sobota, 15 listopada 2014

Niszczycielska rola wychowania autorytarnego






Niestety, od przeszło 114 lat nauki pedagogiczne upominają się o humanizację wychowania, o zaprzestanie wciąż jeszcze wygodnego dla części rodziców czy opiekunów prawnych dzieci modelu „kija i marchewki”, „pasa i poniżania” tych, którzy nie mogą się czynnie czy biernie bronić. Doświadczanie przez dzieci w rodzinie zjawiska przemocy fizycznej i psychicznej czy postaw wrogości ze strony osób dorosłych sprawia, że kiedy same stają się dorosłymi odtwarzają ten sposób postępowania wobec kolejnego pokolenia i reprodukując syndrom maltretowanego dziecka. Nauka określa ten styl podejścia mianem „czarnej pedagogiki”, która powiększa w społeczeństwie obszary pedagogicznego zła, przemocy i upokorzeń oraz utrwala przyzwolenie na ten sposób zniewalania dzieci.

Tak rozumiana pedagogika jest z tego właśnie powodu podła, czarna, nikczemna, okrutna i zła, gdyż opiera się na silnym przeświadczeniu, że dzieci i młodzież muszą być wychowywane w pokorze, posłuszeństwie czy bezwzględnej uległości wobec dorosłych, którzy mają prawo do stosowania dla tzw. „dobra dziecka„ różnych form przemocy. Co gorsza, przemoc fizyczna jest coraz bardziej skrywana za przemocą psychiczną i to w takich sferach, jak: intelektualna przemoc („pranie mózgu”, „indoktrynacja”, „perswazja”), przemoc emocjonalna („zniewalająca miłość”) czy wolicjonalna (zobowiązywanie do pracy nad sobą, opanowywania własnej woli, tłumienia „ja”). Jeżeli dodamy do tego obowiązek dzieci i młodzieży okazywania szacunku swoim wychowawcom, bez względu na towarzyszące ich postępowaniu racje, to powiększamy skalę ich zniewolenia i bezbronności.

Na tym też polega niszczycielska rola wychowania, że każde poddane mu pokolenie przenosi na następną generację różne rodzaje opresji, reprodukując zjawisko „przemocy z doświadczanej wcześniej opresji". Kto był bity i upokarzany w okresie swojego dzieciństwa, ten jako osoba dorosła powtórzy scenariusz opresji wobec swoich dzieci lub podwładnych. Dziecko doświadcza czarnej pedagogiki w pierwszych latach życia, kiedy to toksyczni rodzice łamią jego wolę, dysponują nim jak przedmiotem, biją czy fizycznie upokarzają bez obawy, że może ono im oddać czy się zemścić.

Dziecko stara się wprawdzie bronić przed tymi nieprawościami, kiedy potrafi już artykułować swój ból lub gniew, ale w istocie i to jest mu zabronione, gdyż rodzice nie mogą wytrzymać jego reakcji obronnej (krzyku, płaczu, wybuchu wściekłości). Za pomocą różnych środków przymusu odmawiają mu prawa i do takich reakcji. Dziecko uczy się milczeć, zaś jego milczenie (pozornie) potwierdza słuszność i skuteczność stosowanej zasady wychowania, negatywnie wpływając na późniejszy rozwój dziecka. Uczucia dziecka zostały zniewolone, została także stłumiona potrzeba ich artykułowania, bez nadziei na jej zaspokojenie.

Badania biograficzne psychoanalityków dowodzą, w jakim wielkim stopniu opresyjne doświadczenia z lat wczesnego dzieciństwa ciążą na późniejszej postawie człowieka wobec siebie, wobec innych czy szeroko rozumianej ludzkości. W rodzinach maltretujących dziecko występuje pewien specyficzny układ warunków (napięcie, konflikt między rodzicami, ich własne problemy emocjonalne, poczucie osamotnienia matki) daleki od patologicznej dewiacji. Należy zatem odrzucić odwieczne brzemię wychowania. Autorytarne nastawienie dorosłych wobec dzieci niesie z sobą subiektywną wrogość wobec nich, będącą doświadczeniem braku akceptacji wobec dziecka czy nawet uczuciem nienawiści wobec niego. Jest to postawa i sposób zachowania się danej osoby determinujący cierpienie dziecka lub wyrządzający mu szkodę.

Większość dorosłych staje się jednak obiektywnymi wrogami dzieci jeśli ma świadomość zachodzącego zła i nie reaguje na nie. Sprawcą dehumanizującego zła jest bowiem nie tylko ten, który zło czyni, ale także ten, który jest jego świadkiem i jemu nie przeciwdziała.

5 komentarzy:

  1. Skala zła wobec dzieci na świecie jest ogromna. Trudno myśleć tylko o polskim gruncie i autorytarnym wychowaniu w polskich rodzinach mając świadomość kilkudziesięciu milionów dzieci, które zamiast nauki szkolnej przymusowo, niewolniczo pracują, przebywają w obozach, sa uciekinierami lub doświadczają innych ekstremalnych opresji i traum. Niewolnictwo dzieci to zaledwie jedno z przestępstw. Oto 15-latka, która uciekła po sprzedaniu jej jako niewolnicy za 600 funtów w ISIS. Polskie media w tym Wiadomości TVP1 w sposób żenujący ograniczają informacje ze świata. Skala przestępstw wobec dzieci na świecie jest ogromna i takie będą następstwa w "szeroko rozumianej ludzkości", jak Pan Profesor zauważył. Iga
    http://www.dailymail.co.uk/news/article-2789316/captured-isis-sold-slavery-15-year-old-yazidi-girl-tells-horrific-ordeal-hands-jihadists-escaping-turkey.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie... A myślałem, że się już nie doczekam tutaj nigdy kwintesencji myślenia pedagogicznego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wybiegając z wychowania rodzicielskiego, a wkraczając na łamy wychowania przedszkolnego i szkolnego: póki nauczycieli się kształci i być może nieświadomie wychowuje ,często w sposób agresywny i opresyjny - póty będzie przemoc w wychowaniu i kształceniu dzieci. Żeby móc coś zmienić trzeba zacząć od siebie, a to jest niezwykle trudne. Pomocne by było zacząć traktować studentów podmiotowo, bez przemocy słownej, z lekką dozą empatii - przecież to studenci pedagogiki będą wynosić wzorce z uczelni dalej, kształtując młode umysły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studenci pedagogiki powinni tę empatię i wzorce mieć już w sobie. Trudno nauczycielom akademickim wychować 19-letniego niewychowanego człowieka, który w dodatku już niedługo ma uczyć i wychowywać innych.

      Usuń
  4. Bardzo słusznie Pan zauważa "przemocowy" charakter szkoły. Niestety, zostawiając otwartą kwestię źródeł tego jej charakteru, czy też wręcz sugerując, że jest nią dziedziczona przemocowa mentalność rodziców.

    Bądźmy uczciwi: ta przemoc jest immanentną cechą systemów szkolnych od czasów pruskiej szkoły Fryderyka Wilhelma, a dziś ustanowiona jest w Konstytucji i międzynarodowych konwencjach -- pierwotnym jej źródłem nie jest mentalność rodziców, ale przymus szkolny. Rodzic, pod groźbą sankcji prawnych, jest zmuszany przez Lewiatana do zmuszania swojego dziecka, by do szkoły chodziło, choćby ono nie chciało. Oboje są też zmuszani groźbą ekonomiczno-społeczną (nie masz matury -- brama Uniwersytetu zamknięta, choćbyś był geniuszem), by dziecko wypełniało najgłupsze choćby wymagania tego systemu, jak wkuwanie bzdur (bo przecież nie uczenie się -- w zgodnej opinii zarówno dziecka, jak i rodzica są to bzdury) do testów, odrabianie lekcji, etc.

    Przemoc (takiego, czy innego rodzaju) nie może zostać wyeliminowana ze szkoły tak długo, jak dziecko nie będzie miało prawa odmówić chodzenia do szkoły.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.