Barbara Sitarska wydała kilka lat temu książkę pt. "Edukacja szkolna w kontekście
edukacji całożyciowej w perspektywie autobiograficznej". Przypadkowo trafiłem na tę monografię, toteż postanowiłem zapoznać się z jej treścią. Już sam tytuł
wzbudził moje zainteresowanie bo oto mamy coś, co jest podobno analizowane w kontekście, a zarazem w perspektywie. Zdumiewający tytuł, ale na rynku wszystko
jest możliwe. Chyba ktoś to recenzował?
Dostępne
w otwartym obiegu akademickim rozprawy należy czytać, ale nie wszystkie należy
postrzegać jako równoważne źródła wiedzy naukowej, gdyż wymaga to rozpoznania
rzeczywistego statusu metodologicznego. Funkcjonujące w obiegu akademickim
książki nie są automatycznie źródłami wiedzy naukowej nawet wówczas, jeśli
zostały opublikowane przez uniwersytecką oficynę. Ich wartość poznawcza zależy
bowiem od jawności i spójności procedur badawczych, które prowadzą od rzetelnej
analizy stanu wiedzy na dany problem badawczy oraz od uzyskanych przez autora
danych empirycznych do sformułowanych na tej podstawie wniosków.
Nie
jestem już zainteresowany „krytyką książki”, tylko aktem obrony sensu nauki
jako praktyki poznawczej, skoro tego typu prace czytają studenci i doktoranci.
Naukowcy nie czytają, skoro nie ma w czasopismach naukowych jakiejkolwiek
recenzji danego tytułu. Skoro książka jest w open access jako praca naukowa, to wymaga refleksji. Konieczne jest świadome, krytyczne uwzględnianie takich
pozycji w recepcji, z wyraźnym oznaczeniem ich pozytywnego czy negatywnego statusu poznawczego.
Na
skutek fatalnej ustawy o ewaluacji nauki zaprzestano w
niej komunikacji z badaczami i czytelnikami ich książek. Nie opłaca się
pisać recenzji. Dopuszcza się do naukowego obiegu
publikacje, których autorzy deklarują przeprowadzenie badań jakościowych lub ilościowych,
ale nie przedstawiają jawnej procedury teoretycznej i analitycznej. Ich wnioski
mają zatem charakter ilustracyjny, a nie analityczny. Tekst zaledwie
fragmentarycznie jawi się jako wartościowy refleksyjnie, chociaż jest jałowy
poznawczo.
Nie
upominam się o to, by negować takie rozprawy, tylko kontekstualizować ich
zawartość, wskazywać na sposób wykorzystania przez autora źródeł wiedzy,
bo jest to bardzo ważne a często pomijane. Czytajmy refleksyjnie książki, by uświadamiać także ich autorom sposób
myślenia o danym zagadnieniu, zastosowane analizy narracji o (w tym
przypadku o edukacji szkolnej, uczeniu się, tożsamości) jako przykład
określonej tradycji dyskursu. Nie powinno się jednak wyciągać na
podstawie narracyjnych, metodologicznie niekontrolowanych prac, jak w przypadku powyższej monografii, twierdzeń typu: „badania pokazują, że…”, ani
traktować ich jako równorzędnych z pracami o poprawnie skonstruowanych i zrealizowanych założeniach metodologicznych.
W
paradygmacie ilościowym badanie naukowe polega na formułowaniu twierdzeń, które
narażają się na możliwość błędu czy nierozwiązanie problemu poznawczego. Wiedza naukowa nie jest zbiorem przekonań ani
opisów doświadczeń, lecz rezultatem procedur, które pozwalają odróżnić
twierdzenia uzasadnione od nieuzasadnionych.
Z
tego punktu widzenia o naukowości badań nie decyduje ani autorytet autora, ani
instytucjonalna forma publikacji (np. to, że była recenzowane przez profesora czy
doktora habilitowanego), lecz logiczna struktura argumentacji: jasno określony
problem, hipotezy - o ile problem jest zależnościowy a nie istotnościowy, sposób ich testowania oraz reguły odrzucania błędnych
wyjaśnień. Badanie, które nie określa warunków, pod jakimi jego wnioski mogłyby
zostać zakwestionowane, nie spełnia minimalnych kryteriów naukowości.
Mający
miejsce w niniejszej książce opis doświadczeń, nawet bardzo bogaty faktograficznie
(chociaż bardziej kronikarsko niż w nurcie socjologii nauk), nie staje się wiedzą naukową, skoro nie zapewniono kontroli potencjalnego błędu. W nauce nie chodzi o to, by potwierdzać to, co
już wiemy lub intuicyjnie przeczuwamy, lecz o to, by ryzykować tezy i poddawać
je sprawdzianowi.
Z
perspektywy popperowskiej badanie, które nie precyzuje swoich
założeń, nie odróżnia danych od interpretacji, nie wskazuje, co
mogłoby podważyć jego wnioski, pozostaje poza obszarem nauki, niezależnie
od tego, jak przekonująco brzmi jego narracja. W nauce nie liczy się
szczerość przekonań, lecz odporność twierdzeń na krytykę.
Część teoretyczna w recenzowanej książce jest obecna tylko jako tło lub ornament. Nie można jej zatem traktować jako wzorcową pracę naukową, w której teoria wprawdzie jest obszerna, ale nie ma znaczenia dla analizy danych. Uzyskane dane empiryczne nie są interpretowane w jej świetle, zaś teoria służy potwierdzaniu oczywistych tez.
Sitarska przeprowadziła swoje "badania" w paradygmacie jakościowym, w którym wiedza naukowa nie polega na testowaniu hipotez, lecz na uzasadnionej interpretacji rozpoznawanych znaczeń, sensów. Nie oznacza to jednak dowolności. Hermeneutyka nie znosi rygoru, ale przesuwa go z testowania danych na ich rozumienie.
Badanie jakościowe jest naukowe wtedy, gdy autor
pokazuje jak rozumie badane doświadczenie, z jakiej
pozycji interpretuje dane oraz jakie kroki interpretacyjne prowadzą
od materiału empirycznego do wniosków.
Narracja,
biografia czy doświadczenie osobiste autora stają się przedmiotem badań dopiero wtedy, gdy
zostają uprzedmiotowione analitycznie, zaś autor traktuje je nie
jako oczywiste świadectwo, lecz jako tekst wymagający interpretacji,
problematyzacji i dystansu. W hermeneutyce nie obowiązuje kryterium
falsyfikacji, lecz kryterium uzasadnialności interpretacji. Czytelnik powinien
móc zapytać autorkę: dlaczego w jej pracy jest taka a nie inna
interpretacja, na jakich fragmentach danych się opiera, jakie alternatywne
odczytania zostały wykluczone i dlaczego?
W
książce B. Sitarskiej metodologia badań biograficznych dotyczy
respondentów, natomiast autobiografia autorki i relacje rodzinne nie zostają formalnie ustanowione jako przedmiot badań naukowych ani ni zostały objęte odrębną
procedurą metodologiczną.
Takie badanie
jakościowe jest w tym przypadku kroniką rodzinną. Może być
intelektualnie i w kręgu bliskich interesujące, ale nie spełnia kryteriów
wiedzy naukowej. Hermeneutyczna naukowość wymaga od badacza świadomości
metodologicznej.
W
badaniach jakościowych nie wystarcza powołanie się na „subiektywność” czy
„refleksyjność”. Subiektywność nie znosi wymogu uzasadnienia.
Przeciwnie, zwiększa potrzebę metodologicznej
przejrzystości. Badanie jest naukowe nie dlatego, że autor jest szczery
wobec własnego doświadczenia, lecz dlatego, że pokazuje, jak z
tego doświadczenia wytwarza wiedzę.
Nie
każda praca, która używa języka metodologii, jak w tym przypadku, rzeczywiście spełnia jej wymogi. Deklaracje metodologiczne
Autorki pełnią jedynie funkcję retoryczną. Z tego powodu w pedagogice akademickiej konieczne jest rozróżnienie między tekstami
refleksyjnymi a badaniami naukowymi. Oba są potrzebne, ale nie
są tym samym. Mylenie ich prowadzi do erozji kryteriów naukowości, a w
konsekwencji do osłabienia samej idei badań naukowych.


