wtorek, 15 grudnia 2015

Exodus ... także polityki i pedagogiki międzykulturowej

Czy rzeczywiście nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się dzieje? - pyta mnie - całkiem słusznie - jeden z profesorów.


Niestety, nie mamy wiedzy na temat dramatu, jaki przeżywają imigranci, których życiową sytuację dość łatwo można poddać polityczno-medialnej obróbce. Nie wiemy, jakie dramaty przeżywają ci, którzy stracili najbliższych w wyniku aktów terroru. Jedni są ZA tym, żeby przyjmować uchodźców na ziemiach bogatej Europy, inni zaś są temu PRZECIWni. A prawda, zapewne leży pośrodku.

Niektórzy wywąchali w tym niezły interes. Nie, nie, nie piszę tu o mafii, która organizuje przemyt uchodźców do Niemiec, ale o polskich firmach oświatowych. Trafnie wywołuje tę kwestię nauczyciel-bloger Dariusz Chętkowski z XXI Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi, więc odsyłam do jego tekstu oraz zamieszczonych pod nim komentarzy.

Co będzie dalej z polityką i pedagogika multikulti?

11 komentarzy:

  1. Wszyscy uprawiający pedagogikę wielokulturową dobrze wiedzieli czemu służą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że wiedzieli.Ale wiedzieli też, że tylko tą drogą osiągną sukces naukowy. I nie pomylili się.
      Ciekaw byłbym reakcji na ten film byłego Przewodniczącego Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN - prof. Tadeusza Lewowickiego. Można by się zwrócić z takim pytaniem - oczywiście, jeśli gospodarz blogu uzna je za pytanie naukowe i godne poznawczej penetracji...

      Usuń
  2. Oddzielmy "uchodźców" przed terrorem (prześladowanych np. w Syrii chrześcijan) od inteligentnych młodych islamistów z iPodami, którzy rozlokowują się w różnych częściach Europy śmiejąc się z naszej polityki multikulti. Europejskie samobójstwo na życzenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromnie trudne zadanie przed pedagogami wielokulturowymi. Działania racjonalnego oporu mogą być traktowane jako nietolerancja lub rasizm. Państwa europejskie doświadczające kryzysu i destabilizacji, próbują regulować bezpieczeństwo i prawa do wspólnego życia, obywateli z różnych wyznań. Włochy wprowadziły właśnie zakaz noszenia burek po atakach w Paryżu. We Francji od dawna obowiązuje ten zakaz. Angela Merkel, pod wpływem nacisków, wypowiedziała się już oficjalnie i popiera radykalne obniżenie przyjmowania imigrantów. Niestety 65% muzułmanów europejskich uznaje prawo religijne za nadrzędne wobec prawa państwa, w którym żyją. Trudne zadania przed pedagogami. Nie wiem czy podołają, zwłaszcza polscy pedagodzy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma mądrych, a media kłamią. Nie chodzi bowiem o negatywny stosunek do obcych, ale o zaniepokojenie a nawet przerażenie ich liczbą i perspektywami dalszej jej wzrostu. Trzeba koniecznie rozdzielić te dwie kwestie, żeby faktycznie nie było klęski wychowawczej, w postaci napaści na napotykanych na ulicy ludzi o innym kolorze skóry. To nie wina ludzi, że się boją, a bezmyślniej polityki w tym względzie, głoszenie, że chętnie się przyjmie każdego. A rolą pedagogów byłoby rozdzielanie tych dwóch kwestii. Zainteresowanie multikulti tak, ochrona własnej kultury tak, bezmyślne uleganie pierwotnej sile przybyszów, nie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczególnie do Anonimowego z 10.05:
    Rozważanie sprawy z zachowaniem poprawności politycznej nie jest ani naukowe, ani logiczne, ani nawet altruistyczne. Nie jest wyrazem pokojowej postawy - bo ta oznacza pokój w Afryce i Azji do którego klucz dzierży w rękach Zachód.
    Poprawność jest ciągiem dalszym "samobójstwa Europy"...
    Warto zauważyć, że jest ono osnute na tym samym micie, co nazizm i rasizm niemiecki z lat 30. i 40 - tych XX w.: wahadło mitu (tym razem negacji jakiejkolwiek istotności rasy, krwi, tożsamości kulturowej = multikulti) wychyliło się w przeciwną stronę niż w na przełomie lat 30/40 XX wieku. Prowadzi więc do podobnej katastrofy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z 10:05 Do Anonimowego z 20:07:
    Nie podoba mi się autorytarny ton Anonimowego, prowokacja, fałszywe tezy i takież wnioski. Skoro chce Anonimowy podyskutować o poprawności politycznej - proszę bardzo. Nie ze mną bynajmniej. Ja o tym nie wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sprawa jest dość prosta
    1.Cała Europa (łącznie z Rosją i Ukrainą!) ma około 700 milionów mieszkańców i jest małym kontynentem. Na świecie jest kilka(!) miliardów b.biednych ludzi, w wielkim stopniu analfabetów i półanalfabetów, często wyrzynających się nawzajem. Ilu Europa może wziąć na utrzymanie i po co?
    2. Z Polski ludzie ( o znacznie wyższych niż ci potencjalni imigranci kwalifikacjach zawodowych i cywilizacyjnych!) wyjeżdżają. I mamy nadal wysokie bezrobocie. Jaki ma Polska interes w takiej wymianie???

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam niektóre komentarze i jestem zdumiony. Niestety podobny ton wypowiedzi słyszałem już wcześniej. Upowszechniały je pewne kręgi polityczne na długo przed exodusem imigrantów do Europy. Główny kierunek krytyki pedagogiki (edukacji) międzykulturowej skierowany był zazwyczaj na obcokrajowców, którzy nie potrafią wyrazić "wdzięczności" i "niszczą" kulturę kraju do którego przybyli, jak i obciążają ich budżet. Chcę podkreślić, że ekonomiczny rozwój niektórych państw zachodnich zawdzięcza się przede wszystkim taniej sile roboczej, a więc imigrantom. Koszty adaptacji i asymilacji tych ludzi są o wiele niższe niż wzrost PKB jaki dokonał się w tych krajach dzięki pracy Gastarbeiterów. Przestępczość będąca udziałem imigrantów jest o wiele niższa, niż wśród ludności rodzimej. Dociekliwym polecam statystyki dostępne w internecie. Pedagogika międzykulturowa jest dziedziną, która opisuje możliwości inicjowania spotkania, dialogu z Innym/Obcym i zakłada wzajemne ubogacenie kulturowe. Posługuje się odpowiednim warsztatem metodologicznym, obejmuje ogromną liczę obszarów badawczych, wyraża się w niezliczonej liczbie problemów. Ja nie boje się o przyszłość tej dyscypliny, gdyż aktualne czasy pokazują, że waga problemów kulturowych wymaga udziału specjalistów, którzy powinni zaangażować w większą podniesienie świadomości społecznej tego obszaru wśród obywateli. Ksenofobiczny ton wypowiedzi wobec imigrantów, wyrażany przez osoby, które w ogóle jeszcze nie doświadczyły problemów przed którymi „przestrzegają” budzi mój sprzeciw. Może niektórzy powinni właśnie poczytać prace na temat edukacji międzykulturowej, aby rozszerzyć nieco horyzonty intelektualne, lub uzupełnić braki z okresu studiów. Jest ona dostępna po polsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. >Ksenofobiczny ton wypowiedzi wobec imigrantów, wyrażany przez osoby, które w ogóle jeszcze nie doświadczyły problemów przed którymi „przestrzegają” budzi mój sprzeciw.<
      Jest takie powiedzenie "Mądry Polak po szkodzie" ... Jak zaczniemy doświadczać problemów to już będzie za późno!!! A że problemów będzie moc zaświadczają przykłady krajów, które już błąd niekontrolowanego przyjmowania imigrantów popełniły. Nota bene USA NIE przyjmują tylko WYBRANYCH imigrantów - decydują kwalifikacje, kasa ew. szczególne zasługi dla USA w rodzaju jawnej lub tajnej służby dla armii i innych amerykańskich organizacji ... ;-)
      Imigrant imigrantowi nierówny jedni imigrują za pracą inni - za socjalem.- Polska powinna przyjmować WYŁĄCZNIE imigrantów przydatnych tak jak USA. Zwłaszcza, że u nas jest bezrobocie, a luki na rynku pracy wypełniają znacznie bliżsi kulturowo Ukraińcy i to nie obciążając naszego socjalu.
      Państwa mają obowiązek działać w interesie SWOICH obywateli, którzy je utrzymują!!!

      Usuń
    2. Co do USA - z tego co mi się wydaje wizy zostały wprowadzone po nasyceniu się imigrantami/tanią siłą roboczą, a nie w wieku XVI, XVII, XVIII, XIX i pierwszej połowie XX...
      A Europa Zachodnia jest tutaj bardzo uwikłana historycznie i winna imigrantom z krajów dawniej przez nią okupowanych (i poddawanych ludobójstwom czy manipulacjom: Kongo Belgijskie, Tutsi i Hutu, Burowie) wiele. Zaś my, historycznie, nie, ale tu już wchodzi problem polityki i zalet oraz wad, korzyści i przykrości przynależności do UE (oraz ich negocjowania).

      Usuń