poniedziałek, 18 czerwca 2012

Dyrektorzy szkół, nie strzelajcie do własnej bramki!



Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że są jeszcze tacy dyrektorzy szkół publicznych - rodem lub mentalnością chyba z okresu PRL-owskiego totalitaryzmu - którzy nie są w stanie zrozumieć, na czym polega różnica między nieistniejącą już w Polsce szkołą państwową a obowiązującą ustawowo szkołą publiczną? Kiedy wreszcie zrozumieją, że szkoła publiczna nie jest ich prywatnym folwarkiem, w którym mogą robić co chcą? Jak długo władze gmin i/lub powiatów będą jeszcze tolerować niedouczonych dyrektorów podległych im placówek, ośmielających się nie wydawać świadectw szkolnych tym uczniom, których rodzice nie wnieśli opłaty na radę rodziców (dawny komitet rodzicielski)? Ciekaw jestem, jak reaguje organ władzy oświatowej na sytuację, która dyskwalifikuje dyrektora szkoły publicznej, stosującego jeszcze tego typu praktyki? Moim zdaniem, należałoby takiego dyrektora szkoły odwołać dyscyplinarnie z pełnionego stanowiska, gdyż narusza nie tylko prawo oświatowe, ale także prawa obywatelskie.
Ministerstwo Edukacji Narodowej musi publikować na swojej stronie komunikat, gdyż nadzór pedagogiczny i organy prowadzące nie są w stanie wyegzekwować ładu prawnego i pedagogicznego w podległych im placówkach:

Wstrzymywanie uczniom wydawania świadectw jest niedopuszczalne

W związku z doniesieniami prasowymi dotyczącymi stosowania w niektórych szkołach praktyk wstrzymywania wydawania uczniom i absolwentom promocyjnych świadectw szkolnych i świadectw ukończenia szkoły z powodu między innymi: nieuiszczenia opłaty za świadectwo, nieuiszczenia dobrowolnej składki na radę rodziców, braku przedłożenia przez absolwenta tzw. „obiegówki" uprzejmie informujemy, że praktyki tego typu są niezgodne z prawem.

W § 26 ust. 1 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 28 maja 2010 r. w sprawie świadectw, dyplomów państwowych i innych druków szkolnych jest napisane, iż „świadectwa, odpisy świadectw dojrzałości, odpisy aneksów do świadectw dojrzałości, dyplomu, suplementy, zaświadczenia, indeksy, legitymacje szkolne i legitymacje przedszkolne dla dzieci niepełnosprawnych, a także kopie, o których mowa w § 23 ust. 2, są wydawane odpowiednio przez szkoły, kuratora oświaty, komisje okręgowe i przedszkola nieodpłatnie".


Może społeczeństwo dowie się, jakie konsekwencje zostały wyciągnięte w stosunku do dyrektorów-nieuków? To są szkoły wymuszeń i rozbojów! Rodzice! Nie pozwólcie na podwójne opodatkowywanie edukacji waszych dzieci. Już płacicie na oświatę publiczną, czego potwierdzeniem jest wasz każdego roku wypełniany PIT. Nie musicie wpłacać szkole, jej radzie rodziców nawet 10 groszy! Walczcie w gimnie, powiecie o to, by to samorządy zatroszczyły się o środki na funkcjonowanie placówek, do których uczęszczają wasze dzieci. Nie pozwólcie na takie manipulacjie, rozboje i wymuszenia ze strony dyrektorów szkół czy wychowawców klas. One są nie tylko naganne społecznie, ale stanowią ewidentne naruszanie prawa.



(źródło:http://men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3005%3Awstrzymywanie-uczniom-wydawania-wiadectw-jest-niedopuszczalne&catid=272%3Aministerstwo-komunikaty-i-wyjanienia-men&Itemid=355)

3 komentarze:

  1. Wielka szkoda, że samorządy nie wywiązują się ze swojego obowiązku zapewnienia dzieciom i młodzieży właściwych warunków uczenia się, a nauczycielom odpowiednich warunków do pracy. Rozumiem doskonale rodziców ale i rozumiem dyrektorów, którym z roku na rok obcina się budżet. Zwłaszcza duże gminy zaniedbują modernizację szkół, uniemożliwiając tym samym systematyczną wymianę środków dydaktycznych, remonty sal lekcyjnych, korytarzy, łazienne, itd.
    Dyrektorzy ratują swoje okrojone budżety jak tylko mogą. Pieniądze zgromadzona na koncie Rady Rodziców wracają do uczniów (np. w postaci nagród, dofinansowań do wycieczek) ale co jest najgorsze wykorzystywane są na bieżące potrzeby szkoły takie jak papier do ksero, środki dydaktyczne, a te powinny zapewnić Gminy. Od czasu do czasu uda się pozyskać jakiegoś sponsora, zrobić festyn rodzinny ale to jest kropla w morzu potrzeb.
    Jak rozwiązać ten problem? – Rozwiązać szkoły…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko to racja, że każda doatcja przyda się dla uczniów. Wiem, że środki z rady rodziców nie idą na premię dla dyrektora. Nie w tym jest problem. Nie może być jednak tak, że od socjalizmu nic się nie zmienia, że władze szkoły publicznej,a wcześniej państwowej wymuszały pieniądze via komitety *rady) rodzicielskie, przez co podtrzymuje się złą praktykę zarządzania oświatą. Niektórzy samorządowcy żadają od dyrektorów szkół w planie finansowym na następny rok szkolny, ile przewidują środków od rodziców. To jest patologia. Samorząd zmusza dyrektora, dyrektor nauczyciela-wychowawcę klasy, nauczyciel - rodziców, a rodzice - ... a może by tak odwrócić te relacje? Niech rodzice dokładają do eduakcji dziecka w szkole publicznej, niech inwestują w nią własne środki, ale z własnej woli, bez przymuszania, szantażu, straszenia przez dyrektora, nauczyciela czy jakieś rady-komitety, regulaminy itp.
      Podtrzymywanie tego stanu rzeczy powinno ulec radykalnej zmianie.

      Usuń
  2. Święta racja !!!Panie Profesorze!ten łańcuch pokarmowy należy odwrócić !!!,przykre,że są/byli nauczyciele/wychowawcy, którzy lekcje rozpoczynają od "XY,kiedy wpłacisz na komitet klasowy"

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.