Dr Joanna Williams jest dyrektorką Centrum Studiów nad Szkolnictwem Wyższym na Uniwersytecie w Kent. Jej badania koncentrują się na postrzeganiu studentów jako konsumentów, szkolnictwie wyższym jako dobra publicznego oraz wolności akademickiej. Prace Joanny zostały opublikowane w wielu czasopismach naukowych. Jest autorką dwóch książek: „Consuming Higher Education: Why Learning Can't Be Bought” (Konsumpcja szkolnictwa wyższego: Dlaczego nauka nie jest do kupienia) wydanej w 2012 roku oraz „Academic Freedom and the Fear of Knowledge in an Era of Conformity” wydanej w 2015 roku. Joanna regularnie bierze udział w ogólnokrajowych debatach na temat szkolnictwa wyższego i jest redaktorką działu edukacyjnego w Spiked Online.
Autorka książki „Consuming
Higher Education” analizuje status studentów na uniwersytecie i w
społeczeństwie, a także finansowanie i cele szkolnictwa wyższego, bazując na
wynikach badań empirycznych, dokumentach rządowych Wielkiej Brytanii i USA,
wypowiedziach władz akademickich i przedstawicielskich środowisk studenckich w
mediach. Joanna Williams interesowała się wpływem modelu konsumpcji na
uniwersytety, naukę, wiedzę i tożsamość studentów. Chociaż status konsumenta
początkowo wydaje się wzmacniać pozycję studentów, to Williams argumentuje, że
ostatecznie podważa on ich autonomię i sprowadza naukę do instrumentalnego
skupienia się na gromadzeniu punktów ECTS.
Także
wykładowcy podtrzymują wśród studentów konsumencki status, zachęcając ich do
unikania treści intelektualnie lub emocjonalnie trudnych, aby nie denerwować
ich jako klientów, bo mogłoby to skutkować ich niezadowoleniem. Williams
zastanawia się nad tym, co to znaczy być studentem oraz analizuje
alternatywne koncepcje szkolnictwa wyższego.
Rozprawę
czytałem w przekładzie na język czeski, toteż interesowała mnie przy okazji
recepcja książki w Europie Zachodniej. Warto ją bowiem przeczytać, by przekonać
się, jak dalece postępuje destrukcja w naukach humanistycznych, społecznych i
teologicznych, a więc tych, których kadry mogą i bywają podatne na unikanie
dążenia do prawdy, odwracanie skali wartości, by żyć i przetrwać z fałszowania
świadomości społecznej.
Kiedyś
naukowcy domagali się wolności akademickiej, by móc krytykować istniejącą
wiedzę i poszukiwać nowych prawd. Dziś, choć zachwycanie się retoryką wolności
akademickiej wciąż jest obecne, to jednak jej idea jest coraz częściej
krytykowana jako przestarzała i elitarna. Zarówno studenci, jak i wykładowcy
często są na pierwszej linii frontu ukrytego lub nawet jawnego apelowania o
cenzurę i ograniczenia debaty naukowej.
Sam
doświadczam upadku wolności akademickiej w kontekście zmieniających się
poglądów na temat nie tylko misji uniwersytetu, ale także natury mojej nauki i
niektórych jej przedstawicieli. Różne trendy intelektualne i polityczne łączą
się, toteż łatwiej jest podważyć związek między wiedzą a prawdą. W rezultacie
uniwersytety stały się mniej „targiem idei”, a bardziej miejscem promocji
antywartości. Stwarza to klimat konformizmu, zastraszaniu profesorów rzetelnie
traktujących swoje powołanie i/lub sprzyja rozwojowi autocenzury.
Nie
obronimy uniwersitas ani przez nostalgię za modelem
humboldtowskim, kapitulując przed neoliberalną polityką rynkową w szkolnictwie
wyższym, ani z powodu obaw przed sztuczną inteligencją. Obrona universitas zaczyna
się tam, gdzie przestajemy myśleć sloganami. Uniwersytet XXI wieku nie
może być traktowany jako usługa publiczna czy prywatna, ale też nie może być
muzeum Humboldta.
Uniwersytet
ginie wtedy, gdy traci zdolność dwoistego myślenia o istniejących
napięciach, konfliktach, sprzecznościach, które generuje sam w sobie.
Prawdziwa universitas nie wybiera między przeciwieństwami, ale uczy, jak nimi
myśleć i pozytywnie je wykorzystywać dla dobra wyksztalcenia młodych pokoleń i
rozwijania na najwyższym poziomie badań naukowych.
Odpowiedzią
na ten kryzys nie może być potoczna restauracja dawnego modelu akademii ani
antagonistyczna krytyka współczesności. Potrzebna jest dialektyczna, hybrydowa
koncepcja universitas, w której przeciwieństwa nie są unieważniane,
lecz stają się warunkiem odpowiedzialnego myślenia. Trafnie pisał o
konieczności uwzględniania dwoistości powyższych procesów Lech Witkowski w
odniesieniu nie tylko do nauk humanistycznych, ale także przyrodniczych i
społecznych. Politycy i władze akademickie podtrzymują jednak myślenie binarne,
bo dzięki temu mogą bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności dzielić
środowisko i świat wartości, by móc rządzić.
Williams
trafnie demistyfikuje w szkolnictwie wyższym i nauce utratę odwagi poznawczej
dla świata wartości konformizmu i pozoru. Sprzyja temu fakt, że uniwersytetami
można zarządzać tak, by reprodukować w nich przestrzeń sprzeczności między
wiedzą a użytecznością, autonomią a odpowiedzialnością, tradycją a innowacją,
wolnością a przymusem, człowiekiem a technologią, profesorem a studentem, nauką
a potocznością itp.
Już
Hegel zwracał uwagę na to, że sprzeczność, konflikt nie są defektem lecz
warunkiem rozwoju myślenia i działania. Uniwersytet nie powinien zatem usuwać
tych napięć, lecz je cywilizować, przepracowywać i podnosić do poziomu
akademickiej refleksji w imię prawdy a nie przydatności czy politycznej
poprawności. Tym bardziej nie wolno owych sprzeczności "chować pod
dywan", najczęściej w obronie czyjegoś status quo.
ChAT
GPT w kilka sekund udostępni opinie wydawnicze i afirmacje powyższej
publikacji, jeśli ktoś nie chce kierować się moją recenzją. Warto
dociekać, jak ocalić poznawczy rdzeń universitas w świecie hybrydowym, świecie
wolnego rynku, wojny światopoglądowej i militarnej, masowości kształcenia
(także doktorów), bolońskich efektów kształcenia, AI, polityki tożsamości,
rankingów, pozorowania dostępu do grantów i presji użyteczności.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam