czwartek, 28 sierpnia 2014

Komitet Nauk Pedagogicznych PAN opiniował projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty




Zgodnie z dyspozycją Ministra Edukacji Narodowej, stosownie do postanowień § 36 oraz § 38 uchwały nr 190 Rady Ministrów z dnia 29 października 2013 r. - Regulamin pracy Rady Ministrów (M.P.2013.979), Komitet Nauk Pedagogicznych PAN otrzymał do zaopiniowania dokument: "Projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw". Oto treść opinii ekspertów KNP PAN przygotowanej w okresie wakacyjnym pod kierunkiem prof. dr hab. Doroty Klus-Stańskiej z Uniwersytetu Gdańskiego:


W imieniu eksperta Sekcji Polityki Oświatowej Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN (prof. dr hab. Dorota Klus-Stańska) przedkładam następującą opinię:

1. Uwagi dotyczące ogólnego charakteru nowelizacji Ustawy:

Nie zauważamy, by zmieniono preambułę, w której napisano: Oświata ... kieruje się zasadami zawartymi w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także wskazaniami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencji o Prawach Dziecka. Nauczanie i wychowanie - respektując chrześcijański system wartości - za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki. Kształcenie i wychowanie służy rozwijaniu u młodzieży poczucia odpowiedzialności, miłości ojczyzny oraz poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego, przy jednoczesnym otwarciu się na wartości kultur Europy i świata. Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności.

Pojawiają się zatem wątpliwości co do honorowania przez Ustawę zapisów w dokumentach leżących u jej podstawy, czyli Deklaracji itd. Jej brzmienie jest w rażącej sprzeczności ze znowelizowanymi ustaleniami Ustawy. Ustawa bowiem nie dopuszcza do rozwijania odpowiedzialności i wolności, gdyż wymaga posłuszeństwa. Kontrolować i egzekwować - to idea tego dokumentu formalnoprawnego.

2. Nadal w Ustawie jest zapisane, że celem szkoły jest tworzenie optymalnych warunków niezbędnych do rozwoju ucznia itd. (pkt 13f, s.2). Jak to rozumieć w świetle kolejnych zapisów, z których wynika, że szkoła tworzy plany i ma obowiązek je realizować, gdyż będzie z tego rozliczana przez nadzór. Jego uwagi koniecznie trzeba włączyć do tych planów, z nałożonym na dyrektorów i nauczycieli wymogiem ich bezwzględnego zrealizowania. Nieposłuszeństwo (opieszałość) dyrektora zostanie ukarana -w trybie natychmiastowym i bez wypowiedzenia zostanie odwołany(s. 29)

3. Położono nacisk w dokumencie na funkcje nadzorczo-kontrolne. Twardą ręką będą także trzymane instytucje egzaminacyjne. Wplecione w biurokratyczną sieć, pełnią funkcje wykonawcze i poprzez CKE realizują zadania zlecone przez ministra. Do tej pory ten system funkcjonował w sposób, w który teraz zostanie to usankcjonowane prawnie (m.in. podległość OKE centrali, a ta - ministerstwu).

Ten system to "państwo w państwie", hermetycznie odgrodzone od szkół (nawet dosłownie poprzez zabezpieczenia uniemożliwiające wejście na teren OKE przypadkowym osobom). Natomiast od początku funkcjonowania systemu oceniania zewnętrznego nie był znany jego cel. Do tej pory nie zdołano go ustalić i cel egzaminów zastępują zadania stawiane przed centralną i okręgowymi komisjami.

4. Analizując ustawę z perspektywy ministra widoczna jest władza, jaką sobie nadaje w zarządzaniu oświatą niczym aparatem biurokratycznym. Struktura sieci zbudowanej z instytucji oświatowych w nowej ustawie jest klarowna bo wyraźnie zhierarchizowana, każdy wie komu podlega, czyje polecenia ma wykonywać i przed kim się rozliczać. Zadaniowy charakter edukacji sprzyja eskalacji rozliczalności.

5. Przedłużonym ramieniem władzy ministra staje się nadzór. Zapowiadane wzmocnienie jego roli, przełoży się na wzmocnienie osobowe oraz nadanie nowych uprawnień umożliwiających kontrolowanie i egzekwowanie ministerialnych zaleceń co kłóci się z preambułą starej ustawy. Ale może już jej nie ma w nowej ustawie?

6. Wg ustawy nowej, praca dydaktyczno-wychowawcza szkoły też musi być zaplanowana, zadania wytyczone i wykonane. A wszystko to w ramach wspierania rozwoju ucznia!!!! Kiedy czytałam Ustawę, nie umiałam wyzwolić się z wizji szkoły, w której zaplanowano dla ucznia wszystko, by oduczyć go samodzielności uczenia się, radości poznawania, prawa do pytań o świat. Będzie uczył się w szkole ubezwłasnowolnionej w świetle prawa (nowej ustawy). Najbardziej martwi mnie zapowiedź nadmiernie rozbudowanego nadzoru, zapewnienia mu instytucjonalnego wsparcia - powstaną nowe instytucje kontroli?

7. Ustawa o systemie oświaty, jako podstawowy i najważniejszy dokument, z powodu szczegółowo opisanych rozporządzeń, może zamknąć edukację w hermetycznych okowach regulacji, które skutecznie zamrożą wszelkie oddolne inicjatywy. Nadal są konstruowane regulacje prawne, które paraliżują funkcjonowanie oświaty i uniemożliwiają autonomię placówek (błędne koło biurokracji)

Uwagi dotyczące procesu edukacyjnego:

- definicja oceniania wyklucza udział ucznia jako samooceniajacego się i tym samym czyni ocenianie kształtujące niemożliwym (a przynajmniej nie czyni zalecanym) do realizacji w szkole sposobem oceniania

- utrzymane jest powtarzanie klasy (czyli uczeń uczy się ponownie przedmiotu, którego zakresu nie opanował, oraz ponownie wszystkich pozostałych, z których otrzymał oceny pozytywne, czyli których treści zna); dowodzi to podtrzymania programocentrycznej wizji szkoły, w której wszyscy w jednej klasie uczą się tego samego bez względu na to co umieją.

Odnośnie do finasowania oświaty niepublicznej:

- przedszkola niepubliczne są postawione w trudnej sytuacji finansowej, bo dotacja jest określona "może dostać" i obwarowana jest warunkami, w tym warunkiem ograniczenia czesnego do ustalonej wysokości (a trzeba pamiętać, że dotacja dotyczy tylko wydatków bieżących, a więc nie obejmuje wielu elementów, w tym np. kosztochłonnych remontów, które przedszkola niepubliczne prowadzą z wykorzystaniem własnych środków)

Uwagi szczegółowe do nowelizacji Ustawy o systemie oświaty (aspekt oceniania; rozdział 3a)

1. W świetle dokumentu: „Ocena skutków regulacji” ocenianie szkolne nie jest rozwiązywanym problemem, dlatego do ustawy przenosi się prawie bez zmian dotychczasowe regulacje obowiązujące w tym zakresie. Jednak brak informacji na temat „szczegółowych warunków i sposobu oceniania”, które ma określić MEN w rozporządzeniu, utrudnia szacowanie jakości zapisów ustawy (Art. 44 q)

2. Generalnie powtórzenie w ustawie wielokrotnie uszczegółowianych rozwiązań utrwala pozorną autonomię szkoły w zakresie oceniania, zwłaszcza że punktem odniesienia oceny czyni wyłącznie wymagania programowe i podstawę programową.

3. Ma tu miejsce próba ominięcia tego selekcyjnego założenia poprzez modyfikacje wymagań dla grupy uczniów zdolnych i o specjalnych potrzebach edukacyjnych: (a) podważa sens „powszechności obowiązywania” założenia o jednolitych wymaganiach; (b) umacnia procesy selekcyjne, a przy tym wikła nauczycieli w stosy dokumentacji i możliwe konflikty związane z tak zwanym „sprawiedliwym ocenianiem”; (c) buduje kult realizacji programu nauczania.

4. Ustawa utwierdza dominującą i w gruncie rzeczy autorytarną rolę nauczyciela w ocenianiu szkolnym, z drugiej strony narzucając mu w tym procesie liczne ograniczenia i formułując szereg szczegółowych procedur. Równocześnie uczeń jest tylko obiektem oceniania, pozbawionym jakiejkolwiek sprawczości w procesie własnego uczenia się.

5. Akcentowane w „Uzasadnieniu” zmiany w ocenianiu - wprowadzone Ustawą - są w gruncie rzeczy pozorne i mogą być odczytane tylko jako potwierdzenie istniejących praktyk.

6. Brak jasnego określenia wykorzystywanych pojęć (pozostawanie na poziomie potoczności) oraz ograniczenie celów oceniania do doraźnych działań dydaktycznych podtrzymuje niejasności występujące w tym obszarze i czyni terenem możliwych manipulacji merytorycznych i nadużyć etycznych, często będących reakcją na ograniczenia zewnętrzne.

7. Brak rozróżnienia dwóch rodzajów oceniania: sumującego i kształtującego. Pierwsze pozwala na ustalenie „poziomu osiągnięć” z odwołaniem do wymagań programowych, natomiast drugie umożliwia śledzenie „postępów”, ale tu punktem odniesienia musi być sam uczeń i jego wcześniejsze osiągnięcia. Proponowane w ustawie przepisy nie pozwalają na zastosowanie w praktyce oceniania kształtującego, rozumianego szerzej niż proponował to Bloom w koncepcji mastery learning.

Przy czym nie można utożsamiać oceniania tak zwanego bieżącego (wyrażanego stopniem lub liczbą punktów) z ocenianiem kształtującym.

8. Posługiwanie się w ustawie pojęciami ocena i ocena opisowa (bez bliższego określenia ich formy) prowadzi wielu niejasności, w tym do potocznego identyfikowania oceny ze stopniem szkolnym lub liczbą punktów, a oceny opisowej z przydługim i pustym znaczeniowo opisem na świadectwie lub z analitycznym wyliczeniem detalicznych czynności operacyjnych.

9. Obowiązek nadania w klasie I-III ocenie bieżącej formy oceny opisowej utrwala tylko niejasności, czego wyrazem są aktualnie występujące w praktyce szkolnej formy „skróconej oceny opisowej” (symbol + jakiś wyraz lub zwrot).

Tego typu zmiana we wczesnej edukacji wymaga radykalnej zmiany w myśleniu o ocenianiu w ogóle, a zwłaszcza o roli wymagań programowych i tak zwanej dokumentacji pedagogicznej (dzienników i dzienników elektronicznych). W innym przypadku - przy skompromitowanej i schematycznej klasyfikacyjnej ocenie opisowej - jest kolejnym pozorem uczynienia z oceniania wczesnoszkolnego enklawy edukacyjnej.

10. Zostawienie szkołom decyzji dotyczącej formy oceniania tak zwanego bieżącego oraz sposobu uzasadniania oceny/ stopnia - przy szczegółowych regulacjach wszystkich pozostałych aspektów oceniania - jest tylko pozorowaniem rozwiązań demokratycznych, a w rzeczywistości podkreśla rolę oceniania zewnętrznego (zob. poniżej).

11. Ustawa nie reguluje relacji między ocenianiem szkolnym i zewnętrznym w tym sensie, że nie bierze pod uwagę odmienności informacji, jakie niosą ze sobą te dwa rodzaje oceniania, przyznając dominującą rolę wynikom egzaminów.

Podważa to sens zainteresowania postępami czynionymi przez ucznia, a także stymulowania motywacji innej niż zewnętrzna.

12. Ustawa utrwala dominującą (behawioralną) rolę nauczyciela w ocenianiu (punkt 5), obarczając go nie tylko obowiązkiem informowania ucznia o poziomie jego osiągnięć (nie postępów) i motywowania go do dalszych postępów (nie osiągnięć), ale też do „udzielania wskazówek do samodzielnego planowania własnego rozwoju”, co oznacza zupełne pozbawianie ucznia poczucia sprawczości.

13. Zdefiniowanie w ustawie rodzaju informacji dostarczanej uczniowi (p. 5.2) utrwala niesamodzielność ucznia w uczeniu się: nauczyciel ma pomóc uczniowi w uczeniu się poprzez poinformowanie o tym, co uczeń zrobił dobrze, ale też „co i jak powinien poprawić”. Oznacza to, że: (a) nauczyciel ma obowiązek narzucania uczniowi własnych strategii poznawczych; (b) utrwalany jest kult bezbłędności; (c) uczeń nie uczy się (nie rozwija/ nie czyni postępów), ale poprawia się (czyli cofa).

14. Pozorem jest formułowanie przez nauczycieli wymagań edukacyjnych (p. 6.1), bo sprowadza się ono do najczęściej do ustalania normy ilościowej do zewnętrznych wymagań programowych i podstawy programowej.

Jeśli rozporządzenie MEN utrzyma obowiązek podawania tych wymagań do wiadomości na początku roku szkolnego, będzie to: (a) kolejny pozór „obiektywizacji” oceniania; (b) podporządkowanie nauczania ocenianiu (wystawianiu stopni), przy jednoczesnym lekceważeniu diagnozy rzeczywistych umiejętności uczniów.

9 komentarzy:

  1. Jak ministra nie ma pojęcia o szkole i uczeniu/uczeniu się to dominuje sposób myślenia otaczających ją urzędasów, szczególnie pani Berdzik (to ona jest spirytus movens działań MEN!) oraz lobbystów ... ;-)
    Pani Kluzik wygłosiła wczoraj w sejmie fatalną polszczyzną chaotyczny, pozbawiony sensu bełkot, zrażając na dodatek do siebie (i Tuska&PO!) zarówno zwolenników jak i przeciwników KN. To wielka sztuka ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda (może to za szczegółowe) nie ma w tej opinii, że projekt przewiduje wchodzenie wizytatorów do szkół i na zajęcia bez uprzedzenia w dowolnym momencie! To się nazywa budowanie kapitału społecznego, a zwłaszcza zaufania ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę się dziwię, że recenzja KNP PAN, podobnie jak większość dyskusji wokół tego projektu nowelizacji ustawy skupiła się na jej ubocznej treści, jakim jest to nieszczęsne "ocenianie opisowe".

    Tymczasem głównym celem nowelizacji jest realizacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego, gdzie sprawa nie dotyczyła ocen bieżących i podobnych zagadnień, tylko regulaminów i treści wymogów maturalnych. A dokładniej arbitralności i braku publicznej kontroli nad poczynaniami MEN i CKE w tej mierze. I tu projekt zmian ustawy dąży do zatwierdzenia aktualnego prawa metodą faktów dokonanych: jest już zbyt późno, by na podstawie jakkolwiek znowelizowanej ustawy można było spowodować, żeby matura 2015 (i egzaminy gimnazjalne 2015) odbyły się na innych zasadach, niż te właśnie, które MEN i CKE wymyśliły sobie w swoim widzimisię. Widzimisię, które (jak pokazały to przykłady matury 2014) obraża zdrowy rozsądek, inteligencję uczniów i naukową wizję świata.
    Projekt nowelizacji tę arbitralność działań MEN i CKE potwierdza i utrwala, wprost odrzucając jakąkolwiek zewnętrzną kontrolę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten temat wypowiadał się już dużo wcześniej, a nawet wydał odrębną publikację-ekspertyzę Instytutu Spraw Publicznych prof. Krzysztof Konarzewski. W MEN jednak jest swobodny balecik kolejnej ministry edukacji. Im więcej ignorancji, tym lepiej.

      Usuń
    2. Panie Profesorze! Niech Pan już "prof." Konarzewskiego jako autorytetu nie wymienia. Wcześniej jako "ekspert" za wielką unijną kasę konstruował założenia nowej podstawy programowej min. Hall, która (podstawa, ale i min.Hall;-)] jaka jest każdy widzi. Potem za jeszcze większą kasę robił hałaśliwe i szkodliwe zamieszanie w CKE. Jeszcze później nie za darmo promował na spotach TV 6-latki w szkole. Teraz być może cierpi na syndrom odstawienia od unijnej kasy i próbuje kąsać MEN, może nawet mając, w tym przypadku, merytorycznie rację!!! Dotychczasowe działania jednak odebrały mu kompletnie wiarygodność ... :-(((

      Usuń
    3. Z moich analiz, bo nie współpracowałem z prof. Konarzewski, pani min. K. Hall niczego nie zrozumiała z badań tego profesora, ba, wywaliła go z CKE. Istotnie, udział w spotach dotyczących 6-latków nie przysparza chwały tak samo jak tym wszystkim naukowcom, którzy prowadzili badania mające upełnomocnić tę zmianę. Wszyscy zostali doskonale, jak małe dzieci, zmanipulowani propagandowo przez MEN, więc teraz mogą się tego tylko wstydzić, albo być z tego dumni. Każdy ocenia to inaczej. Natomiast nie podnosiłbym kwestii zarobków, bo jednak trudno, by prace diagnostyczne ktokolwiek wykonywał nieodpłatnie. Niektórzy jednak powinni protestować przeciwko nadużywaniu wyników badań do propagandowych i populistyczno-partyjniackich celów MEN, które z nimi nie mają nic wspólnego.

      Usuń
  4. A czy mógłby Pan podać namiar na tę ekspertyzę prof. Konarzewskiego? Na stronie ISP jej nie ma i google też jej nie znajduje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. K. Konarzewski, Reforma oświaty. Podstawa programowa i warunki kształcenia, Warszawa: ISP 2004.
      Znajdzie tu anonimowy ważny tekst na temat tego, czym jest a czym może być podstawa programowa, jaką rolę powinny odgrywać egzaminy zew. oraz odp. na pytanie : "Dlaczego góra ideologicznych frazesów MEN urodziła mysz".

      Usuń
    2. Dziękuję!
      To stary tekst z czasów jego prac nad Podstawą Programową.

      Źle Pana zrozumiałem, że prof.Konarzewski pod egidą ISP napisał recenzję tego obecnego projektu nowelizacji i sposób, w jaki ona "wykonuje" (a raczej: sabotuje) wyrok Trybunału, a w szczególności jak widziana jest kwestia matur.

      A takiej recenzji ze strony środowiska pedagogicznego trochę mi brakuje.

      Usuń