poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kierunki i koncepcje pedagogiki katolickiej w Polsce (1919-1939)












Święto "Trzech Króli", które zamyka cykl uroczystości religijnych - cykl świąteczny Bożego Narodzenia jako jedno z najstarszych świąt w chrześcijaństwie postanowiłem usankcjonować w blogu naukowo, zachęcając czytelników, badaczy, środowiska wyznaniowe (nie tylko katolickie) do zapoznania się z wyjątkowymi w naszym kraju wynikami badań zespołowych i indywidualnych w zakresie pedagogiki katolickiej, które prowadzi od połowy lat 90. XX w. pedagog - prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego dr hab. Janina Kostkiewicz. Wydana przez nią monografia profesorska - pt. Kierunki i koncepcje pedagogiki katolickiej w Polsce (1919-1939) (Kraków: IMPULS 2012, ss. 733!) stanowi fenomen wśród świeckich badaczy jednego z najważniejszych nurtów pedagogiki humanistycznej w świecie. Autorka nie tylko tej rozprawy jest ceniona w polskim środowisku pedagogicznym za rzetelność naukowo-badawczą, a zarazem niezwykłą skromność, za którą kryje się wprost tytaniczna praca naukowa, indywidualna i zespołowa.

Kiedy J. Kostkiewicz rozpoczynała karierę naukową w Instytucie Pedagogiki WSP w Rzeszowie (obecnie Uniwersytet Rzeszowski), miała za sobą badania empiryczne z zakresu pedagogiki szkolnej. Jej dysertacja doktorska dotyczyła bowiem diagnozy braków w wiadomościach i umiejętnościach absolwentów szkół podstawowych i sposobów ich wyrównywania w pierwszej klasie liceum ogólnokształcącego. Napisała ją na podstawie znajomości tak teorii kształcenia, jak i przeprowadzonych badań empirycznych, w ramach których poddała analizie statystycznej m.in. ponad 3 tys. testów osiągnięć szkolnych licealistów.

Późniejsze lata pracy naukowo-badawczej pani Profesor w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a od niemalże dziesięciu już lat w Uniwersytecie Jagiellońskim sprzyjały reorientacji zainteresowań badawczych w kierunku pedagogiki ogólnej, w tym szczególnie tego jej nurtu, który obejmował historię wychowania oraz dzieje myśli pedagogicznej. Całe szczęście, bo ostatnie lata pracy wydały niepowtarzalny owoc twórczy, jakim jest nie tylko wspomniana powyżej rozprawa, ale także wydane pod Jej redakcją i współredakcją dwa tomy rozpraw o wyjątkowej wartości poznawczej, a mianowicie:


1) Pedagogie katolickich zgromadzeń zakonnych. Historia i współczesność, tom 1 (Kraków: Impuls 2012, ss.570);

2) Pedagogie katolickich zgromadzeń zakonnych. Historia i współczesność, współred. Kazimierz Misiaszek SDB, tom 2 (Kraków: Impuls 2013, ss.457).


O tomie I pisze prof. Stanisław Palka z UJ, że jest on pierwszym tego typu opracowaniem przygotowanym przez grupę specjalistów. Odsłania nie tylko twórców i organizatorów szkolnictwa w Europie i na świecie w przeszłości, ale także koncepcje pedagogiki opiekuńczej, społecznej, resocjalizacyjnej i przedszkolnej doskonale sprawdzające się we współczesnej praktyce pedagogicznej. Aktualność zawartych tu koncepcji teoretyczno–praktycznych w czasach współczesnych – kiedy wychowanie ponosi powszechne fiasko – jawi się jako szansa… , zaś tom drugi - jak napisała prof. dr hab. Krystyna Chałas - stanowi cenną skarbnicę wzorów działania wychowawczo-dydaktycznego, formacyjnego, opiekuńczego i resocjalizacyjnego w różnego rodzaju grupach i instytucjach, z których to wzorów mogą czerpać wszyscy zainteresowani wychowaniem i formacją człowieka".

Od przełomu politycznego 1989 r. polska pedagogika musiała nadrabiać okres nieobecności wielu dokonań minionych pokoleń nie dlatego, że ktoś nie potrafił ich dostrzec, opracować naukowo czy uwydatnić ich wartość, ale z powodów obowiązującej w okresie PRL cenzury i dodatkowo doktrynalnej oraz bezwzględnej politycznie walki władz państwa z Kościołem katolickim.

Dzisiaj, kiedy wydawałoby się, że już nic nie stoi na przeszkodzie, by podjąć w naukowej debacie nieobecne dyskursy, teorie czy modelowe doświadczenia wychowawcze okazuje się, że nie jest to takie łatwe, gdyż z jednej strony ma miejsce niezwykle dynamiczne tempo przyrostu nowej wiedzy, w tym także historycznych odkryć i interpretacji minionych wydarzeń, procesów i doświadczeń edukacyjnych, z drugiej zaś następuje odwrót od transcendencji i religii w procesie socjalizacji na skutek prowadzonych walk między stronnictwami politycznymi w III RP. Bezwzględnie stronnictwa pokityczne wyłuskują każdą dysfunkcję czy patologię Kościoła katolickiego jako okazję do przywracania w debacie publicznej wartości i praktyk laickich pedagogów.

Mnie jednak zafascynowała rozprawa Janiny Kostkiewicz o kierunkach i koncepcjach pedagogiki katolickiej w Polsce, bowiem nie było tego rodzaju studium filozoficzno-pedagogicznego w naukach o wychowaniu. Jej książka pojawiła się zatem w samą porę, wzbogacając naszą wiedzę o dokonania, których istnienie było poza świadomością naszego społeczeństwa, w tym także akademickiego środowiska pedagogów w wyniku rozproszonej, mało dostępnej lub częściowo niepożądanej wiedzy.

Otrzymujemy niezwykle rzetelne dzieło naukowe, znakomitą monografię z pogranicza pedagogiki ogólnej, historii myśli pedagogicznej i filozofii wychowania, której treść, struktura i stylistyka narracji wzbudza ogromny szacunek dla Autorki, prowadzącej przecież przez wiele lat żmudne, czasochłonne badania. Te zaś są kluczowe nie tylko dla pedagogiki, ale i kultury naszego narodu. Jak słusznie pisze we wstępie: Łatwo rekonstruować jest dzieje nowych idei, nowych nurtów pedagogicznych, teorii proponowanych światu dla skierowania go na nowe tory biegu dziejów. Trudniej odnosić się do tych, na których zbudowano podwaliny nowożytnej kultury europejskiej”.

Istotnie, trzeba umieć połączyć metodologię badań historycznych z metodami badań idei, myśli, praktyk wychowawczych i częściowo także badań biograficznych, by stworzyć własną strukturę przekazu wiedzy językiem współczesnej humanistyki.

Autorka dokonuje w swojej rozprawie także znaczącego przewartościowania zakorzenionych w naszym społeczeństwie - na skutek kilkudziesięcioletniej indoktrynacji antykatolickiej i doktrynalnie niszczącej wszelką myśl z zakresu szeroko pojmowanego humanizmu – stereotypów, uprzedzeń, mitów, celowych zafałszowań i niewiedzy dotyczących wychowania katolickiego. Podaje także liczne przykłady błędnej wówczas – bo sprzecznej ze stanowiskiem chociażby Soboru Watykańskiego II - interpretacji doktryn, dogmatów czy etyki wychowania katolickiego.

Przeprowadzenie badań nieobecnej i/lub niechcianej w Polsce spuścizny wiedzy w powyższym zakresie jest wielkim wkładem krakowskiej pedagog w przywrócenie „własnego oblicza” wielopokoleniowo tworzonej przecież pedagogii, która była i nieustannie jest „sprawdzana” w często dramatycznie trudnych warunkach codziennego życia tak rekonstruowanej tu doby okresu II Rzeczypospolitej, jak i w ponowoczesności III RP.

Nie jest to bowiem praca tylko historiozoficzna, ale także współczesna. Pedagogika katolicka istnieje i wpisuje się w życie kolejnych generacji dzieci i młodzieży w naszym kraju, której wychowawcy wcale nie muszą być świadomi wszystkich jej korzeni, natomiast ważne jest, by kolejni edukatorzy nauczycieli, pedeutolodzy i badacze teorii i praktyk wychowania katolickiego mogli pełniej odczytać i zrozumieć własny kod kulturowy.

Bardzo cenne są uwagi Autorki o własnym warsztacie badawczym, klarowne postawienie problemu badawczego (por. Rozdział I W poszukiwaniu istoty katolickości pedagogiki: jakiej pedagogice można nadać miano katolickiej? Dwie płaszczyzny odpowiedzi), wyłonienie najważniejszych źródeł wiedzy (czasopisma, literatura naukowa – o czym pisze nie tylko we Wstępie), a także podzielenie się z czytelnikami przyjętymi przez siebie ograniczeniami, a nawet wątpliwościami, jakie muszą towarzyszyć w trakcie rzetelnie prowadzonych badań naukowych o tak rozległym zasięgu i głębi merytorycznych dociekań. Przyjęte jako „wspólny mianownik” źródła konstytuujące pedagogikę katolicką, jakimi stały się w tym procesie badawczym m.in. religia katolicka, jej teologiczno-filozoficzne podstawy oraz czynnik instytucjonalny w postaci dokumentów Kościoła, pozwoliły na stworzenie pierwszego, tak precyzyjnego tożsamościowo studium pedagogiki katolickiej, które jest bogate źródłowo i przekonywujące wartością merytorycznych uzasadnień.

Dzięki tej rozprawie lepiej zrozumiemy pojmowanie istoty wychowania przez współczesnych nam teologów i etyków katolickiej myśli czy filozofii, jak np. Józef Tischner czy Karol Wojtyła (Jan Paweł II), mających przecież ogromny wpływ na pedagogikę katolicką w naszym kraju. Pojawiają się w dziele Janiny Kostkiewicz znakomicie oddane i udokumentowane spory o istotę wychowania moralnego między np. Wincentym Granatem a Sergiuszem Hessenem czy o. J. Woronieckim a ks. Z. Bielawskim, zaś wydobyty przez Autorkę na jaw niepokojący tomistę w latach 30. XX w. problem płynności i zmienności ideałów wychowawczych wskazuje, że to nie Zygmuntowi Baumanowi powinno się przypisywać kilkadziesiąt lat później tak ujęte spojrzenie na społeczeństwo otwarte i pluralistyczne jako ponowoczesne (płynna nowoczesność), ale jeśli już, to właśnie W. Granatowi.

Ważnym wkładem w naszą wiedzę o pedagogice kultury jest rozdział 3 pt."Katolicki nurt pedagogiki kultury", w którym po raz pierwszy potraktowano tak szeroko i mądrze źródłowo poglądy na pedagogikę ks. Jana Ciemniewskiego, ks. Zygmunta Bielawskiego, s. Barbary Żulińskiej i ks. Henryka Weryńskiego. Można westchnąć z poczuciem ulgi i radości duchowej – nareszcie!

Tu znajdziemy jakże typowo polskie wątki do chrześcijańskich korzeni dla współczesnej pedagogiki serca, pedagogiki miłości. Wystarczy bowiem sięgnąć do wydanej mniej więcej w tym samym czasie imponującej rozprawy prof. Lecha Witkowskiego pt. Przełom dwoistości w pedagogice polskiej. Historia, Teoria. Krytyka (Kraków 2013), by zobaczyć jak odczytywane jest dziedzictwo myśli pedagogiki ogólnej przez neofrankfurtczyka, który zupełnie nie dostrzegł tak ogromnego dziedzictwa myśli w nauce tego samego przecież okresu międzywojennego! To tylko świadczy o tym, z jak poważnym autyzmem pedagogicznym w polskich badaniach podstawowych mamy nadal do czynienia.

Z bogactwa i logiki treści tej rozprawy powinni skorzystać nie tylko pedagodzy, ale także filozofowie, socjolodzy religii, teolodzy i historycy. Sami pedagodzy będą mogli pogłębiać historię swoich subdyscyplin, jak pedagogika społeczna, pedagogika ogólna, pedagogika filozoficzna, historia oświaty i myśli pedagogicznej, dydaktyka czy andragogika, gdyż omawiane tu kierunki i koncepcje odnoszą się do różnych dziedzin i przedmiotów badań, także pedagogiki każdej doby.

Znakomicie, że ta książka wreszcie się ukazała, gdyż jej zaistnienie w naukach humanistycznych włącza w obieg myśli, taksonomii i klasyfikacji tę, która była i może być nadal niepożądaną z pozanaukowych względów. Na tym polega wielkość i wyjątkowość suwerennej nauki i jej przedstawicieli, że może i powinna tworzyć swoje dzieła dla współczesnych i przyszłych pokoleń. Tylko dzięki tak tytanicznej, żmudnej pracy analityczno-syntetycznej mogła powstać tak znakomita monografia pedagogiki katolickiej, dzieło, dzięki któremu nie będzie już możliwe dalsze wykorzenianie polskiej nauki i tradycji z dziedzictwa symbolicznego jako impulsu do jej dalszego rozwoju.

Jakże wyjątkowo splata się w monografii J. Kostkiewicz pedagogika kultury z perspektywą właśnie pamięci symbolicznej, która jest Jej udziałem. Jak trafnie pisze o takim podejściu do prowadzenia podstawowych badań w naukach humanistycznych prof. Lech Witkowski: (…)fenomen pedagogiki kultury w historii naszej myśli to nie był epizod dotyczący wąskospecjalistycznego zakresu zawężonych zainteresowań, ale strategiczne i nadal zasadnicze ugruntowanie rozumienia tego, na czym polega uwikłanie edukacji i losu jednostki w ich stosunku do kultury jako podglebia dla naszego wrastania w świat i to dla całej pedagogiki współczesnej. To niezrozumienie fenomenu pedagogiki kultury daje o sobie znać także w instytucjonalnej niezdolności do zaprojektowania sensownej obecności problematyki etycznej i religijnej w toku edukacji.(L. Witkowski, Przełom dwoistości w pedagogice polskiej, 2013, s.18)

5 komentarzy:

  1. "(...) wydobyty przez Autorkę na jaw niepokojący tomistę w latach 30. XX w. problem płynności i zmienności ideałów wychowawczych wskazuje, że to nie Zygmuntowi Baumanowi powinno się przypisywać kilkadziesiąt lat później tak ujęte spojrzenie na społeczeństwo otwarte i pluralistyczne jako ponowoczesne (płynna nowoczesność), ale jeśli już, to właśnie W. Granatowi".

    Zatem dodajmy przy okazji tego odkrycia: Wincentemu Granatowi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście - - dodajmy więcej: ks. prof. dr hab. Wincenty Granat - wybitny teolog, dogmatyk, personalista. Jego znakomitej pracy: Ku człowiekowi i Bogu w Chrystusie. Zarys dogmatyki katolickiej PIERWSZEGO W POLSCE KOMPENDIUM TEOLOGII W DUCHU SOBORU WATYKAŃSKIEGO II. WZNOWIENIE W 50-LECIE SOBORU”, nie czytają niektórzy przeciwnicy w hierarchii Kościoła katolickiego w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Profesorze;
    "Wystarczy bowiem sięgnąć do wydanej mniej więcej w tym samym czasie imponującej rozprawy prof. Lecha Witkowskiego pt. Przełom dwoistości w pedagogice polskiej. Historia, Teoria. Krytyka (Kraków 2013), by zobaczyć jak odczytywane jest dziedzictwo myśli pedagogiki ogólnej przez neofrankfurtczyka, który zupełnie nie dostrzegł tak ogromnego dziedzictwa myśli w nauce tego samego przecież okresu międzywojennego! To tylko świadczy o tym, z jak poważnym autyzmem pedagogicznym w polskich badaniach podstawowych mamy nadal do czynienia".
    Może to tylko moje widzi mi się (niewiele wnoszące), ale zdaje mi się, że po prostu nie można pisać o wszystkim, Ci którzy tak czynią w rzeczywistości nie piszą o niczym szczególnym. Pisząc o czymś badacz zawsze staje w obliczu dylematu i pewne elementy musi odrzucić na rzecz innych, dlatego też do głównej osi naszego projektu (bazy, fundamentu) nie zawsze da się podpiąć wszelkiego typu trybiki, koła zębate itp. by w końcowym efekcie to wszystko można uznać za sprawnie działający mechanizm.
    Z poważaniem - Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy to znacz7, że nie można dostrzec braku? To oczywiste, że nie można w jednej książce dostrzec wszystkich nurtów. Właśnie dlatego rozprawa J. Kostkiewicz jest wyjątkowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szanowny Panie Profesorze;
    Moja uwaga nie wynika z mojej złośliwości, nie chciałbym też wchodzić w rolę adwokata (aż tak wybitny nie jestem i za takiego się nie uważam). Jednakże pragnę zwrócić uwagę, iż z mojej perspektywy ów „brak” nie oznacza dysfunkcji. Myślę też, że wynika on ze świadomie obranej drogi przez neofrankfurtczyka i o ile ten nie rości sobie prawa do nazywania swego projektu mianem perpetuum mobile to nie ma potrzeby wskazywać na zaistnienie światopoglądowego autyzmu. Mam też nadzieje, iż moja uwaga nie zostanie odebrana nadto moralizatorsko, bowiem rozumiem że każdy ma prawo do wyrażania swojego odrębnego zdania. Ufam, że Pański kolega po fachu przeczytawszy interpretacje Pedagoga nie poczuje się urażony. Z poważaniem - Andrzej

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.