05 maja 2026

Akademicka wolność w czasach konformizmu i pozoranctwa

 



 



Dr Joanna Williams jest dyrektorką Centrum Studiów nad Szkolnictwem Wyższym na Uniwersytecie w Kent. Jej badania koncentrują się na postrzeganiu studentów jako konsumentów, szkolnictwie wyższym jako dobra publicznego oraz wolności akademickiej. Prace Joanny zostały opublikowane w wielu czasopismach naukowych. Jest autorką dwóch książek: „Consuming Higher Education: Why Learning Can't Be Bought” (Konsumpcja szkolnictwa wyższego: Dlaczego nauka nie jest do kupienia) wydanej w 2012 roku oraz „Academic Freedom and the Fear of Knowledge in an Era of Conformity” wydanej w 2015 roku. Joanna regularnie bierze udział w ogólnokrajowych debatach na temat szkolnictwa wyższego i jest redaktorką działu edukacyjnego w Spiked Online.

Autorka książki Consuming Higher Education” analizuje status studentów na uniwersytecie i w społeczeństwie, a także finansowanie i cele szkolnictwa wyższego, bazując na wynikach badań empirycznych, dokumentach rządowych Wielkiej Brytanii i USA, wypowiedziach władz akademickich i przedstawicielskich środowisk studenckich w mediach. Joanna Williams interesowała się wpływem modelu konsumpcji na uniwersytety, naukę, wiedzę i tożsamość studentów. Chociaż status konsumenta początkowo wydaje się wzmacniać pozycję studentów, to Williams argumentuje, że ostatecznie podważa on ich autonomię i sprowadza naukę do instrumentalnego skupienia się na gromadzeniu punktów ECTS. 

Także wykładowcy podtrzymują wśród studentów konsumencki status, zachęcając ich do unikania treści intelektualnie lub emocjonalnie trudnych, aby nie denerwować ich jako klientów, bo mogłoby to skutkować ich niezadowoleniem. Williams zastanawia się nad tym, co to znaczy być studentem oraz analizuje alternatywne koncepcje szkolnictwa wyższego.

Rozprawę czytałem w przekładzie na język czeski, toteż interesowała mnie przy okazji recepcja książki w Europie Zachodniej. Warto ją bowiem przeczytać, by przekonać się, jak dalece postępuje destrukcja w naukach humanistycznych, społecznych i teologicznych, a więc tych, których kadry mogą i bywają podatne na unikanie dążenia do prawdy, odwracanie skali wartości, by żyć i przetrwać z fałszowania świadomości społecznej. 

Kiedyś naukowcy domagali się wolności akademickiej, by móc krytykować istniejącą wiedzę i poszukiwać nowych prawd. Dziś, choć zachwycanie się retoryką wolności akademickiej wciąż jest obecne, to jednak jej idea jest coraz częściej krytykowana jako przestarzała i elitarna. Zarówno studenci, jak i wykładowcy często są na pierwszej linii frontu ukrytego lub nawet jawnego apelowania o cenzurę i ograniczenia debaty naukowej. 

Sam doświadczam upadku wolności akademickiej w kontekście zmieniających się poglądów na temat nie tylko misji uniwersytetu, ale także natury mojej nauki i niektórych jej przedstawicieli. Różne trendy intelektualne i polityczne łączą się, toteż łatwiej jest podważyć związek między wiedzą a prawdą. W rezultacie uniwersytety stały się mniej „targiem idei”, a bardziej miejscem promocji antywartości. Stwarza to klimat konformizmu, zastraszaniu profesorów rzetelnie traktujących swoje powołanie i/lub sprzyja rozwojowi autocenzury.

Nie obronimy uniwersitas ani przez nostalgię za modelem humboldtowskim, kapitulując przed neoliberalną polityką rynkową w szkolnictwie wyższym, ani z powodu obaw przed sztuczną inteligencją. Obrona universitas zaczyna się tam, gdzie przestajemy myśleć sloganami. Uniwersytet XXI wieku nie może być traktowany jako usługa publiczna czy prywatna, ale też nie może być muzeum Humboldta. 

Uniwersytet ginie wtedy, gdy traci zdolność dwoistego myślenia o istniejących napięciach,  konfliktach, sprzecznościach, które generuje sam w sobie. Prawdziwa universitas nie wybiera między przeciwieństwami, ale uczy, jak nimi myśleć i pozytywnie je wykorzystywać dla dobra wyksztalcenia młodych pokoleń i rozwijania na najwyższym poziomie badań naukowych.

Odpowiedzią na ten kryzys nie może być potoczna restauracja dawnego modelu akademii ani antagonistyczna krytyka współczesności. Potrzebna jest dialektyczna, hybrydowa koncepcja universitas, w której przeciwieństwa nie są unieważniane, lecz stają się warunkiem odpowiedzialnego myślenia. Trafnie pisał o konieczności uwzględniania dwoistości powyższych procesów Lech Witkowski w odniesieniu nie tylko do nauk humanistycznych, ale także przyrodniczych i społecznych. Politycy i władze akademickie podtrzymują jednak myślenie binarne, bo dzięki temu mogą bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności dzielić środowisko i świat wartości, by móc rządzić.

Williams trafnie demistyfikuje w szkolnictwie wyższym i nauce utratę odwagi poznawczej dla świata wartości konformizmu i pozoru. Sprzyja temu fakt, że uniwersytetami można zarządzać tak, by reprodukować w nich przestrzeń sprzeczności między wiedzą a użytecznością, autonomią a odpowiedzialnością, tradycją a innowacją, wolnością a przymusem, człowiekiem a technologią, profesorem a studentem, nauką a potocznością itp. 

Już Hegel zwracał uwagę na to, że sprzeczność, konflikt nie są defektem lecz warunkiem rozwoju myślenia i działania. Uniwersytet nie powinien zatem usuwać tych napięć, lecz je cywilizować, przepracowywać i podnosić do poziomu akademickiej refleksji w imię prawdy a nie przydatności czy politycznej poprawności. Tym bardziej nie wolno owych sprzeczności "chować pod dywan", najczęściej w obronie czyjegoś status quo.   

ChAT GPT w kilka sekund udostępni opinie wydawnicze i afirmacje powyższej publikacji, jeśli ktoś nie chce kierować się moją recenzją. Warto dociekać, jak ocalić poznawczy rdzeń universitas w świecie hybrydowym, świecie wolnego rynku, wojny światopoglądowej i militarnej, masowości kształcenia (także doktorów), bolońskich efektów kształcenia, AI, polityki tożsamości, rankingów, pozorowania dostępu do grantów i presji użyteczności.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie będą publikowane komentarze ad personam