21 kwietnia 2026

Jak EU Kids Online wytwarza negatywny charakter dyskursu o cyfrowym dzieciństwie

 

Wydanie raportu przez uniwersytecką oficynę zostało poprzedzone merytorycznymi recenzjami, a zatem mamy naukę w jej najlepszej, uporządkowanej postaci. EU Kids Online nie jest jednak badaniem rzeczywistości, ale przede wszystkim wytwarzaniem określonego sposobu myślenia o dzieciństwie w świecie cyfrowym.

Nie należy tej tezy utożsamiać z manipulacją, gdyż chodzi tu o coś znacznie subtelniejszego, a mianowicie o strukturę pytań, kategorii i interpretacji danych, która systematycznie porządkuje rzeczywistość wokół jednego centralnego pojęcia ryzyka dziecięcych zachowań w świecie cyfrowym. 

Zaletą tego badania jest:  

Po pierwsze – metodologiczna poprawność proceduralna. Dobór próby ma charakter reprezentatywny, zastosowano losowanie wielostopniowe, zadbano o kontrolę realizacji badań i transparentność opisu metod. W tym sensie jest to klasyczny przykład dobrze przeprowadzonego badania surveyowego.

Po drugie – zakorzenienie w międzynarodowym projekcie badawczym. EU Kids Online to nie jednorazowa inicjatywa, lecz wieloletni program, który buduje porównywalność danych i pozwala obserwować zmiany w czasie. To ogromny kapitał poznawczy.

Po trzecie – wysoki standard etyczny. Zgody rodziców, możliwość wycofania się z badania, ograniczenie pytań drażliwych dla młodszych dzieci, co dowodzi, że badacze poważnie traktują swoich respondentów.

Po czwarte – i to szczególnie ważne – deklaratywna próba odejścia od „pedagogiki lęku”.  Autorzy świadomie dystansują się od alarmistycznych narracji o „zepsutym przez internet pokoleniu”. Podkreślają, że technologie niosą zarówno ryzyka, jak i szanse, a kontakt z ryzykiem może być także źródłem rozwoju.

Wreszcie – metodologiczna autorefleksja. Autorzy przyznają, że pomiar czasu spędzanego online jest problematyczny, że dane deklaratywne mają ograniczenia, że interpretacja wyników wymaga ostrożności.

To wszystko buduje obraz raportu jako pracy poważnej, odpowiedzialnej i – w sensie warsztatowym – poprawnej. Sięgając po dostępny online polski raport EU KIDS ONLINE 2026 warto go przeczytać, gdyż dotyczy podsumowania międzynarodowego projektu badawczego. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt tysięcy respondentów w kilkunastu krajach UE, została uzgodniona metodologia badań sondażowych, żeby prezentowane raporty krajowe mogły spełniać funkcję porównawczą. 

Każde badanie zaczyna się od sformułowania głównego problemu, a ten nigdy nie jest neutralny poznawczo. W przypadku diagnoz EU Kids Online rzeczywistość dziecięca w internecie jest konsekwentnie opisywana poprzez zestaw takich kategorii, jak dostęp do internetu, aktywności w cyberprzestrzeni, kompetencje poruszania się w świecie online, relacje z dorosłymi oraz zachowania ryzykowne. To właśnie ta ostatnia kategoria – ryzyka – organizuje cały model poznawczy.

Nie oznacza to, że badacze ignorują szanse. Przeciwnie, deklaratywnie podkreślają ich znaczenie. Jednak struktura badania sprawia, że szanse są zawsze dodatkiem do analizy ryzyk, a nie jej równorzędnym elementem. W efekcie takich przedzałożeń dziecko w internecie nie jest przede wszystkim podmiotem działania, lecz potencjalnym nosicielem zagrożeń.

Standaryzacja jest mechanizmem reprodukcji dyskursu publicznego. Możną stroną projektu EU Kids Online w skali międzynarodowej jest m.in. wystandaryzowane narzędzie diagnozy i obowiązuje w niej procedury. W każdej kolejnej edycji stawiane są te same pytania, wykorzystywane te same wskaźniki, te same kategorie.

Zwracam uwagę, że ta sama cecha jest jednocześnie ograniczeniem wartości poznawczej diagnozy, bo standaryzacja nie tylko umożliwia porównania, ale także zamyka pole interpretacji, utrwala określone definicje problemów i reprodukuje jeden model myślenia o dzieciństwie cyfrowym. 

Tym samym nie jest to już tylko badanie naukowe, ale także system produkcji wiedzy, który powielając te same pytania, wzmacnia strukturalnie "te same" odpowiedzi i utrwala te same lęki, a czyni to w naukowej formie.

Ryzyko stało się od kilku dekad swoistego rodzaju "walutą" polityki publicznej. Nieprzypadkowo raporty EU Kids Online są chętnie wykorzystywane przez instytucje europejskie, programy bezpieczeństwa cyfrowego i polityki edukacyjne w krajach UE. Dlaczego? Z prostej przyczyny, bo dostarczają to, co w polityce jest najcenniejsze, a mianowicie mierzalność ryzyka.

Ryzyko można policzyć, porównać, pokazać w tabeli, uzasadnić nim regulacje prawne i wykorzystać w populistycznie kreowanej polityce władzy. Szanse zaś są znacznie trudniejsze, bowiem są mniej mierzalne, mniej spektakularne i mniej użyteczne politycznie. 

Dlatego w praktyce to nie szanse organizują debatę publiczną, lecz ryzyka, nawet jeśli raport deklaruje zrównoważone podejście do problemu. Projekt EU Kids Online nie ma w swoich założeniach alarmistycznego charakteru, nie jest zatem poprzedzony samosprawdzającą się hipotezą. Jego realizatorzy nie wpisują się w pedagogikę lęku. Nie straszą, nie dramatyzują ani nie używają języka paniki.

Z tego też powodu niniejsze badanie jest po części skuteczne, bowiem tworzy coś, co można nazwać umiarkowaną pedagogiką lęku. Nie chodzi już o to, że „internet jest destrukcyjny dla dzieci”, bo bywa, chociaż nie jest to jego funkcją założoną. Lęk zatem nie znika, ale dzięki takiej diagnozie zostaje on zracjonalizowany i usystematyzowany.

W tym wszystkim ginie jednak ważne pytanie, które powinno być centralne dla pedagogiki - kim staje się dziecko w świecie cyfrowym? W świetle Raportu dowiadujemy się, co - w sensie deklarowanym - ono robi, jak często, w jakich sytuacjach i z jakimi konsekwencjami. Nie dowiadujemy się jednak, jak podmiot aktywności w cyberprzestrzeni podlega określonej formacji osobowej, jakie zinternalizuje wartości, jak kształtuje swoją tożsamość, czy, a jeśli tak, to jak rozwija autonomię i odpowiedzialność.

W badaniach przekrojowych, a do takich należy EU KINDS ONLINE, dziecko znika jako podmiot socjalizacji i wychowania. Jest rozpoznawalne jako jednostka częściowo mierzalna i formatywna. 

Nie ulega wątpliwości, że EU Kids Online jest tylko badaniem jakiejś rzeczywistości, przez co staje się także infrastrukturą europejskiego dyskursu o ryzyku dzieciństwa zakorzenionego w świecie cyfrowym. Nie są to jednak badania, które uczą, jak wychowywać, ale utrzymują w świadomości społecznej obawy, które w swej istocie są potencjalne a nie realne, gdyż nie były to badania eksperymentalne.



 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie będą publikowane komentarze ad personam