sobota, 30 maja 2015

Każdy, kto przestaje się uczyć, jest stary


Każdego roku kończą studia III stopnia kolejne grupy doktorantów, którzy przygotowali i obronili prace doktorskie z pedagogiki lub socjologii, bądź jeszcze kończą zadania związane z dysertacją. Święto Uczelni, jakie miało miejsce wczoraj w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, było - jak co roku - prawdziwym radowaniem się z kolejnego roku dokonań całej społeczności, w tym także pracowników administracyjno-technicznych APS. Właśnie dlatego przybyli na tę uroczystość wszyscy, którzy mieli ten zaszczyt bycia pasowanymi przez JM Rektora prof. APS Jana Łaszczyka na doktorów i doktorów habilitowanych (w tym, także byli członkowie ich rodzin, najbliżsi), ich promotorzy i promotorzy pomocniczy, władze wszystkich jednostek naukowych Akademii i studenci wraz z pracownikami pomocniczymi.

Nie zabrakło licznie przybyłych gości, przedstawicieli najwyższych władz państwowych, w tym prof. Tomasza Boreckiego (wiceprzewodniczącego Centralnej Komisji i przedstawiciela Prezydenta RP), Marka Michalaka (Rzecznika Praw Dziecka) oraz rektorów, prorektorów i dziekanów warszawskich i zaprzyjaźnionych z APS uczelni akademickich w kraju. W akademickiej atmosferze radości z kolejnych dokonań naszych koleżanek i kolegów mogliśmy zarazem powrócić pamięcią do własnych promocji, doznań, jakie nam wówczas towarzyszyły i czym dalej skutkowały. Odznaczeni orderami i medalami naukowcy mogli także wyrazić wdzięczność władzom APS, ale i zarazem potwierdzić - a uczynił to w imieniu wyróżnionych odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi prof. APS Maciej Karwowski - swoje zobowiązanie do kontynuowania pasji badawczej, dydaktycznej, której ta okoliczność nie zamyka, nie wieńczy, ale wprost odwrotnie, motywuje do jeszcze większego zaangażowania. JM Rektor publicznie, pół żartem, pół serio obiecał, że będzie "egzekwował" ten rodzaj zobowiązania.

Istotnie, nie ma lepszej w Polsce, ale - znając okoliczne kraje - także poza granicami Uczelni, która tak znakomicie łączyłaby nauki pedagogiczne z naukami socjologicznymi i psychologicznymi, a zarazem skupiała się na problemach egzystencjalnych, społecznych, kulturowych, terapeutycznych/rewalidacyjnych i edukacyjnych osób niepełnosprawnych. Maria Grzegorzewska wyprzedziła swoją działalnością, twórczością i pracą u podstaw wartość inkluzji osób niepełnosprawnych oraz doprowadziła do powstania PIPS, który przekształcając się po latach w WSPS dzisiaj jest już wysokiej rangi Akademią.

Długo trwa proces kształtowania nowego środowiska akademickiego, jego tożsamości, popartego sukcesami wielu pokoleń autorytetu instytucji i jej kadr naukowych. Tym większa jest radość, kiedy w czasie kolejnego Święta Uczelni możemy wspólnie doświadczać spotkań z osobami o wyjątkowym wkładzie w jej rozwój. To w APS prowadzone są innowacyjne badania humanistyczne i oryginalne badania interdyscyplinarne oraz otwiera się możliwość skorzystania przez młodych naukowców z dwutygodniowych zagranicznych kursów z zakresu umiejętności miękkich, które są niezbędne do współpracy z gospodarką. Studenci uczą się kreatywnego myślenia, a uzdolnieni artystycznie mogą uzyskać znakomite wykształcenie i zaprezentować w wydzielonych do tego celu miejscach własne dzieła.

JM Rektor APS na wyrost martwi się, że Akademia może nie wypełnić w nowym roku akademickim wszystkich miejsc na oferowanych kierunkach studiów. Rzecznik Praw Dziecka jest jednak jej dobrym ambasadorem, skoro jako absolwent APS udowadnia, że można łączyć znakomite wykształcenie pedagogiczne z własną pasją, zaangażowaniem i troską o naprawę dziecięcego świata w coraz trudniejszych i mniej przejrzystych warunkach życia. Jedna z wypromowanych doktorów ze wzruszeniem mówiła w imieniu wszystkich doktorów o tym, jak trudno jest zawrzeć w słowach wyrazy wdzięczności wobec całej wspólnoty APS, w tym także jej władz, które tworzą świetne warunki do osobistego rozwoju i samorealizacji zawodowej. Otrzymany dyplom - jak mówili - jest tylko cząstką ich sukcesu, bowiem składają się nań osiągnięcia minionych i obecnych mistrzów.

Pamiętacie obronę swojej pracy doktorskiej i nominację na stopień doktora nauk? W ciągu dwóch generacji zmieniały się prawne regulacje, zasady, procedury, a nawet rytuały. Stopień naukowy doktora jest ciągle tej samej rangi, a przecież już mówi się o tym, że został on zdegradowany, skoro stał się finalnym wskaźnikiem ukończenia studiów (trzeciego stopnia), a zatem pierwszym stopniem naukowym jest habilitacja.



piątek, 29 maja 2015

Fatalne wyniki matur z matematyki i języka ojczystego




w Czechach sprawiły, że nastąpiła w tym kraju wśród młodych eksplozja gniewu. Tegoroczną maturę z matematyki zdało 45,7 proc. osób. U naszych południowych sąsiadów zadań maturalnych nie ustawia się pod poparcie polityczne władzy, ale warunkuje je kanonem podstawowej wiedzy i umiejętności, jaką powinni posiąść i wykazać się w trakcie egzaminu wszyscy abiturienci. Jedni uzyskują wyniki najwyższe, inni najniższe, ale większość i tak zmieści się w statystycznej średniej. Przegrani mogą jeszcze poprawić swój wynik w czasie sierpniowej dogrywki.

Władze resortu nie obchodzi to, by wyniki matur były dowodem na efektywność i poprawność zarządzania oświatą. Istotna jest taka jakość kształcenia, by abiturienci uzyskali minimalnie 50 proc. wynik, który zagwarantuje im dostanie się na studia. To nie od władz resortu ma zależeć maturalny sukces, ale od realnych kompetencji młodzieży, która musi uzyskać rzetelną informację zwrotną na temat własnego poziomu rozwoju i wykształcenia. W przeciwnym razie staje się środkiem do celów polityków, które nie mają nic wspólnego z adekwatną do poziomu wykształcenia samoświadomością osób wchodzących w dorosłość.

W dziejach matur w Czeskiej Republice tegoroczny wynik był rzeczywiście najgorszy, ale może potwierdza jedynie to, o czym od lat mówią nauczyciele, że młodzież nie chce się uczyć, podejmować wysiłku, bo przecież w świecie wirtualnym wszystko można zresetować, "kupić", a w realnym liczyć się zaczynają mechanizmy pozoru i cwaniactwa. U nich do zdania matury wystarczy 25 proc. zaliczonych zadań (u nas - 30 proc.). Tymczasem szkoły wyższe przyjmują młodzież, która uzyskała co najmniej 50 proc. wynik. Ten zaś uzyskało na podstawowym poziomie 52,3 proc. osób w zakresie języka ojczystego.

No tak, ale w Czechach nie ma kilkuset wyższych szkół prywatnych, które w większości przypadków "sprzedają" dyplomy. Ciekawe, że tegoroczni maturzyści w Czechach w większości wybierali rozszerzony poziom egzaminu maturalnego z języka obcego. Czyżby też szykowali się do emigracji?

czwartek, 28 maja 2015

Analizujcie transakcyjnie nie tylko procesy kształcenia i wychowania




Analiza transakcyjna Erica Berne (zmarłego w 1970 r. polskiego emigranta do Kanady, a następnie USA, gdzie zyskał światową sławę) zasługuje na szczególną uwagę nie tylko pedagogów. Gdyby politolodzy i socjolodzy polityczni, członkowie sztabów wyborczych wszelkiej maści dobrze znali tę psychologiczną koncepcję osobowości i komunikacji społecznej, to przewidzieliby wynik każdej kampanii, której celem jest m.in. walka o władzę (czy, jak to mawiał b. premier Donald Tusk - o pilnowanie żyrandola). Niniejsza koncepcja psychologiczna dotyczy bowiem oddziaływań międzyludzkich, które są określane mianem transakcji. Każdy z nas komunikuje się z innymi osobami z trzech poziomów zwanych stanami ego: Rodzica, Dorosłego i Dziecka.

W Polsce badania AT (analizy transakcyjnej) prowadzone są w trzech ośrodkach:


- w Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, gdzie znakomitą szkołę w tym zakresie prowadzi profesor AJD Jarosław Jagieła , autor m.in. "Wstęp do analizy transakcyjnej. Przewodnik dla studentów pedagogiki społecznej (Częstochowa 1992); "Gry psychologiczne w szkole" (Kielce 2004); "Komunikacja interpersonalna w szkole" (Kraków 2004); "Narcystyczna szkoła. O psychologicznej rzeczywistości szkoły" (Kraków 2007); "Kryzys w szkole" (Kraków 2009); "Słownik analizy transakcyjnej" (Częstochowa 2012);

- w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej - prof. UMCS Dorota Pankowska, autorka interesującej monografii naukowej pt. "Nauczyciel w perspektywie analizy transakcyjnej" (Lublin 2010);


oraz

- w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim im. Jana Pawła II w Lublinie - ks. dr Antoni Tomkiewicz , który upowszechnia AT jako pierwszy tłumacz na język polski znakomitych książek z tego zakresu. Gorąco polecam publikacje obu autorów - zarówno J. Jagieły, jak i przekłady rozpraw guru tej koncepcji i jego następców: Erica Berne'a czy Thomasa A. Harrisa.


Niezależnie od przekładów rozpraw obcojęzycznych czy monografii naukowych i diagnostyczno-metodycznych na temat AT, powstało też w Częstochowie znakomite czasopismo "Edukacyjna Analiza Transakcyjna", które wydaje Zespół Badawczy Edukacyjnej Analizy Transakcyjnej Instytutu Pedagogiki częstochowskiej Akademii, którym kieruje prof. AJD Jarosław Jagieła.

Najnowszy numer otwiera artykuł wybitnego metodologa badań edukacyjnych w naszym kraju profesora Bolesława Niemierki, który zwraca uwagę na potrzebę wykorzystania AT do diagnostyki unormowanej i nieformalnej w pracy nauczycieli. Znajdziemy tu inwentarz "Diagnosty edukacyjnego", który warto byłoby zastosować w badaniach nauczycieli, a nie studentów pedagogiki - jak uczynił to powyższy autor. Można bowiem dowiedzieć się o tym, jaką mają osobowość nauczyciele diagnostycy, jaki preferują typ postaw diagnostycznych.


Zwolennicy dociekania rodzinnych korzeni badanych osób (w polityce wścibscy dziennikarze czy konkurenci najczęściej interesują się pochodzeniem kandydata, jego rodzicami, przodkami itd.) mogą skorzystać ze znakomitej propozycji redaktora naczelnego, by wykorzystać w tym celu album rodzinny jako nie tylko zbiór zwizualizowanych, a historycznych wspomnień o rodzinie respondenta, ale i odkrywania przy wspólnej "wędrówce po przeszłości" skryptów życiowych badanego, które mają swoje ugruntowanie we wczesnych wpływach rodzicielskich.

Niepokojąco brzmią wyniki badań Ewy Wysockiej i Joanny Góźdź nad postawami życiowymi młodzieży licealnej, bowiem wynika z nich, że objęci diagnozą licealiści przejawiają postawę życiową typu: "Ja jestem OK, Wy nie jesteście OK" (styl odrzucająco-unikający). Oznacza to, że w toku szkolnej edukacji czy ich ścieżki rozwojowej w szkolnych społecznościach był sukcesywnie niszczony kapitał społeczny. Tego typu doświadczenia i postawy skutkują bowiem blokadą ufności w relacjach międzyludzkich. Podobne wyniki uzyskał w badaniach podłużnych nad kapitałem społecznym u pierwszego rocznika gimnazjalistów - zespół prof. Marii Dudzikowej, o czym pisałem tu wielokrotnie. Polska edukacja w ciągu 25 lat transformacji zniszczyła etos solidarności, uspołecznienia, i demokratyzacji, a eksperci narzekają na niezdolność młodych dorosłych do pracy zespołowej.
Adrianna Sarnat-Ciastko prezentuje wyniki swoich badań porównawczych grupy uczniów-jedynaków z grupą uczniów posiadających rodzeństwo. jak się jednak okazało nie ma między nimi różnic istotnych statystycznie, ale zapewne są różnice istotne jakościowo. Co trzeci badany był jedynakiem pochodzącym częściej z niepełnych rodzin. Mają oni wyższy poziom stanu "Rodzica-Krytycznego i Opiekuńczego, a ponadto bardziej niż pozostali uczniowie korzystają z Małego Profesora oraz Pathosu". Dorota Gębuś pisze w swoim artykule o zastosowaniu w procesie kształcenia map myśli, by można było zwiększyć efekty procesu uczenia się.

Polecam tak analizę transakcyjną, jak i bogactwo literatury na ten temat, gdyż w ponowoczesnym świecie będziemy bardziej zmuszani do dopełniania procesu socjalizacji i wychowania terapią, o czym przed wielu laty pisała Romana Miller.