piątek, 18 listopada 2016

Prof. Marek Kwiek zaprasza do konsultacji publicznych projektu USTAWA 2.0


Jestem pod wrażeniem efektu pracy zespołu prof. dr. hab. Marka Kwieka - Dyrektora Center for Public Policy Studies w Poznaniu, który przygotował i udostępnił w wersji elektronicznej Projekt założeń do ustawy "Prawo o szkolnictwie wyższym" . W Zespole kierowanym przez prof. Marka Kwieka pracowali nad dokumentem: Dominik Antonowicz, Jakub Brdulak, Maria Hulicka, Tomasz Jędrzejewski, Robert Kowalski, Emanuel Kulczycki, Krystian Szadkowski, Adam Szot i Joanna Wolszczak-Derlacz.

Od tego weekendu rusza platforma konsultacyjna. Wcześniej można zapoznać się z treścią tego Projektu na stronie Centrum: www.cpp.amu.edu.pl . Odbywają się już pierwsze spotkania z kierownikiem Projektu, toteż jeżeli któreś środowisko chciałoby bezpośrednio przedyskutować go z Profesorem, to zapewne - w miarę możliwości - nie odmówi. Motto zaproponowanej zmiany w szkolnictwie wyższym jest następujące: Changing universities is like moving a cemetery - hard work and no internal support...

Profesor Marek Kwiek tak pisze o wyniku pracy zespołowej:

To spójna wizja przyszłości oraz kroki do jej realizacji. Mogą być inne, konkurencyjne. Wizje i kroki. Muszą się ze sobą zmagać, to debata na argumenty.

Moja (nasza) wizja opiera się na koncentracji środków, wzroście nakładów i innej ich alokacji, silnych hierarchiach naukowych, silnej stratyfikacji w systemie, zróżnicowaniu zadań, obowiązków, pensji i możliwości. Koncentruje się na osiągnieciach naukowych, najlepszych ośrodkach w systemie, broni przed międzynarodową zapaścią naukowa i brakiem widzialności w świecie, rankingowej, prestiżowej i publikacyjnej. Pokazuje dojście do uczelni flagowych. Daje szanse młodym i zdolnym. Żeby mogli chociaż o karierze w Polsce pomyśleć inaczej niż w charakterze mission impossible.

Ktoś inny może robić reformę dla studentów i uczelni regionalnych, z inną wizją; szukać spójności w skali kraju i łagodnej współpracy - a nie konkurencji o zasoby, prestiż i talenty. Ale to inna wizja systemu i reform, moim zdaniem - na inny czas.

Wizje muszą się zmagać ze sobą. Ta jest spójna aż do bólu, niestety. Są wiec wygrani - ale i są przegrani. Są podwyżki - i są redukcje nieproduktywnych, ale w miejscach najważniejszych dla rozwoju nauki. Reforma nie jest dla dobra wszystkich, choć wszystkich dotyczy, i nie daje możliwości wszystkim po równo. Ma priorytety.

Pomoc wszystkim to pomoc nikomu. Wielu odbiera - ale według jasnych kryteriów. Zakłada cykl: wyższe nakłady - reforma i samooczyszczenie kadry z niepracującej i niezaangażowanej - wyższe nakłady - kolejne zmiany, i tak przez dekadę. Silny rektor, zarząd i dziekani. Mocne oceny okresowe. Silne habilitacje i profesury, mniej jednostek z uprawnieniami itd. Dziś centralizacja - kiedyś decentralizacja, po sukcesie reform.

Osobiście nie widzę innej szansy na zmiany. Decyzje są polityczne, my dajemy pewne instrumentarium do myślenia o przyszłości.

Dokument jest dosyć gesty. Zaplanowany na lata, a nie na bieżące zmagania. Choćby miał przekonać kadrę (i decydentów) dopiero za kilka lat, a dziś nie przekonać nikogo. Jest dosyć radykalny, ale rozsądny.


Jestem zwolennikiem takiego podejścia, bo nareszcie zerwałoby ono z utrwalanym od ponad 27 lat socjalizmem i pozostałościami tamtego ustroju tak w sferze mentalnej, moralnej części kadr akademickich, władz resortu różnych opcji politycznych/ideologicznych, jak i podmiotów zarządzających uczelniami państwowymi.

Proszę nie komentować w tym miejscu zapowiedzi Prof. Marka Kwieka, tylko po przeczytaniu całego Projektu - wyrazić swoją opinię na platformie, która ma służyć nie tylko jako informacja zwrotna dla Zespołu Projektowego. Może przecież stać się on także szansą na rozpoczęcie pewnych zmian oddolnie, bez czekania na decyzje polityczne, chociaż te są kluczowe chociażby w kwestiach finansowych.

9 komentarzy:

  1. Wyjątkowy dokument, mądry i potrzebny!!!
    Gratulacje! I oby udało się go wprowadzić w życie!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyjątkowy dokument, mądry i potrzebny!!!
    Gratulacje! I oby udało się go wprowadzić w życie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zacytowane fragmenty przerażają dyrektywnością. Pewność siebie autora graniczy z samozachwytem - to niepokojące. A użycie pojęcia "uczelni flagowych" studzi entuzjazm i chęć przeczytania strategii, brzmi bardzo znajomo. Witaj dobra zmiano!

    OdpowiedzUsuń
  4. http://ekulczycki.pl/warsztat_badacza/ustawa-2-0-konsultacje-projektu-zespolu-pod-przewodnictwem-prof-marka-kwieka/

    pozwolę sobie zacytować opinię z którą się absolutnie zgadzam
    Propozycja mało realna do wprowadzenia, na dodatek wprowadza mocną segregację w środowisku naukowym.

    Tak szybkie wydanie tego w otwartym dostępie można traktować jako swego rodzaju nacisk na pozostałe zespoły tworzące zręby ustawy, by jeszcze bardziej wyskoczyły w kosmos....

    Szczególnie ostatnie zdanie jest bardzo cenne!!!


    OdpowiedzUsuń
  5. Procedury i wymogi na stopień doktora, doktora habilitowanego i profesora miały być w wiekszym stopniu uproszczone i czytelne a zostały znacznie utrudnione poprzez wyraźne podniesienie wymogów (umiędzynarodowienie oceny kandydatów!?). Według mojej oceny ten projekt jest skandalicznie rygorystyczny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapoznałem się z projektem. Kilka rozwiązań jest interesujących, ale jako całość jest ów projekt ewidentnie napisany w interesie kilku "najstarszych i najlepszych" uniwersytetów i zatrudnionej tam profesury tytularnej. Czy to jest uniwersalny interes polskiej nauki i szkolnictwa wyższego? Mam nadzieje, że ministerstwo i środowisko naukowe nie dadzą się nabrać na te bajki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Patrząc na rzecz z poczuciem humoru można zauważyć, że zespół prof. Kwieka wybrał to, co najlepsze w światowych systemach szkolnictwa wyższego: centralizację nauki z systemu sowieckiego, a rywalizację naukową z amerykańskiego. Natomiast znalezienie na to pieniędzy autorzy projektu pozostawili min. Gowinowi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż za motto, a co na to M. Rej? A, co pomysłodawcy myślą o języku polskim? Nawet w niemieckiej - międzynarodowej - drużynie kopaczy piłki BM jest obowiązek komunikowania się w j. niemieckim, nie w j.a., a w trosce o wielkość polskiej nauki dostrzegli "miałkość" rodzimego języka. "Kijem tego, co nie szanuje swego" (przysłowie polskie). Na koniec: kto chce mówić po angielsku w Polsce, musi po angielsku myśleć o swojej ojczyźnie. W innej konfiguracji może łatwo stać się szkodnikiem.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.