czwartek, 29 czerwca 2017

Jak studenci odwracają /wywracają kota ogonem?


Profesor Jerzy Bralczyk tak wyjaśnia, co należy rozumieć przez odwracanie kota ogonem:

(...) przedstawiać coś w odwrotny sposób. Kot to zwierzę niezależne, trudno odwracalne. Ale możemy patrzeć na niego, jak i na wszystko, z dwóch stron, niezależnych, zwykle przeciwnych. Takie patrzenie nazywa się dialektycznym i według niektórych prowadzi do prawdy. Teza i antyteza dają dopiero syntezę. W tym powiedzeniu patrzymy na zagadnienie z jednej, według nas właściwej strony. Jak ktoś patrzy odmiennie, wykręca kota ogonem. A kot się nie daje.

Kończy się rok akademicki 2016/2017. Jeszcze do 30 września studenci będą zaliczać ćwiczenia, zdawać poprawkowe egzaminy czy "bronić" prac dyplomowych. Niewielki odsetek studiuje na poważnie. Tak było lat temu 40, 30, 20, 10 i tak jest też dzisiaj. Okres studiów jest przecież dla części młodych ludzi - jak pisze psycholog Anna Brzezińska, a znacznie wcześniej, bo już w latach 60. XX w. pisał o tym pedagog społeczny Aleksander Kamiński - okresem juwenalizacji, a więc przedłużenia stanu własnej "niedojrzałości", by trwała jak najdłużej.

Atakowana medialnie konsumpcjonizmem lub "niewidzialną ręką rynku" młodzież, także przez swoich rodziców czy opiekunów (za pasożytniczy tryb życia) jest niejako obligowana do podejmowania pracy zarobkowej. Studiując ma zagwarantowane przez państwo przywileje - zniżki na środki komunikacji, stypendia, ochronę wypłacalności przysługujących niektórym alimentów, itp.
7
Akademicka młodzież nie ma zatem czasu na studiowanie, bo tyle dzieje się wokół i z nią, że nie sposób sobie z tym poradzić. A tu jeszcze wykładowca zachęca do czytania literatury wykraczającej poza tzw. kanon egzaminacyjny. Po co w ogóle o tym mówi? Kogo to obchodzi? Niech powie to, co musi i nie wzbudza u studentów poczucia winy, że czegoś nie czytają, nie znają. Oni mają ciężkie życie. To nie socjalizm, nie PRL, to III Rzeczpospolita pełna milionów bodźców, zachęt, ofert, inspiracji, a przecież trzeba jeszcze jakoś żyć.

Nic dziwnego, że studenci starają się odwrócić przysłowiowego kota ogonem. Ostatnio jedna z seminarzystek - studia stacjonarne, która ma problem ze znajomością języka polskiego, a nauk społecznych w szczególności, poinformowała mnie, że przeze mnie straciła pracę w banku (powinienem podać nazwę, bo oznaczałoby to, ze jednak jeszcze ktoś w tym banku myśli racjonalnie i podejmuje właściwe decyzje, ale nie podam, bo w tej kwestii obowiązują komercyjne zasady). Pracodawca zwolnił ją, bo była niewyspana. Do późna w nocy czytała i pisała pracę dyplomową, a przecież nie wszystko jest w Internecie.

Znalazła pracę w call center. Tam też nie będzie mogła czytać i pisać, więc pozostają jej nocne godziny, a przecież młodość też ma swoje potrzeby. Do biblioteki nie pójdzie, bo pewnie musi odsypiać. Książek sobie nie kupi, bo nie ma za co. Pensje dla młodych w takich "wyciskarkach" lojalności i dyspozycyjności są niskie, a potrzeby rozwojowe młodych są znacznie wyższe. Trudno zatem wydawać zarobione złotówki na literaturę naukową. Zresztą, po co? Do pracy z klientami żadna z książek dotyczących studiowanej specjalizacji tej pani się nie przyda.

Tak więc, to my, akademicy jesteśmy - zgodnie z mechanizmem "odwracania kota ogonem" - winni temu, że studiujący stacjonarnie na nic nie mają czasu, a już przede wszystkim na czytanie, refleksję, odkrywanie problemów, rozwiązywanie ich z pasją, działalność w kołach naukowych, aktywne włączanie się (po warszawsku i poselsku - "włanczanie") do projektów badawczych itd., itd. Oto próbki studenckiej "tfurczości" (pisownia oryginalna):

* Temat ten poruszyłam od podstaw i dołączyłam wszelkie aspekty oraz czynniki, które się na niego składają co w późniejszym etapie skutkuje uzależnieniem;

* Święty Tomasz skazał na szczególną cechę alkoholu ... ;

* Natomiast prawidłowe funkcjonowanie środowisk wychowawczych nie jest tylko zależne od takich czynników endogennych. Pod. tkwiących w samej osobie.;

* Niestety nie od razu i nie zawsze członkowie rodziny rozumieją jak ważna jest rodzinna przynależność. Jednak głównie istnieniu rodziców i odpowiednim podejściu do pozostałych członków współczesna rodzina przechodzi w społeczny system.;

* Rodzina umożliwia utrzymanie się potomstwa do momentu gdy stanie się ono tak samodzielne by samo mogło zdobywać dobra do uzyskania ważnych potrzeb codziennych. ;

* Stosunki panujące w rodzinie oraz jej zwyczaje i obyczaje zależą ogromnej mierze od metod jakie stosują rodzice. U większości dominują główne i zasadnicze cele życiowe.

* Podsumowując jest to dziecko , które pełni w rodzinie rolę dorosłego, jego zadaniem jest dostarczenie poczucia własnej wartości, nadziei, dumy, sukcesu.

* Do tej pory nie wiemy, czy nie chcemy, czy nie potrafimy zrezygnować z osiągniętych zachowań po jego spożyciu. Naturalnie mówimy o alkoholu etylowym czyli najważniejszym oraz najstarszym ze związków organicznych stosowanych przez ludzkość.

Nie dałem rady, musiałem się napić, a kot leżał odwrócony do mnie ogonem.

14 komentarzy:

  1. Tak oto nasze dzieci będą miały wspaniałych wychowawców, wspaniałych nauczycieli, BRAWO TY!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wytrwałości i wiary w studentów, Profesorze!
    Przecież każdy może mieć swoje "zloty i upadki" - to z kolei cytat ze sprawdzanego przed chwilą przeze mnie studenckiego dzieła :)



    OdpowiedzUsuń
  3. Najstarszy syn pracował przez większość czasu swoich studiów. Uczył się na informatyce i pracował jako programista. Zaczynał oczywiście od łączenia kabli instalując sieć w jakichś małych firemkach ale szybko dostał pracę polegającą już na pracy głową. Kończąc studia (w terminie, z naukowym stypendium, na państwowej uczelni, w Polsce nienajgorszej) rzeczywiście miał kilka lat doświadczenia zawodowego. Nie jako smażysta frytek ale jako początkujący informatyk. Jego pracodawca dał mu awans i podwyzkę, ale syn wolał zmienić najpierw firmę a w dwa-trzy lata potem także kraj. Cały czas pracuje w zawodzie, lubi to co robi, zarabia świetne pieniądze na brytyjskim (informatycznym) "zmywaku". Tylko mu współczuć tej pracy w czasie studiów.
    Najstarsza córa nie pracowała zarobkowo tylko poważnie studiowała. Tak poważnie, że w rezultacie napisała "paper", "paper" ten wydrukowało znane czasopismo, gdzie przeczytał je "ten co trzeba" i zaprosił ją na doktorat do Stanów. Z takim stypendium, że starczyło na pełne utrzymanie, doktorat wyszedł jej z zerem długów, co jest raczej rzadko spotykane. Postdoc w jednym z najlepszych uniwerków świata...
    A inne dzieci, no cóż, pracowaly w czasie studiów w makach, w barach, klubach, pubach, opiekowały sie dziećmi, w call centers, na budowach, na basenach, czyli "standard".
    Niektóre pokończyły studia, niektóre nie. Niektóre maja sensowna pracę, niektóre nie.
    *******
    Wniosek?
    Mniejsza częśc populacji ma olej w głowie i twarde siedzenie i oni osiagną duży sukces.
    Większa częśc natomiast jakoś tak przeżyje życie, bo każdy z nas jakos tak przeżywa to swoje zycie, ale dynamitu raczej nie wymyśli.
    Pan profesor zapomniał, że "kiedyś" studiowało ok. 7% populacji a dzisiaj pewnie z 57% jak nie 70% ;-)
    To i te jednostki, które wiedzą czym różnią się studia od podstawówki przeciągniętej na lata 13-16 czy 17 trudniej dostrzec w tłumie uczniów podstawówki III stopnia...

    OdpowiedzUsuń
  4. To są tłumaczenia z Google translator ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O tempora, o mores! Przecież ci nieszczęśnicy nie mieliby najmniejszych szans aby "przeczołgać się" choćby przez sito dawnej (wydawałoby się niezbyt wymagającej) matury...

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękny ten kot :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawi mnie, co Pan Profesor zrobi, oprócz napicia się (co akurat jest w tym wypadku bardzo racjonalnym posunięciem :) Przecież nie "uwali" Pan większej połowy swoich studentów... koło się zamyka. Pozdrawiam ciepło i serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ z Pana KRÓL optymistÓW w "większej połowie" pesymistów.

      Usuń
  8. Anonimowy może sam pić spokojnie. Ja takich prac nie przepuszczam. Koło zatem zamyka się u anonima.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopóty, dopóki są to marginalne przypadki i przykłady :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dorzucę i ja kilka cytatów ze studenckich prac dyplomowych, które - zanim zostaną przeze mnie zatwierdzone - czasem muszą być poprawiane wiele razy ("rekordzistka" - nota bene czynna zawodowo nauczycielka - czyniła to bodajże dziesięciokrotnie):
    - "Nauczyciel jako osoba niesie za sobą także pojęcie wychowanie.";
    - "W rodzinie występują siły, w której członkowie oddziałują na siebie.";
    - "Podstawową rolą w życiu społecznym człowieka jest rodzina, której poglądy sięgają starożytności oraz odgrywają główną rolę w funkcjonowaniu jednostek i społeczeństwa."
    Oto "czarny humor" studenckiego języka pisanego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkie przykłady b. ciekawe. Jednak ostatni "W rodzinie..."- jak dla mnie - rewelacyjny!!! Szóstka z uśmiechem -:) SUUUUUUPPPPPPEEEEEEERRRRRR!

      Usuń
  11. Doktorantka KUL28 lipca 2017 01:11

    O raaaany. Chociaż chyba nie powinnam się dziwić. Już jakiś czas temu skończyłam studia, jednak nadal mam świeżo w pamięci, jakie "orły" u nas studiowały. Postawa do granic możliwości roszczeniowa - "przecież to dzięki nam wykładowcy mają pracę, więc niech się cieszą"; kombinatorstwo na każdym kroku - o egzaminach nie wspominając: ściągi, ściągi i jeszcze raz ściągi; "logiczny wywód? - a co to?"; opuszczanie zajęć - "wykłady są obowiązkowe? eee tam!"; kreatywność mailowa - "witaj!, witam!, siema!, a czy przyjdzie Pan/Pani na tę godzinę, bo mi tak pasuje?"; niepohamowany optymizm: "i tak mi da zaliczenie"; brak umiejętności pisania (na studiach!) itp. Aż szkoda dalej wymieniać. Osobiście wolałabym, żeby uczelnie były kameralnymi instytucjami, przyjmującymi jedynie (rzeczywiście) najlepszych kandydatów, a nie wszystkich jak leci, bo pieniądze, prestiż itd. Społeczeństwo nam niestety idiocieje. Uniwersytet jest w tym przypadku takim papierkiem lakmusowym.

    OdpowiedzUsuń
  12. "Kordian był człowiekiem, a Niemcy ludźmi..." - tego też nie mogę zapomnieć, zwłaszcza w takiej, jak wyżej okolicznościach, choć w moim przypadku rzecz dotyczy edukacji licealnej. Przywołałem za Panią polonistką - bardzo zacną Nauczycielką-Profesorką.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.