sobota, 13 kwietnia 2013

Koniec nauczycielskich koleg(i-)ów ?

Projekt założeń do nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz niektórych innych, który wprowadzi zmianę w ustawie z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. nr 95, poz. 425 z późn. zm.) przewiduje likwidację do 2015 r. kolegiów nauczycielskich. Już uczelnie publiczne zlikwidowały kolegia językowe. Teraz przyszedł czas na dalszy etap "ukrytej" prywatyzacji szkolnictwa wyższego w Polsce, który polega na pozbyciu się finansowania z budżetu państwa kolegiów nauczycielskich. Minister nauki i szkolnictwa wyższego, na wniosek urzędów marszałkowskich, będzie mógł włączyć kolegium nauczycielskie, nauczycielskie kolegium języków obcych oraz kolegia pracowników służb socjalnych do uczelni wyższych. Aby uniknąć likwidacji, kolegia mogą przekształcić się w państwową wyższą szkołę zawodową. W sytuacji jednak, gdy na kierunkach nauczycielskich i pedagogicznych kształci w kraju już ponad 110 wyższych szkół prywatnych i publicznych jest raczej mało realne, by w wielkich miastach, bo tam najczęściej są te kolegia usytuowane, miały one szansę na pełnienie wymogów resortu nauki i szkolnictwa wyższego.

Wnioskodawcą likwidacji kolegiów mają być w tym procesie urzędy marszałkowskie, które traktowały przez lata podległe im jednostki pedeutologiczne jako miejsca pracy dla "swoich", bo przecież z edukacją wyższą - na poziomie tożsamym z uniwersyteckim - niewiele miały one wspólnego. W latach 90. XX w. zostały te jednostki zobowiązane do współpracy z wybraną uczelnią wyższą, która miała zapewnić odpowiednią kadrę akademicką. W istocie jednak patronat uniwersytetu czy akademii sprowadzał się do tego, że kolegium zatrudniało kilku akademików na II etacie, a władze KN korzystały z zatrudnienia, też na II etacie, w patronackiej uczelni. Rączka rączkę myła. Bardzo szybko okazało się, że niektórzy rektorzy uniwersytetów czy akademii wcale nie byli zainteresowani sprawowaniem naukowego nadzoru nad tymi kolegiami, skoro podlegały one marszałkowi województwa (a nie temu samemu ministrowi) i miały jedynie uprawnienia do kształcenia na poziomie studiów I stopnia, a więc licencjackich.

Zawierane przez rektorów uczelni akademickich porozumienia o współpracy z kolegium nie były przedmiotem wspólnej kontroli i analiz resortu MNiSW, ani MEN, bo przecież w nich rządy były podzielone między podmioty podlegające jednemu z tych dwóch ministerstw. Z podobnej swobody kształcenia bez przestrzegania właściwych w kolegiach standardów kadrowych i dydaktycznych skorzystały prywatne firmy organizujące szkoły policealne i przy nich uruchamiane kształcenie w strukturze tzw. "wsp" z manipulowaniem w niej bezpłatnością kształcenia wyższego. Słuchacze szkół policealnych byli po ich zakończeniu zapisywani do wyższej szkoły zawodowej przy tej firmie, gdzie "zaliczano im" edukację policealną jako akademicką i dodawano im jedynie rok studiów. Nikt tego nie kontrolował, nie sprawdzał poprawności rekrutacji i wydatkowania na studentów szkoły prywatnej środków budżetowych pod pozorem kształcenia policealnego.

Słusznie zatem, Że resort nauki i szkolnictwa wyższego chce - na wniosek Ministerstwa Edukacji Narodowej usunąć kolegia z systemu kształcenia nauczycielskiego i pedagogicznego, gdyż jednostki te od kilkunastu lat nie spełniały adekwatnych kryteriów, jakie obowiązują w szkołach wyższych. Niektórzy dyrektorzy tych kolegiów uczynili z nich prywatne folwarki do obsadzania w nich nauczycieli w rolach akademickich. Zadziwiające jest to, że są tacy dyrektorzy kolegiów nauczycielskich, którzy bez obowiązującej w szkolnictwie wyższym kadencyjności funkcji, okopali się na niej czerpiąc z tego różne korzyści. No to czeka nas ciekawy okres walk partyjnych o "wygodne posadki", przepychanek nomenklatury politycznej, by jednak nie stracić dodatkowych dochodów z publicznych w końcu placówek. Ani MEN, ani władze wojewódzkie nie chcą już ich utrzymywać, chociaż są organem prowadzącym. Czyżby chodziło o umożliwienie sprzedawania prywatnym podmiotom atrakcyjnych działek i budynków? Pozostało do likwidacji 16 kolegiów nauczycielskich, 62 kolegia języków obcych .

8 komentarzy:

  1. Akurat nauczycielskie kolegia jeżykowe("dziecko" pof.Andrzeja Janowskiego) przygotowywały do zawodu(!!!)nauczyciela lepiej od wydziałów językowych wyższych uczelni lepsze metody, dużo wiekszy nacisk na praktyczne(!) umiejętności nauczycielskie i językowe. Ich likwidacja oznacza dalsze cofanie się (trwa od "reformy" Handkego!) polskiej edukacji.!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem tego zdania! Np. w Płocku istniało Kolegium Języków Obcych - obok Kolegium Nauczycielskiego. KJO miało się czym chwalić! Jego absolwenci byli znani na całym świecie, między innymi dzięki współpracy z ośrodkami akademickimi. Ci, którzy ukończyli KJO sławili się wysokimi kompetencjami językowymi, zresztą podobnie było z absolwentami KO, którzy porównywani do kończących edukację na poziomie wyższym wypadali duuużo lepiej. Z przekształconych kolegiów powstały PWSZ i tu nastąpiła zapaść.......

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do kolegiòw językowych też potwierdzam wartość ich powołania. Prof. Janowski doskonale zareagował jako wiceminister na sytuację początku transformacji ustrojowej. Mieliśmy wówczas tysiące filologów rosyjskich a potrzebni byli angliści. Ktoś musiał ich przekwalifikować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Profesorze!
      Kolegia językowe nie zajmowały się przekwalifikowaniem rusycystów(kszatałcenie językowe w wieku podeszłym nie jest zwykle zbyt efektywne!). One przede wszystkim kształciły, dobrze i nowoczesnie przygotowując do zawodu, młodych nauczycieli języków obcych!!!

      Usuń
    2. ...One przede wszystkim kształciły... Otoz to. Przede wszystkim, to znaczy ze takze przekwalifikowywały innych.

      Usuń
  4. Zajmowaly sie. Studia podejmowali w nich takze studiujacy w nich zaocznie nauczyciele.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pan profesor Sam uczył w Kolegium Nauczycielskim w Zgierzu. Mialam z nim wyklady i egzaminy. Wtedy wszystko było w porzàdku, a teraz tak Pan opluwa kolegia nauczycielskie. Bardzo nieładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, uczyłem i odszedłem na własną prośbę jak zobaczyłem przekręty dyrektora.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.