27 czerwca 2026

Akcja Uczniowska odmawia promocji minister edukacji

 



 

Raport Akcji Uczniowskiej jest dokumentem gniewu, rozczarowania i zarazem próbą sformułowania własnego programu naprawy szkoły. Nie jest to naukowa ekspertyza, ani wynik badania opinii młodego pokolenia, ale jego manifest. Uczniowie mówią językiem mocnym, chwilami publicystycznie przerysowanym, ale właśnie dzięki temu dobrze oddają temperaturę doświadczenia szkolnego. Najważniejsze jest tu nie samo „świadectwo” wystawione minister edukacji, lecz fakt, że młodzi ludzie odwracają logikę oceniania: skoro szkoła każdego dnia ocenia uczniów, to uczniowie zaczynają oceniać szkołę, ministerstwo i klasę polityczną.

Raport zaczyna się od bardzo ostrej diagnozy: polska szkoła jest systemem, który rozlicza ucznia z wyniku, ale nie widzi prowadzącej do niego drogi, wysiłku, stresu, punktu startowego ani warunków życia. Autorzy odrzucają więc szkołę jako maszynę selekcyjną, w której człowiek zostaje sprowadzony do cyfry, średniej, paska na świadectwie i wyniku egzaminacyjnego. Jednym z centralnych akcentów ich raportu jest sprzeciw wobec szkoły jako instytucji klasyfikowania, a nie rozwoju.

Drugi mocny wątek dotyczy nieprzystawalności szkoły do życia. Uczniowie piszą, że szkoła nie przygotowuje ich do dorosłości: do rynku pracy, do trudnej sytuacji na rynku mieszkaniowym, podatków, kredytów, zdrowia psychicznego, rozumienia informacji, współpracy czy krytycznego myślenia. Ich zarzut nie sprowadza się do banalnego hasła „mniej teorii, więcej praktyki”. Chodzi raczej o to, że wiedza szkolna jest według nich zbyt często encyklopedyczna, pozbawiona związku z realnymi problemami młodego człowieka. W tym sensie raport jest oskarżeniem szkoły o anachronizm.

Trzeci wątek to kryzys dobrostanu psychicznego. Akcja Uczniowska domaga się psychologa na stałym etacie w każdej szkole, szybszego dostępu do psychiatry i terapeuty, programów antyprzemocowych, profilaktyki uzależnień, edukacji zdrowotnej i seksualnej oraz bardziej ludzkiej organizacji dnia szkolnego. 




W postulatach nastolatków wybrzmiewa doświadczenie szkoły jako środowiska przeciążenia psychospołecznego, toteż krytykują zbyt wczesne rozpoczynanie lekcji, zbyt długi dzień zajęć szkolnych, presję ocen, prace domowe, hałas, przepełnione klasy, brak intymności w toaletach, brak przestrzeni do odpoczynku. Nie jest to już tylko spór o podstawę programową, ale o elementarne warunki godnego funkcjonowania dziecka i nastolatka w placówce oświatowej.

Czwarty blok postulatów dotyczy nierówności. Autorzy raportu piszą o pozornie bezpłatnym dostępie do sieci internetowej, o braku darmowych podręczników w szkołach ponadpodstawowych, braku ciepłych posiłków, niewystarczającym wsparciu uczniów z uboższych rodzin, niezdolności władz do zlikwidowania rynku korepetycji, o braku finansowania wycieczek krajoznawczych oraz lekceważeniu pomocy dla uczniów-uchodźców wojennych. To bardzo ważny głos, bo młodzież pokazuje, że „bezpłatna szkoła” jest często fikcją. Koszty dojazdu, podręczników, korepetycji, wycieczek czy zajęć dodatkowych realnie decydują o szansach edukacyjnych.

Piąty wymiar raportu dotyczy podmiotowość uczniów, a raczej jej umniejszania. Akcja Uczniowska chce silniejszych samorządów uczniowskich, szkolnych budżetów obywatelskich, realnego respektowania praw uczniów i rodziców do oceniania pracy szkoły, rzecznika praw uczniowskich, „przewietrzenia statutów szkolnych” oraz realnej partycypacji młodych w decyzjach dotyczących jej kultury. Wybrzmiewa tu chyba najważniejsza pretensja wobec władzy: uczniowie nie chcą być dekoracją w procesie konsultacji reform szkolnych, zdjęciem na konferencji czy „młodzieżowym dodatkiem” do polityki. Chcą być stroną rozmowy.

Raport jest także mocno pronauczycielski. Mimo ostrej krytyki szkoły, nie czyni nauczycieli głównymi winowajcami powyższych zjawisk. Przeciwnie, zawiera postulat godnych wynagrodzeń, odbiurokratyzowania awansu, ochrony prawnej nauczycieli, powiązania awansu zawodowego z wynagrodzeniami oraz większej autonomii pedagogicznej. Młodzież dostrzega, że szkoły nie da się zmienić wbrew nauczycielom. Uczniowie i nauczyciele zostają w tym dokumencie przedstawieni jako pasażerowie tego samego, ale źle pilotowanego statku czy samolotu.

Najbardziej problematyczny jest język raportu: bardzo emocjonalny, konfrontacyjny, miejscami politycznie oskarżycielski. Metafory Titanica, Matrixa, Ministerstwa Prawdy, kapitańskiego mostka czy spadającego samolotu budują mocny efekt retoryczny, ale mogą też ułatwiać oponentom zlekceważenie tego dokumentu jako młodzieżowej publicystyki. Nie powinno to jednak przesłaniać istoty sprawy. 

Za tą publicystyczną narracją kryje się bardzo czytelny katalog uczniowskich doświadczeń, jak zmęczenie, brak wpływu, poczucie uprzedmiotowienia, nierówności, niedostosowanie szkoły do współczesności i utrata zaufania wobec MEN  nie dotrzymującego obietnic.

Podsumowując, raport Akcji Uczniowskiej jest świadectwem zerwanego kontraktu między młodym pokoleniem a państwem. Z jednej strony szkoła wymaga od nich dyscypliny, odpowiedzialności, podporządkowania i wyników, ale z drugiej strony władze oświatowe same nie spełniają własnych zobowiązań z okresu przedwyborczego. 

Nie sprzyjają to poczuciu bezpieczeństwa, sprawczości, aktualizowaniu wiedzy, równości szans ani realnemu przygotowaniu do życia. Dlatego ten raport warto czytać nie jako „polityczny” atak na ministerkę, lecz jako sygnał potrzeby dokonania głębszej zmiany. Uczniowie nie chcą już być wyłącznie przedmiotem reform, ale jej współautorami.

 


(źródło "świadectwa" ) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie będą publikowane komentarze ad personam