06 stycznia 2017

Wyróżnienie dla mojej książki w kategorii "Perły z lamusa"


Otrzymałem z Krakowa miłą wiadomość, że w głosowaniu na "Najlepszą książkę na zimę 2016" internauci wybrali - w kategorii "Perły z lamusa" - moją książkę - "Harcerstwo źródłem pedagogicznej pasji". Wyboru dokonali za pośrednictwem strony www.ksiazkanazime.pl wskazując tym samym wraz z jurorami, jakie książki warto czytać w długie, zimowe wieczory.

To wyróżnienie jest niewątpliwie także dla Oficyny Wydawniczej "IMPULS", której redakcja perfekcyjnie wykonała swoje zadanie troszcząc się o estetykę i najwyższy standard edytorski. Bardzo dziękuję zatem nie tylko głosującym w tym popkulturowym plebiscycie Czytelnikom czy zainteresowanym tym tytułem, ale i profesjonalistom z tego Wydawnictwa.

Warto przypomnieć, że w 2009 roku redakcja wortalu Granice.pl po raz pierwszy zorganizowała cykl plebiscytów, w ramach którego internauci i jurorzy wybierali najlepsze książki na kolejne pory roku. Inicjatywa ta znalazła już swoje stałe miejsce na polskim rynku księgarskim oraz w świadomości czytelników. Długie, zimowe wieczory, czas słoty to okres, w którym szczególnie wiele czasu poświęcić możemy – i chcemy – na lekturę.

To czas, gdy skupić się możemy przez chwilę na publikacjach nieco bardziej wymagających – na poradnikach, książkach, które pomogą nam w codziennym życiu, które pokażą, jak zrozumieć własne dzieci, jak wychowywać je i wspierać w nauce. Jesień to też czas, gdy w Polsce wydaje się wiele książek ważnych, publikacji o wielkiej wartości literackiej – dzieł zarówno polskich, jak i zagranicznych autorów.


Tak piszą o wyróżnieniu organizatorzy:

- Jak opowiedzieć o swojej pasji, która 25 lat temu przekształciła się z formy czynnej w ukrytą? Czy istnieje coś takiego jak implicytna pasja na wzór ukrytych, utajonych postaw? Czy można być harcerzem/instruktorem harcerskim, nie będąc już w czynnej służbie? A czy ktoś przestaje być nauczycielem, lekarzem, prawnikiem wraz z przejściem na emeryturę lub ze zmianą profesji? Czy przestajemy być rodzicami tylko dlatego, że nasze dzieci opuściły już domowe gniazdo i są dorosłe, samodzielne, być może nawet mają już własne rodziny? Czy pasja może być włączana w naszą biografię w związku z podjętą rolą społeczną lub zawodową, czy też może być wyłączana z tych ról? Jaki jest związek osoby z pasją i czy musi ona nakładać się lub wpisywać w naszą biografię jako coś dodatkowego, jakiś wyróżnik czy świadectwo naszej osobliwości? - pyta autor, pedagog, profesor nauk humanistycznych, wykładający na Uniwersytecie Łódzkim oraz Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, od 2011 przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk. I na te pytania stara się udzielić odpowiedzi w kolejnej swej publikacji.

Dziękuję za zainteresowanie moją książką obiecując zarazem, że nie będzie ostatnią, chociaż niektórych może to zasmucić.


05 stycznia 2017

Troska o higienę


Mój współpracownik przejrzał wytyczne" dla "Horyzontu 2020, którego finansowanie" koncentruje się na następujących dziedzinach naszego życia:

1) zdrowie, zmiany demograficzne i dobrobyt;

2) bezpieczna żywność, zrównoważone rolnictwo, badania zasobów i gospodarki morskiej, bio-ekonomia;
bezpieczna, czysta i wydajna energia;

3) inteligentny, zielony i zintegrowany transport;

4) innowacyjne i bezpieczne społeczeństwa bez wykluczeń;

5) zagadnienia klimatyczne, wydajność zasobów i surowce.

Szanowni Państwo - zachęca MNiSW - Zapraszamy Państwa do współpracy i skorzystania z oferty usługowej jaką oferujemy w regionie łódzkim jako członek ogólnopolskiej sieci Punków Kontaktowych do spraw programów badawczych UE prowadzonej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Niech ktoś przeprowadzi badania nad uwarunkowaniami edukacji zdrowotnej dzieci i młodzieży, także akademickiej w szkolnictwie publicznym.

Nareszcie ktoś pomyślał o tym, by przeznaczyć środki budżetowe na badania naukowe dotyczące zdrowia i dobrobytu Polaków, bowiem w tym zakresie polskie szkolnictwo - tak to powszechne, ogólnodostępne, jak i wyższe ma poważne zaniedbania jeszcze z czasów PRL. Kiedyś już pisałem o złym stanie toalet w naszych szkołach oraz w szkolnictwie wyższym.

Cieszę się, że posłowie naszego Sejmu i Senatu też się troszczą o higienę osobistą, a Kancelaria Sejmu unieważniła przetarg na zamówienie publiczne dotyczące papieru toaletowego. Ryba wreszcie nie będzie psuła się od głowy. Może jest jakaś szansa, że członkowie parlamentarnej Komisji ds. edukacji i szkolnictwa wyższego zainteresują się stanem czystości i wyposażenia nie tylko własnych toalet, ale także w tych środowiskach oświatowych, które socjalizują młode pokolenia w kulturze zdrowotnej i higienie osobistej.


Też chciałbym, żeby dyrektorzy przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjów (póki są) i szkół ponadgimnazjalnych oraz władze uniwersytetów, akademii czy politechnik mogły unieważniać przetarg publiczny na papier toaletowy, który najczęściej określany jest mianem "ściernego" i na zakup pachnących, wysokiej jakości środków czystości.

Oto członkowie Rady Dzieci i Młodzieży przy Ministrze Edukacji Narodowej wyrazili w swoim stanowisku następującą opinię:

W toku dyskusji okazało się, że dużym problemem we wszystkich częściach kraju jest brak w szkole podstawowych środków higieny – mydła, ciepłej wody, papieru toaletowego. Mamy świadomość, że często jest to wina nieroztropnego zachowania uczniów, czasem jednak wynika to z oszczędności organów prowadzących. Taka jednak sytuacja, bez względu na przyczynę, urąga wszelkim standardom. Postulujemy podjęcie zdecydowanych działań aby egzekwować dostępność środków higieny osobistej we wszystkich placówkach oświatowych w Polsce. (s.11)

Tymczasem mamy już pierwsze skutki podwyższenia płacy minimalnej i stawki za godzinę pracy, gdyż oznajmiono w mojej uczelni, że firma sprzątająca pojawiać się będzie dwa razy w tygodniu, a może trzy, już nie pamiętam. Obawiam się, że papier też wkrótce będzie nam wydzielany, bo przyjmujemy za dużo studentów, a ci muszą korzystać z miejsc, do których - jak się powiada - "król chodził piechotą".

04 stycznia 2017

Znakomita książka z badań porównawczych teorii demokracji


Jesienią ub. roku obiegła akademickie środowisko informacja, że Wydawnictwo Sejmowe zablokowało wydanie zamówionej w poprzedniej kadencji książki politologa Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Andrzeja Antoszewskiego pt. „Współczesne teorie demokracji”. On sam to także potwierdzał. Wywołało to nie tylko zdumienie, ale i zrodziło szereg pytań, dlaczego miałaby ta oficyna uniemożliwić przeczytanie monografii, skoro jest znakomitą komparatystyką studiów z nauk politycznych o demokracjach przełomu XX i XXI wieku? Czyżby nowa władza bała się naukowych analiz?

Wrocławski politolog, kolejną kadencję członek Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów - napisał książkę, której takiego właśnie losu nie mógł przewidzieć, bo przecież nie pisał jej na zamówienie żadnej z partii politycznych tylko Wydawnictwa, które mieni się Sejmowym.

Czytamy na stronie tej oficyny m.in.:

Wydawnictwo Sejmowe powstało w grudniu 1990 roku w celu edycji materiałów Sejmu i Kancelarii Sejmu oraz innych publikacji związanych z parlamentaryzmem i dziedzinami pokrewnymi. (...) Do zadań Wydawnictwa Sejmowego należy: •wydawanie materiałów służących bieżącej pracy Sejmu, posłów, biur poselskich i Kancelarii Sejmu (druki sejmowe, Sprawozdanie Stenograficzne, "Kronika Sejmowa" i inne);
•opracowywanie i wydawanie publikacji zlecanych przez jednostki statutowe Kancelarii Sejmu i organy Sejmu; •inicjowanie, opracowywanie i wydawanie publikacji książkowych z zakresu parlamentaryzmu i dziedzin pokrewnych; •upowszechnianie i popularyzacja wiedzy o funkcjonowaniu Sejmu i jego organów.

Głównymi adresatami wydawanych tytułów są parlamentarzyści, a także prawnicy, historycy, politolodzy, dziennikarze i studenci kierunków humanistycznych wyższych uczelni. Część książek ma charakter popularyzatorski i jest adresowana do szerszych kręgów odbiorców zainteresowanych tematyką historyczno-parlamentarną i społeczno-prawną.


Drodzy naukowcy, studenci kierunków humanistycznych i nauk społecznych, parlamentarzyści i opozycjoniści - na szczęście przeczytacie książkę Andrzeja Antoszewskiego, gdyż jest już w aktualnej ofercie w/w oficyny. Nie musicie interesować się tylko artykułami i innymi publikacjami tego naukowca, bo w tej publikacji znajdziecie treści, które wcale nie zostały ocenzurowane przez powyższe wydawnictwo. Jeśli ktoś wcześniej podjął taką decyzję, to dobrze że ją skorygował.

Szum wokół tego tytułu powinien świetnie służyć jego sprzedaży. Autor skorzysta na honorarium, by móc dalej prowadzić interesujące badania porównawcze w zakresie doktryn i idei w naukach o polityce.

Niewielka objętościowo rozprawa naukowa (ok. 10 ark. wyd.) składa się - poza wstępem i zakończeniem - z czterech, logicznie wyróżnionych rozdziałów:

1. Demokracja: dylematy teoretyczne. Teorie normatywne i empiryczne;

2. W poszukiwaniu definicji. Sposoby definiowania demokracji;

3. Typologia demokracji. Demokracja parlamentarna, prezydencka i semiprezydencka;

4. Teorie demokratyzacji. Przejście od autorytaryzmu, do demokracji jako problem badawczy


Autor książki konsekwentnie nawiązuje do klasycznego rozumienia demokracji jako rządów ludu (demos i kratos) - już we wstępie pisze o potrzebie prowadzenia badań metateoretycznych, które pozwolą zrozumieć zróżnicowanie demokracji w świecie, w tym także zmieniającej się w różnych krajach jej nowych czy niedoświadczanych jeszcze wersji.

"Stosunkowo wcześnie dojrzałe demokracje europejskie – takie jak Grecja czy Węgry – stopniowo przeistaczają się w nieliberalne demokracje populistyczne, odrzucające indywidualizm jako podstawę ładu społecznego i konieczność ograniczania władzy rządzących jako niezbędny składnik ładu politycznego. Powoduje to, że rozważania o świetlanej przyszłości demokracji ustępują miejsca dyskursowi o erozji ideałów, jej kryzysie i drogach jej przezwyciężania.

Coraz więcej empirycznie uzasadnionych argumentów przemawia za oceną, że nie ma już miejsca na taką obronę demokracji, która traktuje ją, jakby „w swych założeniach i uzasadnieniach była czymś oczywistym. Oznacza to, że dyskusja na temat zalet i wad demokracji nie tylko nie została zamknięta, ale może ożyć na nowo z jeszcze większą mocą.
(s. 6)

Nie jest to książka o sytuacji polskiej zdeformowanej i nieskonsolidowanej demokracji, gdyż dotyczy światowych debat naukowców o tym ustroju, idei i ich wypaczeniach, aczkolwiek możemy zrozumieć dzięki jej treści wiele z tego, co ma miejsce w naszym kraju od 1990 r. do końca 2016 r. Badania naukowe mają to do siebie, że muszą służyć dociekaniu prawdy, a nie propagandowemu jej głoszeniu na użytek rządu czy opozycji.

Andrzej Antoszewski dokonuje w swojej monografii rekonstrukcji najnowszej myśli badaczy z innych krajów świata. To przecież brytyjscy i amerykańcy politolodzy wymieniają w swoich studiach fenomen polskiego zwycięstwa nad totalitarnym reżimem jako zarazem czynnik sprawczy efektu domina w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Nie mamy z tego powodu czego się wstydzić przed własnym narodem. Powinniśmy natomiast wiedzieć o tym, dlaczego rodzące się na gruzach autorytaryzmu demokracje nie prowadzą do powstania demokratycznej wspólnoty politycznej albo jak można demontować demokrację pod jej własnym szyldem. Gorąco polecam ten tytuł, bo jest pasjonującą lekturą na dzisiejsze czasy.

Nie ma bowiem racji b. premier Jerzy Buzek, który w wywiadzie dla Dziennika Gazeta Prawna (2017 nr 1, s. A5) stwierdził, że zawiodła nas demokracja. Nie panie premierze, to pan zawiódł jako przedstawiciel elit postsolidarnościowych zdradzając program demokracji partycypacyjnej na rzecz etatystycznego władztwa partii rządzącej. To pan i pańscy następcy niszczyli polską demokrację, co zrozumiemy, kiedy przeczytamy książkę Antoszewskiego. Proces dewastacji bowiem trwa... .

Na stronie www.iar.pl zainteresowani analizą bieżącej polityki oświatowej mogą poczytać o czekających nas skutkach fatalnej reformy edukacji.

03 stycznia 2017

Rok habilitacyjnej ekstraklasy w pedagogice



Dopiero po zakończeniu 2016 roku mogę podać, o jakich pedagogów wzbogaciła się kadra samodzielnych naukowców, których osiągnięcia naukowe zostały pozytywnie ocenione przez komisje habilitacyjne, a rady wydziałów podjęły uchwały o nadaniu im stopnia naukowego doktora habilitowanego w dziedzinie nauk społecznych, w dyscyplinie pedagogika.

O rozwoju kadr naukowych w naszej dyscyplinie, jej awansach, ale i porażkach, niepowodzeniach różnego rodzaju i o odmiennych uwarunkowaniach pisałem sumarycznie m.in. 21 listopada 2016 r. Proponuje krótkie podsumowanie w wymiarze biograficznym, by nasi młodzi doktorzy habilitowani:

- byli włączani przez nas do prac recenzenckich - wydawniczych, awansowych,

- sprawowali opiekę nad doktorantami - a ci przecież muszą wiedzieć, kto jest w określonej dziedzinie badań i subdyscyplin naukowych specjalistą;

- kierowali projektami badawczymi czy włączali się do międzyuczelnianych lub międzynarodowych zespołów eksperckich;

- byli zapraszani do współpracy wydawniczej czasopism, książek a może i naukowych portali.

Poniższa informacja o głównych osiągnięciach doktorów habilitowanych, z których zapewne już część uzyskała stanowiska profesora nadzwyczajnego (uczelnianego) ma charakter przedmiotowy. Moje zestawienie zostało podporządkowane jednemu kryterium, jakim jest reprezentowana przez młodych, a samodzielnych już uczonych subdyscyplina nauk pedagogicznych:

I. PEDAGOGIKA SPECJALNA

1. Danuta Wolska (Miejsce pracy: Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie) Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu; Główne osiągnięcie - monografia: Umiejętności życiowe jako wyznacznik aktywizacji zawodowej dorosłych z głębszą niepełnosprawnością intelektualną.




2. Renata Szczepanik (Miejsce pracy: Wydział Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie). Główne osiągnięcie - monografia: Stawanie się recydywistą. Kariery instytucjonalne osób powracających do przestępczości




3. Mieczysław Dudek Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Nauk Pedagogicznych Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Główne osiągnięcie - monografia: Dzieci z zespołem ADHD w środowisku rodzinnym.






4. Remigiusz Kijak (Miejsce pracy: Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego; Główne osiągnięcie - monografia: Dorośli z głębszą niepełnosprawnością intelektualną jako partnerzy, małżonkowie i rodzice.




II. PEDAGOGIKA OGÓLNA

1. Mariusz Dembiński (Miejsce pracy: Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogiki i Psychologii Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Główne osiągnięcie - cykl publikacji: "Pedagogiczne tworzenie istoty ludzkiej."



2. Paulina Sosnowska (Miejsce pracy: Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu Warszawskiego); Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Główne
osiągnięcie - monografia: Arendt i Heidegger. Pedagogiczna obietnica filozofii.



3. Jarosław Horowski (Miejsce pracy: Wydział Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK w Toruniu. Zatwierdzenie - Centralna Komisja Do Spraw Stopni i Tytułów. Główne osiągnięcie - monografia: Wychowanie moralne według pedagogiki neotomistycznej.


III. PEDAGOGIKA SZKOLNA - DYDAKTYKA

1. Alina Górniok–Naglik(Miejsce pracy: PWSZ Oświęcim). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu śląskiego; Główne osiągnięcie - monografia: Edukacja kulturalna w liceum stymulatorem autokreacji młodzieży.


2. Mirosław Grusiewicz (Miejsce pracy: UMCS w Lublinie). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogiki i Psychologii Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Główne osiągnięcie - monografia: Wkład czasopisma "Wychowanie Muzyczne" w rozwój praktyki i teorii powszechnej edukacji muzycznej w Polsce.



3. Katarzyna Borawska-Kalbarczyk (Miejsce pracy: Uniwersytet Warszawski & Uniwersytet w Białymstoku). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Nauk Pedagogicznych Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Główne osiągnięcie - monografia: Kompetencje informacyjne uczniów w perspektywie zmian szkolnego środowiska uczenia się.


4. Przemysław Grzybowski (Miejsce pracy: Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogiki i Psychologii UKW w Bydgoszczy. Główne osiągnięcie - monografia: Śmiech w edukacji. Od szkolnej wspólnoty śmiechu po edukację międzykulturową.



5. Anna Jakubowicz-Bryx (Miejsce pracy: UKW w Bydgoszczy). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogiki i Psychologii UKW w Bydgoszczy. Główne osiągnięcie - monografia: Świadomość pisma u dzieci pięcioletnich.



6. Barbara Murawska (Miejsce pracy: Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu Warszawskiego). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Historyczno-Pedagogicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Główne osiągnięcie - cykl 4 publikacji pt. "Monitorowanie efektów kształcenia dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym ze szczególnym uwzględnieniem społecznych aspektów ich funkcjonowania oraz nauki czytania".


IV. PEDAGOGIKA SPOŁECZNA - SOCJOPEDAGOGIKA

1. Mirosław Kowalski (Miejsce pracy: Uniwersytet Zielonogórski) Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogiki i Psychologii Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Główne osiągnięcie - cykl publikacji: „Wartość edukacji i kultury zdrowotnej w różnych środowiskach wychowawczych.”



2. Janina Urban (Miejsce pracy: Uniwersytet Śląski). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogiki i Psychologii Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Główne osiągnięcie - monografia: Mniejszości narodowe krajów Grupy Wyszechradzkiej w procesach integracyjnych Europy.





3. Anna Odrowąż-Coates (Miejsce pracy: Wydział Nauk Pedagogicznych APS w Warszawie). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Nauk Pedagogicznych Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Główne osiągnięcie - cykl publikacji: "Nierówności społeczno-edukacyjne: płeć, etniczność, religia."


4. Helena Ostrowicka (Miejsce pracy: UKW w Bydgoszczy). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Pedagogiki i Psychologii UKW w Bydgoszczy. Główne osiągnięcie - monografie: „Urządzanie młodzieży. Studium analityczno-krytyczne.” & „Przemyśleć z Michelem Foucaultem edukacyjne dyskursy o młodzieży.”




5. Beata Bugajska (Miejsce pracy: Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Szczecińskiego). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Szczecińskiego. Główne osiągnięcie - cykl publ.: Przyszłościowa perspektywa czasowa w starości (współautor: Celina Timoszyk-Tomczak).


V. HISTORIA WYCHOWANIA - OŚWIATY - MYŚLI PEDAGOGICZNEJ

1. Jacek Taraszkiewicz (Miejsce pracy: Uniwersytet Gdański). Rada nadająca stopień naukowy: Rada Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu; Główne osiągnięcie - monografia: Pierwsze stulecie zakonu pijarów na ziemiach rzeczypospolitej Obojga Narodów (1642-1740).



Wchodzimy w nowy rok - 2017 z silnym kapitałem społecznym, kulturowym, naukowym, a przed nami kolejne postępowania habilitacyjne i oczekiwanie na dalsze nominacje profesorów.

Życzę wszystkim pasjonatom nauk pedagogicznych - spełnienia wielu własnych marzeń, dalszych sukcesów i wspólnych debat akademickich, które będą dalej wzmacniać i rozwijać polską pedagogikę - historyczną, metateoretyczną, porównawczą, ogólną, społeczną, specjalną, (wczesno-)szkolną, andragogikę, dydaktykę, geragogikę, pedagogikę pracy, zdrowia, prenatalną, opiekuńczą, teorie wychowania, pedagogikę medialną, pedagogikę popkultury, pedagogikę alternatywną itd.





02 stycznia 2017

Wydział Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego ma uprawnienia habilitacyjne



Z nowym rokiem Wydział Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego, wreszcie po 26 latach istnienia i swojej działalności naukowo-badawczej oraz polityki kadrowej dociągnął do polskiej czołówki w naukach pedagogicznych. Zostały spełnione ustawowe warunki na rzecz prowadzenia postępowań naukowych w zakresie nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego z pedagogiki w dziedzinie nauk społecznych.

Tym samym także doktorzy habilitowani, którzy mają odpowiedni dorobek i spełniają ustawowe wymogi, mogą wszczynać w Łodzi postępowanie na tytuł naukowy profesora w dziedzinie nauk społecznych. W ostatnim roku - 2016 jest to kolejne uprawnienie, jakie uzyskała ta społeczność akademicka. Przed nowym rokiem akademickim 2016/2016 Instytut Psychologii uzyskał prawo do nadawania stopnia naukowego doktora w dyscyplinie PSYCHOLOGIA, w dziedzinie nauk społecznych.

Tym samym łódzkie środowisko psychologiczno-pedagogiczne wchodzi do polskiej czołówki w naukach społecznych. Wydział Nauk o Wychowaniu wywodzi się pierwotnie z Wydziału Humanistycznego oraz przyłączonej do Uniwersytetu Łódzkiego w 1956 roku Państwowej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi. W obecnym kształcie Wydział powstał w roku 1991, po wydzieleniu katedr pedagogicznych i psychologicznych z Wydziału Filozoficzno-Historycznego oraz inkorporowaniu do Uniwersytetu Łódzkiego łódzkiej Filii Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.
Obecnie przy Wydziale znajduje się sekretariat Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk. Od dwóch lat istnieje nowe czasopismo - "Nauki o Wychowaniu", którego redaktorem naczelnym jest prof. zw. dr hab. Ewa Marynowicz-Hetka dr h.c. Dziekanem Wydziału jest drugą kadencję prof. nadzw. dr hab. Danuta Urbaniak-Zając, znana i ceniona w kraju pedagog społeczna, która w ostatnich latach specjalizuje się w metodologii jakościowych badań społecznych.

Warto zajrzeć na stronę Wydziału, by zobaczyć, jakie są tu dominujące kierunki badań oraz publikacje. Naukowcy tej jednostki zrealizowali szereg projektów, które były finansowane ze środków unijnych oraz regionalnych.

W nowym roku akademickim zostaną uruchomione studia doktoranckie z psychologii i pedagogiki. Zaczyna się zatem nowy okres w życiu tego środowiska, który powinien owocować nowymi osiągnięciami naukowo-badawczymi i promocjami kadr akademickich dla osób z różnych stron w naszym kraju.


Zapraszamy.
(fot. z obrony pracy doktorskiej Michała Kowalewskiego)

31 grudnia 2016

Trudny i niepewny los wykładowców akademickich i studentów



Każdy nauczyciel akademicki musi zdać sprawozdanie z tego, czego dokonał w mijającym właśnie roku kalendarzowym. To swoistego rodzaju rachunek sumienia z działalności, która ma szereg wymiarów – organizacyjny, dydaktyczny i naukowy. Ostatnio dyskutowaliśmy na radzie, czy podział dodatku motywacyjnego dla nauczycieli uczelni powinien być zrównoważony, tzn. by każdy otrzymał 33,3proc., czy też należałoby utrzymać jego zróżnicowanie, by jednak za działalność naukową akademicy otrzymywali wyższy odsetek dodatku motywacyjnego. To ich osiągnięcia rzutują na ocenę parametryczną jednostki, a tym samym na dotację z budżetu państwa. Taka jest brutalna prawda.

Gdyby tu szło rzeczywiście o duże pieniądze, ale w grę wchodzi różnica kilkunastu złotych miesięcznie, bo uczelnie publiczne dzielą się swoją biedą z naukowcami i wykładowcami. Jednak zgodnie z dotychczasową polityką resortu nauki i szkolnictwa wyższego to właśnie wykładowcy, starsi wykładowcy, asystenci (jeśli jeszcze są takie etaty) i lektorzy mając bardzo wysokie pensa dydaktyczne umożliwiali wydziałom przyjmowanie jak największej liczby studentów.

Jednostki organizacyjne uczelni publicznych otrzymywały tym wyższe dotacje budżetowe, im więcej kształciły młodzieży. Zaangażowanie pracowników pomocniczych w dydaktykę w istocie uwalniało od tego obowiązku kadry naukowo-badawcze, które mają o 50 proc. niższe obowiązki w tym zakresie. I na odwrót. Wykładowcy nie muszą prowadzić badań i wykazywać się osiągnięciami naukowymi, a więc ich zatrudnienie w szkolnictwie wyższym stwarza gwarancje stałej, pewnej płacy za konkretną (dydaktyczną i organizacyjną) pracę.

Wraz ze zmianą władzy w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego w 2015 r. zaczęło się przygotowywanie zmian strukturalno-finansowych, w wyniku których jednostki nie powinny już przyjmować zbyt wielu studentów, bo w ten sposób zaszkodzą sobie i swoim kadrom. Dotacja budżetowa będzie tym niższa, im więcej przyjmą studentów. Tym samym uczelnie publiczne mają niejako „oddać” miejsca bezpłatnego studiowania uczelniom prywatnym, w których miejsc będzie bez liku, ile tylko wlezie, bo one nie otrzymują dotacji na ich kształcenie. Jeśli już, to jedynie na stypendia socjalne.

Tym samym ministerstwo zamierza przerzucić finansowy ciężar z tytułu studiowania z budżetu państwa na samych kandydatów. Chcesz studiować – to płać, bo ani uniwersytet, ani politechnika, ani akademia nie będą zainteresowane tym, żebyś kształcił się na koszt podatników. Od 2017 r. minister został zobowiązany do radykalnych cięć w budżecie resortu (ponoć ma zaoszczędzić miliard zł.), a tym samym obywatele muszą przejąć finansowanie własnych aspiracji akademickich.

Historia kołem się toczy. Dokładnie tak samo w latach 90.XX w. kolejne rządy nie dofinansowywały szkolnictwa wyższego, by przy wolnej amerykance w powstawaniu w każdej wsi WSI, czyli namnażaniu się pseudoakademickich szkół jako małej przedsiębiorczości z dużymi zyskami dla założycieli jako rzekomo stwarzanej przez władze szans edukacyjnych każdemu, kto tylko chciał zostać magistrem.

Teraz mamy powtórkę z tej rozrywki. Lobbing szkolnictwa prywatnego znajduje od ponad 25 lat zadziwiające przyzwolenie w MNiSW na współkonstruowanie ustaw i aktów wykonawczych w taki sposób, by można było nadal prowadzić ten antyakademicki biznes.

Nie ma się co oburzać, bo rzecz jasna ta krytyka nie dotyczy tych niepublicznych szkół wyższych, których założyciele i kadry rzeczywiście stworzyli alternatywne, o wysokim poziomie kształcenia i badań naukowych, a tym samym i uzyskanych uprawnień do nadawania stopni naukowych środowiska. Ministerstwo im nie pomaga, tylko traktuje na równi z każdą wyższa szkółką zarządzania „gotowaniem makaronu”.

W 2017 r. uczelnie publiczne, w których wskaźnik liczby studentów na jednego nauczyciela akademickiego będzie mniejszy lub większy od 12 (+/-1 są pod strukturalnym przymusem:

- jeżeli mają zbyt mało studentów na jednego nauczyciela, to albo w ciągu najbliższych kilku lat zwiększą nabór na studia stacjonarne i niestacjonarne, albo zmniejszą liczbę etatów nauczycielskich;

- jeżeli mają za dużo studentów, a więc odbiega powyższy wskaźnik od ustalonej przez MNiSW "normy" - będą zmuszone - albo do zmniejszania przyjęć i już studiujących osób (rygorystyczna selekcja negatywna w toku studiów), albo zwiększą liczbę etatów nauczycieli akademickich, co przecież wiąże się z poniesieniem kosztów, na które resort nie da środków.

Mamy na wiosnę w rolnictwie zjawisko "świńskiej górki", toteż teraz dochodzi nam jeszcze nowy fenomen - "akademickiej górki", która rzekomo jest pochodną troski o jakość kształcenia młodzieży. Sprawa jest bardziej skomplikowana, toteż zainteresowani statystycznymi kalkulacjami mogą znaleźć ciekawą analizę Henryka Miłosza w najnowszym, grudniowym wydaniu "Forum Akademickiego".