poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Czy edukacja to to samo co oświata?



Piszący rozprawę doktorską na temat polskiego systemu oświatowego po 1989 r. spotkał się ze strony członków komisji opiniującej konspekt doktoratu z zarzutem, że niewłaściwie stosuje pojęcie edukacja, bo zamiennie z terminem oświata. Zdaniem opiniodawców powinien wprowadzić w konspekcie zmianę tzn. zamiast pisać o systemie oświatowym powinien posługiwać się określeniem - system edukacyjny.

Zdaniem doktoranta, w potocznym znaczeniu edukacja rozumiana jest jako synonim szkolnictwa – system wyspecjalizowanych instytucji (oświaty), których zadaniem jest transmisja wiedzy, kompetencji i umiejętności. Nie może zgodzić się na stwierdzenie, że pojęcie oświata obowiązywało do 1989 r., a po transformacji społeczno-politycznej należy je zastąpić terminem edukacja.

Poszukuje zatem odpowiedzi na pytanie: Czy w XXI wieku możemy stosować jako substytut edukacji termin oświata?

On sam już nie wie, jak ma to uzasadnić. W "Małym słowniku języka polskiego" można również przeczytać, że termin edukacja może być traktowany jako zamiennik oświaty. Podobnie ujmują to socjolodzy - profesorowie Edmund Wnuk Lipiński i Marek Ziółkowski, którzy twierdzą, że edukacja jest synonimem szkolnictwa (oświaty) - instytucji.

Dla oceniających konspekt "Mały słownik języka polskiego" nie może być właściwym źródłem uzasadnienia. Być może nie przekonało ich zamienne stosowanie tych pojęć przez obu socjologów.

W naukach humanistycznych i społecznych nie ma aksjomatów, nie ma ścisłych, niepodważalnych pojęć. Często spotykamy się ze sporami natury znaczeniowej, ale tylko wówczas, kiedy sami nie potrafimy wskazać na źródło uzasadnienia kategorii pojęciowych. Pedagodzy przyzwyczaili się już do tego, że najpierw w charakterystyce pojęcia sięgają po powszechnie występujące w literaturze ich znaczenia, dokonują nawet ich klasyfikacji, budują typologie, by wykazać, że w świetle takiej klasyfikacji nauk czy określonych zjawisk możemy przez dany fenomen rozumieć "to i to", ale jak spojrzymy nań z innej perspektywy teoretycznej, to będzie on definiowany jako "tamto i owamto".

Oczywiście, możemy sięgać po encyklopedie pedagogiczne, socjologiczne, psychologiczne, filozoficzne itp., gdyż w nich powinny być opublikowane już syntezy współczesnej wiedzy na temat danej kategorii. Kiedy jednak zobaczymy, że wcale tak nie jest, bo pewnym pojęciom poświęca się nie kilka czy kilkanaście wierszy, ale często kilkaset stron odrębnej monografii naukowej, to zaczynamy rozumieć, że sprawa wcale nie jest tak jednoznaczna i wymaga interdyscyplinarnych, transdyscyplinarnych badań analityczno-syntetycznych. No tak, ale jak badacz potrzebuje zdefiniować występującą w problemie badawczym zmienną, to nie będzie pisał na jej temat odrębnej książki, tylko sięgnie po wspomniane już przeze mnie źródło leksykograficzne. Jak dla recenzentów jest to niewystarczające, nieprzekonywujące, to znaczy, że musi sięgnąć do innych rozpraw, by umocnić swoje stanowisko nieco szerszym wyjaśnieniem.

Kiedy pisaliśmy wspólnie z Bogusławem Milerskim dla Wydawnictwa Naukowego PWN Leksykon PEDAGOGIKA (Warszawa 2000), w bazie haseł, które nie wymagały korekty czy aktualizacji znalazło się następujące znaczenie pojęciu edukacja (jego autorem był zapewne jeden z polskich dydaktyków):

edukacja [łac. educare 'wychowywać', 'kształcić'], ogół oddziaływań międzygeneracyjnych służących formowaniu całokształtu zdolności życiowych człowieka (fiz., poznawczych, estetycznych, moralnych i rel. itd.)czyniących z niego istotę dojrzałą, świadomie realizującą się, "zadomowioną" w danej kulturze, zdolną do konstruktywnej krytyki i refleksyjnej afirmacji;

pojęciu edukacja - obejmującemu zarówno nauczanie, jak i wychowanie - najpełniej odpowiada termin "kształcenie"; jednak w pol. tradycji pedag. zyskał on konotację technologiczną, a zatem i adaptacyjną (mówi się o kształceniu konkretnych umiejętności i sprawności, o pomiarze wyników kształcenia i jego optymalizacji); tymczasem edukacji nie można ograniczać do transmisji wiadomości - ona jest dialogiem, w którym obie strony (wychowawca - nauczyciel i wychowanek-uczeń), korzystając z dorobku kulturowego danego społeczeństwa, nie tylko przekazują informacje, lecz również ujawniają i urzeczywistniają wobec siebie wartości etyczne, estetyczne, i rel.; takie ujęcie edukacji jest zgodne ze staroż. zrozumieniem pojęcia pedagogia, odnoszącego się do całości zabiegów związanych z formowaniem umysłowym i moralnym dziecka (...). (s. 54)

Sam, w nieco innym miejscu, wskazywałem na następujące znaczenie terminu edukacja:

(łac. ēdŭcātĭō – wychowanie, ēdūcō – wyprowadzić, wyciągnąć, poprowadzić, wychować) podstawowe pojęcie w pedagogice, obejmujące ogół wielowymiarowych działań oraz procesów służących wychowaniu i kształceniu osób czy grup społecznych.

W zależności od przesłanek teoretycznych i uwarunkowań społeczno-politycznych edukacja jest traktowana jako: a) proces permanentnego uczenia się człowieka przez całe życie; b) prawo a zarazem obywatelska powinność człowieka oraz imperatyw społeczny; c) instrument władzy politycznej do realizacji określonych interesów i celów społecznych, partyjnych, związkowych, narodowych, kulturowych itp.; d) obszar samoregulacji społecznej, główny czynnik rozwoju ludzkiego kapitału, jakości życia społeczeństw czy cywilizacji; e) typ przemocy symbolicznej narzucającej kulturę grupy dominującej przedstawicielom innych grup społecznych, tym samym czynnik stratyfikacji społecznej, która generuje mechanizmy i szanse awansu społecznego oraz selekcji i marginalizacji; f) „ekran kultury” tłumaczący złożoność jej pola znaczeń i symboli; g) typ normatywnego dyskursu, przedstawiającego określoną perspektywę myślową, a umożliwiającą opowiedzenie się po jednej ze stron konfliktów światopoglądowych, ideologicznych czy moralnych.

W ujęciu Zbigniewa Kwiecińskiego edukację w szerokim znaczeniu generują następujące procesy:
„1) globalizacja - (świat, problemy globalne, wojna, zagrożenia środowiska, wygasanie źródeł energii; polityczny podział świata na centrum i peryferie, problem mono- i policentryczności układu globalnego);

2) etatyzacja - (państwo, jego suwerenność, ustrój, urządzenia demokratyczne, konieczne zależności, miejsce w świecie, sojusznicy i przeciwnicy, siła i stabilność, „racja stanu”);

3) nacjonalizacja – (naród, jego tradycje, swoistość kulturowa, istota więzi i odrębności);

4) kolektywizacja (socjalizacja wtórna) – (klasa społeczna, więź i interes klasowy, odrębność etosu, solidarność z ludźmi o podobnych pozycjach i położeniu, kształtowanie przekonań o szczególnym miejscu i misji własnej klasy i jej partii);

5) polityzacja, biurokratyzacja, profesjonalizacja – (organizacje i instytucje; wychowanie do podziału pracy, racjonalności i dyscypliny w społeczeństwie organizacyjnym i w świecie zinstytucjonalizowanym; kształtowanie ideologicznych przekonań o słuszności istniejącego porządku, o konieczności i słuszności zastanego podziału statutów i funkcji; kształcenie do pracy i zawodu);

6) socjalizacja (uspołecznienie pierwotne) – (oddziaływanie grup pierwotnych: rodziny, grupy rówieśniczej, społeczności lokalnej; wrastanie w zastane normy);

7) inkulturacja i personalizacja – (osobowość kulturowa i społeczna, istota ludzka jako rezultat wrastania w kulturę i autonomicznych wyborów wartości, przekazywanie systemów filozoficznych, religijnych);

8) wychowanie i jurydifkacja – (obywatel, wdrażanie do realizowania i akceptowania ról i czynności obywatelskich, kształtowanie świadomości prawnej);

9) kształcenie i humanizacja – (osoba ludzka, wiedza, światopogląd, umiejętności, nawyki, wartości godnościowe, kompetencje interakcyjne; zasada wzajemności i współczulności; kształtowanie potrzeb wtórnych); oraz

10) hominizacja – (organizm, kształtowanie cech gatunkowych człowieka, wychowanie zdrowotne, higieniczne, seksualne; zasada unikania kary i maksymalizowania przyjemności, gratyfikacji bez szkodzenia innym; kształtowanie i kanalizacja potrzeb pierwotnych)” (Z. Kwieciński, Socjopatologia edukacji, Warszawa: 1992; Spory o edukację. Dylematy i kontrowersje we współczesnych pedagogiach, red. Z. Kwieciński, L. Witkowski, Warszawa 1993; L. Witkowski, Edukacja i humanistyka. Nowe konteksty humanistyczne dla nowoczesnych nauczycieli, IBE, Warszawa 2000; J. Piaget, Dokąd zmierza edukacja, Warszawa 1977).

Edukacja spełnia dwie główne funkcje: socjalizacyjną i wyzwalającą, z których pierwsza polega na uspołecznianiu jednostki ludzkiej, czynieniu jej zdolną do kontrolowania i sublimowania emocjonalności w społecznie akceptowany sposób, do stawania się członkiem społeczności ludzkiej, do rozwiązywania konfliktów środkami dyskursywnymi, druga zaś sprowadza się do wyzwalania osób od dominacji społecznej, środowiskowej, do wykraczania poza status quo, do rozpoznawania nieprawomocnych roszczeń w środowisku życia ludzi, by umożliwić im twórcze rozwijanie własnego sprawstwa oraz zwrócenie się ku nowym jakościowo praktykom i formom życia społecznego oraz indywidualnego, ku jakościowo nowym sposobom istnienia ludzkiego. Edukacja jest więc z jednej strony czynnikiem kształtowania tożsamości człowieka, z drugiej zaś nieodzownym warunkiem twórczym jego naturalnego rozwoju.


Pojęcie "oświata" miało w Leksykonie PWN Pedagogika następujące wyjaśnienie: "oświata - stan i proces upowszechnienia wykształcenia i kultury w społeczeństwie; termin oświata upowszechnił się w języku polskim w XIX w.; jest często używany na oznaczenie działalności oświatowej rozumianej jako proces wykraczający poza upowszechnianie wykształcenia, obejmujący również rozszerzanie świadomości społeczno-politycznej, narodowej (np. oświata ludowa, oświata etniczna); współcześnie przez system oświaty rozumie się organizację upowszechniania wykształcenia ogólnego i zawodowego poprzez system szkolny oraz instytucje wychowania równoległego". (s. 142)

Leksykonu PWN kupić już nie można, gdyż cały nakład - 10 tys. egz. rozszedł się błyskawicznie. Może jest w bibliotekach.


Możemy sięgnąć do innych publikacji leksykograficznych, jak np.:

Cz. Kupisiewicz, M. Kupisiewicz, Słownik pedagogiczny, WN PWN 2009;
W. Okoń, Nowy słownik pedagogiczny, WA ŻAK 2004;
Encyklopedia pedagogiczna XXI wieku, red. T. Pilch, WA ŻAK, t. 1, 3, Warszawa 2003-2004;
Podstawowe pojęcia pedagogiczne. Agresja - interdyscyplinarność, red. Dieter Lenzen, przekład Jerzy F. Materne i Peter W. Materne, Berlin – Szczecin 2003

czy do podręczników akademickich "Pedagogika":

Gnitecki J., Wprowadzenie do pedagogiki ogólnej, WN PTP Oddział w Poznaniu, Poznań 2006;
Hejnicka-Bezwińska T., Pedagogika ogólna, Warszawa: WAiP 2008;
Kunowski S., Podstawy współczesnej pedagogiki, Wyd. Salezjańskie, Łódź 1981;
Pedagogika. Podręcznik akademicki, red. Bogusław Śliwerski, tom 1-4, Gdańsk: GWP 2006-2010.
Pedagogika. Podręcznik akademicki, red. Zbigniew Kwieciński, Bogusław Śliwerski, tom I – II, WN PWN, Warszawa 2003;
Schulz R., Wykłady z pedagogiki ogólnej. Perspektywy światopoglądowe w wychowaniu, tom I, Wydawnictwo UMK, Toruń 2003
Schulz R., Wykłady z pedagogiki ogólnej. O integralną wizję człowieka i jego rozwoju, tom II, Wydawnictwo UMK, Toruń 2007
Szymański M.J., Socjologia edukacji. Zarys problematyki, Kraków: Oficyna Wydawnicza "Impuls" 2013;
Witkowski L., Przełom dwoistości w pedagogice polskiej. Historia, teoria, krytyka, Kraków: Oficyna Wydawnicza "Impuls" 2013.

Nie znam konspektu pracy wspomnianego doktoranta, stąd trudno jest mi odnieść się do tego, kto ma rację - on czy członkowie komisji. Odnoszę wrażenie, że skoro swoje badania zamierza zorientować na problematykę polskiej edukacji, to być może zawęża ją do szkolnictwa, a zatem nie obejmuje swoimi diagnozami całego systemu czy zbioru instytucji oświatowych, także edukujących. Oświata jest bowiem dla mnie pojęciem szerszym, niż edukacja. Powinien zatem sięgnąć do rozpraw z pedagogiki porównawczej i socjologii edukacji, także określanej mianem socjologii wychowania czy socjologii oświaty. Literatura na ten temat istnieje, i to bardzo bogata.




8 komentarzy:

  1. "termin edukacja może być traktowany jako zamiennik edukacji" - tu się chyba wkradł oczywisty błąd, który można by poprawić.
    Nawiasem mówiąc, bardzo ciekawy problem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już skorygowany. Dziękuję. Problem jest, ale można go rozwiązać w obrębie wybranej i uzasadnionej teorii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ważny wpis. Na studiach pedagogicznych bardzo często przekazuje się wiedzę POTOCZNĄ a nie naukową. Dlatego też definiowanie terminów, którymi się operuje (edukacja, oświata, nauczanie, wychowanie itd) również ma charakter potoczny. I teraz pytanie: czy w naukach humanistycznych i społecznych należy walczyć z tą "potocznością" ?
    Z wyrazami szacunku,
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  4. Zbiór desygnatów nazwy Oświata ma mniejszy zakres niż Wychowanie czy Edukacja.
    Jest to dość jasne i oczywiste.
    Natomiast stawianie edukacji nad wychowaniem jest niepotrzebną herezją niezgodną z etymologią obu tych słów, tradycją i zdrowym rozsądkiem.


    O ile zgodziłbym się i jest to jasne, że oświata to pojęcie węższe, zawierajace się w edukacji, to nie mógłbym się zgodzić w żaden sposób, że edukacja jest szerszym pojęciem niż wychowanie. Jedna z definicji "pedagogiki" znajdująca się u Okonia, nadaje wychowaniu pozycję pojęcia nadrzędnego, obejmującego wszystko to, co jest przedmiotem zainteresowania pedagogiki.
    Semantycznie, etymologicznie narzucenie edukacji jako pojęcia szerszego jest niewłaściwe. Educatio, educare wywodzi się od prowadzenia (ducare), hodowania, wykarmiania, - zakłada istnienie "Karmiciela - Dawcy" i "Karmionego - Biorcy". Wychowanie dokładnie tak samo - w skrócie: od chowania, chów.

    Tak naprawdę zakres obu tych słów edukacja i wychowanie jest taki sam, z tym ,że wychowanie jest głębiej osadzone w języku polskim niż pochodząca z łaciny edukacja.

    Wychowanie obejmuje również samokształcenie, wpływ czynników zewnętrznych kształtujących jednostkę jak kultura.
    Mówimy zresztą znacznie częściej o Teoriach Wychowania, a nie o Teoriach Edukacyjnych czy Edukacji.
    W cudzysłowiu ok, 23000 wyników w google do 3000. co oznacza, że konsensus świadomy czy nie, przyznaje wychowaniu rolę terminu chętniej wykorzystywanego.


    Zamiast zamętu pojęciowego tak chętnie wprowadzanego, jako pozorna nowinka, warto czasem przyjać precyzyjne wzory definiowania przyjęte w naukach ścisłych czy w naukach prawniczych, trochę zdrowego rozsądku i zmysłu praktycznego charakterystycznego dla badań anglosaskich.





    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli przyjmiemy, że Edukacja to zbiór A, Oświata to zbiór B oraz, że:
    A = wiedza, wykształcenie, instytucje, wychowanie, kształcenie, rozwój osobowości
    B= instytucje, kształcenie, wychowanie, wiedza, kompetencje, nauka, rozwój osobowości
    To możemy powiedzieć, że iloczynem A i B będą min. instytucje, które odpowiedzialne są za edukację (oświatę) a więc powinniśmy w tym przypadku uznać, że edukacja = oświata.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy te pojęcia. Równie dobrze, można nadać im całkowicie rozłączne znaczenia. I co? Kto wówczas będzie miał rację? Proszę o metakryterium porównawcze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Komentarz od innego Anonima.

    Moim zdaniem swobodne niczym nieskrępowane definiowanie może służyć jako dobre ćwiczenie, gra logiczna, budząca wypieki na twarzach metodologów zgromadzonych na konferencji np. w Kazimierzu Dolnym :)
    Tym niemniej by uprawiać naukę w głównym nurcie, warto mieć uporządkowany, jasny powszechnie zaakceptowany, system pojęć. Warto porozumiwać się w mainstreamie jednym, zrozumiałym językiem naukowym.
    Tradycja jest pewnym ograniczeniem swobody definicji. Ciężko na siłę przyporządkowywać odmienne znaczenia edukacji i wychowaniu, skoro oba te słowa znaczą właściwie to samo. Nie bardzo rozumiem pożytki jakie przynosi chaos
    który wychowanie stawia, jako jeden z kilku skłądników edukacji , kiedy utrwalone tradycją znaczenia obu tych słów są wyjatkowo zbieżne.

    Natomiast Oświaty nie da się obronić. To dużo młodsze pojęcie, ugruntowane w oświeceniu i wyraźnie mające węższe znaczenie a także posiadające przy uważnym spojrzeniu pewne zakodowane w nazwie aksjologiczne ambicje.
    Czy wychowanie w patologicznej rodzinie można by nazwać "oświecaniem" ?

    Czy można swobodnie bawić się definiendum i jakie praktyczne korzyści to przynosi.
    A pedagogika powinna być nauką praktyczną dającą wymierne, policzalne korzyści. Język zaś naukowy najprostszy jak to tylko możliwe co wielokrotnie jest powtarzane w pracach poświęconych językowi naukowemu, ale jakby jest ignorowane w praktyce.
    Wszak zbędna komplikacja jest wadą, a nie zaletą. Chaos pojęciowy nie świadczy zaś o bogactwie, a o anarchii, rozbiciu czy słabości środowiska naukowego.
    A jakie to ma przełożenie na konkretne pożytki w edukowaniu/ wychowywaniu młodego człowieka, pożytki dla biznesu, dla rozwoju kultury?
    Dlaczego publiczne pieniądze mają być wydawane na tak niepraktyczne rozważania?



    OdpowiedzUsuń
  8. Wpis ten przydał mi się bardzo do egzaminu z Pedagogiki Ogólnej, dziękuje :) Również za to, że jest to istotny zbiór definicji i poglądów na temat edukacji, wraz z literaturą.

    OdpowiedzUsuń