środa, 6 listopada 2013

Pedagog podaje się do dymisji

Prorektor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy dr hab. Roman Leppert prof. UKW podał się do dymisji. Napisał do członków Senatu UKW , że nie widzi już dalszej możliwości współpracy z JM Rektorem prof. dr. hab. Januszem Ostoją-Zagórskim. W lokalnej prasie tego regionu aż huczy. "Express Bydgoski" donosi:

Ostry konflikt we władzach Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego Prof. Roman Leppert zrezygnował ze stanowiska prorektora ds. dydaktycznych i jakości kształcenia UKW (...). Podczas ostatniego posiedzenia Senatu uczelni poinformował o swojej rezygnacji. Do senatorów trafiło także obszerne pismo profesora, w którym uzasadnia swoje odejście. Piętnuje w nim sposób kierowania uczelnią przez obecnego rektora.

Portal Moje Miasto Bydgoszcz informuje:

Za najistotniejszy powód takiej decyzji (Prorektor - dop. BŚ) podaje całkowitą rozbieżność pomiędzy sposobem kierowania uniwersytetem przez niego i rektora prof. Janusza Ostoję-Zagórskiego. Panowie inaczej wyobrażają sobie funkcjonowanie organów jednoosobowych i kolegialnych - wynika z pisma prorektora do senatu.

“Nie jest możliwe, abym był dalej prorektorem nie akceptując jednocześnie decyzji podejmowanych przez Magnificencję” - pisze profesor.

Lista grzechów rektora

Prof. Leppert wymienia przesłanki decyzji, którą podjął jeszcze w końcu października. Wymienia kilka z nich:

- przedłużenie zatrudnienia kanclerza na czas nieokreślony bez zasięgnięcia opinii senatu,

- preferowanie przedstawicieli innych uczelni jako kandydatów UKW do Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego;

- zapraszanie do wygłoszenia wykładów podczas inauguracji roku akademickiego profesorów innych uczelni;

- przeniesienie Sekretariatu Instytutu Mechaniki i Informatyki Stosowanej w budynku Copernicanum;

- niszczenie pozostałości po poprzednikach (Rektorach: Marcinkowskim i Kubiku);

- niewykorzystanie okazji, jaką było uruchomienie Biblioteki do zorganizowania w niej inauguracji roku akademickiego;

- wydawanie wadliwych aktów prawnych (zarządzeń, pism okólnych);

- podejmowanie decyzji kadrowych wbrew wnioskom Dziekanów i Rad Wydziałów.




Internauci komentują doniesienia prasowe, w których słusznie wskazują na dzielność, odwagę cywilną profesora UKW Romana Lepperta w podjęciu decyzji, która jest przecież wynikiem troski o uczelnię. Być może wygodniej byłoby milczeć, udawać, że wszystko jest w porządku, zakładać togę na różne uroczystości i namaszczać własne ego. Wyrosło w szkolnictwie wyższym młode pokolenie samodzielnych pracowników naukowych, które nie jest skażone "układem zamkniętym" i potrafi upomnieć się o wartości dobra wspólnego, akademickiego. W kraju następuje przełom pokoleniowy, który nie musi kryć się za maskami, anonimowymi wpisami, ale potrafi jasno sformułować swoje zarzuty płacą za to cenę rezygnacji z funkcji kierowniczej. To elektorzy, którzy go wybrali, muszą zdecydować, czy przyjmują jego rezygnację.

Ktoś komentując to wydarzenie pisze: "Pytanie co komu da takie robienie we własne gniazdo. Każdy ma prawo odejść gdy sobie nie radzi z sytuacją ale po co robić aferę?" Jak widać, nie rozumie, że to nie prof. UKW R. Leppert zrobił aferę, tylko wyciekła ona do dziennikarzy, a zatem komuś zależało na tym, by stała się ona sprawą publiczną. O znaczeniu "kalania własnego gniazda" wypowiem się w kolejnym wpisie, bo zdaje się, że niektórzy mają problem z dociekaniem istoty procesu, który się z tym wiąże.

Profesor UKW Roman Leppert jest pedagogiem związanym z tym Uniwersytetem od początku swojej pracy akademickiej (wcześniej była to Wyższa Szkoła Pedagogiczna, a potem Akademia Bydgoska). Jako samodzielny pracownik naukowy pracuje w Katedrze Pedagogiki Ogólnej i Porównawczej.

Jest autorem takich publikacji jak:

Potoczne teorie wychowania studentów pedagogiki, Bydgoszcz 1996

Pedagogika – poszukiwanie pewności. Studenckie wyobrażenia o pedagogice jako dyscyplinie naukowej i kierunku studiów, Kraków 1997

Pedagogiczne peregrynacje. Studia i szkice o pedagogice ogólnej i kształceniu pedagogów, Bydgoszcz 2002

Młodzież – świat przeżywany i tożsamość. Studia empiryczne nad bydgoskimi licealistami, Kraków 2002

Związki miłosne w sieci, Kraków 2013 (współautor: K. Kacprzak).


Pod jego współredakcją ukazały się następujące prace zbiorowe:

Przełamywanie stereotypów (pedagogicznych i edukacyjnych), Bydgoszcz 1996 (wspólnie z T. Hejnicką-Bezwińską)

Wprowadzenie do pedagogiki. Wybór tekstów, Kraków 1996, 1998, 2001 (wspólnie z T. Jaworską)

Listy z podróży. Profesorowi Edmundowi Trempale w darze na siedemdziesiąte urodziny, Bydgoszcz 1997 (wspólnie z M. Deptułą)

Edukacja w świecie współczesnym. Wybór tekstów z pedagogiki porównawczej wraz z przewodnikiem bibliograficznym i przewodnikiem internetowym, Kraków 2000
Młodzież wobec (nie)gościnnej przyszłości, Wrocław 2005 (wspólnie z Z. Melosikiem i B. Wojtasik)

Ewolucja „ogólności” w dyskursach pedagogicznych, Bydgoszcz 2005 (wspólnie z T. Hejnicką-Bezwińską)


14 komentarzy:

  1. Dziwi mnie ten brak komentarzy... Mimo, że nie znam Pana Profesora to bardzo podziwiam Go za to, jaką podjął decyzję. Myślę, że wiele jest osób, które znają Profesora, pracowały z nim lub brały udział w jego wykładach i mogłyby się podzielić swoimi refleksami na temat tej niecodziennej przecież sytuacji, czy wspomnieniami... Chyba, że Pan Profesor (Pedagog) nie miał dziś możliwości publikować na bieżąco komentarzy. To byłoby dla mnie jakieś wytłumaczenie tego nienaturalnego milczenia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moderuję dzisiaj na bieżąco. Nie ma innych wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Profesorze. Sytuacja na UKW w Bydgoszczy od kilku lat jest bardzo dziwna, a nie tylko za sprawą listu Pana Prof. R. Lepperta... Jako studentka ostatniego roku przez te 4 lata dosyć się naoglądałam dziwnych i niepokojących zdarzeń na "jeszcze uniwersytecie" jak o naszej szkole mówiąc wykładowcy. Największym grzechem naszych włodarzy jest pycha i samouwielbienie. UKW dogorywa jako uniwersytet, jest nazywany "uniwersytetem awaryjnym", a władze się zachowują jakbyśmy byli drugą Jagiellonką. Trzeba zejść na ziemie i popatrzeć trzeźwym okiem na to co się wokół dzieje. Z tego co pamiętam, to już przy wyborze Pana Rektora były wielkie kontrowersje - ktoś się wycofał, ktoś komuś przekazał głosy, ktoś za to został Dziekanem itd. Tylko nikt nic z tym nie zrobił, nikt nie protestował. Ręka rękę myje? Pana Prof. R. Lepperta pamiętam jako dobrego i przychylnego studentom prodziekana, nie poznałam go jednak jako wykładowcy (pedagoga). Co do zarzutów pod adresem Pana Rektora to jest kilka niedopowiedzeń. Inauguracja co prawda nie odbyła się w bibliotece, ale dlaczego nikt nie powie, że koszty jej utrzymania są tak duże, że nawet wykładowcy komentują, że jednostki na obrzeżach miasta muszą być przeniesione do centrum "na kupę", bo nie stać UKW na ich utrzymanie razem z biblioteką i centrum sportu. Co do polityki personalnej... Dziwnym trafem doktoranci i doktorantki Pana Prof. R. Lepperta zajmują stanowiska w różnych biurach UKW jako personel pomocniczy (nie wiem jak nazwać nie asystentów)... Muszą mieć dużo szczęścia, skoro etaty dla nich powstały w chwili zmian władz na UKW... Co do samego listu Pana Prof. Nikt go nie zwolni, bo Państwo Elektorzy nie będą raczej przychylni zrobić z niego męczennika, a jeżeli nawet, to na KPSW znajdzie się praca dla Pana Prof. gdzie większość naszych wykładowców ma drugi etat... Co do dorobku poprzednika Pana Rektora, to nowe witraże i nowe rubinowe berło musiały być bardzo potrzebne, skoro ich się tak broni. Zamiast toczyć jałowe dyskusje, kto się na kogo obraził i dlaczego, powinno się rozpocząć debatę nad przyszłością UKW i wdrożyć plan naprawy, zamiast toczyć wewnętrzne spory na poziomie wydziałów, instytutów czy zakładów. Wewnętrzna walka, która jest tajemnicą poliszynela nikomu nie służy. Zwłaszcza, że wszyscy o tych przepychanka opowiadają studentom. Pamiętam jak była u nas komisja, która miała nam przyznać punkty i zadecydować czy będziemy dalej Uniwersytetem i wszyscy wykładowcy nas prosili abyśmy byli bardzo aktywni i przygotowali super prezentacje, bo nie wiadomo, kto będzie hospitowany. Porażka. Taka sama jak z dżunglą administracyjną w sprawach stypendiów, indywidualnego toku czy załatwiania innych spraw, gdzie każdy sam sobie panem i stanowi własne prawo. Problem polega na tym, że o tym wszyscy wiedzą, tylko nikt z tym nic nie robi. A Pan Prof. R. Leppert nie jest odważny, ma po prostu dobrze rozwinięty instynkt samozachowawczy lub zmysł polityczny, bo taki "odważny" czyn może zaprocentować w przyszłości, a do kolejnych wyborów władz UKW coraz bliżej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Odnosząc się do "listy grzechów" Pana Rektora, zupełnie nie znając możliwego ukrytego kontekstu konfliktu stwierdzam, że większość z nich nie jest wykroczeniem wielkiego kalibru, a niektóre z nim są wręcz wydumane. Co w tym złego, że zaprasza się kogoś z zewnątrz na wygłoszenie wykładu inauguracyjnego rok akademicki, wydarzenia, do którego zwykle z wielkim trudem udaje się przekonać słuchaczy aby nie wyszli wcześniej lub nie przysnęli. W swoim długim życiu akademickim, tylko raz wysłuchałem rzeczywiście pasjonującego wykładu. Raz na około 25 lat. To jest dośc wazny powód, aby zaprosić kogoś ("świeżą krew") z zewnątrz. Ponadto miejsce inauguracji roku akademickiego nie ma dla mnie zupełnego znaczenia, a ważniejsze jest co się na nim dzieje, a zwykle dzieje się to samo. Ponadto o ile pamiętam, rektor ma prawo nie podpisać wniosku o zatrudnienie który przedstawia dziekan po zasięgnięciu opinii Rady Wydziału. Oczywiście nie funkcjonuje to na odwrót, że rektor zatrudnia wbrew procedurze, a więc bez Rady Wydziału. Nie analizując szczegółowo innych "grzechów", niektóre wydają mi się zbyt ogólnikowe lub takie, które mozna dość łatwo obalić. Może decyzje Rektora powinna wcześniej zewnętrzna ministerialna Komisja Kontroli. Fakt faktem, zastępca może lub powinien zrezygnować ze swojej funkcji, jesli działalność szefa łamie literę prawa lub przynajmniej obyczaje. Jeżeli spektakularna dymisja przyczyni sie rzeczywiście do wprowadzenia nowej jakości administrowania Uczelnią, to trzeba to poprzeć. Gorzej jesli postronny widz dostrzega w takim działaniu chęć zyskania przez oponenta jakiś własnych korzyści, tj. np.ugrania czegoś dla siebie na konflikcie. Mam nadzieję, że P. Prorektor nie będzie kandydował na stanowisko rektora (w przypadku upadku aktualnie urzędującego), bo wówczas nieuchronnie będzie się miało takie wrażenie. Niezaleznie od tego, że bardzo cenię prof. Lepperta jako wybitnego naukowca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dziwne wrażenie, że nasi naukowcy za dużo zapożyczyli od polityków. Nie kwestionuję dorobku, autorytetu czy osiągnięć obu Panów, ale spory na poziomie "moja racja jest bardziej mojsza niż twoja twojsza" to już chyba lekka przesada. Panowie Rektorzy nie są od tego, żeby się sobie na wzajem podobać, tylko żeby pracować na rzecz Uniwersytetu. Zamiast robić medialny szum, tak jak to robią politycy kiedy trzeba coś zamieść pod dywan, powinni się zabrać do pracy. A jest nad czym pracować... W tym roku wielu kierunków i specjalności nie utworzono, przyszło rekordowo mało nowych żaków, rekrutacje na wszystkie poziomy studiów trwały chyba początków listopada. Wstyd, że organizuje się 2,3, 4 i enty nabór na studia, zwłaszcza doktoranckie! Człowiekiem, który swego czasu wytykał błędy władzą UKW był Lech Witkowski. Nie pracujący już na Uniwersytecie. Byli też inni, którzy albo przeszli (musieli iść) na emeryturę, albo (emigrować) na inne Uczelnie, albo zostali (wyrzuceni) zwolnieni, bo zapadła decyzja, żeby ich zakłady, katedry rozwiązać z przyczyn "ważnych". Podczas gdy inni, trwają okopani w swoich katedrach, pomimo kontrowersji jakie im towarzyszą i wieku emerytalnego. Pan Leppert może być spokojny, ma za silną pozycje i za mocne plecy, żeby stała mu się jakakolwiek krzywda. Co do wypowiedzi Pani Studentki, to są bardzo ciekawe, zwłaszcza w kwestii obsadzania stanowisk swoimi doktorantami i komisji akredytacyjnej. Wychodzi na to, że studenci wiedzą (widzą) więcej niż profesorowie. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie rozumiem zdania, że: "To elektorzy, którzy go wybrali, muszą zdecydować, czy przyjmują jego rezygnację". Nie ma takiej możliwości, aby zmusić kogoś do dalszego pełnienia funkcji, jeżeli sam zainteresowany nie wyraża takiej woli. No bo proszę sobie wyobrazić kondycję urzędu prorektora w sytuacji, gdy sam prorektor wykonuje te pracę niechętnie lub wręcz z obrzydzeniem. Chyba droga prawna jest taka, że prorektor rezygnuje i to odpowiednie organy stwierdzają, a elektorzy zbierają się ponownie, aby dokonać wyboru nowego.
    Panią studentkę (bardzo interesujący wpis), chciałbym jednakże uspokoić, że uniwersytet nie "dogorywa", gdyż według mnie niczym specjalnie się nie wyróżnia na tle innych uniwersytetów w Polsce, gdzie są te same problemy (aby nie powiedzieć patologie), zaś brak jest mechanizmów, aby to zmienić na lepsze. Zgadzam się co do wypowiedzi przedmówcy, że w dzisiejszych czasach rektorzy przejmują styl polityczny w prowadzeniu instytucji która powinna w swoich podstawach być zupełnie apolityczna. Mam niekiedy wrażenie, że każdy rektor popada w taką euforię bycia nagle kimś ważnym, że rodzi się w nim apetyt an dalsze sukcesy "a może tak zostać posłem albo burmistrzem?" Pamiętajmy, że polityka, wnosi ten cały brud przed którym uczelnia winna się bronić. jeszcze jedno, nie sądzę, aby p. prof. Leppert nie był świadomy jaką burzę wywoła kierując list o "przewinieniach" rektora do Senatu. Myślę, że wręcz na liczył na to, aby wokół niego zgromadziła się grupa oponentów, (Jego przyszłych elektorów), z którymi będzie prowadził właśnie przez media "efektowną kampanię, debatę", jakich cudów dokonałby, gdyby mu na to pozwolono. Znam przykłady aktywizowania się niektórych profesorów najczęściej przed wyborami, a potem ich niemal całkowitego wycofania się w prywatność. Czyżby demonstrowanie woli do służby publicznej ujawnia się tylko przed aktem wyborów. To też reguła polityki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, że P. Prorektor Leppert ma w znacznej mierze rację, przynajmniej w kilku sprawach:
    - nie wykorzystano potencjału centrum kultury fizycznej i sportu oraz biblioteki, mieszkańcy Bydgoszczy nienawidzą UKW, bo zabrała im popularny basen (nie mogą korzystać przez 5 lat, bo UE i zakaz komercji), o potrzebie hucznego przecięcia wstęgi w bibliotece przypominano Rektorowi od dawna, a w bibliotece nie ma barku ani ksera, bo znowu UE i zakaz komercji,
    - niszczenie dorobku poprzedników - raczej tak, z tym że tu trzeba włączyć przerobienie pomieszczeń sekretariatu i dyrekcji Instytutu Mechaniki i Informatyki Stosowanej na coś w rodzaju szatni dla VIP-ów (poprzedni Rektor prof. Kubik jest z tego Instytutu, a Instytut ten jak na złość ma zawsze sporo chętnych studentów i mógłby się rozwijać - wiadomo - informatyka i mechatronika), a poza tym to chyba odwieczny konflikt na uniwersytetach pomiędzy humanistami (obecny Rektor jest historykiem), a inżynierami (poprzedni Rektor), a niestety chyba jednak inżynieria w ciągu najbliższych 10 lat będzie górą w naborach na studia, próba powołania Wydziału Zdrowia czy jakoś tak jest chyba na razie chybiona, bo ma za słaba kadrę medyczno-zdrowotną np. w porównaniu z CM UMK, które w inżynierii współpracuje z UTP (obie z Bydgoszczy),
    - brak promocji własnej uczelni - tylko częściowo, bo doktorat h.c. dla Prezydenta RP był promocją uczelni, ale reszta słabo i UKW może stracić od 01.10.2014.r, brak pomysłów na współpracę z innymi uczelniami z miasta,
    - dziwne decyzje kadrowe - chyba jak wszędzie na uczelniach - może lepiej zmotywuje jawny internetowy ranking publikacji pracowników? - sporo osób mogłoby się wziąć do roboty dla dobra UKW.
    - zapraszanie gości z zewnątrz - tu potrzebna analiza, gdzie zaczyna się i kończy promocja UKW.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odnosząc się do wypowiedzi mojego przedmówcy.
    - skoro takie są wymagania stawiane przez UE, to jaka jest tutaj wina Rektora? Wątpię, żeby takie obiekty powstały z pieniędzy UKW bez pomocy z zewnątrz. Kwestia ksera czy bufetu jest po prostu śmieszna. Parę kroków dalej jest kilka punktów ksero oraz uczelniana stołówka. Zamiast hucznego otwarcia biblioteki wolałabym więcej książek, których brak jest boleśnie odczuwany...
    - kiedy Pan Prof. Lepper był prodziekanem WPIP zlikwidowano zakład Edukacji Zdrowotnej, gdzie większość pracowników miała wykształcenie medyczne i pracowała także w CM UMK. Tyle w kwestii braku kadry medycznej. Sala po zakładzie Pani Prof. Kuchcińskiej miała zostać pokojem ogólnodostępnym dla doktorantów WPIP. Obecnie jest tam sala seminaryjna Katedry do której Pan Prof. Leppert należy...
    - nie pamiętam, żeby poprzedni Rektorzy zastali UKW drewniane, a zostawili murowane. Budynek Kopernikanum za czasów Pana Rektora Kubika rozkwitł. Widać, że pieniędzy nie żałowano. Szkoda, że nie można tego powiedzieć o budynkach przy ul. Grabowej, Mińskiej, Przemysłowej, Placu Kościeleckich, Jagiellońskiej, Powstańców Wielkopolskich czy Chodkiewicza (budynek chemików). Chyba poprzedni Rektor zapomniał, że istnieją inne budynki, nie tylko jego wydział / instytut.
    - w kwestiach nauk ścisłych i medycznych, trudno jest nam pokonać UTP czy CM UMK z tego powodu, że te nauki są ich TARGETEM. Lepiej byłoby umocnić pozycję słabnącej pedagogiki oraz innych nauk społecznych i humanistycznych zamiast rozdrabniać się na drobne. Mamy jedną z najlepszych psychologii w kraju i tutaj powinniśmy inwestować. Ale jak chce się trzymać kilka srok za ogon...
    - z tego co pamiętam, to promocją i PR zajmuje się Dział Marketingu i Promocji, a nie Rektor.
    - co do polityki kadrowej to jest tragiczna. Nie tylko ze względu na promowanie "swoich", ale ze względu na kadrę jaką mamy. W zakładach mamy po 2-4 pracowników, 10 doktorantów (darmowa siła robocza) oraz 20-30 pracowników na godzinach zleconych, prowadzących "śmieciowe" przedmioty, których nikt nie chce, za marne stawki. Zazwyczaj są to osoby, które ukończyły doktorat i nie znalazły zatrudnienia.
    - jeżeli chodzi o gości z zewnątrz, to jak najbardziej powinni być, Dziwne jest dla mnie to, że ktoś zarzuca brak współpracy z innymi ośrodkami, a niechętnie patrzy na Naukowców z poza UKW...

    Pan Leppert, nim komuś coś zarzuci, niech najpierw zrobi własną listę grzechów i porówna z listą grzechów Rektora. Panów więcej łączy niż dzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos Kubika.
      "Budynek Kopernikanum za czasów Pana Rektora Kubika rozkwitł. Widać, że pieniędzy nie żałowano."
      Po pierwsze - to kasę na to zorganizował Kubik.
      Za jego kadencji pozyskano też środki na nową bibliotekę, remont i budowę obiektów Centrum Edukacji Kultury Fizycznej i Sportu, remonty obiektów przy Weyssenhoffa (matematyki i biologia), także remonty siedziby głównej (tyle mi teraz się przypomina - być może jest tego więcej).
      Jakie są osiągnięcia Ostoi?
      -dostał nagrodę od Palikota,
      - z sekretariatu Mechaniki zrobił szatnię, która stoi pusta (o przepraszam - stoi tam szafa z togą pana rektora...
      - pozatrudniał dużo osób do administracji, których jedyną zaletą jest dobra znajomość z kanclerzem.
      Jakem elekt (bo jestem) - będę na najbliższych wyborach głosował przeciw. I przepraszam obu kandydatów - bo nic do nich osobiście nie mam.
      Ale będzie to po prostu wotum nieufności dla Ostoi.
      I wyraz poparcia dla Lepperta.

      Usuń
  9. Osobiście mnie jako studenta oraz Pełnomocnika Samorządu Studenckiego ds. Dydaktyki i Jakości Kształcenia nie dziwi decyzja Prof. Lepperta. Nie sugerowałbym się żadnymi artykułami z prasy, ponieważ dokładne powody swojej rezygnacji Pan Profesor zachowuje dla siebie. My jako brać studencka powinniśmy uszanować jego decyzję. Dokładna dyskusja na ten temat odbędzie się na otwartym posiedzeniu Senatu UKW. Polityka Prof. Lepperta była bardzo progresywna dla Uczelni i warto podziękować za to co już udało się wdrożyć w celu poprawy jakości kształcenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. No bardzo ciekawe wpisy i rzucają nowe światło na rezygnujacego . W każdym widać są ciągoty do władzy i chęć załatwiania swoich interesów. Tylko i tak nie rozumiem po co rezygnować zamiast działać, być blisko i proponować zmiany. Przecież tak to widzi prof. Zawodniak i tu jawi się większa mądrość niż u rezygnujacego . Rektor Kubik nie był łatwy do współpracy, różnie bywlo z ocena jego pracy ale rektor to rektor i jego zdanie jest ostateczne. A chcesz rządzić to wygrał wybory. I to nie takie gdzie nie takie gdzie nie ma chętnych poza Toba lecz gdy masz kontrkandydata. Ale jak ktoś skacze z spodziewana na prorektora to może sodowka uderzyć. A powinno się najpierw na fotelu dziekana powalczyć. Jednak wiadomo że regulowania pcha do władzy... a potem inni są winni. Albo miejsce i czas nie ten. Szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie/Pani Anonimowy 27 listopada... Widząc ten komentarz zauważyłem, że brak w tej wypowiedzi rzetelnej wiedzy na temat osoby byłego z dniem dzisiejszym Prorektora R. Lepperta. "Ale jak ktoś skacze z spodziewana na prorektora to może sodowka uderzyć". Kpina nie uzasadnienie. Prof. Leppert był w poprzedniej kadencji prodziekanem Wydziału Pedagogiki i Psychologii. Zalecam najpierw poczytać biografię lub notę biograficzną na temat Profesora, potem polemizować. Wypisywanie tego typu komentarzy - tak wiem każdy ma prawy wypowiedzi - tyle, że powinna być konstruktywna do sytuacji i osoby - nie służy ani Uniwersytetowi, ani tym bardziej opinii publicznej. Pozdrawiam

      Usuń
    2. http://www.ukw.edu.pl/strona/aktualnosci/aktualnosci/17993

      Usuń
  11. http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,15029747,Profesorowie_UKW_poklocili_sie_na_senacie__Chodzi.html#LokBydTxt

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.