czwartek, 12 marca 2015

Jakie procedury powinny obowiązywać nauczycieli w szkołach? Przykład "dobrej" praktyki






Procedura jest ujęciem (zestawieniem, zapisem, zadekretowaniem, usankcjonowaniem) pożądanych norm zachowań, czynności, działań, postępowania, których realizacja obowiązuje wszystkich członków wskazanego adresata: jednostki, grupy społecznej czy zbiorowości. Jest to rodzaj umowy społecznej, kontraktu społecznego, jaki pojawia się w strukturach hierarchicznych. Procedura jest formalistycznym, biurokratycznym algorytmem działania, w ramach którego wolno jednostkom funkcjonować w danym środowisku.

Nie bez powodu w tych sferach ludzkiego życia publicznego, które wymagają nadzoru, weryfikacji czyjejś poprawności czy wymuszenia uległości, urzędnicy wprowadzają procedury, by społeczeństwu wydawało się, że wszyscy są wobec nich równi. Procedury mają bowiem za zadanie wyrównywać zachowania wszystkich osób do tego samego wymiaru, zakresu jak np. tempa, rytmu, czasu, ruchu, bezruchu, natężenia, itp. Jakże to upraszcza nadzorcom życie. Nie muszą nikogo do niczego namawiać, zachęcać, motywować, gdyż procedura niejako "czyni" to za nich. Jej treść i wiążąca się z nią nagroda lub kara ma w behawioralny sposób wymuszać pożądane zachowania.

Oto przykład tak oczekiwanej przez biurokrację oświatowej "dobrej praktyki" w szkole, w której obowiązują procedury zachowania się nauczyciela w czasie przerwy międzylekcyjnej:

1. Nauczyciele wracający z zajęć lekcyjnych niezwłocznie udają się do pokoju nauczycielskiego, po uprzednim zamknięciu na klucz sali lekcyjnej i wyprowadzeniu dzieci na szkolny korytarz;

2. Nauczyciele przekraczają próg pokoju nauczycielskiego w kolejności alfabetycznej;

3. Oczekując na wejście do pokoju, nauczyciele mają ręce ułożone wzdłuż tułowia, nie przepychają się między sobą i szanują prawo innych pedagogów do skorzystania z pokoju nauczycielskiego w czasie przerwy;

4. Nauczyciele po ustawieniu się przed pokojem nauczycielskim wstrzymują na pół minuty oddech, by okazać dyrektorowi szkoły swój szacunek pochyleniem głowy pod kątem 15 st.;

5. Nauczyciele wchodzą kolejno do pokoju nauczycielskiego i zajmują swoje miejsce przy stole;

6. Dyrektor szkoły, po zajęciu przez współpracowników miejsc w pokoju nauczycielskim, odczytuje im regułkę: "Nauczyciel za swoje dobre zachowanie jest nagradzany przez dyrekcję. Opłaca się dobrze zachowywać udając się do pokoju nauczycielskiego oraz zachowując w nim ład i porządek".

7. Ważne: Formuła odczytywana jest przez dyrektora w czasie każdej przerwy międzylekcyjnej po zajęciu swoich miejsc przez każdego nauczyciela.

8. Dyrektor niezwłocznie po odczytaniu reguły rozdaje nauczycielom żetony do automatu parzącego herbatę lub kawę;

9. Nauczyciele nie zmieniają swoich miejsc w pokoju nauczycielskim, natomiast obowiązkowo zmieniają obuwie;

10. Jeżeli któryś nauczyciel będzie usiłował ominąć obowiązującą go kolejność wchodzenia do pokoju, nie otrzyma żetonu uprawniającego go do zrobienia sobie w czasie przerwy herbaty lub kawy.

11. W pokoju nauczycielskim nie wolno nauczycielom rozmawiać ze sobą, a szczególnie nie wolno krytykować polityki oświatowej MEN, ministry edukacji czy stylu zarządzania szkołą;

12. Przerwa jest od tego, by każdy nauczyciel mógł w spokoju skupić się na przygotowaniu kolejnej lekcji;

13. Za pozostawienie brudnej filiżanki po herbacie czy kawie nauczyciel będzie miał zakaz korzystania z pokoju nauczycielskiego w dniu następnym, co będzie wiązało się z pełnieniem dodatkowego dyżuru w uczniowskich toaletach lub przy szatni.


Dyrekcja szkoły powołała zespół do spraw nauczycielskiej dyscypliny, ładu i porządku, który przygotuje kolejne procedury. Mają one dotyczyć następujących sfer ich aktywności w szkole:

- wypełniania szkolnej dokumentacji;

- wchodzenia do gabinetu dyrektora szkoły;

- wewnątrzszkolnego systemu oceniania nauczycieli;

- prowadzenia spotkań, posiedzeń z rodzicami uczniów;

- uczestniczenia w posiedzeniu rady pedagogicznej;

- załatwiania na terenie szkoły własnych potrzeb - zgodnie z teorią A. Maslowa.

Gdyby nauczyciele szukali "dobrych praktyk" w zakresie kształtowania charakterów uczniów klas IV-VI szkoły podstawowej, to załączam procedurę z jednej ze szkół w Legnicy:

13 komentarzy:

  1. ...ale to jakiś żart, czy prowokacja? Rozumiem, że Profesor jest dociekliwą sobą i sprawdził autentyczność sprawy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawa za futurystyczny, udany żart i thriller w jednym. Udał się Autorowi obraz zniewolenia i zrobotyzowania przestrzeni i ludzi. Pachnie S. Mrożkiem, M. Houellebecqem czy nawet sowieckim lub japońskim łagrem. Nie ma pewności, że ktoś ze współczesnych nauczycieli powiedziałby basta ! Iga

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta placówka nie robi nic złego, takie zasady ustalono ze wszystkimi uczniami, rodzicami. Trafiają tam trudne przypadki, z którymi inne szkoły sobie nie radzą. Po co pisac tak jak w mediach, skoro rzecz dotyczy zupełnie czegoś innego. Belfer o tym pisał: http://okiembelfra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie żart!
    "Żądają przeprosin, chcą wystosować pozew":
    http://www.tvn24.pl/wroclaw,44/musztra-w-legnickiej-szkole-rodzice-chca-przeprosin,523419.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Profesorze
    Takie procedury niestety istnieją. Upubliczniony przypadek z Legnicy to tylko wierzchołek „góry lodowej”. Obsesyjne tworzenie najbardziej „wymyślnych” sposobów na psychiczne dręczenie uczniów i nauczycieli ma miejsce od wielu lat. Niestety te absurdy oświatowe rzadko wypływają na światło dzienne. Miałem okazję zapoznać się z procedurą odbierania dziecku urządzenia elektronicznego. Poszczególne etapy postępowania z takim „małym przestępcą” przypominały, jako żywo aresztowanie! (wykrycie, ujęcie, doprowadzenie, zabezpieczenie dowodów i tak dalej). Materiał dla kabareciarzy pierwsza klasa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się nie znam, ale to jest szkoła specjalna, dzieci nadpobudliwe i nie panujące nad sobą. Może rzeczywiście wdrażanie tych dzieci do panowania nad sobą w sytuacjach społecznych musi tak przebiegać? Podobno to pomysł psychologów i ma walory terapeutyczne. Do takich dzieci dyskretna perswazja i delikatne wspieranie pewnie nie trafia. Może wymóg, aby próbowały ustać pół minuty bez ruchu to po prostu to wdrażanie, które w późniejszym życiu może się przydać. Skoro tyle pokoleń wyrosło w pruskim drylu, to odrobina wymagań nie zaszkodzi? Poza tym to sprawa między dyrekcją a rodzicami, czy się skarżyli? Co osoby krytykujące proponują w to miejsce???? Byłam w szkole specjalnej przez godzinę i nabrałam szacunku do osób, które tam pracują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pruski dryl? Mi na wychowanie w tym stylu "cierpnie skóra". Ja podobnie jak Anonimowy (wpis 12 marca 2015, 21:17) na edukacji specjalnej się nie znam, ale proszę o wypowiedź osoby zajmujące się pedagogiką specjalną. Pan Profesor wspominał o nich nie raz na swoim blogu.

      Usuń
    2. Myślę, że wewnętrzne wzory regulujące kultury organizacyjne, nawet tak wyjątkowe jak szkoły z oddziałami terapeutycznymi, mogą budzić sprzeciw i niezrozumienie mainstreamu oraz środowisk z zewnątrz.
      Te procedury i rytualizacja czynności wejścia do klasy budzą również mój sprzeciw. Omawiane procedury wydają się kuriozalne i niepotrzebne, w takiej formie np. "plecak przy prawej nodze". Czy dziecko z dysfunkcją np. intelektualną klasy 4-6 powinno uczyć się trzymania plecaka przy prawej nodze ? Czy to jest w ogóle istotne ? Dlaczego ma o tym pamiętać a nie o czymś ważniejszym jak uśmiech, porozmawianie z kolegą przyjaźnie ? Ten i inne, "równie znakomite", pomysły w szkole legnickiej mogłyby z powodzeniem być na świecie np. w USA przedmiotem spraw o łamanie praw dziecka z niepełnosprawnością do godnego i przyjaznego traktowania. Czy "ustawienie się w porządku alfabetycznym" jest konieczne ? Czemu to służy ? Rozumiem potrzebę stosowania prostych poleceń i operacjonalizacji złożonych działań wobec dzieci z dysfunkcjami z legnickich klas 4-6 lecz nie rozumiem potrzeby nauczenia dzieci "ustawienia w porządku alfabetycznym" przed klasą. Czy nie jest to absurdalne ? Piszę to jako pedagog specjalna, oligofrenopedagog.

      Usuń
  7. Było już wychowanie bezstresowe i co ono przyniosło? A dla dzieci trudnych muszą być zasady i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasady - tak, ale nie tresura!

      Usuń
    2. A gdzie anonimowy widzi tresurę- ja jej nie widzę. Normalne zdrowe zasady z uczniem trudnym. O czym my tu rozmawiamy? Że mają grzecznie poczekać na lekcję? To jest tresura? Oj anonimowy, pomyśl, a potem pisz!

      Usuń
    3. I w tym momencie to, co wydawało się tak nieprawdopodobne, straszne i absurdalne, że aż śmieszne, przestało być śmieszne – najbardziej prymitywna tresura, jaką w ogóle można sobie wyobrazić, nazywana jest „zasadami”. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że osoba uznająca takie „zasady” za odpowiednie, nie ma do czynienia z dziećmi.

      Usuń
    4. Trudne nie są dzieci tylko niektórzy dorośli. Są dzieci, które potrzebują więcej uwagi, troski i miłości... Kto tego nie rozumie nie powinien mieć z dziećmi do czynienia! I tyle.

      Usuń