czwartek, 31 marca 2016

Gdzie była pani minister edukacji?


Ostatni komunikat na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej wywołał zamieszanie wśród uczniów przygotowujących się do egzaminów zewnętrznych: do sprawdzianu dla szóstoklasistów po szkole podstawowej, egzaminu gimnazjalnego i matury.

Nieustannie pytają, gdzie była pani minister Anna Zalewska - na warszawskiej Białołęce czy w warszawskiej Białołęce? Powinni z tym pytaniem zwrócić się do prof. M. Bralczyka lub J. Miodka. Temat jednak wydał się ciekawy na blogowe spotkanie, bowiem każdy, kto wrzuci do internetowej wyszukiwarki treść: "w Białołęce" oraz "na Białołęce" , to spotka się z prawie tysiącem linków, w których ma miejsce ortograficzna dwoistość.



Ktoś strapiony jest dziś, nawet wielce
Bo niedługo egzamin go czeka
A on nie wie: na... czy w... Białołęce?
gdyż nieczynna już jest biblioteka.

Wrzuca w sieć zapytanie w rozterce,
gdyż na stronie MEN sam przeczytał:
„ministra była na Białołęce…”
a on uważał, że „w”, więc zapytał.

Bardzo szybko miał moc odpowiedzi
że ktoś na Białołęce coś zbroił,
więc w Zakładzie Karnym posiedzi
w Białołęce. Niech nikt się nie boi.

Tam jest nawet Dom Samotnej Matki
która śle do zakładu w podzięce
paczkę fajek i jakieś manatki,
bo chłop siedzi w ZK w Białołęce.

Ktoś jej pracę da na Białołęce
gdzie na kasie zarobi ze stówkę.
Żaden szef nie chce płacić jej więcej,
w Białołęce nikt nie spadł na główkę.

Tam na szczęście jest także klinika,
w której leczy się ludzi na serce,
zaś kiedy w mieście życie zanika,
jest jeszcze cmentarz na Białołęce.


Ciekawe, kto pisze tak nonsensowne komunikaty typu: "– Obecnie mamy do czynienia z dramatycznie pogłębiającym się niżem demograficznym – podkreśliła Minister Anna Zalewska. – Będę zachęcać organy prowadzące do współpracy, aby wyeliminować ze szkół system dwuzmianowy".

Treść tej wypowiedzi sugeruje, że samorządy z własnej woli wprowadziły dwuzmianowość, toteż trzeba je teraz zachęcić do tego, żeby zrezygnowały z ciemiężenia uczniów, szczególnie tych najmłodszych. Chyba Szkoła Podstawowa Nr 355 w Warszawie nie jest szkołą dwuzmianową? Dlaczego akurat w tej szkole trzeba było o tym rozmawiać?

Inna rzecz, że - jak mawia red. Jan Pospieszalski - rozmawiać warto. Tym bardziej warto, że organizatorem spotkania pani minister była Fundacja "Pistacja", która została zarejestrowana w październiku 2015 r. Czyżby trzeba było dać środki na rozruch? Jeśli tak, to proponuję, by zakładać fundacje i liczyć na ofertę zorganizowania dyskusji z udziałem pani minister. Taka promocja, o ile dobrze pamiętam, została skrytykowana, kiedy na początku swojej misji w resorcie edukacji Katarzyna Hall odwiedziła niepubliczną szkołę na podwarszawskiej lub w podwarszawskiej miejscowości.

Czytam zatem dalej prasowy komunikat MEN:

Minister Anna Zalewska dziękując uczestnikom za spotkanie, podkreśliła, że każdy głos w trwającej dyskusji na temat zmian w systemie edukacji jest bardzo ważny. – Każdy uczeń zasługuje na dobrą szkołę i dobrze przygotowanego nauczyciela. Zmieniając system oświaty liczymy na państwa opinie i propozycje – dodała szefowa MEN.

Nie wynika z treści tego komunikatu, ile było głosów w dyskusji i czego one dotyczyły? Czy w ogóle ktoś tam zabrał merytorycznie głos, poza powitaniem gości? Przybyli do szkoły: "przedstawiciele władz dzielnicy Białołęka, parlamentarzyści, reprezentanci lokalnych stowarzyszeń, instytucji, rodzice i nauczyciele z Białołęki i okolic."

To jeszcze jedno pytanie: Czy obradowali na sali gimnastycznej czy w sali gimnastycznej? :)







9 komentarzy:

  1. A tutaj odpowiedź prof. Bańki na pytanie dotyczące sali:
    "Wybór między na i w zależy częściowo od zwyczaju językowego, częściowo zaś od sposobu, w jaki wyobrażamy sobie miejsce, o którym mowa. Odnosząc się do przestrzeni otwartej, wolimy w zasadzie przyimek na, odnosząc się do przestrzeni zamknietej, wolimy zaś w, por. na stadionie, w siłowni i obocznie na sali (zwłaszcza gdy jest duża) lub w sali (zwłaszcza niewielkiej). Ostatni przykład pokazuje, że nawet to samo miejsce możemy sobie konceptualizować różnie i poprzez wybór formy językowej określone jego wyobrażenie narzucać słuchaczom lub czytelnikom"
    Jeśli chodzi o salę gimnastyczną, tak jak salę rozpraw - jedno mówią "na" inni "w". Podobnie jest z uczelnią i uniwersytetem: ktoś powie "na uczelni", inny - "w uczelni". Ciekawe, że dylematów nie dostarcza poczta - wszyscy mówimy "na poczcie", nikt nie powie "w poczcie" (ale mówimy "w banku" i "w urzędzie", choć to bardzo podobne do poczty miejsca).

    OdpowiedzUsuń
  2. Na stronie dzielnicy Białołęka jest napisane np. "W Białołęce ruszyło już wydawanie wniosków...", ale na tej samej stronie znajduje się list otwarty burmistrza Białołęki, który pisze: "z najstarszym lokalnym na Białołęce", "drugi na Białołęce basen", "największego chaosu na Białołęce"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze!
    1.Każdy Warszawiak powie "na Białołęce" tak jak "na Mokotowie", "na Woli" etc.
    2.Białołęka to "młoda dzielnica" - w zdecydowanej większości świeżo zabudowana i dalej zabudowywana, zamieszkała prawie wyłącznie przez młode rodziny, a więc z dziećmi. O takich dzielnicach nie myślała wcale min.Kluzik wprowadzając swoją "reformę" 6-latków. Już przed nią szkoły takich dzielnic były zatłoczone, a po wprowadzeniu do nich 7 roczników zamiast 6 zrobił się w nich horror, zwłaszcza, że te dzieci siedzą w nich nie tylko na lekcjach ale i w świetlicach bo akurat ich rodzice pracują !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Językowy horror: skoro to jest dzielnica, to nie przebywa się na dzielnicy. To dlaczego zatem dzieci siedzą "na" świetlicy, a nie "w" świetlicy? Dobrze, że profesor to poruszył.

      Usuń
  4. Co do uczelni - próbowała to kiedyś zmienić (na na w) cenzura odgórnie, wcześniej nie było wątpliwości ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo tak się mówi i ... to jest poprawne, co można sprawdzić

    OdpowiedzUsuń
  6. Cenne wyjaśnienia Anonimowych z 8.55 i 15.45. Pouczające - dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pyta Pan, gdzie była pani ministra ds. oświaty?
    Ja stawiam inne pytanie: gdzie ministra powinna być/pracować?
    Ta kobicinka zamiast siedzieć w zaciszu swojego gabinetu i pracować, uprawia politykę/propagandę, jak jej poprzedniczki.
    Nie widzę tego dobrze.

    Pzdr Anty-PSL-owiec

    OdpowiedzUsuń
  8. Władze MEN postępują dokładnie tak samo, jak poprzednie z PO i PSL. Powód jest prosty: nie głowa, a szyja tym wszystkim steruje.

    OdpowiedzUsuń