niedziela, 16 lutego 2014

Każdy docent na Słowacji jest naukowo-pedagogiczny









Jak już wczoraj wspomniałem - gościnna Słowacja przyjmie każdego Polaka i Czecha, który jest zainteresowany uzyskaniem tytułu naukowo-pedagogicznego docenta i spełnia obowiązujące w danym uniwersytecie kryteria. Każda uczelnia ma jednak nieco inne wymogi, chociaż generalnie są niewielkie między nimi różnice. To słowacki raj dla "poławiaczy pereł". Jak pisałem, różne są powody zagranicznego postępowania, chociaż jednym spośród nich jest brak w naszym kraju możliwości uwzględnienia jako podstawy do habilitacji dorobku metodycznego., dydaktycznego. Słowacy od dawna rozróżniają habilitacje akademickie i zawodowe, pedagogiczne.

Tytuł docenta, jak już sama jego nazwa to określa - jako tytuł naukowo-pedagogiczny nie jest na Słowacji stopniem akademickim, bo takimi jest tam tylko stopień doktora (PhDr), doktora habilitowanego (DrSC) i profesora (Prof.). Urzędnicy MNiSW doskonale o tym wiedzą, ale postanowili pomóc polskiej nauce, a przede wszystkim polskim szkołom wyższym i ułatwić im ścieżkę dostępu do tzw. habilitacji. Dzięki temu rozwija się za przyzwoleniem polskich władz "turystyka habilitacyjna". I bardzo dobrze. Jeszcze kilka lat i w Polsce zmienią się standardy wymagań w powyższym zakresie, bo o nich będą stanowić polscy docenci, na których tak bardzo zależało pani minister Barbarze Kudryckiej. Być może nawet wiąże się to ze strategią reform zmęczonej zarządzaniem b. ministry, które powinny być dokończone w naszym kraju, a ich celem miała być likwidacja habilitacji. Niech każda uczelnia sama określa, kto może ubiegać się po doktoracie o stanowisko profesora w jej strukturze, a potem o tytuł naukowy profesora. Po co do tego habilitacja?

Co jednak zrobią nasi słowaccy docenci naukowo-pedagogiczni? Jak będą w stanie konkurować z światową nauką? Życzę im, by byli mistrzami chociaż w UE. Życzę, by z grona polskich docentów naukowo-pedagogicznych w zakresie kierunków kształcenia ekonomicznego wyrósł Polsce laureat Nagrody Nobla. To przecież dzięki naszym docentom widać, jak popularną nauką stała się pedagogika. Toż to jest wszechnauka - jak zapewne chciał tego Jan Amos Komeński - skoro można być docentem naukowo-pedagogicznym w naukach ekonomicznych, społecznych, humanistycznych itd. Tylko w Polsce jakoś krzywo niektórzy patrzą na pedagogikę, nie wiedzieć dlaczego? Nie rozumiem tego. Mamy wreszcie ekonomistów naukowo-pedagogicznych, mamy filozofów naukowo-pedagogicznych, socjologów naukowo-pedagogicznych i psychologów naukowo-pedagogicznych! Oj, ciekawe, czy nie wybuchnie z tego powodu jakaś "wojna" o status naukowy? Czy psycholog naukowo-pedagogiczny po słowackiej habilitacji jest tak samo naukowo kompetentny i twórczy jak psycholog po SWPS lub UW w Warszawie czy UAM w Poznaniu? A co z polskimi socjologami? Nareszcie mamy internacjonalizm naukowy i hybrydalność rozwoju nauk różnych dziedzin.

Już w przyszłym tygodniu - 21 lutego br. na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie odbędzie się publiczna obrona rozprawy habilitacyjnej i otwarty wykład habilitacyjny w ramach postępowania na uzyskanie naukowo-pedagogicznego tytułu docenta na Wydziale Nauk Społecznych i Ekonomicznych o godz. 10.00 politologa z Uniwersytetu Gdańskiego. Jak informuje UK w Bratysławie pan Mgr. Arkadiusz Łukasz Modrzejewski,PhD z Instytutu Politologii UG wygłosi wykład na temat: "Personalistic universalism of Karol Wojtyla as a Normative IR Theory“ (Personalistyczny uniwersalizm Karola Wojtyły jako normatywna teoria stosunków międzynarodowych) a następnie będzie miała miejsce obrona pracy habilitacyjnej pt. „Uniwersalistyczna wizja ładu światowego w personalistycznej optyce Karola Wojtyły – Jana Pawła II.“ (Univerzalistická vízia svetového poriadku v personalizovanej optike Karola Wojtylu – Jána Pavla II.). Trzymamy kciuki. Pewnie byłoby nam bliżej do Warszawy czy na KUL, ale jak ktoś jest zafascynowany myślą bł. Jana Pawła II, to pokona odległość i posłucha, co ma do powiedzenia na ten temat gdański politolog.


Swoją drogą, szkoda, że w nauce nie rozwinął się jeszcze ruch akademickich fanów , jak ma to miejsce w sporcie, którzy jeździliby za uwielbianym przez siebie naukowcem po kraju i po świecie, byle móc uczestniczyć w jego kolejnych sukcesach czy wykładach naukowych. Może taki ruch się rozwinie? Może to jest dopiero przed nami?


Uniwersytet w Nitrze na Słowacji nadał lub wszczął w ostatnim czasie docentury naukowo-pedagogiczne:

1) Dr. lic. phil. mgr lic. Joannie Marii Mysona Byrskiej tytuł docentki nie z dyscypliny naukowej tylko z kierunku kształcenia (Študijný odbor: 2.1.5. etika). Temat pracy habilitacyjnej brzmiał: Etyczne aspekty demokracji (Etické aspekty demokracie) natomiast wykład habilitacyjny nosił tytuł: Nové hodnoty v magickom svete konzumpcie podľa Jeana Baudrillarda a Georgea Ritzera (Nowe wartości w magicznym świecie konsumpcji według Jeana Baudrillarda i Georgea Ritzera). Dekret został wydany 17. 06. 2013 r. W tym postępowaniu nie było wśród recenzentów ani jednego polskiego naukowca.


2) Psycholog dr Małgorzata Dobrowolska postanowiła uzyskać habilitację z kierunku kształcenia określonego na Słowacji pod kodem 3.1.14. jako Sociálna praca. Postępowanie jest w toku.


Na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Mateja Beli w Bańskiej Bystrzycy zakończyły postępowania habilitacyjne następujące osoby:

1) 5.12.2013 r. pan dr inż. Mikolaj Jalinik - adiunkt Politechniki Białostockiej z Wydziału Zarządzania; Katedry Turystyki i Rekreacji, który uzyskał tytuł docenta z zakresu kierunku kształcenia: 8.1.1. "cestovný ruch" (ruch turystyczny). Temat pracy habilitacyjnej - Agritourism in multifunctional development of rural regions (Agroturistika v multifunkčnom rozvoji vidieckych regiónov). Jednym z recenzentów był z Polski: prof. dr. hab. Jan Sikora (Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu).


W prywatnej, Wyższej Szkole Zdrowia i Pracy Socjalnej św. Elżbiety w Bratysławie toczy się postępowanie habilitacyjne:

1) pedagoga dr. Piotra Tomasza NOWAKOWSKIEGO z KUL w Lublinie, który zamierza uzyskać docenturę z pracy socjalnej. Tematem pracy habilitacyjnej jest: SEKTY A OSTATNÍ KONTROVERZNÉ JAVY Z POHRANIČIA NÁBOŽENSTVA AKO PREDMET ZÁUJMU SOCIÁLNEJ PRÁCE (Sekty i inne kontrowersyjne zjawiska z pogranicza wyznań jako przedmiot zainteresowań pracy socjalnej).


2) pani dr Jadwiga DASZYKOWSKA z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która postanowiła zostać docentką w zakresie kierunku kształcenia oznaczonego kodem: 3.1.14. Sociálna praca. Tematem jej pracy habilitacyjnej jest:
PROFYLAKTICKÝ VÝZNAM VOĽNÉHO ČASU V KONCEPCII KRESŤANSKEJ SOCIÁLNEJ VÝCHOVY KAROLA WOJTYŁU – JÁNA PAVLA II (PRÍNOS PRE TEÓRIU A PRAX SOCIÁLNEJ PRÁCE) - w tłumaczeniu: Profilaktyczne znaczenie czasu wolnego w koncepcji chrześcijańskiego wychowania społecznego Karola Wojtyły - Jana Pawła II. Zastosowanie w teorii i praktyce pracy socjalnej). Recenzentem z Polski będzie docent Wiesław Kowalski z Lublina.


Trochę mnie martwi brak postępowań habilitacyjnych w Katolickim Uniwersytecie w Rużomberoku. Może w tym roku zostaną nadrobione jakieś zaległości. Jak dotychczas to ta uczelnia od 2004 r. była liderem postępowań habilitacyjnych na tytuły naukowo-pedagogiczne Polaków.


46 komentarzy:

  1. Ciekawe ... . Będzie ciąg dalszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znam profesora, to będzie, bo przecież warto pochwalić się osiągnięciami zagranicznymi naszych koleżanek i kolegów. A my będziemy z pokorą i kompleksem niższości ubiegać się o krajową habilitację. Na bezrybiu i rak rybą.

      Magda

      Usuń
    2. To chyba słabo go Pani zna, bo niestety ciąg dalszy nie nastąpił ... :(

      Usuń
  2. "Jak już wczoraj wspomniałem - gościnna Słowacja przyjmie każdego Polaka i Czecha, który jest zainteresowany uzyskaniem tytułu naukowo-pedagogicznego docenta i spełnia obowiązujące w danym uniwersytecie kryteria."

    Bzdura (i to nie pierwsza)! Znam takich co spełniali i odprawiono ich z kwitkiem. Po pierwsze tam też są Uczelnie i uczelnie, a po drugie tak jak i w Polsce "znajomości" nie są bez znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawde powiedziawszy wolalabym habilitacje w Bratyslawie niz na KUL.

    OdpowiedzUsuń
  4. KUL nie ma uprawnień do habilitowania z pedagogiki. Jeśli jednak porównamy warunki, jakie muszą być spełnione, żeby uzyskać takie prawo w Polsce, to Uniwersytet w Bratysławie nie miałby żadnych szans. Tak niskie są tam progi tzw.minimum kadrowego.

    Marian

    OdpowiedzUsuń
  5. Docent to również tytuł naukowy a nie tylko pedagogiczny. Taka samo jak DrSC upoważnia o ubieganie się o tytuł profesora. Jak Pan wyjaśni fakt, że profesor na Słowacji to również tytuł naukowo-pedagogiczny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że tytuł docenta tak samo uprawnia do ubiegania się o tytuł naukowy profesora nie ma nic do rzeczy. Komentator anonimowy doskonale to wie. Uprawnienia do docentur kontroluje Słowacka Komisja Akredytacyjna, a więc zajmująca się jakością kształcenia (w Polsce PKA nie ma nic do uprawnień naukowych jednostek) , natomiast uprawnienia do nadawania DrSc kontroluje Centralna Komisja na Słowacji. I to jest już zbieżne z polskim systemem kontroli, gdzie CK powołuje komisje i weryfikuje także postępowanie na tytuł profesora. Słowacy nie muszą tego rozumieć, bo oni w Polsce nie habilitują się i nie uzyskują tytułów naukowych, w przeciwieństwie do Polaków, którzy chętnie korzystają z gościnności i ułatwień Słowaków. Ku chwale obu państw..

      Usuń
    2. Systemy polski i slowacki/czeski nie sa identyczne. Natomiast kazdy z Panstwa wybiera sobie te z ich elementow, ktore mu pasuja dla uzasadnienia swojej tezy. Prawda jest taka, ze na dzis ich docentura jest z mocy prawa rownowazna polskiej habilitacji. Jesli komus sie to nie podoba, to powinien probowac zmienic ten stan rzeczy pokazujac bledy i patologie takiego rozwiazania, a nie potepiajac tych co legalnie uzyskuja habilitacje u sasiadow. Powody wyboru Slowacji/Czech sa zapewne rozne i nie ma co wrzucac wszystkich do jednego worka. Pewnie mozna jednak stwierdzic, ze decyduje to, ze tak jest latwiej, ale przeciez ten sam zarzut mozna postawic wiekszosci polskich awansow (na ogol osoby zatrudnione w jednostkach posiadajacych stosowne uprawnienia robia je u siebie, a nie szukaja najlepszego srodowiska w kraju).

      Usuń
  6. Zgadza się Szanowny Profesorze, docent to tytuł NAUKOWY i pedagogiczny. To wyjaśnia niedorzeczności i bzdurne rozumowanie. Jest zatem akademicki. A DrSC to tylko tytuł naukowy - dla pracowników instytutów badawczych a nie akademickich.
    Vojtech Kriml ze Słowacji

    OdpowiedzUsuń
  7. widzę, że nawet Słowacy mają problem z wyjaśnieniem istoty awansów naukowych w swoim kraju. To się zdarza także polskim naukowcom w odniesieniu do własnych regulacji. Nie ma w tym nic dziwnego. Niech jednak pan Kriml nie projektuje bzdur.
    Cytuję ze słowackiej Ustawy:
    Habilitačné konanie sa uskutočňuje na vysokej škole, ktorá má v odbore priznané právo uskutočňovať habilitačné konanie (§ 83 ods. 5 zákona). Pre odbory, v ktorých sa študijný program uskutočňuje na fakulte, sa habilitačné konanie uskutočňuje na fakulte.

    Z tego zapisu i praktyki jej stosowania jednoznacznie wynika, że postępowanie habilitacyjne jest podporządkowane procesowi kształcenia, a nie tylko i wyłącznie rozwojowi nauk, jak ma to miejsce w Polsce. Słowacy mogą tego nie rozumieć, gdyż u nich ten system został wprowadzony i utrwalony przez sowietów. Nic na to nie poradzę, że w Polsce standardy są znacznie wyższe, bo wykluczają z ubiegania się o awans naukowy rozprawy, które nie mają takiego charakteru. Nikt w Polsce nie potraktuje jako wkładu w rozwój nauki takich „publikacji” jak materiały dydaktyczne, ćwiczenia, programy kształcenia, wydawnictwa leksykalne itp.
    Należy odróżniać naukę od upowszechniania i aplikacji jej wyników. Tym różni się polska nauka od słowackiej. Nie oznacza to, co próbuje mi się imputować w różnych komentarzach, że negatywnie oceniam słowackich docentów (także w polskiej wersji ich dokonań). Wprost odwrotnie. Wielokrotnie już o tym pisałem, że żałuję nieobecności tego nurtu awansowego w naszym kraju. Ministra B. Kudrycka chciała wprowadzić rozróżnienie na doktoraty naukowe i zawodowe. Te ostatnie byłyby odpowiednikiem słowackich doktoratów a potem habilitacji naukowo-pedagogicznych, czyli wynikiem aplikowania określonych modeli czy teorii w praktyce. Tego typu prace nie wnoszą niczego nowego do nauki, ale za to są kluczowe dla modernizacji praktyki.
    Ot, taka jest tu różnica, więc nie trzeba posiłkować się obraźliwymi konotacjami, skoro nie rozumie się specyfiki rozwoju polskiej, ale i światowej nauki. Właśnie dlatego na Słowacji godność DrSc ma charakter w pełni akademicki, odpowiadający wymogom polskiej habilitacji, gdyż do jej uzyskania nie można posiłkować się pracami dydaktycznymi, metodycznymi. Te są dobre na docenta naukowo-pedagogicznego. I ja to doceniam, a nie podważam wartości tego rozwiązania. Każdy kraj ma prawo regulować swoje rozwiązania.
    Tylko proszę nie wmawiać Polakom, że słowacka docentura jest równoważna polskiej habilitacji, bo ani merytorycznie, ani metodologicznie - nie jest. Wystarczy porównać wymagania na słowacką i polską habilitację, by przekonać się, że mam rację. Nie o moją tu jednak rację chodzi, tylko o prawdę, którą usiłuje się zaciemniać sięgając już po odwody słowackie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest prawda to co Pan pisze. Rozprawa habilitacyjna jest tak u naszych sasiadow jak i u nas czysto naukowa, a to, ze i u nich i u nas probuje sie (czasami z powodzeniem) przemycic tam co innego to juz inna sprawa. Nie ma tez prostego przelozenia systemu slowackiego na polski (i odwrotnie). Poza tym, w polskich postepowaniach habilitacyjnych takze ocenia sie aktywnosc dydaktyczna i organizacyjna kandydata, wiec prosze nie twierdzic, ze stopien doktora habilitowanego nie ma z tym nic wspolnego. I na koniec - nie jest wcale prawda, ze z zasady latwiej jest zrobic habilitacje u naszych sasiadow niz u nas. Tam kazda uczelnia/wydzial ma ustalone KONKRETNE wymagania bez spelnienia ktorych nie otworza przewodu. I znam wielu polskich doktorow habilitowanych, ktorzy ich nie spelniaja (i to w czesci naukowej: np. cytowania, jakosc publikacji, granty) nie mieliby wiec szans zostac docentami. Oczywiscie bardzo czesto jest tez odwrotnie ... . Rzeczywistosc nie jest w tym wypadku czarno-biala ...

      Usuń
    2. Gdyby na Słowacji było trudniej uzyskać docenturę, niż w Polsce habilitację, to wycieczki byłyby w drugim kierunku, a tak to mikrobusy wożą naszych... Niech więc anonimowy kitu nie wciska. Rzeczywistość jest czarno-bała jeśli chodzi o wymagania, bo w Polsce nie można habilitować się na podstawie opublikowanej pracy doktorskiej, a na Słowacji można, o ile jest się Polakiem. Polak potrafi... Wiem coś o tym, bo znam osobę, która tak uczyniła. Wszystko jest lege artis, po słowacku.
      Jola

      Usuń
    3. Jak widać nie wszyscy potrafią czytać ze zrozumieniem :(. Nie napisałem nigdzie, że na Słowacji jest trudniej, więc proszę nie wciskać mi dziecka w brzuch. Napisałem jedynie, że nie wszyscy habilitowani w Polsce spełniają słowackie wymagania (podobnie jak nie wszyscy słowaccy docenci polskie kryteria). Co więcej znam przypadki gdy nawet osobom spełniającym te wymagania nie otwierano przewodów. To zależy od wielu czynników (m.in. odpowiednich kontaktów/współpracy z konkretnym środowiskiem czy też tego jak szanuje się dana uczelnia/wydział). I nie mam wcale zamiaru negować oczywistego faktu, że na Słowacji habilituje się spora grupa osób po nieudanych próbach w Polsce. I na koniec. Publicznie znane są przypadki awansów naukowych w Polsce uzyskanych na podstawie plagiatów. Czy Pani zdaniem implikuje to, że w naszym kraju to standard?

      Usuń
    4. Konkretny przykład udanej habilitacji w Polsce (i to na szanownym UJ), która na Słowacji (dokładniej na Uniwersytecie w Koszycach) nie miała szans:

      https://apacz.matinf.uj.edu.pl/doctorats/191

      Zgodnie z:

      https://apacz.matinf.uj.edu.pl/uploads/plik/plik/59/prof.y.tomilov_recenzja.pdf

      habilitant miał 4 cytowania z WoS, a Słowacy z Koszyc wymagają ich 5:

      https://www.upjs.sk/public/media/3282/kriteria-doc-prof-pril-1-180413.pdf

      Dodatkowo habilitant nie wziął udziału w żadnej międzynarodowej konferencji, przez co nie spełnia kolejnego kryterium pojawiającego się na Słowacji czy w Czechach.
      I żeby było jasne - wcale nie dowodzi to, że w Polsce jest łatwiej. Pokazuje jednak, że nikt uczciwy i myślący rozsądnie nie powinien stawiać w tej sprawie dużych kwantyfikatorów ...

      Usuń
  8. "Jeszcze kilka lat i w Polsce zmienią się standardy wymagań w powyższym zakresie, bo o nich będą stanowić polscy docenci, na których tak bardzo zależało pani minister Barbarze Kudryckiej".

    Czy obecnie słowaccy docenci biorą pełnoprawny udział w kształceniu i promowaniu przyszłych kadr? Czy są oni powoływani na promotorów i recenzentów w przewodach doktorskich? (pomocniczymi mogą być jako doktorzy). Czy uczelnie powierzają im recezje habilitacyjne? Czy CK powierza im recenzje habilitacyjne? Pytam zarówno o uprawnienia, jak i praktykę środowiska akademickiego, bo tu widzę jeszcze zasoby zdrowego rozsądku i możliwość samoobrony przed niszczącymi regulacjami (choć przynam ryzykowne, bo trudno znaleźć granicę ostracyzmu).

    Co do fanów naukowców - mówię zupełnie serio - zdarzało mi się (i wiem, że nie tylko mnie) jeździć na konferencje tylko ze względu na osoby referentów. Nie chcę tu się nikomu podlizywać, więc nie wymienię nazwisk, ale jestem fanem (nie wstydzę się tego określenia)kilku naukowców, tak ze względu na oryginalność poglądów, jak i niezwykłe osobowości mówców. Gdyby niektórzy autorzy, wśród najbardziej cenionych przeze nie współczesnych badaczy/-ek, poprowadzili cykl pogłębionych otwartych wykładów (coś więcej niż konferencyjne migawki) - mam w sobie gotowość "pojeżdżenia" za nimi po kraju czy dalej. Czemu nie? Wręcz brakuje mi czegoś takiego w naszej akademickiej rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż trzech słowackich docentów jest członkami Zespołu Nauk Społecznych i Prawnych Polskiej Komisji Akredytacyjnej, a więc centralnego organu kontroli jakości kształcenia w polskich uczelniach. Wystarczy zajrzeć do bazy MNiSW OPI, by zobaczyć, że są nie tylko recenzentami, ale i promotorami prac doktorskich w kraju oraz prac habilitacyjnych na Słowacji i w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN są tacy docenci?

      Usuń
    2. Jest, kolega prof. UZ dr hab. Mirosław Kowalski, który został wybrany w tajnych wyborach przez samodzielnych pracowników nauki, a znany jest z wielu wydawanych w Polsce publikacji, organizacji konferencji krajowych i międzynarodowych, więc być może jest rodzynkiem i chlubą nie tylko tego środowiska. Być może pozostali mają coś za uszami, albo spoczęli na słowackich laurach?

      Usuń
  10. Czyli ryba popsuła nam się od głowy :((
    Zatem można się też spodziewać, że za chwilę ci docenci udadzą się z powrotem na Słowację po profesury naukowo-pedagogiczne, podczas gdy w Polsce wyśrubowano kryteria do poziomu takiego, że wielu profesorom ze starej procedury ciężko byłoby uciułać nawet połowę oczekiwanych punktów (już wiele uczelni wskazało na swoich stronach poziom 400 pkt). O co tu chodzi? By wszyscy przywozili tytuły zza granicy???

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Habilitację zrobiłem już we Francji / Ryszard Makarowski

      Usuń
    2. Habilitację otrzymałem we Francji

      Usuń
    3. To w końcu ten pan otrzymał habilitację, czy ją zrobił? A jak się robi habilitację we Francji?

      Tadeusz

      Usuń
    4. 21 lutego 2014 r. Pan Arkadiusz Modrzejewski zrobił habilitację z wyróżnieniem. Wykład habilitacyjny i tzw. "obrona" zgodnie z wymaganiami odbyły się w j.angielskim. I jeszcze jedna uwaga: Pan dr hab.Arkadiusz Modrzejewski musiał do dnia obrony wykazać się minimum czterema artykułami z bazy web of science.

      Usuń
    5. Czy to dużo w politologii/teologii?

      Usuń
  12. Och to niemożliwe. Przecież na Słowacji habilitują się najwybitniejsi przedstawiciele polskiej nauki. To chyba musi być ktoś inny.... no nie, nie uwierzę.... w Polsce? Takie sprawy? Niesłychane.
    To jednak bloger ma rację? Nie. Nie. Nie. Już nie wiem , co o tym myśleć
    Iga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę nie ma już innych "nicków" tylko trzeba mnie kopiować ? Anonimowy z 21:04, to żenada podpisywanie się moim "nickiem". Iga

      Usuń
    2. To pani ma wyłączność na nick i także moje imię?
      Iga

      Usuń
  13. Myślę, że nie jest najważniejsze ile wyprodukuje jeszcze Polska czy Słowacja czy Uganda polskich naukowców. Co z tego, że będziecie docentami, Ph-coś tam. Zaraz braknie wam pracy, bo nabór za 2-3 lata będzie już tragiczny na studia. Na uczelni gdzie studiuję mgr pedagogikos 90% to studenci II stopnia zaoczni. Na 1 rok licencjatu idzie kilka osób. Więc mniemam, że jeszcze chwila a nawet tytuł Boga w pedagogice nie wystarczy do utrzymania etatu. Nie ma studentów i nad tym bym się zastanowił. Po co mi tytuły naukowe, skoro będą one martwe...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lękajcie się! Nie będzie tak źle. Bóg;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, Bóg rozliczy cwaniaków, oszustów a nagrodzi uczciwych i pracowitych. Szkoda, że to nie Najwyższy opiekuje się polskimi naukowcami, tylko skazuje ich na "obcych".
      Rafał

      Usuń
  15. Piszecie, że gdyby polskie habilitacje byly latwiejsze niz poludniowe, to turystyka odbywala sie w odwrotnym kierunku.
    I odbywa sie. Mimo, ze w Polsce koszt to kilkanascie tysiecy dla habilitanta lub jego jednostki a na Poludniu o polowe mniej.
    Czeska Pani doktor Cervinkove opisana na blogu Profesora wybrala Polske do habilitacji. Nie wiem, czy wpierw starala sie na Poludniu, ale wybrala Polske.
    Mamy tez wiele przykladow Polakow, ktorzy najpierw probowali na Poludniu, a gdy na Poludniu im odmowiono, to podjeli probe w Polsce, mimo, ze w Ostravie bylo za darmo:
    http://www.ekf.vsb.cz/cs/veda-a-vyzkum/profesorska-habilitacni-rizeni/habilitacni-rizeni/ukoncena/ Jadwiga Bizon-Gorecka
    To jednak habilitantka zdecydowala sie na Polskę:
    http://www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-ekonomicznych/1382-bizon-gorecka-jadwiga
    czy to znaczy, że w Zarządzaniu jest łatwiej w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba anonimowy nie doczytał życiorysu pani Hany Cervinkove, która z czeską nauką nie ma od ponad 20 lat nic wspólnego. Nie podjęła habilitacji w Polsce tylko dlatego, że u nas jest łatwiej czy trudniej. Ona tu po porostu od wielu już lat meszka i pracuje naukowo. Przykład zatem jest nietrafiony, gdyż Polacy habilitujący się na Słowacji tam nie mieszkają, nie zostają jako słowaccy docenci.

      D.

      Usuń
  16. Nie przeczytał też ze zrozumieniem treści autoreferatu pan dr Góreckiej, która jest Polką, wykształconą w Wyższej Szkole Inżynierskiej w Bydgoszczy. Takich niestety mamy panie profesorze analfabetów wtórnych, ale za to komentują z impetem w głąb, jak TAED.

    Iga

    OdpowiedzUsuń
  17. Czesi informują, że pani inżynier doktor:
    Obor: Podniková ekonomika a management
    Jadwiga Bizon-Górecka, Dr inż. (Fakulta stavební a environmentálního inženýrství, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodiczy im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich w Bydgoszczy) - zastaveno VR
    ma wstrzymane postępowanie. Nie podają powodu tego procesu.
    Mój wpis w blogu dotyczy Słowacji. Mam nadzieję, że anonimowy komentator odróżnia te państwa od siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do dr hab. JBG, to w Czechach habilitacja zaczęta była w 2010 i w 2013 wpisano ją do ukończonych (niepowodzeniem).
      W 2013 JBG wnioskowała do łatwiejszej polskiej CK po mniej wartościowy stopień i już są 3 recenzje pozytywne (na stronach akademii ekonomicznej w krakowie), zatem jest to już dr hab. JBG. Warto iść na łatwiznę i ekspresowe habilitacje w Polsce - choć jest to droższe - trzeba zabulić blisko 20000 zł. Ale w kupowaniu dyplomów szkolimy młodzież uczącą się na polskich uczelniach, zaś za 20000 sprzedawany jest łatwiejszy dr hab. w Polsce, którego mały kraj z południa wstrzymał się dać. KIGA

      Usuń
    2. KIGA - nie pisałem o czeskich tylko słowackich ścieżkach dostępu, więc proszę nie mylić tych państw. Dziwnym trafem Czesi podobnie jak Polacy wybierają Słowację. Dlaczego?
      A co do w/w osoby, to proszę także nie mylić faktów. To nie CK habilituje tylko rada wydziału zatwierdza lub kwestionuje wniosek komisji habilitacyjnej.

      Usuń
    3. "Dziwnym trafem Czesi podobnie jak Polacy wybierają Słowację. Dlaczego?"
      Polacy - bo jest tańsza. Ja muszę za za swoją habilitację zapłacić samodzielnie, całą kwotę. W Czechach jest za darmo, w Polsce kilkanaście tysięcy, na Słowacji jest za darmo (Bratysława). Wybór jest oczywisty przy adiunkckiej pensji i współmałżonku nauczycielu gimnazjum.
      A kierunek jest też odwrotny:
      Dziwnym trafem Słowak prof. Petr Kristofik wybrał Czechy - Ostravę, VSB w Ostravie. Dlaczego? Jego uczelnia Banska Bystrica za przewód chce pieniędzy nawet od swoich własnych kandydatów, a w Ostravie nie chcą żadnych pieniędzy. Podobnie nie chcą ich w Brnie na Mendel University. Może to jest powód (taniej czyli łatwiej).
      Ponieważ TANIEJ znaczy łatwiej to sie zgadzam, że w Czecha i Słowacji jest łatwiej, bo taniej. W Polsce kupczy się tytułami i kandydat płaci lub ma sponsora, w Czechach i na Słowacji pieniędzy żąda się mniej lub wcale - a odmawia się słabym kandydatom odmawiając im nawet wszczęcia postępowania jeśli nie mają cytowań zagranicznych w JCR ani publikacji w czasopismach notowanych ERIH, Scopus lub JCR.

      Usuń
    4. Tak - ciekawe jest, że ta habilitantka, Jadwiga Bizon-Górecka, Dr inż. (Fakulta stavební a environmentálního inženýrství, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodiczy im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich w Bydgoszczy) - miała w polskim postępowaniu 3 pozytywne recenzje, komisja habilitacyjna opiniowała nadanie stopnia, ale rada naukowa odmówiła nadania stopnia:
      http://www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-ekonomicznych/1382-bizon-gorecka-jadwiga

      Usuń
  18. To faktycznie wazny aspekt, ale chyba wiekszosc osob starajacych sie o habilitacje ma pokrywane jej koszty przez pracodawce. Natomiast jeszcze istotniejszy jest fakt wyboru recenzentow. Z tego co sie orientuje, to w Czechach czy na Slowacji sa to zazwyczaj osoby kompetentne w specjalnosci, ktorej dotyczy habilitacja, natomiast w Polsce niestety nie jest to regula. O ile bowiem rady wydzialu nie wypadaja najgorzej pod tym wzgledem (pewnie dlatego, ze habilitanci wybieraja wlasciwe i najblizsze im merytorycznie rady), to CK czesto "strzela slepakami" wybierajac osoby zupelnie z innej bajki (przynajmniej w mojej dysctplinie, a nie jest to pedagogika). Mysle, ze warto zajac sie w CK tym problemem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym pokrywaniem kosztów przez polskie instytucje to jest dość słabo
      w instytucji gdzie nie ma uprawnien habilitacyjnych zanim zlozymy kwity do CK zaleca się (a de facto wymaga) posiadania promesy, i często są naciski, żeby się nie śpieszyć, że w zamian za to, że opóźni się wniosek, to władze uczelni nie będą dążyły do zwolnienia przeterminowanych adiunktów, byle nie narażać ich na koszty. U nas wszyscy stali się nagle gotowi. I uczelnia bojąc się bankructwa ogłosiła, że do września 2021 czas mają wszyscy adiunkci i tez, że po tej dacie nie będzie strachu, bo będzie przejście na asystenta z doktoratem dla wszystkich z zachowaniem podobnej pensji jak na stanowisku adiunkta (dyskutowany jest jeszcze mechanizm, ale jest też trochę czasu). To poważny problem.

      Usuń
    2. Habilitant z za granicy, Polak, żyjący w Wielkiej Brytanii, myśląc o powrocie, złożył wniosek w nowej procedurze. Z tego co pisał, wynika, że obciążono go na około 24000 zł. Nie zapłaciła tego jego instytucja (uniwersytet w Wielkiej Brytanii). Wszystko poszło z własnej kieszeni habilitanta.
      Taka kwota dla Czecha lub Słowaka jest zaporowa. Zwłaszcza, gdy się porówna ze stawkami czeskimi (za darmo) lub słowackimi (za darmo lub do 7000 zł na państwowych uczelniach, wyjątek to jakieś prywatne uczelnie w zakresie prawa, marginalne, najczęściej jest to do 500 EUR na społhumach z wyłączeniem prawa i do 1000 EUR na pozostałych).
      Koszty powodują, że nie ma w Polsce wysypu zagranicznych kandydatów z biednie zarabiających krajów.
      Dodatkowo pracujący w nauce Słowacy i Czesi mają niższe pensje niż Polacy. U nich też pensja profesora niewiele różni się od pensji docenta a docenta od odbornego asystenta a odbornego asystenta od doktoranta. Jest to dość płaska stawka. Kolejną ważną różnicą jest to, że ich nikt nie pogania, można zatrudnić się na stanowisku asystenta bez doktoratu i tak bez doktoratu pracować do końca aktywności zawodowej na swoim stanowisku. Awansują tylko ci, którzy mają aspiracje.

      Usuń
  19. Dam przykład: Habilitant z za granicy, Polak, żyjący w Wielkiej Brytanii, myśląc o powrocie, złożył wniosek w nowej procedurze. Z tego co pisał, wynika, że obciążono go na około 24000 zł. Nie zapłaciła tego jego instytucja (uniwersytet w Wielkiej Brytanii). Wszystko poszło z własnej kieszeni habilitanta.

    Taka kwota dla Czecha lub Słowaka jest zaporowa. Zwłaszcza, gdy się porówna ze stawkami czeskimi (za darmo) lub słowackimi (za darmo lub do 7000 zł na państwowych uczelniach, wyjątek to jakieś prywatne uczelnie w zakresie prawa, marginalne, najczęściej jest to do 500 EUR na społhumach z wyłączeniem prawa i do 1000 EUR na pozostałych).
    Koszty powodują, że nie ma w Polsce wysypu zagranicznych kandydatów z biednie zarabiających krajów.
    Dodatkowo pracujący w nauce Słowacy i Czesi mają niższe pensje niż Polacy. U nich też pensja profesora niewiele różni się od pensji docenta a docenta od odbornego asystenta a odbornego asystenta od doktoranta. Jest to dość płaska stawka. Kolejną ważną różnicą jest to, że ich nikt nie pogania, można zatrudnić się na stanowisku asystenta bez doktoratu i tak bez doktoratu pracować do końca aktywności zawodowej na swoim stanowisku. Awansują tylko ci, którzy mają aspiracje.

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak - są tam dość mocno rozdrobnione specjalności, coś co w Polsce jest jedną dyscypliną, tam jest w 5-6 wersjach.
    I recenzenci muszą być z tego wąskiego zakresu habilitowani aby móc recenzować.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.