sobota, 8 grudnia 2012

Moje odpowiedzi na akademickie SPAMY

Co jakiś czas zaglądam w poczcie do skrzynki określanej mianem SPAM. Za każdym razem jej zawartość wywołuje u mnie zdziwienie. Sporo jest w niej reklam najróżniejszych sklepów, które usiłują sprzedać mi kosmetyki, płyty, aparaty fotograficzne lub zegarki czy samochody. Nic z tego. Sam wynajduję sobie źródła wiedzy i potrzebnych mi produktów.

Pisze do mnie doktorantka:

Panie Profesorze

Po naszym ostatnim wykładzie uświadomiłam sobie jak skromną wiedzę posiadam na temat metodologii badań, oraz między innymi tworzenia zmiennych zależnych, niezależnych, pośredniczących. Czy możliwe jest podanie przez pana Profesora literatury, która rozświetli mi ten problem?- myślę, że na razie bardzo podstawowej, po to bym mogła od podstaw zapoznać się z tym tematem, później wykorzystać w trakcie swojej pracy badawczej. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.


Odpowiadam. Na mojej stronie: www.boguslawsliwerski.pl jest zamieszczona bibliografia tematyczna, ale i najnowsze publikacje z pedagogiki ogólnej, metodologii badań, filozofii wychowania, socjologii, psychologii, pedagogiki szkolnej i pedeutologii, pedagogiki społecznej i in. Zainteresowani mogą znaleźć ciekawe pozycje do studiowania czy prowadzenia własnych badań.

Natomiast najbardziej zaskoczył mnie list, jaki trafił do mojej skrzynki, bowiem dotyczy WSP:


Witam,

Proszę o natychmiastowe usunięcie mojego nazwiska z kadry WSP! Z tą uczelnią nie mam w tej chwili nic wspólnego. Zauważyłem, że jestem nadal podawany jako wykładowca tej uczelni mimo, że od dwóch miesięcy tam nie pracuję i nikt mnie o zgodę na umieszczenie mojego nazwiska nie pytał. Nie mam też żadnej umowy podpisanej z tą szkołą.

Pozdrawiam,
Krzysztof T. Konecki
--
www.krzysztofkonecki.prv.pl



Uprzejmie informuję zatem Pana, że nie mam nic wspólnego z tą uczelnią, toteż musi Pan skierować swoje roszczenia pod właściwy adres. Można tylko współczuć, że ma Pan taki problem, ale dlaczego mnie informuje się o nim? Nie wiem. SPAM.

1 komentarz:

  1. Jednym z powodów dla którego regularnie wchodzę na tego bloga jest fakt, że potrafi Pan Profesor pisać o sprawach ważnych posługując się ironią, absurdem, groteską i innymi podobnymi narracjami. Po drugie, najczęściej nie ogranicza się Pan to problemu w sposób w jaki robią niektórzy "pseudodziennikarze" ale ukazuje jego złożoność i niejednoznaczność. Po trzecie - co jest godnym pochwały obyczajem - w polemice potrafi przyznać Pan rację swoim czytelnikom, najczęściej anonimowym, co dowodzi faktu, że każde zdanie jest dla Pana warte uwagi i refleksji. Innymi słowy, nie jest Pan jednym z tych "sorów" co zwykli mniemać "moja jest tylko racja bo jest najmojsza" a taki zwyczaj w naszym kraju ciągle rzadkość. Po czwarte - to już moja interepretacja - po wpisach widać, że jest Pan człowiekiem bardzo wrażliwym co nierzadko mnie samej udziela się niejednokrotnie. Potrafi się Pan dzielić swoimi niepokojami związanymi z trudnościami polskiej rzeczywistości edukacyjno-naukowej i tej od podstawówki aż do szkół wyższych ale i potrafi zrelacjonować swoją radość jaka towarzyszyła Panu na meczu czy na koncercie Eltona Johna. Należy ubolewać jedynie nad faktem, że w codziennym środowisku akademickim nie z każdym "sorem" da się tak porozmawiać. I choć już dawno nie jest studentką zazdroszczę tym którzy mają z Panem zajęcia. I proszę mi wierzyć, że nie mam żadnego interesu aby panu schlebiać i się "podlizywać". Swoje uwagi formułuje także jako osoba, która nie zawsze zgadza się z Pańskimi opiniami...ale fakt, że potrafi się Pan różnić pięknie jest godne naśladowania.  

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.