wtorek, 1 stycznia 2013

AKADEMICKI KIT ROKU 2012


Nowy Rok trzeba zacząć do akademickich kitów. Było ich tak wiele, że musiałem na ten temat wydać odrębną książkę. Nie tylko zresztą ja zajmuję się problematyką patologii mających miejsce za przyzwoleniem MNiSW, w wyniku zaniedbań (celowych lub niezamierzonych) lub na skutek lobbystycznej działalności pewnych osób i instytucji.

O jednym KICIE tego resortu w tym zakresie już pisałem kilka dni temu, a tym, który jest największym, a ukrywanym pod dywanem (ciekawe czyich interesów?) jest oszustwo na miarę dalekosiężnych - negatywnych skutków dla polskiej nauki - dla pedagogiki, socjologii, psychologii, nauk o polityce, stosunków międzynarodowych, nauk o rodzinie, filozofii i teologii.

O oszustwie mającym miejsce od prawie dziesięciu lat wypowiedział się przed dwoma laty Komitet Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk. W ubiegłym roku trzykrotnie władze tego Komitetu monitowały do Minister Barbary Kudryckiej, by skutecznie przerwała proceder oszustw, które mają miejsce w polskiej nauce w wyniku turystyki habilitacyjnej niektórych Polaków na Słowację. Pani minister lekceważy ten problem, udając że wszystko jest w porządku, podczas gdy ewidentnie łamane jest prawo, w wyniku którego osoby posiadające dyplomy habilitacyjne ważne jedynie na Słowacji, są w naszym kraju uznawane samodzielnymi pracownikami naukowymi.


Minister Barbara Kudrycka nie potrafi poradzić sobie z tym procederem, zasłaniając się nieudolnie konstruowanymi przez jej prawników i urzędników odpowiedziami na pisma KNP PAN, jak i wydając rozporządzenia, którymi usiłuje się przykryć "występne" czyny i legalizować to, co jest zarazem sprzeczne z wydawanym przez nią samą rozporządzeniem dotyczącym obnszarów, dziedzin i dyscyplin naukowych.

Otóż po Polsce, w polskich szkołach wyższych, głównie w państwowych wyższych szkołach zawodowych i w szkolnictwie prywatnym, "grasują" z dyplomami bez nostryfikacji tzw. profesorowie uczelniani (polscy ale słowaccy), którzy są wbrew prawu uznawani owymi "profesorami" i realizują (nie-)przysługujące im uprawnienia np. promowania doktorów nauk, recenzowania przewodów doktorskich i habilitacyjnych już u nas, w kraju. Tymczasem pani Minister B. Kudrycka usiłuje zbyć protest od dwóch lat kierowany do jej resortu kolejnymi, nieudolnie, bo i jak tu ukryć, konstruowanymi przez jej urzędników odpowiedziami. To może wreszcie media zainteresują się tym skandalem.


Coś jednak zaczyna się zmieniać w prawdziwie akademickim środowisku. W ostanich dniach 2012 roku otrzymałem jako przewodniczący KNP PAN Stanowisko w tej sprawie Komitetu Socjologicznego Polskiej Akademii Nauk nastęującej treści:

Stanowisko Komitetu Socjologii Polskiej Akademii Nauk
w sprawie niektórych habilitacji uzyskiwanych za granicą


W ostatnich latach niektórzy polscy badacze z dziedziny nauk społecznych, w tym z pedagogiki i socjologii, uzyskują habilitacje na takich uczelniach zagranicznych, w których wymagania habilitacyjne zdają się być zdecydowanie niższe niż w Polsce. Zasięg tej praktyki nie jest nam dokładnie znany, ale nie ogranicza się ona do kilku przypadków. W szczególności, jak się dowiadujemy, łatwe habilitacje otrzymuje się na niektórych uczelniach Słowacji. Habilitacje tam uzyskane nie podlegają nostryfikacji i są uznawane za równoważne z habilitacjami osiąganymi w Polsce. Co więcej, ponieważ w Polsce nie ma stopni naukowych w dyscyplinie praca socjalna, a specjaliści z tego zakresu uzyskują habilitacje z innych dyscyplin społecznych, np. z socjologii, słowackie habilitacje z tejże pracy socjalnej mogą dawać w naszym kraju takie same uprawnienia, jak polskie habilitacje z socjologii.

Jak się orientujemy, o habilitację na Słowacji ubiegają się doktorzy, którzy oceniają, że ich dorobek nie wystarcza do uzyskania habilitacji w Polsce lub nie chcą przechodzić złożonej procedury krajowej, a zdarza się, że czynią to nawet osoby, których habilitacja została w Polsce odrzucona.

Komitet Socjologii PAN jak najbardziej popiera współpracę międzynarodową, w tym także uzyskiwanie stopni naukowych na cenionych uczelniach zagranicznych, jednakże praktyki tu opisane uznaje za element dysfunkcjonalny, a nawet patologiczny w systemie nauki.
Po pierwsze, łatwe habilitacje zewnętrzne zmniejszają wartość informacyjną posiadania stopnia doktora habilitowanego i utrudniają ocenę kompetencji w dyscyplinie socjologia na podstawie tego stopnia.

Po drugie, ponieważ doktorzy z łatwymi habilitacjami zewnętrznymi ułatwiają swoim jednostkom osiąganie minimów kadrowych wymaganych do otwierania kierunków studiów i do nadawania stopni naukowych, przyczyniają się do przedwczesnego podejmowania przez te jednostki kształcenia i doktoryzowania.

Po trzecie, ponieważ doktorzy z łatwymi habilitacjami zewnętrznymi stają się promotorami i recenzentami prac doktorskich, recenzentami następnych prac habilitacyjnych oraz uczestnikami innych procesów ewaluacyjnych, może to obniżać poziom socjologii w ich ośrodkach, a także w szerszej skali.

Po czwarte, nie jest właściwe, by do cenionego i ważnego stopnia doktora habilitowanego prowadziły dwie drogi – wymagająca ciężkiej pracy droga przez uczelnie krajowe, a obok niej znacznie łatwiejsza droga przez niektóre uczelnie zagraniczne.

Warszawa, 7 Listopada 2012 r.


Przypis: (Dz. U. 179 poz. 1067): Stopień naukowy nadany przez uznaną instytucję posiadającą uprawnienie do jego nadawania, działającą w państwie członkowskim UE, państwie członkowskim OECD lub państwie członkowskim EFTA jest uznawany za równoważny z odpowiednim polskim stopniem naukowym lub stopniem w zakresie sztuki na podstawie art. 24 ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz. U. Nr 65, poz. 595, z późn. zm.). Lista uprawnionych instytucji znajduje się tutaj.


26 komentarzy:

  1. Stanowisko KNP PAN jest spóźnione, zważywszy skalę zataczającego coraz szersze kręgi problemu. Również milczenie w tej kwestii CK co najmniej zadziwia. Tymczasem ludzie "wyhabilitowani" na Słowacji, bez wkładu w rozwój nauki "obrastają w piórka", zajmując ważne stanowiska w naszym kraju i decydując w kwestiach priorytetowych nie tylko dla uczelni, w której są zatrudnieni, np. wchodzą w skład zespołów akredytacyjnych, są ekspertami etc. To przykład szczytu arogancji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby, oby, oby coś z tego wyszło w praktyce!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dajte si pozor na tých profesorov. Zdeněk;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Stanowisko KNP PAN nie jest spóźnione. Zostało przyjęte w 2008 roku!!! To Ministerstwo tuszuje oszustwa jakie w niektórych przypadkach mają tu miejsce. Wielokrotnie w tym czasie stosowano wobec mnie prowokacje, rozsyłano oszczercze anonimy a nawet usiłowani wykorzystać do manipulacji dziennikarza TVN. Problem z tym, że w ten sposób tylko potwierdzali pseudo docenci fakt wyłudzeń nienależnych im stopni i godności. To dziwne, że właściwe w tym kraju służby tym się nie zajmują. Kto i jak na tym korzysta? Ufam że rok 2013 wreszcie zakończy ten proceder a odpowiedzialne za to osoby poniosą konsekwencje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Profesorze, w ostatnim numerze Tygodnika Powszechnego ks. Adam Boniecki pisze o swoich najważniejszych wydarzeniach 2012 roku. Końcczy wypowiedż następująco:
      "Jedni robią ze mnie zdemenciałego starca, inni przebiegłego satanistę, wroga krzyża, zwolennika darcia Biblii, wroga świętej wiary, ucznia Turowicza-masona itd. (...) Tym, którzy z troską o moją duszę pochylają się nade mną, którzy prawią mi morały (np. Ewa Czaczkowska, o. Kowalczyk SJ), którzy do nałożenia na mnie kar kościelnych (nie cytuję, nie będę robił im reklamy), tym, którzy się ze mną zgadzają, lecz mają „pewne zastrzeżenia” (nie ujawniają jednak, jakie), którzy biją na alarm i ostrzegają kościelnych przełożonych, że naruszyłem zakaz, bo z jakąś panienką (przyznaję, niepotrzebnie) kilka minut rozmawiałem o książkach... krótko mówiąc, wszystkim, którzy z lubością, przy każdej nadarzającej się okazji ujeżdżają na mnie jak na łysej kobyle, pomawiając mnie, oczerniając, przyprawiając mi gębę, przekręcając moje myśli i słowa, donosząc na mnie, a także cierpliwej pani, która obwieszona wzywającymi mnie do nawrócenia plakatami stoi w chłodzie i głodzie przed pomieszczeniami, w których odbywają się spotkania, wszystkim, którzy mnie nie znoszą, dziś, u końca roku 2012, przebaczam i dosiego roku życzę... Amen.

      Usuń
  5. A ja się zastanawiam nad tym, jak dalece podgniła już w naszym społeczeństwie moralność, że ludzie mający pokazywać światło, wszystko przekierowują w jakieś ciemne zakątki. Wiedza o słowackich habilitacjach jest znana od kilku lat. Brak reakcji na poważne łamanie prawa i reguł moralności, to kręcenie sobie stryczka, a tymczasem okazuje się, że widać to nie grozi, bo honor w Polsce staniał już zupełnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy są szanse, aby z habilitacji uzyskanych na Słowacji - tych opisywanych wyżej - rozliczyć osoby, które nabyły wspomniane prawa? Czy w polskim prawie jest to możliwe?
    Habilitowani na Słowacji za chwilę będą oceniać tych, którzy robią ją w Polsce :( nie na skróty, tylko poprzez rzetelny dorobek (:

    OdpowiedzUsuń
  7. Są szanse, tylko muszą być podjęte kroki prawne. Pierwszymi, którzy powinni je wykonać, są rektorzy uczelni zatrudniający takie osoby. Niestety, niektórzy sami mają tak uzyskane stopnie, inni w obronie minimum kadrowego będą sprawy ukrywać. Powinien zatem zadziałać system kontroli zarządczej MNiSW oraz stanowcze działania powinny podjąć władze PKA pozbawiając W WYNIKU KONTOLI DYPLOMÓW KADR AKADEMICKICH UPRAWNIEŃ DO KSZTAŁCENIA NA DANYM KIERUNKU STUDIÓW.
    Nadane stopnie doktora nauk przez jednostki, których władze dziekańskie nie weryfikowały zgodności z prawem dyplomów doktorów habilitowanych jako promotorów, powinny być unieważnione.
    Dlaczego można w Polsce pozbawić pokreślonych uprawnień nauczycielskich kogoś, kto kupił na rynku fałszywe świadectwo, a nie można tego uczynić w stosunku do doktorów habilitowanych?
    Sprawa jest prosta.
    Czas przeciąć ten cykl fałszerstw.
    Jak ktoś ma dyplom docenta niezgodny z polskimi dyscyplinami naukowymi, to niech wykłada jako docent na Słowacji. Nikt mu tego nie zabrania. W Polsce jednak nie jest żadnym doktorem habilitowanym. tylko nadal; doktorem, a zatem nie wolno mu promować doktorów. Niech ten porządek zrobi także PKA w swoim gronie zarówno członków, jak i ekspertów.

    Tadeusz

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Profesorze
    Mamy już skutki "umocowania się" niektórych słowackich i ukraińskich habilitacji polegające na "eliminowaniu" osób z hab. krajowymi, a nawet wybitnych profesorów. W Krakowie można było odnotować na przełomie ubiegłego i bieżącego roku ak. przynajmniej dwa takie przypadki. Obydwa o charakterze kadrowym...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy ktoś może mi jak krowie na rowie wyjaśnić o co chodzi w tymi słowackimi habilitacjami? Czy tak nie wolno, czy jak...czy to jakaś "siara". Pytam zupełnie poważnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że w Polsce obowiązuje wykaz dyscyplin naukowych. Do 2011 r. listę tych dyscyplin określała Centralna Komisja. Od roku czyni to minister. Na tej podstawie przeprowadzane są awanse naukowe kadr akademickich. Ci, którzy chcą na podstawie wyników swoich badań i ich upowszechnieniu (publikacje) ubiegać się o stopień naukowy doktora, a następnie doktora habilitowanego muszą być w zgodzie z uznaniem ich jako mieszczących się w ramach określonej dyscypliny naukowej. To, co nie jest uznane jako nauka, nie może być podstawą ww awansu.
      Niektórzy Polacy zorientowali się, że na Słowacji jest nieco różniący się od polskiego wykaz dyscyplin naukowych. Tam zatem uzyskują stopnie naukowe z zakresu badań, które w Polsce i nie tylko u nas nie są uznawane jako naukowe. Przykład: praca socjalna. Przywożą do Polski dyplomy docentów pracy docjalnej i są - bez nostryfikacji- uznawani jako pedagodzy ( społeczni) czy socjolodzy.

      Usuń
    2. Dziękuję najmocniej za wyjaśnienie. Jest to rzeczywiście pewien problem. Jeśli jeszcze tylko wolno zapytać, od czego właściwie zależy czy dana dyscyplina wiedzy będzie/nie będzie uznawana za naukową?. Jeśli bowiem dobrze rozumiem, z faktu, że ktoś jedzie zagranicę (nie tylko na Słowację) po to aby habilitować się z dyscypliny X której z niestety nie można się habilitować w kraju nie wynika jeszcze nic złego. Ostatecznie, skoro czy nie można istnieć jakaś międzynarodowa lista dyscyplin naukowych?. W końcu nauka jest jedna.

      Usuń
    3. To nie jest jedyny czynnik. Proszę wczytać się w Stanowisko Socjologów. Myśmy to wyostrzyli, odsłaniając prawdę o niektórych pseudo awansach. Otóż mnie nie przeszkadza to, że ktoś habilituje się zagranicą. Niech tak czyni, jeśli jest to dla rozwoju nauki. Tylko jeśli to nie jest nauką, to jak uznać tożsamość naukową takiej osoby? Proszę sobie wyobrazić, że ktoś bada, wpływ księżyca na ciążę mszyc. Do jakiej nauki by to Anonimowy zaliczył?

      Otóż jeśli minister czyli urzędnik stwierdzi, że to jest nauką, to będziemy zajmowali się księżycem i mszycami także w Polsce, a badających to zjawisko w Polsce tylko uzyskujących z tego zakresu stopień naukowy na Słowacji, przyjmiemy jako prekursorów i naszych nauczycieli-mistrzów.

      W tym jednak przypadku na Słowację jadą Polacy nie po to, by tam prowadzić badania, by tak dokonywać odkryć naukowych, które wreszcie zrewolucjonizują nasz sposób postrzegania świata i wywierania w nim wpływu na określone zjawiska, tylko publikują swój doktorat , który obronili np. z socjologii czy ze studiów międzynarodowych w Polsce, a na Słowacji, na podstawie tego samego osiągnięcia uzyskują habilitację.
      Czy to podoba się anonimowemu? Cz w tych kategoriach powinniśmy to rozpatrywać? Czy może nasuwają się inne?

      Otóż niektórzy Polacy habilitują się z pracy socjalnej, chociaż ta w Polsce nie jest nauką. Dlaczego? Bo jest to tylko i wyłacznie obszar praktyki społecznej, która podlega interdyscyplinarnym badaniom albo scojologicznym,albo pedagogicznym, albo ekonomicznym, albo historycznym, a przy tym muszą być prowadzone w zgodzie z metodologią tych nauk.

      Inni, uzyskują na Słowacji stopien naukowy np. z nauk teologicznych w zakresie psychologii pastoralnej, a uznawani są przez rektorów niektórych szkółek jako... psycholodzy. Jeszcze inni habilitują się z etyki, choiaż w Polsce musieliby taki przewód przeprowadzić z fiolozofii. Jak jednak ktoś nie zna filozofii, to habilituje się z etyki, ale na Słowacji. Łatwiej, szybciej i dostojniej. Po co habilitować się z pedagogiki np. społecznej, czy z socjologii, skoro można na podstawie niskiej wartości publikacji, nic nie wnoszących do naszej wiedzy naukowej o np. rodzinie, uzyskać tam habilitację z pracy socjalnej? Wracamy do kraju i hop siup jesteśmy doktorami habilitowanymi z socjologii lub pedagogiki!



      Usuń
    4. Myślę, że rozumiem problem. Zjawisko o którym Pan pisze jest rzeczywiście bardzo skomplikowane i wprawdzie faktycznie może to jednak wcale nie musi być moralnie wątpliwe. Oczywiście awansowanie naukowe (nie tylko z resztą naukowe) na podstawie tego co już wcześniej było przedmiotem naszego awansu jest nie fair i tu zgoda pełna. Nie zmienia to jednak faktu, że najbardziej cierpią na tym ci, którzy faktycznie jadą się habilitować do innego kraju ale dlatego tylko, że w naszym brak specjalistów od danej dyscypliny. Mama wielu przyjaciół, którzy rzeczywiście zajmują się dyscypliną bardzo młodą a w naszym kraju dopiero "raczkującą" i właściwie nie znaną (chodzi o naukę humanistyczną zwaną Ludologia). Problem polega na tym, że o ile w USA (choć nie tylko tam) dyscyplina ta rzeczywiście jest nauką o tyle w Polsce wciąż nie jest. Rozumiem zatem, że w takim wypadku moi koledzy nie robią niczego nagannego?

      Usuń
    5. Bardzo bym chciał, żeby nasi naukowcy uczestniczyli w badaniach poza granicami kraju. Niech tak będzie, bo to tylko wzbogaca ich i nasz potencjał wiedzy, ale w ramach określonego kanonu metodologicznego. Jeśli natomiast ktoś jedzie na Słowację z tematem Kary w wychowaniu dzieci, to Anonimowy wybaczy, ale moi studenci piszą na ten temat prace licencjackie. Za co zatem habilitacja? Za jakie odkrycie ważne dla nauk w tym przypadku pedagogicznych? Niestety, ani na Słowacji, ani w kraju nie zobaczy Anonimowy tego genialnego dzieła. Tam składa się je w maszynopisie. a potem ginie on w archiwach. A stopień pozostaje... Słowacka profesor z Uniwersytetu Mateja Beli w Bańskiej Bystrzycy powiedziała: godzina hańby, a stopień naukowy jest na całe życie. Słowacy doskonale wiedzą o tym procesie jako procederze, a nie naukowym postępowaniu.

      Czy Anonimowy wie, że na Słowacji zalicza się opublikowane artykuły, bez wnikania w ich jakość, a opublikowane w Polsce, jako zagraniczne? To jest dopiero hit.

      Usuń
    6. ...co nie zmienia faktu, że formalnie wszystko jest zgodne z prawem tak?

      Usuń
    7. Nie jest zgodne z prawem, gdyż w polskim prawie nie ma dyscyplin naukowych, które są wymienioone w dyplomach owych osób. Musiałyby je nostryfikować w Polsce. A tego te osoby nie uczyniły, a zatem korzystają z przywilejów samodzielnych pracowników bezprawnie.

      Usuń
  10. Panie Profesorze,
    czy ma Pan może informację ile mamy już takich słowackich habilitacji?
    Jaki jest wskaźnik niepowodzeń podczas postępowań habilitacyjnych po słowackiej stronie? ;) Wszystkim udaje się?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. mam takie dane. Co ciekawe ns Słowacji wypromowano dwukrotnie więcej profesorów Polaków w dziedzinie nauk społecznych niż w Polsce w ciągu ostatnich 4 lat.

    OdpowiedzUsuń
  12. > nie jest właściwe, by do cenionego i ważnego stopnia
    > doktora habilitowanego prowadziły dwie drogi –
    > wymagająca ciężkiej pracy droga przez uczelnie krajowe,
    > a obok niej znacznie łatwiejsza droga przez niektóre
    > uczelnie zagraniczne.

    Ani to ważny stopień, ani ceniony, a jedynie wprowadzający dodatkowe utrudnienia w uprawianiu zawodu i jednocześnie zapewniający już posiadającym go osobom absolutną władzę przy jednoczesnym mizernym dalszym dorobku lub wręcz jego braku. Nowe wybory do CK potwierdziły raz jeszcze, że głównym kryterium wyboru jest BMW - bierny, mierny, wierny. Wystarczy zerknąć na wymóg posiadania znaczącego dorobku z ostatnich pięciu lat i porównać z rzeczywistym dorobkiem osób wybranych. Kuriozalne, ale prawdziwe. NSA powinno te wybory unieważnić, także z powodu utajnienia listy kandydatów i niemożności wcześniejszego zweryfikowania spełniania przez nich wymogów formalnych. Ale to 'padagoga' nie kłuje w oczy. Boli go to, że owieczki spod knuta uciekają.

    Jak sobie ci biedni Amerykanie radzą bez habilitacji? Oj, biedni oni, nieuświadomieni.

    OdpowiedzUsuń
  13. A w czym to owa habilitacja utrudnia uprawianie zawodu? Anonimowy ma jakiś problem? Nie potrafi uprawiać zawodu, bo nie ma habilitacji? A jakąż to absolutną władzę zapewnia habilitacja? Niech sobie anonimowy poczyta moje publikacje, to będzie mógł pisać o tym, co mnie boli a co nie, ale w tym wpisie tylko kompromituje się swoją ignorancją.
    Porównywanie sytuacji polskich naukowców do amerykańskich jest demagogią, dobrą dla prasy, ale nie dla poważnie analizujących problemy szkolnictwa wyższego u nas i poza granicami kraju.
    Mnie nic nie boli. Niech uciekają spod nuta owieczki BMW, a więc bierne, mierne, ale za to takim jak anonimowy - wierne. To nie jest doprawdy mój problem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy czytelnicy tego blogu są świadomi znaczenia wypowiedzi publicznej P."Pedagoga", że w Polsce z pedagogiki nikt przez najbliższe 10 lat habilitacji nie zrobi, bo mamy wystarczającą liczbę samodzielnych i będzie tłok na rynku pracy?

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeślj czytelnicy blogu mieliby takie problemy z wyciąganiem wniosków, jakie ujawnia Anonimowy w swoim komentarzu, to świadczyłoby o tym, że można sobie folgować niedodpowiedzialnymi sądami które rozmijają się z logiką.
    Nigdzie nie napisałem, że przez 10 lat nikt w Polsce nie uzyska habilitacji wg nowego prawa. Proszę nie generować absurdów. Może Anonimowy ma siebie na uwadze?

    OdpowiedzUsuń
  16. Prosi sie Sejm Rzeczypospolitej Polskiej o natychmiastowe ustawowe zniesienie koniecznosci nostryfikacji tytulow i dyplomow naukowych USA, Starej Unii Europejskiej w zastepstwie umow miedzynarodowych oraz wszystkich krajow o dochodzie per capita rownym lub wyzszym od Polskiego, habilitacji a przede wszystkim Profesury nominowanej przez Prezydenta RP ktorej istnienie jest w jawnej sprzecznosci z konstytucja USA i jej pierwsza poprawka aby umozliwic Polskim naukowcom deportowanym z USA z najwyzszym tytulem naukowym USA Doctor of Philosphy (PhD) w czasie wprowadzonego ostatnio przez rzad USA Holokastu deportacyjnego prace na niezaleznym najwyzszym stanowisku Profesora.
    Obecna sytuacja prawna z niezaleznymi uczelniami USA jest sowiecka szykaneria ze ludzie z wyksztalceniem z USA, kraju o dominujacym nad PRL, ZSSR oraz swiatem poziomie nauki i techniki podlegaja po przymusowym powrocie do Polski uczelniom i ludziom wywodzacym sie z komunistycznego systemu akademickiego PRL i ZSSR a dyplomy z uczelni krajow jak Rosja, Bulgaria czy Rumunia majace podstawowe problemy powszechnej nedzy jak glod, brak kanalizacji tej nostryfikacji nie wymagaja. Szykanerie ta podwyzsza fakt ze wynagrodzenie Profesora zwyczajnego w RP to wynagrodzenie nielegalnego imigranta w USA pracujacego fizycznie i ludzie z USA chcacy pracowac w Polsce to w swoim swiecie pol woluntariusze.


    Matt Kalinski
    http://mkk.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Prosi sie Sejm Rzeczypospolitej Polskiej o natychmiastowe ustawowe zniesienie koniecznosci nostryfikacji tytulow i dyplomow naukowych USA, Starej Unii Europejskiej w zastepstwie umow miedzynarodowych oraz wszystkich krajow o dochodzie per capita rownym lub wyzszym od Polskiego, habilitacji a przede wszystkim Profesury nominowanej przez Prezydenta RP ktorej istnienie jest w jawnej sprzecznosci z konstytucja USA i jej pierwsza poprawka aby umozliwic Polskim naukowcom deportowanym z USA z najwyzszym tytulem naukowym USA Doctor of Philosphy (PhD) w czasie wprowadzonego ostatnio przez rzad USA Holokastu deportacyjnego prace na niezaleznym najwyzszym stanowisku Profesora.
    Obecna sytuacja prawna z niezaleznymi uczelniami USA jest sowiecka szykaneria ze ludzie z wyksztalceniem z USA, kraju o dominujacym nad PRL, ZSSR oraz swiatem poziomie nauki i techniki podlegaja po przymusowym powrocie do Polski uczelniom i ludziom wywodzacym sie z komunistycznego systemu akademickiego PRL i ZSSR a dyplomy z uczelni krajow jak Rosja, Bulgaria czy Rumunia majace podstawowe problemy powszechnej nedzy jak glod, brak kanalizacji tej nostryfikacji nie wymagaja. Szykanerie ta podwyzsza fakt ze wynagrodzenie Profesora zwyczajnego w RP to wynagrodzenie nielegalnego imigranta w USA pracujacego fizycznie i ludzie z USA chcacy pracowac w Polsce to w swoim swiecie pol woluntariusze.




    Matt Kalinski
    http://mkk.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. "USA moze szpiegowac na i efektywnie dla Rosji zeby chronic wspolne w nauce pozostawione przez zmilitaryzowany system szkolnictwa PRL w Polsce przez atomowa rakietowa armie sowiecka: Obcy szpiedzy lub nawet CIA mogli stworzyc precedens deportacji amerykanskiego PhD (trwajacego nawet 15 lat doktoratu USA w przyblizeniu powyzej Polskiej habilitacji) zeby podlegal postsowieckiej wierchuszce akademickiej w Polsce. USA sytuacyjnie nazywa wlasnego Profesora magistrem i zolnierzem PRL zeby promowac nauke ZSSR zza grobu dla celow szpiegowskich. Z powodu Polskiego paszportu powoduje straty przeciwko absolwentowi University of Rochester przekraczajace 30 milionow dolarow. Profesor RP w Polsce to pensja nielegalna Meksykanska sprzataczka w USA. USA mogly latami spiskowac, wydac mi w 1992 natychmiast po skonczeniu Politechniki Warszawskiej tymczasowa wize studencka F-1 i pozwolic na skonczenieu studiow w USA tylko po to zeby pozniej spowodowac precedens deportacji
    wlasnego PhD z powodu polskiego paszportu jako rodzaju ksiazeczki wojskowej w NATO. Zadna z moich wiz tymczasowych bez klauzuli podwojnej intecji nigdy naprawde nie byla wazna poniewaz Polska nie uznaje automatycznie wyksztalcenia USA w uposledzonyh technologicznie i zdewastowanych do koszar przez ZSSR postsowieckich uczelniach z PRL i wymaga ono niemozliwej z tego oczywistego powodu nostryfikacji. Wyklucza to wiec jakakolwiek chec powrotu do Polski. W 2007 ICE podczas proby nielegalnego przekroczenia granicy Kanady w ta i z powrotem aby przedostac sie bez zielonej karty na miedzynarodowa konferencje naukowa w Calgary porwalo mnie z domu w Utah przez oddalony o 3000 mil deportacyjny oboz koncentracyjny dla Meksykanow w Florence Arizona i Amsterdam do Warszawy. Probujac przekroczyc granice samochodem i podrzedna polna droga spodziewalem sie jedynie ze w razie niepowodzenia i odbicia sie od granicy Kanady nic nie grozi mi ze strony amerykanskiej jako
    wybitnemu naukowcowi EB-1. Latwosc z jaka autostrada I-15 prowadzi z Salt Lake City do przejscia granicznego Coutts/Sweet Grass tworzy dodatkowo nielegalna pulapke “illegal setup” zeby sprawdzic status imigracyjny. Precedens mogl miec na celu pokazanie swiatu dominacji komunistycznego akademickiego systemu ZSSR w Polsce nad amerykanskimi dyplomami z powodu Polskiego paszportu ktoremu bym podlegal gdybym natychmiast nie wrocil najblizej USA jak mozna tzn. do Meksyku. USA i CIA moga potrzebowac sztucznego promowania nauki sowieckiej aby latwiej zatrudniac w USA na swoich uczelniach Rosjan i poprzez promowanie systemu akademickiego ZSSR zywego w Polsce z prezydentem-generalem kontrolujacym wolnosc publikacji poprzez profesure nominowana (dawniej przez PZPR) budowac ich falszywe kariery aby przesluchiwac ich na kontraktach ile wiedza o technologii broni ZSSR i czy sa w stanie je odtwarzac dla krajow trzecich szczegolnie wrogich USA muzulmanskich.
    Juz w 1990 jako wybitnemu naukowcowi przyslugiwalo mi prawo do stalego pobytu i natychmiastowego nadania obywatelstwa USA a musialem udawac studenta PW aby uniknac sluzby zasadniczej a naprawde pracowalem prywatnie powyzej Profesora PRL. USA i Rosja moga nawet potajemnie spiskowac zeby blokowac emigracje Polskich naukowcow urodzonych w PRL i glodem zmuszac do powrotu do RP poniewaz weszli oni jako studenci czy mlodzi do “sarkofagow” ZSSR i widzieli technologie wojskowe PRL."


    Matt Kalinski
    http://mkk.blox.pl

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.