Możliwe, że ministra edukacji nie zna Konstytucji III RP i Ustawy o systemie oświaty?



W wielu sprawach nie zgadzam się ze związkowcami, ale w tym przypadku absolutnie mają rację. Udokumentowali ją wydrukowaniem "świadectwa" za rok szkolny 2014/2015, które wręczyli minister edukacji Joannie Kluzik-Rostkowskiej w dn. 30 czerwca 2015 r. w Katowicach przedstawiciele ZNP ze Śląska „świadectwo”. Konkluzja była najgorsza z najgorszych, bowiem z wystawionych pani minister ocen wynika, że „nie otrzymała promocji do następnej klasy”.

Bardzo mnie to zmartwiło, bo brak promocji do następnej klasy oznacza w naszym systemie konieczność jej powtórzenia, a ta pani powinna być wyrzucona dyscyplinarnie z tego systemu bez prawa do powrotu, skoro po przekroczeniu wieku obowiązku szkolnego nadal jest niewyuczalna. Jeśli zatem w/w świadectwo ma oznaczać tzw. "wilczy bilet", to jestem ZA i mam nadzieję, że w czasie jesiennych wyborów obywatele nie dopuszczą do tego, by ponownie znalazła się w "sejmowej klasie politycznej".

Cała trójca ministrzyc koalicji PO i PSL: od K. Hall, poprzez K. Szumilas aż po J. Kluzik-Rostkowską wpisała się najgorzej w dzieje polskiej oświaty z wielu powodów. Związkowcy z ZNP wystawili - tylko za miniony rok szkolny - ocenę niedostateczną z następujących przedmiotów:

* „Znajomość prawa oświatowego: niedostateczny (Minister nie zna podstawowych ustaw i rozporządzeń!)”,

* „Przeciwdziałanie prywatyzacji edukacji: niedostateczny (Minister wspiera przekazywanie samorządowych szkół fundacjom i stowarzyszeniom)”,

* „Poszanowanie zawodu nauczycieli: niedostateczny (Minister bezpodstawnie przedstawia nauczycieli w złym świetle)”,

* „Pomoc rodzicom: niedostateczny” (Minister ustanowiła najdłuższą przerwę świąteczną, a winą za to obarczyła nauczycieli)”.

* za „rządowy podręcznik” (Idea słuszna, wykonanie fatalne) - tu akurat się nie zgadzam, że idea jest słuszna, ale socjalistyczny związek zawodowy ma prawo sądzić inaczej;

* „nadzór pedagogiczny”.
O każdej z powyższych spraw pisałem w blogu wielokrotnie. Ostatnio jednak ministra J. Kluzik-Rostkowska popisała się kolejnym humbugiem w związku z wnioskiem PiS o poszerzenie liczby pytań w ramach wrześniowego referendum o m.in. kwestię prawa rodziców do decydowania o rozpoczęciu edukacji szkolnej przez sześciolatków. Rodzice usłyszeli:

„To nie o to chodzi, żeby sam rodzic na oko ocenił, czy jego dziecko ma dojrzałość szkolną. Tylko żeby ktoś to zweryfikował”.

Ministra powinna przeczytać Konstytucję III RP, w tym szczególnie:

Art. 48:

1. Rodzice mają prawo do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

Art.53.
3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami

oraz

Art.1.2. Ustawy o Systemie Oświaty z dn. 7.09.1991 (z późn. zmianami):

„System oświaty zapewnia w szczególności wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziny”.

Mam wrażenie, że doradcy polityczni ministry edukacji są tak niedouczeni, albo tak bezczelni, że nie raczą zauważyć ze zrozumieniem treści powyższych regulacji. A może to symptom wtórnego analfabetyzmu w wyniku zaczadzenia socjotechniką w wydaniu Public Relation?

(źródło mem-u: FB_IMG_1435694751851.jpg)