Wydanie
raportu przez uniwersytecką oficynę zostało poprzedzone merytorycznymi
recenzjami, a zatem mamy naukę w jej najlepszej, uporządkowanej
postaci. EU Kids Online nie jest jednak badaniem rzeczywistości, ale
przede wszystkim wytwarzaniem określonego sposobu myślenia o dzieciństwie
w świecie cyfrowym.
Nie
należy tej tezy utożsamiać z manipulacją, gdyż chodzi tu o coś znacznie
subtelniejszego, a mianowicie o strukturę pytań, kategorii i interpretacji
danych, która systematycznie porządkuje rzeczywistość wokół jednego centralnego
pojęcia ryzyka dziecięcych zachowań w świecie cyfrowym.
Zaletą
tego badania jest:
Po
pierwsze – metodologiczna poprawność proceduralna. Dobór próby ma charakter
reprezentatywny, zastosowano losowanie wielostopniowe, zadbano o kontrolę
realizacji badań i transparentność opisu metod. W tym sensie jest to klasyczny
przykład dobrze przeprowadzonego badania surveyowego.
Po
drugie – zakorzenienie w międzynarodowym projekcie badawczym. EU Kids Online to
nie jednorazowa inicjatywa, lecz wieloletni program, który buduje
porównywalność danych i pozwala obserwować zmiany w czasie. To ogromny kapitał
poznawczy.
Po
trzecie – wysoki standard etyczny. Zgody rodziców, możliwość wycofania się z
badania, ograniczenie pytań drażliwych dla młodszych dzieci, co dowodzi, że
badacze poważnie traktują swoich respondentów.
Po
czwarte – i to szczególnie ważne – deklaratywna próba odejścia od „pedagogiki
lęku”. Autorzy świadomie dystansują się od alarmistycznych narracji o
„zepsutym przez internet pokoleniu”. Podkreślają, że technologie niosą zarówno
ryzyka, jak i szanse, a kontakt z ryzykiem może być także źródłem rozwoju.
Wreszcie
– metodologiczna autorefleksja. Autorzy przyznają, że pomiar czasu spędzanego
online jest problematyczny, że dane deklaratywne mają ograniczenia, że
interpretacja wyników wymaga ostrożności.
To
wszystko buduje obraz raportu jako pracy poważnej, odpowiedzialnej i – w sensie
warsztatowym – poprawnej. Sięgając po dostępny online polski raport EU
KIDS ONLINE 2026 warto go przeczytać, gdyż dotyczy podsumowania
międzynarodowego projektu badawczego. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt tysięcy
respondentów w kilkunastu krajach UE, została uzgodniona metodologia badań
sondażowych, żeby prezentowane raporty krajowe mogły spełniać funkcję
porównawczą.
Każde
badanie zaczyna się od sformułowania głównego problemu, a ten nigdy nie jest
neutralny poznawczo. W przypadku diagnoz EU Kids Online rzeczywistość
dziecięca w internecie jest konsekwentnie opisywana poprzez zestaw takich
kategorii, jak dostęp do internetu, aktywności w
cyberprzestrzeni, kompetencje poruszania się w świecie
online, relacje z dorosłymi oraz zachowania ryzykowne. To
właśnie ta ostatnia kategoria – ryzyka – organizuje cały model poznawczy.
Nie
oznacza to, że badacze ignorują szanse. Przeciwnie, deklaratywnie podkreślają
ich znaczenie. Jednak struktura badania sprawia, że szanse są zawsze dodatkiem
do analizy ryzyk, a nie jej równorzędnym elementem. W efekcie takich
przedzałożeń dziecko w internecie nie jest przede wszystkim podmiotem
działania, lecz potencjalnym nosicielem zagrożeń.
Standaryzacja
jest mechanizmem reprodukcji dyskursu publicznego. Możną stroną projektu
EU Kids Online w skali międzynarodowej jest m.in. wystandaryzowane narzędzie
diagnozy i obowiązuje w niej procedury. W każdej kolejnej edycji stawiane są te
same pytania, wykorzystywane te same wskaźniki, te same kategorie.
Zwracam
uwagę, że ta sama cecha jest jednocześnie ograniczeniem wartości poznawczej
diagnozy, bo standaryzacja nie tylko umożliwia porównania, ale
także zamyka pole interpretacji, utrwala określone definicje
problemów i reprodukuje jeden model myślenia o dzieciństwie
cyfrowym.
Tym
samym nie jest to już tylko badanie naukowe, ale także system produkcji
wiedzy, który powielając te same pytania, wzmacnia strukturalnie
"te same" odpowiedzi i utrwala te same lęki, a czyni to w
naukowej formie.
Ryzyko
stało się od kilku dekad swoistego rodzaju "walutą" polityki
publicznej. Nieprzypadkowo raporty EU Kids Online są chętnie
wykorzystywane przez instytucje europejskie, programy bezpieczeństwa
cyfrowego i polityki edukacyjne w krajach UE. Dlaczego? Z prostej
przyczyny, bo dostarczają to, co w polityce jest najcenniejsze, a
mianowicie mierzalność ryzyka.
Ryzyko
można policzyć, porównać, pokazać w tabeli, uzasadnić nim
regulacje prawne i wykorzystać w populistycznie kreowanej polityce
władzy. Szanse zaś są znacznie trudniejsze, bowiem są mniej
mierzalne, mniej spektakularne i mniej użyteczne politycznie.
Dlatego
w praktyce to nie szanse organizują debatę publiczną, lecz ryzyka, nawet
jeśli raport deklaruje zrównoważone podejście do problemu. Projekt EU Kids
Online nie ma w swoich założeniach alarmistycznego charakteru, nie jest zatem
poprzedzony samosprawdzającą się hipotezą. Jego realizatorzy nie wpisują się w
pedagogikę lęku. Nie straszą, nie dramatyzują ani nie używają języka paniki.
Z
tego też powodu niniejsze badanie jest po części skuteczne, bowiem tworzy coś,
co można nazwać umiarkowaną pedagogiką lęku. Nie chodzi już o to, że
„internet jest destrukcyjny dla dzieci”, bo bywa, chociaż nie jest to jego
funkcją założoną. Lęk zatem nie znika, ale dzięki takiej
diagnozie zostaje on zracjonalizowany i usystematyzowany.
W
tym wszystkim ginie jednak ważne pytanie, które powinno być centralne dla
pedagogiki - kim staje się dziecko w świecie cyfrowym? W
świetle Raportu dowiadujemy się, co - w sensie deklarowanym - ono
robi, jak często, w jakich sytuacjach i z jakimi
konsekwencjami. Nie dowiadujemy się jednak, jak podmiot aktywności w
cyberprzestrzeni podlega określonej formacji osobowej, jakie zinternalizuje
wartości, jak kształtuje swoją tożsamość, czy, a jeśli tak, to jak
rozwija autonomię i odpowiedzialność.
W
badaniach przekrojowych, a do takich należy EU KINDS ONLINE, dziecko znika jako
podmiot socjalizacji i wychowania. Jest rozpoznawalne jako jednostka
częściowo mierzalna i formatywna.
Nie
ulega wątpliwości, że EU Kids Online jest tylko badaniem jakiejś
rzeczywistości, przez co staje się także infrastrukturą europejskiego
dyskursu o ryzyku dzieciństwa zakorzenionego w świecie cyfrowym. Nie są to
jednak badania, które uczą, jak wychowywać, ale utrzymują w świadomości
społecznej obawy, które w swej istocie są potencjalne a nie realne, gdyż nie były to badania eksperymentalne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam