporia.
    11. Odpowiem krótkim (uproszczonym, prowokacyjnym pytaniem: jak uzasadnić rynkowo czytanie np. dzieł Hegla, czy realizację projektu badawczego koncentrującego się na perspektywach interpretowania dzieł Heideggera? Konieczność zaniechania projektów badawczych z powodu braku wąsko funkcjonalnych uzasadnień, jest niewątpliwie ograniczaniem autonomii uczelni wyższych.
    12. Takie zagrożenie niewątpliwie istnieje. Egzemplifikację tego zjawiska niesie ze sobą choćby prasa codzienna, w której niedawno doniesiono o likwidacji słynnych seminariów prof. Marii Janion. Ze względu na kryzys rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.