Andrzej
Janowski (1935-2020) to po Aleksandrze Kamińskim wybitny uczony-pedagog krytycznie myślący
i twórczo poszukujący bardziej zindywidualizowanego a zarazem
uspołeczniającego podejścia do kształcenia i wychowania młodych pokoleń,
które jest oparte na naukowych podstawach. Harcmistrz-profesor nauk
humanistycznych w dyscyplinie pedagogika poprzedza własne spojrzenie na dzieje
harcerstwa na ziemiach Polski pod zaborami przełomem w pedagogice światowej,
który jest określany mianem pedagogiki reformy/ pedagogiki nowego
wychowania.
Co
z tego, że od przełomu XIX i XX wieku pojawiła się "(...) krytyka
tradycyjnej szkoły za formalizm, sztywną organizację, kształtowanie ludzi
biernych i izolowanie młodzieży od życia" (s.7), skoro mamy 2026 rok i
deformę edukacji szkolnej wprowadzanej w sposób formalistyczny, pseudonaukowy,
podtrzymującą sztywną organizację edukacji i izolującą młodzież od życia.
Zostawmy jednak szkołę na uboczu, bo harcmistrz A. Janowski pisze w
swojej autobiografii jako osiemdziesięcioletni profesor pedagogiki o tym, jak w
toku jego życia zmieniały się wskaźniki harcerskiego (samo-)wychowania.
On
sam nie był tak, jak A. Kamiński, konstruowaniem mierników wychowania
społeczno-moralnego, gdyż jednoznacznie poświęcił się w swojej pracy
naukowo-badawczej polityce oświatowej, a nawet zgodził się w rządzie Tadeusza
Mazowieckiego na objęcie stanowiska wiceministra edukacji. Jednak największy
wkład tego pedagoga w naukę rozpoznawalny jest w jego znakomitych monografiach
z pedagogiki szkolnej, porównawczej a nawet metodyki badań
pedagogicznych.
Przed
dziesięciu laty A. Janowski opublikował autobiografię, za co należą się wyrazy
uznania dla Niezależnego Wydawnictwa Harcerskiego, bo aż dziw bierze, że żadna
z uniwersyteckich oficyn nie podjęła się tego zadania. Co jest kluczowe w
książce pt. "Harcerstwo wpisane w życiorys" (Warszawa, 2015)?
Nie tylko to, co wiąże się z syntetyczną i resentymentalną analizą własnego
spojrzenia na harcerstwo po przeszło siedmiu dekadach życia, w tym także
interesująca retrospekcja służby harcerskiej w Radomiu.
Najwybitniejsi
profesorowie pedagogiki wywodzili się w Polsce właśnie z ruchu harcerskiego, a
to dlatego, że z jednej strony potrafili rozpoznać istotę wychowania
zespołowego, społeczno-moralnego w środowiskach wtórnej, ale
nieinstytucjonalnej socjalizacji, z drugiej zaś strony wnosili fenomenalne
odczytanie prawidłowości procesów (samo-)wychowawczych i kształcących, które
mają uniwersalistyczny wymiar teleologiczny, programowo-metodyczny, innowacyjny
i strategiczny dla rozwoju społeczeństwa.
Janowski,
podobnie jak Kamyk, odnosząc się do prapoczątków ruchu skautowego na ziemiach
Polski w okresie zaborów, potwierdza, że w czasach totalitaryzmu, niewoli,
ograniczeń praw człowieka i dziecka, ruchu emancypacyjne, wolnościowe będą
sięgać do tradycji ruchów niepodległościowych, walki o polską szkołę, ale i do
tradycji organizacji samopomocowych, których działalność jest odpowiedzią na
potrzeby najsłabszych, bezbronnych, krzywdzonych (bez względu na ich cechy
osobowe, społeczne, kulturowe).
W
czasach zniewolenia (faszystowskiego, sowieckiego, ale i w demokraturze
polaryzującej społeczeństwo) organizacje czy ruchy wolnościowe wskazują na
kluczowe dla przetrwania style życia:
"
- po pierwsze, kształtowanie , kształtowanie charakteru (...) dam sobie
radę w najtrudniejszych okolicznościach, bo to "danie sobie rady"
jest kwestią mojej ambicji i honoru, więc w razie potrzeby uruchomię własną
siłę woli, by sobie i innym pokazać, jaki jestem odważny i wytrzymały;
-
po drugie, (...) przygotowuję się do przyszłej walki o wolną Polskę - im więcej
trudów umiem znieść teraz, im bardziej przećwiczyłem niewygody życia w
polu, tym lepszym żołnierzem stanę się, gdy ojczyzna wezwie do walki" (s.
13).
Czyż
nie jest to prawidłowość, która pozwoliła zaatakowanej Ukrainie na obronę
własnej ojczyzny, ale i podjęcia służby na rzecz kraju? Czy najnowsze badania
socjologiczne i psychologiczne nie potwierdzają, że mamy w wysoko rozwiniętych
gospodarczo krajach "rozmiękczone" młode pokolenia, których poziom
zaburzeń psychospołecznych jest wskaźnikiem bezbronności państw wobec realnych
zagrożeń utraty suwerenności?
Na
podstawie dziejów Polski po 1939 roku wiemy, że każda przemoc władz
państwowych, jakakolwiek próba ograniczania swobód obywatelskich, polaryzacja
dla zdobycia lub utrzymania władzy będzie sięgać po struktury oświatowe i
pozaoświatowe, by traktując je jako środek do manipulacji, indoktrynacji, móc
realizować własne cele. Janowski znakomicie wykazał to w jednej ze swoich
monografii, a zatytułowanej "Uczeń w teatrze życia szkolnego". Czy
kogoś z MEN to w ogóle interesuje, bo że zignorowane jest przez ekonomistów z
IBE-PIB, to nie wymaga nawet uzasadnień.
Przejmowanie
przez partie władzy politycznej nadzoru nad opartymi na dobrowolności
organizacji dzieci i młodzieży sprawia, że tracą one swoją wychowawczą
niezależność, a zatem i sens pedagogicznej wychowalności (niem. Bildsamkeit),
gdyż dla utrzymania kadry centralno-terenowej tracą własną tożsamość, pozorując
trwanie ciągłość oraz włączając się w "wojnę polsko-polską" dla
uzyskania od władz pożądanych korzyści (finansowych, patronackich,
infrastrukturalnych, kierowniczych w administracji państwowej, itp.).
Prof.
A. Janowski potwierdza w swoim wspomnieniu z aktywności w ZHP, że kluczowe dla
trwałości ruchu skautowego na świecie, w tym harcerskiego w naszym kraju, jest
przygotowanie zuchów do obietnicy zuchowej, harcerzy do złożenia przyrzeczenia
harcerskiego a instruktorów do złożenia zobowiązania instruktorskiego.
Wyjaśniają to wyniki badan naukowych, w świetle których, moc zobowiązująca
wartości wpisanych w założenia normatywne każdego ruchu społecznego czy
instytucji formacyjnych zależy od ich poznania, autentycznego a nie pozornego
zaakceptowania i potwierdzenia ich stosowania w codziennej aktywności bez
względu na to, czy jest się kontrolowanym przez nadawcę założonych funkcji
środowiska czy/i jego norm moralnych.
Uczony
przyznaje, że w 1949 roku likwidowania harcerstwa przez prosowiecką władzę w
Polsce, jego drużynowy przyznał mu jako czternastolatkowi stopień ćwika, mimo
iż był on przewidziany dopiero dla szesnastolatków. Jak wspomina:
"Wiele
lat później, gdy sam zajmowałem się zawodowo pedagogiką, zwykle przypominało mi
się to wydarzenie jako przykład genialnie prostego "zagrania",
które na stałe związało mnie z harcerstwem. Oczywiście, istotna też tu
była stworzona przez "władzę ludową" atmosfera "końca
harcerskiego świata", której to atmosferze trzeba było się przeciwstawić,
chociaż w 1949 roku nie przypuszczałem, że harcerstwo kiedykolwiek się w
Polsce odrodzi. Wpis w książeczce służbowej stanowił jakby przesłanie
określające, jak dalej należy się w życiu zachowywać" (s.31).
Na
kartach autobiograficznych wspomnień poznajemy uczonego-pedagoga jako
osobę w pełni autonomiczną moralnie, kierującą się w życiu uniwersalnymi
wartościami ruchu harcerskiego, dzięki którym i do których mógł się odwoływać w
różnych, często najtrudniejszych w jego życiu okresach. Gdy 97 proc.
studiujących wstępowało do Związku Młodzieży Polskiej, on był jednym z trzech,
którzy nie zapisali się do tej proradzieckiej organizacji.
Potrafił
przyjąć strategię przetrwania bez strat dla własnej godności, tożsamości
osobowej. "Strategia polegała na tym, by - nie wchodząc w role naznaczone
ideologicznie - podejmować różnego rodzaju zadania, których przydatność można
by obronić pozaideologicznie, które nikomu nie szkodziły, a mnie chroniły przed
etykietą "bycia aspołecznym" (s. 46).
Tak
było w okresie studiów polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim, które w
ich toku postrzegał jako wyjałowione z humanistycznego sensu, ale z tego też
powodu wyostrzyły w nim krytyczne myślenie. Tuż po ich ukończeniu Janowski
pracował w Bibliotece Narodowej. Po przywróceniu harcerstwu jego częściowej
suwerenności został przy Liceum im. Tadeusza Reytana w Warszawie
drużynowym I Warszawskiej Drużyny Harcerzy ("Czarnej Jedynki"),
której przez trzy lata (do 1960 roku) mógł nadać niezależny charakter programowo-metodyczny
od polityki władz państwowych. "To wszystko dawało poczucie, że żyje się w
przyjaznym środowisku ludzi wolnych, wśród których można się swobodnie
wypowiadać" (s.63).
Dzisiejsi
drużynowi powinni przeczytać rozdział "Czarna Jedynka: start
1957-1958" i "Czarna Jedynka w latach 1959-1989", w których A.
Janowski opisuje kulisy prowadzenia drużyny w duchu metody
skautowej/harcerskiej. Jakże istotne było przypominanie harcerzom kontraktu
moralnego, jaki zawarli składając przyrzeczenie. W jednym z rozkazów zapisał:
"Przypominam, że ZHP jest organizacją, a nie klubem i obowiązuje tu
ścisłe wypełnianie rozkazów przełożonych. [...] Przypominam też, że ZHP jest
organizacją, do której każdy z nas wstąpił dobrowolnie i z której w każdej
chwili można wystąpić, nie narażając się na żadne nieprzyjemności. Nie będziemy
nikogo siłą zatrzymywać, ale wszyscy ci, którzy są w organizacji, muszą
bezwzględnie wykonywać rozkazy Związku Harcerstwa Polskiego" (s. 81-82).
Nie
chodziło tu o bezmyślne posłuszeństwo w kwestiach indoktrynacyjnych,
ideologicznych, ale dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa harcerzom w związku
z wykonywaniem przez nich zadań, zdobywaniem sprawności itp. Potwierdza
usunięcie z obozu harcerza Andrzeja Zolla (później profesora prawa karnego na
UJ) za naruszenie na obozie jego polecenia.
w
latach 1960-1964 A. Janowski został zatrudniony w Ośrodku Badań
Psycho-Pedagogicznych Głównej Kwatery ZHP, gdzie prowadził badania drużyn
starszoharcerskich i wśród kadry instruktorskiej, a przez kolejne dwa lata jako
sekretarz redakcji miesięcznika "Harcerstwo". Na łamach tego
periodyku publikowali nie tylko liderzy ruchu harcerskiego, ale także
przedstawiciele władz ZHP i instruktorzy-nauczyciele akademiccy różnych
dziedzin i dyscyplin. Jak wspomina A. Janowski semantykę ówczesnej (jakże do
dziś stosowanej) propagandy politycznej przedstawicieli nomenklatury:
"W
połowie lat sześćdziesiątych powoli zwiększało się moje krytyczne nastawienie
wobec przemian zachodzących w całym Związku. (...) Na podstawie życiowej
praktyki łatwo ułożyć "konspekt asekuracji planistycznej". Nie jest
ona trudna i polega na ogół na rozwodnieniu odpowiedzialności. Zamiast
"odpowiadam za" należy pisać "wszyscy jesteśmy
współodpowiedzialni", zamiast "wszyscy wezmą udział"
piszemy "powstaną warunki do uczestniczenia", zamiast
"zrobimy" - jesteśmy "współtwórcami". Na użytek planistów
stworzono słowo "podejmiemy" (zamiast "zrealizujemy" lub
"wykonamy"), które samo w sobie ma tylko element rozpoczęcia
czynności 0 akcji podjętej nie można więc sprawdzić ani rozliczyć pod względem
efektów" (s. 101-103).
Dokonajcie
analizy uchwał, misji, sprawozdań, projektów harcerskich organizacji A.D. 2026,
ale także władz oświatowych, a przekonacie się, że nowomowa jest nadal
narzędziem manipulacji.
Dla
pedagogiki i psychologii społecznej ciekawe są te fragmenty narracji A.
Janowskiego, w których cytuje wypowiedzi harcerzy jako już osób dorosłych a
zajmujących kluczowe stanowiska w wolnej RP po 1989 roku. Przykładowo:
"Dwudziestoletni
wówczas Michał (Kulesza - dopeł. BŚ) swój kilkunastostronicowy artykuł kończy
następująco: "Dlaczego ja należę do harcerstwa i prowadzę drużynę?
Ponieważ: 1) spłacam dług, który zaciągnąłem u moich drużynowych, 2) sprawia mi
to pewną przyjemność, 3) wydaje mi się, że moje umiejętności instruktorskie
pozwolą na robienie jeśli nie dobrej, to przynajmniej niezłej roboty"
(s.105).
Czas
transformacji ustrojowej w 1990 roku potwierdził dobrą robotę Michała
Kuleszy - współtwórcy prawa o samorządzie terytorialnym w
Polsce. Czyż nie jest to świadectwo efektywności harcerskiej
formacji?
Ostatnia
część autobiografii trafnie oddaje fenomenalną służbę uczonego na rzecz
pedagogiki naukowej i praktycznej, którą cechuje jego przejście od 1980 roku od
niezależnego harcerstwa do niezależnej oświaty! Tak jak Kamyk był liderem
odradzającego się w 1956 roku harcerstwa, tak Janowski był wiodącą
postacią dla odzyskania niezależności harcerstwa "(...) od
"aparatczyków" kierujących całym ZHP. Najsilniejsza była tendencja do
reformowania ZHP w oparciu o działalność środowisk, którym udało się zachować
wiele z tradycyjnej metody harcerskiej, a przede wszystkim z ducha harcerstwa,
przenosząc wartości i system pracy od czasów "odnowy" na przełomie
lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych" (s. 201).
W
1981 roku doc. dr hab. A. Janowski, hm jako pracownik naukowy Instytutu
Badań Pedagogicznych został powołany na przewodniczącego Tymczasowej Rady
Naczelnej Niezależnego Ruchu Harcerskiego, która działała do stanu wojennego w
grudniu 1991 roku, a jego członkowie doświadczyli represji internowania.
Janowski pisze i wydaje w obiegu podziemnej opozycji książki o poglądach
pedagogicznych A. Kamińskiego oraz wybrane jego teksty, które były w PRL
objęte cenzurą, a tuż przed obradami Okrągłego Stołu wydał w drugoobiegowym
piśmie "Propozycje zmian w oświacie. Materiał na stolik
oświatowy".
Niestety,
nie ma w tej autobiografii pogłębionej analizy dalszego ciągu życia w III RP, a
więc włączenia się A. Janowskiego w transformację ustrojową Polski po 1989
roku, a przecież był wiceministrem edukacji. Opuścił ten resort rozgoryczony
doświadczaniem zdrady przez kolejne władze oświatowe założeń samorządnej i
kreatywnej edukacji, niezależnej od partyjnych graczy. "Otóż sądzę -
jedynie odnotował - że niektórzy ludzie w Polsce zapomnieli myśleć w
kategoriach dobra publicznego. Zapomnieli myśleć o tym, co to znaczy wspólne
dobro, i o tym w jaki sposób można grupowym działaniem tworzyć pewne zjawiska z
zakresu dobra wspólnego" (S. 258).
Najtrudniej
jest pisać o tym, co sprzyjało realizacji znakomitych rozwiązań m.in. typu
powołanie Kolegiów Języków Obcych, by jak najszybciej zastąpić w szkolnictwie
nauczycieli języka rosyjskiego nauczycielami języków zachodnioeuropejskich.
Szkoda, że to, w co angażował się po opuszczeniu MEN zostanie w
przyszłości poddane obróbce mniej lub bardziej rzetelnych naukowo
historyków, a nie daj Boże - pedagogów czy socjologów, którzy w ostatnich
latach afirmują pseudonaukową narrację pod nazwą "badania insynuacyjne".
To dopiero jest przejaw niszczenia wiarygodności nauk humanistycznych i
społecznych m.in. na UW.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam